Rozdział 147 Serafina

—Rhevik. Myra —zawołałam, a mój głos poniósł się bez wysiłku, przeszyty niskim rezonansem mojego smoka pod spodem. —Podejdźcie.

Podeszli.

Rhevik szedł równym krokiem; dłoń jego matki musnęła na moment jego ramię, zanim pozwoliła mu odejść. Myra wystąpiła obok niego, a jej bliźniak pozostał odrobin...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie