Rozdział 125

ŚWIĘTY.

Krew płynąca w moich żyłach była jak roztopiona lawa. Paliła jak benzyna. Pulsował tak mocno, że słyszałem echo za oczami.

Moje widzenie było czystą czerwienią. Ledwo mogłem myśleć jasno, pisząc wiadomość na telefonie.

"Do lochów."

Telefon zawibrował raz, potwierdzając odbiór. Wrzuciłem ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie