Rozdział 121 Dante

Odprowadziłem ich sam do drzwi.

Nie dlatego, że potrzebowali ochrony — Valin, gdyby chciał, spłaszczyłby pół budynku — ale dlatego, że ten wieczór miał w sobie coś z tych chwil, które się liczą. Takich, które wchodzą w kości. Takich, które wspomina się później i dopiero wtedy dociera, że to był pun...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie