Związana z Smoczą Mafią

Związana z Smoczą Mafią

McKenzie Shinabery · Zakończone · 246.8k słów

714
Gorące
6.2k
Wyświetlenia
270
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

– Nie, nie, nie – powiedziała, wskazując półmisek. – Skoro nazywa się „Goth Girl French Toast”, to musi być czarne. Nie obchodzi mnie, jak to zrobicie. Węgiel aktywowany. Jeżyny. Barwnik spożywczy. Krew demona. Cokolwiek.

Szef kuchni wyglądał, jakby w milczeniu modlił się o śmierć.

Rzuciłam się do przodu. – Amara. Przestań traumatyzować tych biednych ludzi.

Odwróciła się, zachwycona. – Sera! Dobrze, że jesteś. Spróbuj tego. Brakuje rozpaczy.

Twarz kucharza wykrzywiła się w egzystencjalny kryzys.

Złapałam ją za ramię. – Odłóż łopatkę.

– Ale…

– Odłóż.

Z przesadnym oburzeniem upuściła łopatkę i mruknęła: – Dobra. Ale jeśli nikt tutaj nie ma artystycznej wizji, to nie moja wina.

Przeniknęła do podziemia, żeby zdemaskować mafijne imperium.
On zaproponował jej trzydzieści nocy, by ocalić jej życie.

Gdy dziennikarka śledcza Seraphine Vale wkracza do lśniącego półświatka rządzonego przez miliardera i bossa zbrodni Dantego Vescari, sądzi, że tropi historię o zaginionych kobietach i korupcji.
Zamiast tego odkrywa sekret starszy niż krew — imperium zbudowane na ogniu, grzechu i smokach.

Związana z Dantem zakazanym paktem, Seraphine znajduje się w potrzasku między strachem a pożądaniem, prawdą a pokusą.
Każda noc wciąga ją głębiej w jego świat władzy, namiętności i niebezpieczeństwa…
i bliżej potwora ukrytego pod jego idealną skórą.

Trzydzieści nocy. Jedna więź.
I miłość, która może obrócić świat w popiół.

Rozdział 1

W redakcji zawsze unosił się ledwo wyczuwalny zapach spalonej kawy, farby drukarskiej i nutka desperacji. Telefony dzwoniły bez przerwy, klawiatury stukały w maniakalnej symfonii, a ktoś zawsze darł się o deadline, który był już dziesięć minut po terminie. Nad głowami brzęczał szum jarzeniówek jak rój wściekłych pszczół, współgrając z nerwową energią, która zdawała się na stałe uwięziona w tych ścianach.

Mój kąt tego chaosu był wciśnięty między kopiarkę, która kaszlała papierowym pyłem, a stos pudeł, których nikt nie raczył rozpakować od zeszłorocznej „restrukturyzacji budżetu”. Ekran mojego komputera migotał, jakby ledwo trzymał się przy życiu, kiedy przewijałam kolejny lokalny lukrowany tekst—zaginione koty, charytatywny kiermasz ciast, przecięcie wstęgi z okazji otwarcia nowej myjni samochodowej. Taki zapychacz, który mi podrzucali, bo najwyraźniej mam twarz do pokrzepiających historyjek, a nie ogień do pierwszej strony.

Byłam w połowie redagowania akapitu o „domowych cytrynowych batonikach w słusznej sprawie”, kiedy to się stało.

—Vale!

Warknięcie mojego imienia przecięło redakcję jak bicz. Głowy wyskoczyły znad boksów. Plotki urwały się w pół zdania.

Podniosłam wzrok i tam był—pan Brantley, mój redaktor naczelny, oparty o framugę drzwi do swojego gabinetu. Szelki miał napięte tak mocno na brzuchu, że wyglądały, jakby zaraz miały pęknąć. Łysina lśniła pod jarzeniówkami tłuszczem w ilości, która wystarczyłaby do natłuszczenia patelni, a krawat zwisał bezwładnie na szyi jak pętla, która zrezygnowała z wykonywania swojej pracy.

Ten człowiek był chodzącą skamieliną złych nawyków i jeszcze gorszych opinii—pachniał tanią wodą kolońską, miał pożółkłe zęby i uśmieszek, od którego przechodziły mnie ciarki.

—Tak, proszę pana? — zawołałam, zmuszając głos, by pozostał równy.

—Gabinet. Natychmiast.

Nie czekał na odpowiedź—po prostu odwrócił się i powlókł z powrotem do swojej jaskini.

Ktoś mruknął: „Trup na chodzie”, kiedy wstałam. Typowe.

Gabinet Brantleya pachniał każdą złą decyzją, jaką kiedykolwiek podjął—stęchłym dymem papierosowym, rozlanym bourbonem i zbyt dużą ilością kolońskiej, która miała to wszystko przykryć. Żaluzje były do połowy opuszczone, tnąc pokój na zakurzone pasy światła. Jego biurko było chaotycznym rumowiskiem gazet, na wpół zjedzonych pojemników po jedzeniu na wynos i oprawionego zdjęcia, na którym ściskał dłoń jakiemuś podupadłemu politykowi.

Nawet nie podniósł wzroku, gdy weszłam. —Zamknij drzwi.

Kliknięcie zamykających się za mną drzwi zabrzmiało ostatecznie.

Stałam, ściskając notes jak tarczę. —Chciał mnie pan widzieć?

—Siadaj.

Nie usiadłam. W końcu spojrzał w górę, mrużąc oczy, jakbym osobiście go obraziła samym oddychaniem jego powietrzem. —Błagałaś o coś poważniejszego niż kiermasze ciast, co?

Zawahałam się. —Nie powiedziałabym, że błagałam—

Machnął ręką, ucinał mnie. —Dobrze. W takim razie uznaj to za boską interwencję.

Sięgnął w dół, pogrzebał w stercie teczek i pacnął grubą manilową teczkę na biurko. Kartki zatrzepotały, rozpryskując się jak spłoszone ptaki.

—Co to jest? — zapytałam.

—Twoje nowe zadanie.

Podeszłam bliżej; powietrze było ciężkie od jego papierosowej mgiełki, i otworzyłam teczkę. Serce stanęło mi w miejscu.

W środku były policyjne raporty, zdjęcia z miejsca zbrodni i ulotki o zaginionych osobach. Same kobiety. Wszystkie stąd. Z każdej uśmiechała się ziarnista fotografia, którą ktoś pewnie zrobił tuż przed tym, jak zniknęły.

Zaschło mi w gardle. – To sprawa zaginionych kobiet.

– Sprytna dziewczynka – powiedział Brantley, odchylając się na swoim skrzypiącym krześle. – Będziesz ją prowadzić. Ze skutkiem natychmiastowym.

– Żartujesz.

Uniósł brew. – Czy wyglądam, jakbym żartował?

Przyjrzałam mu się – spocone czoło, krzywo zawiązany krawat, plamy po kawie na koszuli. – Szczerze? Wyglądasz, jakbyś nie miał ani jednej poważnej myśli, odkąd Nixon podał się do dymisji.

Jego uśmiech zniknął. – Uważaj na język, Vale.

Nie ustąpiłam. – James zajmował się tą historią. – Mój głos stwardniał. – Pamiętasz Jamesa? Reportera, który zaginął trzy tygodnie temu?

Wzruszenie ramion Brantleya było doprowadzająco swobodne. – Tak, szkoda. Ale temat dalej jest gorący. Ktoś musi go podtrzymać przy życiu.

– Dajesz mi jego sprawę? – zapytałam z niedowierzaniem. – Po prostu wrzucasz mnie w to jak przynętę?

– Mówiłaś, że chcesz prawdziwej roboty. – Jego ton był gładki, niemal znudzony. – Uznaj to za swoją szansę. Udowodnij mi – i wszystkim innym – że jesteś czymś więcej niż lekkimi tekścikami i podpisami pod zdjęciami.

– Nie o to mi—

– A o co? – Pochylił się do przodu, a łokcie zapadły w bałagan na jego biurku. – Wyjesz o okazję, odkąd tu weszłaś. Gratulacje. Dostałaś ją.

Zaśmiałam się ostro, bez cienia rozbawienia. – Nie, dostałam wyrok śmierci. Ciebie nie obchodzi, co się ze mną stanie.

– Obchodzą mnie wyniki – powiedział po prostu, zapalając papierosa. – Przyniesiesz mi coś wartego druku, to będzie mnie obchodziło bardzo. A teraz przestań marudzić i rób swoje. Chciałaś bawić się z dużymi chłopcami? No to—oto twoja piaskownica.

Protekcjonalność ociekała z każdego słowa.

Usłyszenie tego od niego oznaczało dwie rzeczy.

Po pierwsze, nikt inny w tym biurze nie był dość odważny – albo dość głupi – żeby wziąć ten temat.

Po drugie, mój szef miał gdzieś to, czy będę żyła, czy umrę.

Trzasnęłam teczką, a dźwięk rozszedł się głośno w stęchłym powietrzu. – Pożałujesz tego.

Uśmiechnął się leniwie. – Kochanie, już żałuję.

To był mój sygnał, żeby wyjść, zanim powiem coś, przez co mnie zwolnią – albo gorzej, aresztują za napaść.

Odwróciłam się w stronę drzwi, głos miałam równy, choć ręce mi drżały. – Dziękuję za tę szansę, proszę pana.

Uniósł papierosa w udawanym salucie. – O, i to jest podejście. Postaraj się tylko sama nie wylądować na pierwszej stronie.

Drzwi zatrzasnęły się za mną z cichym kliknięciem i dopiero wtedy w końcu wypuściłam powietrze.

Na zewnątrz newsroom brzęczał jak zawsze, jakby nic się nie stało. Mijałam ciekawskie spojrzenia, przyciskając teczkę do piersi jak tratwę ratunkową. W okiennym odbiciu w korytarzu dostrzegłam swoją sylwetkę – wysoka, rude włosy ściągnięte zbyt mocno do tyłu, piegi rozsypane na bladej skórze i krągłości, które przez pół życia próbowałam ukrywać pod żakietami, co nigdy nie leżały idealnie.

Brantley widział to wszystko, kiedy na mnie patrzył. Nie moją ambicję. Nie etykę pracy. Tylko ciało – jakby, w jego mniemaniu, nie pasowało do jego świata.

I może kiedyś mnie to gryzło. Może nadal gryzło. Ale coś we mnie – coś gorącego, przekornego i wściekłego – zapłonęło, gdy wpatrywałam się w tę manilową teczkę.

Myślał, że to zlecenie mnie przeżuje i wypluje, tak jak Jamesa. Myślał, że strach utrzyma mnie na miejscu.

Mylił się.

To już nie była tylko historia. To była moja szansa.

A kiedy wydobędę prawdę na światło dzienne, jedyną rzeczą, której zabraknie na pierwszej stronie, będzie jego zadowolony z siebie uśmieszek.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

26.1k Wyświetlenia · W trakcie · Daniella AGUOCHA
Elena Walsh okazuje się prawdziwą dziedziczką jednej z najbogatszych rodzin w Mayfield.
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.

Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.

Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.

Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.

Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.

Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

759.2k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Polowanie Alfy

Polowanie Alfy

469.2k Wyświetlenia · W trakcie · Ms.M
Każda dziewczyna w wieku osiemnastu lat, jeśli nie zostanie sparowana, jest zgłaszana do Polowania Alf. Hazel nie jest wyjątkiem i jako jedyna nie widzi w tym szansy na znalezienie silnego Alfy, który by się nią zaopiekował, lecz raczej jako ceremonię, która odbiera wolną wolę i wysyła cię do lasu, byś była ścigana jak jeleń.

Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.

Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Syreny Mafii

Syreny Mafii

20.6k Wyświetlenia · Zakończone · black rose
„Jak to się nazywa, kiedy robię to?” zapytał Nixxon, przyciskając swoje usta do ust Vernona.

Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.

„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.

„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.


Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.

Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.

Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?

Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.

Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.

A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

37.4k Wyświetlenia · W trakcie · ranatalashier
— Rozpierdolę cię, zniszczę cię tak samo, jak twój ojciec zniszczył mojego.

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

20.7k Wyświetlenia · W trakcie · midaspen78
Vivienne zawsze czuła się mała. W domu tkwi uwięziona w bólu, od którego nie potrafi uciec. W szkole chowa się w cieniu, odliczając dni do chwili, gdy wreszcie będzie wolna. Ale jedna decyzja roztrzaskuje wszystko, zostawiając ją złamaną i bardziej samotną niż kiedykolwiek.

Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.

Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

1m Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

316.8k Wyświetlenia · Zakończone · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Związana Kontraktem z Alfą

Związana Kontraktem z Alfą

933.4k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Moje idealne życie rozpadło się w jednym uderzeniu serca.
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.2m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...