Rozdział 62 Dante

Czekałem.

Nie krążyłem nerwowo. Nie spalałem tego pokoju do gołej ziemi. Nie wyrywałem drzwi z zawiasów, choć każda komórka mojego ciała wrzeszczała, żebym to zrobił.

Czekałem.

Bo gdybym naciskał — gdybym teraz wymusił swoją obecność — straciłbym ją całkowicie.

Coś było nie tak.

Głęboko, katast...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie