Rozdział 44

Stałem na balkonie z widokiem na teren treningowy, kiedy poczułem niekontrolowaną wściekłość przepływającą przez moje ciało.

  Nie byłem zły, nie było w tym momencie nic, co mogłoby wywołać u mnie takie emocje. Ale czułem to, potrzebę rozszarpania czegoś, potrzebę zabijania.

  Ścisnąłem rękami poręc...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie