Rozdział 144

KYRIE.

Była nieprzytomna przez osiem godzin. I to wystarczająco długo, bym zdążył zatęsknić za dźwiękiem jej głosu, nawet jeśli krzyczała na mnie.

Spodziewałem się, że obudzi się za kilka minut, może mniej niż godzinę.

Siedziałem na krześle naprzeciwko łóżka, z jedną ręką opartą na kolanie, obserwuj...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie