Rozdział 105 Serafina

Obudziło mnie ciepło.

Nie to pożerające, sięgające kości piekło jak wcześniej, tylko równy żar, jak przygaszone do czerwoności żarzące się węgle — oddychające zamiast płonąć.

Zatrzepotałam rzęsami.

Pierwszą osobą, którą zobaczyłam, był Dante.

Klęczał obok mnie, jedną dłonią oparty o podłogę, dru...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie