Rozdział 82 Dante

Nie przestałem się ruszać.

Nawet po tym, jak wyciągnęliśmy kobiety — otulone płaszczami, załadowane do transportów, eskortowane przez ludzi Luciana z szybkością i sprawnością świadczącą o długiej praktyce — ja wciąż szedłem. Naprzód. Zawsze naprzód. Bo trop wciąż tam był.

Jej.

Snul się przez neut...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie