Rozdział 147

Nie czuję nic, żadnej złości, żadnego żalu, tylko spokój. Adriana zasłużyła na to, co ją spotkało. Nie obchodzi mnie, czy umrze — chciała mnie martwą, teraz niech radzi sobie z konsekwencjami zabawy z niewłaściwą kobietą.

  Myślała, że może igrać z ogniem i nie spłonąć. Żałosna mała suka.

  Mam nadz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie