137

ARIANA

Wróciliśmy do domu po kilku dniach. Pokój dla małej był już urządzony i dopięty na ostatni guzik. Nie musiałam robić kompletnie nic. Miałam rozkaz: tylko odpoczywać. Ronny kręcił się cały czas w pobliżu. Ogarniał ochronę, bo Monty był zajęty swoją rodziną. Enzo chodził do pracy jak co dzień....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie