Rozdział 245

POV Sereny

Poranne światło słoneczne wpadało delikatnie przez zasłony, ale nie przynosiło ulgi dla niespokojnego bicia mojego serca. Chodziłam po pokoju od godzin, moje bose stopy dotykały dywanu w nieskończonej pętli niepokoju. Zegar na ścianie tykał nieubłaganie w stronę południa.

Już wysłałam ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie