Rozdział 190

Perspektywa Dantego

  Zapach nie znikał.

  Jeśli już, to owijał się wokół moich płuc jeszcze mocniej, ściskając, aż byłem prawie pewien, że się nim zadławię. Róże. Bursztyn. Ziemia nasiąknięta deszczem. Mój wilk drapał od wewnątrz, krążył, warczał, żądał.

  Ona tu była.

  Obróciłem się w stronę świę...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie