Rozdział 1: Trzy miesiące później zniknę
(POV Sophii Parker)
W chwili, gdy mojego męża — Daniela Coopera — sfotografowano podczas meldowania się w hotelu ze swoją pierwszą miłością, ja właśnie wysłałam podanie o pracę do innego kraju — Eldorii.
To nie był zbieg okoliczności. Zrobiłam to celowo.
Lata temu obiecałam babci Daniela — Avery Cooper — oraz Danielowi, że będę jego żoną przez trzy lata. Teraz zostało mniej niż trzy miesiące.
Po trzech miesiącach całkowicie zniknę z jego świata — nikogo to nie będzie obchodziło, i oczywiście nikomu o tym nie powiedziałam.
W oczach Daniela byłam tylko ozdobą, bez której mógłby się obejść.
Przez trzy lata małżeństwa nigdy ze mną nie uprawiał seksu, nigdy mnie nie dotknął, a słowa, które do mnie wypowiedział, dałoby się policzyć na palcach jednej ręki.
Byliśmy jak obcy ludzie mieszkający pod jednym dachem.
Teraz wróciła jego pierwsza miłość, a całe jego serce było przy niej. Miałam jeszcze mniej powodów, żeby zostać.
Wtedy zadzwoniła matka mojego męża — Emily Cooper: „Sophia, w sprawie Daniela i Elli w hotelu ty się tym zajmij. Nie pozwól, żeby się rozdmuchało”.
Zmarszczyłam brwi, czując potworne zmęczenie.
Ella Price była pierwszą miłością Daniela.
Jej ojciec był blisko związany z rodziną Cooperów, zanim zmarł, a po jego śmierci Cooperowie ją adoptowali.
Trzy lata temu Avery odkryła, że Daniel i Ella spotykają się potajemnie, i tak się wściekła, że wysłała Ellę za granicę. Daniel był przez długi czas w depresji z tego powodu — o wszystkim dowiedziałam się dopiero po naszym ślubie.
— Rozumiem — powiedziałam cicho.
— Sophia, nie denerwuj się za bardzo i nie kłóć się z Danielem — pocieszała mnie Emily w słuchawce. — Mężczyźni, wiesz, oni wszyscy mają dawne płomyki. Jesteś jego żoną, bądź wielkoduszna.
Nic nie odpowiedziałam, ale miałam wrażenie, jakby ktoś wydrążył we mnie kawałek — pustka.
Kłamstwem byłoby powiedzieć, że wcale mnie to nie bolało.
Kiedy wychodziłam za Daniela, naprawdę go lubiłam.
A kłótnia? To nie wchodziło w grę.
Avery była dla mnie dobra. Zanim umarła, obiecałam jej, że będę się dobrze opiekować Danielem jako jego żona przez trzy lata.
Przez trzy lata desperacko starałam się mu przypodobać, robiłam z całego serca wszystko, co powinna robić pani Cooper, ale po prostu nie potrafiłam ogrzać jego zimnego serca.
Teraz byłam zmęczona. Nie umiałam już kochać.
Po zakończeniu rozmowy przebrałam się, chwyciłam kluczyki i pojechałam do hotelu.
Gdy dotarłam do apartamentu prezydenckiego na najwyższym piętrze, gdzie przebywał Daniel ze swoją kochanką, zawahałam się przez moment, po czym nacisnęłam dzwonek.
Drzwi otworzyły się szybko — nie Daniel.
Ella miała na sobie biały szlafrok kąpielowy, a mokre czarne włosy opadały jej na ramiona. Kiedy mnie zobaczyła, od razu uśmiechnęła się serdecznie.
— Sophia, jesteś!
Zerknęłam do środka pokoju i zapytałam chłodno:
— Gdzie Daniel?
— Daniel bierze prysznic. — Odsunęła się, wpuszczając mnie do środka.
Ledwie to powiedziała, drzwi łazienki się otworzyły.
Daniel wyszedł w szlafroku pasującym do jej, wycierając włosy. Gdy zobaczył mnie stojącą w drzwiach, jego twarz natychmiast stężała w irytacji.
— Co ty tu robisz?
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Ella pospieszyła z wyjaśnieniem:
— Sophia, nie zrozum mnie źle. Na lotnisku przypadkiem wylałam na siebie sok, więc musiałam przyjechać do hotelu, żeby się umyć i przebrać.
Daniel parsknął chłodnym śmiechem, a w jego oczach, gdy na mnie patrzył, było pełno drwiny.
— Tak bardzo lubisz mnie śledzić?
W piersi zrobiło mi się ciasno, bolało.
Chciałam powiedzieć, że przysłała mnie Emily, ale te słowa wydawały się bez sensu, jeszcze zanim dotarły mi do ust.
W jego głowie cokolwiek bym zrobiła, było złe i miało drugie dno.
Powstrzymując ból, powiedziałam spokojnie: „Emily poprosiła, żebym po ciebie przyjechała i odwiozła cię do domu. Reporterzy już zrobili zdjęcia, jak ty i panna Price meldujecie się w hotelu — to może wpłynąć na kurs akcji Cooper Group…”
Nie zdążyłam dokończyć, bo przerwał mi lodowato: „Sophia, ciebie zawsze interesują tylko pieniądze rodziny Cooperów. To ty wtedy namówiłaś moją babkę, żeby zmusiła mnie do małżeństwa z tobą dla pieniędzy, prawda?”
Każde słowo było jak nóż wbijany w moje serce.
Tak, Avery wtedy zmusiła go, żeby się ze mną ożenił.
Tyle że on nie wiedział, iż zanim za niego wyszłam, potajemnie kochałam go przez całe siedem lat.
W dniu ślubu głupio myślałam, że to najszczęśliwszy moment w moim życiu.
Nie wyobrażałam sobie, że to początek koszmaru.
„Daniel, nie odzywaj się tak do Sophii.” Ella pociągnęła go za ramię i powiedziała miękko: „Sophia po prostu się o ciebie martwi. Wróć z nią, żeby twoja mama się nie denerwowała.”
Wyraz twarzy Daniela nieco złagodniał. Rzucił mi chłodne spojrzenie i odwrócił się w stronę sypialni: „Poczekaj, aż się przebiorę.”
Kiedy drzwi sypialni się zamknęły, w salonie zostałyśmy tylko ona i ja.
Niewinny, ciepły wyraz twarzy Elli zniknął w jednej chwili, zastąpiony pogardliwym szyderstwem: „Widzisz? Osobą, którą Daniel kocha, zawsze będę ja. I co z tego, że przez trzy lata zajmowałaś miejsce jego żony? I tak nie zdobędziesz jego serca.”
Spojrzałam na nią chłodno: „Naprawdę? Szkoda tylko, że to ja jestem teraz prawowitą panią Cooper. Nieważne, jak bardzo cię kocha — ty wciąż jesteś tylko tą drugą.”
Twarz Elli zeszpecił grymas; przygryzła wargę, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa.
Klamka od sypialni drgnęła.
W jej oczach mignął błysk złośliwości. Nagle zachwiała się i runęła w stronę stojącego obok stolika kawowego, jednocześnie krzycząc.
Odruchowo wyciągnęłam rękę, żeby ją złapać, i dłonią z całej siły uderzyłam o stolik.
Daniel właśnie zdążył się przebrać i wyszedł, widząc dokładnie tę scenę.
Rzucił się do nas i pomógł Elli podnieść się z podłogi.
„Ella, co się stało?”
Ella była blada z bólu, a łzy natychmiast popłynęły jej po policzkach.
Przykryła prawy nadgarstek, spojrzała na mnie z żalem, po czym opuściła głowę i wyszlochała: „To nie wina Sophii… po prostu nie ustałam…”
Od jej gry aktorskiej robiło mi się niedobrze. Pewnie tylko Daniel potrafił się na to nabrać.
Daniel gwałtownie odwrócił głowę i wbił we mnie wściekłe spojrzenie: „Sophia! Zwariowałaś? Ella jest malarką! Jeśli uszkodzi sobie rękę, to jak ma malować?”
Jego reprymenda zabiła we mnie coś na zawsze.
Nawet nie próbowałam się tłumaczyć — tylko cicho na niego patrzyłam, patrzyłam, jak ostrożnie trzyma dłoń Elli, a na jego twarzy widać sam niepokój i troskę.
Takiej czułości nie widziałam przez trzy lata.
Dbał tylko o rękę Elli, tę od malowania, a wcale nie obchodziło go, że dla niego porzuciłam marzenie o byciu projektantką.
„Nie martw się, od razu zabiorę cię do szpitala.” Głos Daniela był niewiarygodnie łagodny. Wziął Ellę na ręce i popędził w stronę drzwi.
Od początku do końca ani razu na mnie nie spojrzał.
Stałam tam sama, otępiała, i patrzyłam na dłoń, która zsiniała od uderzenia o stolik, gdy próbowałam złapać Ellę.
Nikogo to nie obchodziło. Daniel nawet tego nie zauważył.
Trudno, i tak zostały mi tylko trzy miesiące.
Odchyliłam głowę, zmuszając łzy, żeby cofnęły się z powrotem, i usiłowałam się pocieszyć.
Tyle że nie wiedziałam jeszcze jednego — ktoś nie zamierzał pozwolić mi czekać do tamtego dnia.
