Rozdział 168

Nadal nadchodzili.

  Nie miało znaczenia, ilu zniszczyłem, ilu padło pod moimi pazurami i kłami - napierali jak plaga cieni przez drzewa, warcząc i szczekając, odmawiając odwrotu.

  Ale ja też się nie poddam.

  Nie teraz. Nie po tym, co usłyszałem. Nie po tym, co zobaczyłem.

  Nie walczyłem już tylk...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie