Rozdział 120 Serafina

Mój smok się podniósł.

Nie we mnie, ze mną.

Czarny ogień musnął mój kręgosłup, nie parząc, nie pochłaniając, lecz splatając. Owinął moje ciało powolnymi, eleganckimi spiralami, układając się w tkaninę, która wcale nie była tkaniną. Z płomienia i cienia rozkwitła suknia, misterna, koronkowa, przyle...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie