195

PERSPEKTYWA ERIKI:

Carlos poklepywał mnie po plecach, gdy płakałam jak bóbr. Słyszałam, jak warczał, słysząc moje skargi. Pomógł mi wstać na nogi, a potem ruszył w kierunku domu stada. Przez chwilę bałam się, że zamierza mnie tam zabrać, aby skonfrontować się z Alfą Kadenem. Nie mogłam przestać tak...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie