Związana z trzema miliarderami Alfami

Związana z trzema miliarderami Alfami

gemmalynne19 · Zakończone · 276.5k słów

1.1k
Gorące
122.3k
Wyświetlenia
6.6k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Pokój wydawał się zbyt gorący mimo pory roku, gdy pochylił się w moją stronę, zmuszając mnie do przyciśnięcia pleców do ściany.

„Hades, odsuń się,” wyszeptałam, ale mój głos drżał.

On powoli, celowo wciągnął powietrze, jego usta niebezpiecznie blisko mojej szyi, a potem jego ręka wsunęła się w górę, chwytając moją talię z taką pewnością, że odebrało mi dech. Zadrżałam, gdy jego palce wsunęły się pod moją spódnicę, materiał przesuwając się po moich udach jak kuszenie grzechu.

Jego skóra dotknęła mojej—ciepła, szorstka, nieustępliwa—i kolejny ostry oddech wyrwał się z moich ust, gdy jego ręka znalazła krawędź moich majtek.

Moje instynkty krzyczały, żeby go odepchnąć, walczyć, ale w momencie, gdy jego palce zakręciły się pod delikatną koronką i dotknęły mojej nagiej cipki, słowa zniknęły w moim gardle.

„Wygląda na to, że jesteś mokra, kochanie,” powiedział, głosem chrapliwym i niskim—ciemnym jedwabiem przesiąkniętym głodem.

„Nie jestem…” zaczęłam, ale nie mogłam kłamać. Nie, gdy jego palce już śledziły moje wilgotne, drżące fałdy, przesuwając się po mnie, jakby był właścicielem każdego centymetra.

„Cholera,” wyszeptał, zdumiony. „Więc naprawdę nie byłaś pieprzona…”

Spojrzał na mnie, jakbym była zakazanym prezentem, czymś cennym i nietykalnym. Ale jego ręce mówiły co innego.

„O…Odsuń się,” wykrztusiłam, ale to tylko go podnieciło. Jego druga ręka szarpnęła moją nogę, przycisnęła ją do jego talii, a potem poczułam, jak jego palec zagłębia się we mnie.

Krzyknęłam—ostry, bezdechowy, zniszczony. Jego zwykły triumfalny uśmiech pojawił się na jego ustach, a ja nienawidziłam, że nie mogłam go zetrzeć—bo wszystko, co zrobiłam, to jęknęłam.

Jego głowa przechyliła się bliżej, usta dotknęły moich, gdy wymamrotał z zabójczą pewnością, „Zawłaszczam cię, Serena. Powinnaś być moja. Tylko.”


Byłam przeklęta, tak mówili. Bez wilka. Bezwartościowa. Ciężar dla mojej rodziny i wyrzutek w samym stadzie, w którym się urodziłam.

Przetrwanie oznaczało połknięcie dumy i szukanie pracy—czegokolwiek, by uciec od szeptów i wstydu.

Ale los miał inne plany.

Trzech Alf. Moi szefowie. Wszyscy potężni. Wszyscy zaborczy. Wszyscy… moi.

Nie prosiłam, żeby być ich partnerką. Nie spodziewałam się ich dotyku, ich obsesji, ani pokręconego żaru, który zapalał się za każdym razem, gdy patrzyli na mnie, jakbym była czymś, co umierali, aby pożreć.

Ale za ich potęgą kryły się sekrety, mroczne prawdy, bolesne blizny i nawiedzone przeszłości, na które nie byłam gotowa.

A gdzieś głęboko we mnie, mój wilk poruszył się… czekając. Obserwując.

Teraz wszystko, mój los, mój wilk, moja dusza—spoczywa w moich rękach.

Ale muszę wybrać. Jedną drogę. Jednego Alfa. Jedno przeznaczenie.

Nawet jeśli to złamie nas wszystkich.

Rozdział 1

Serena POV.

Było już późno, kiedy mama wyszeptała te słowa do mnie, jej głos drżał z nagłością, gdy mnie obudziła.

„Uciekaj, Sereno. Alfa cię szuka. Chce cię skrzywdzić, kochanie.”

„Dlaczego? Nic nie zrobiłam…” urwałam.

Dokładnie wiedziałam, dlaczego Alfa Pedro mnie nienawidził, dlaczego wszyscy w naszej grupie również mnie nienawidzili. To ja spowodowałam upadek naszej rodziny. Mój ojciec był kiedyś Gammą grupy i silnym wojownikiem, a moja matka też była szanowana, ale wszystko się zmieniło, gdy odkryto, że nie mam towarzysza. Najważniejsza rzecz w naszym świecie.

Dla nich byłam przeklęta. Nie miałam wilka. Na początku wydawało się, że jestem późnym rozkwitem, ale minęło ponad 5 lat i nadal nic. Inni członkowie grupy znajdowali swoje wilki w bardzo młodym wieku, ale ja nadal nie. Nawet w noc moich 18 urodzin, kiedy spodziewałam się, że moja silniejsza ja, mój wilk, się objawi, nadal się nie objawił, a wtedy wszyscy zaczęli mnie nienawidzić.

Nic poza silną wrogością wobec mnie.

Uczynili mnie inną i chcieli, żebym się od nich odizolowała, ale bardziej niż to, Alfa chciał mojego życia. Był bezwzględny i chciał mnie zabić.

Mama spojrzała na mnie ze znającym spojrzeniem. „Po prostu idź i się schowaj, Sereno. Porozmawiamy o tym później,” wyszeptała do mnie.

Wiedziała, że mam pojęcie, co się dzieje, ale zawsze starała się mnie pocieszyć, kiedy czułam, że chcę się poddać w naszej grupie.

Nie wahałam się. Wybiegłam przez tylne drzwi do lasu, noc pochłonęła mnie całkowicie. Zimne powietrze uderzało w moją skórę, a każdy szelest liści pod moimi stopami brzmiał głośniej niż powinien. Las rozciągał się przede mną jak czarny ocean drzew. Nie wiedziałam, dokąd zmierzam – tylko, że muszę iść dalej.

Wtedy to usłyszałam – warczenie. Niskie. Rozkazujące. Przerażające.

„Znajdźcie ją!” Głos Alfa Pedra grzmiał przez drzewa jak przekleństwo, i wiedziałam, że jego ludzie są już blisko.

Schyliłam się pod gałęziami i potknęłam się o korzenie, mój oddech był płytki i nierówny. Moje serce waliło o żebra jakby chciało się wydostać.

Moje ciało krzyczało o odpoczynek, ale nie zatrzymałam się. Nie mogłam. Bycie bez wilka czyniło mnie słabszą, wolniejszą – nie miałam szans ich prześcignąć. Ale musiałam spróbować.

„Hej! Zatrzymaj się tam!” jeden z nich krzyknął za mną.

Zaryzykowałam spojrzenie w tył – dwóch strażników zbliżało się do mnie.

Nie zatrzymałam się.

Nie zatrzymałam się.

Moje nogi płonęły. Moje gardło paliło. Wtedy –

Wham!

Moja stopa uderzyła w coś – może korzeń, może kamień – i upadłam ciężko na ziemię. Ból przeszył moją kostkę, surowy i ostry. Próbowałam wstać, ale moja noga się pode mną załamała.

Cholera.

Moja kostka. Była skręcona. Mocno.

Liście za mną zaszeleściły. Kroki. Śmiech.

Znaleźli mnie.

„No, no,” jeden z nich szyderczo powiedział, gdy wyszli na widok. „Myślałaś, że nas prześcigniesz, mała dziewico?”

„Wstań,” drugi zaśmiał się, oczy błyszczące. „Alfa Pedro czekał na ciebie. Z pewnością będzie bardzo delikatny... skoro tak długo trzymałaś się czysto.”

Obrzydzenie wykrzywiło moją twarz. Złapałam ziemię i rzuciłam garść liści w ich stronę, jakby to mogło ich zranić.

Oni tylko śmiali się głośniej.

Cofnęłam się na rękach, dysząc, każdy oddech drapał moje gardło.

„Powinnaś pozwolić mi cię wziąć, kiedy pytałem,” jeden z nich powiedział, kucając nisko. „Może bym cię ochronił.”

„Wy idioci!” wrzasnęłam, mój głos ostry i wściekły, choć trzęsłam się.

Oni śmiali się głośniej, jakby to była zabawa.

„Jesteś śliczna,” wyszeptał jeden. „Alpha Pedro może szybko się z tobą rozprawić... albo nie. Ale myślę, że będzie delikatny w porównaniu do innych, bo twoja cipka nigdy nie była penetrowana.”

„Tak czy inaczej, twoi rodzice nie będą mogli cię uratować.”

Moje myśli pędziły. Co mogłam zrobić? Byłam uwięziona. Słaba. Ranna. Teraz miałam być zabawką seksualną Pedro na noc?

Nie, nie, nie.

Nagle—

Zobaczyłam coś.

Postać.

Stojącą tuż za nimi.

Wysoką. Nieruchomą. Oczy świeciły czerwono w ciemności.

„Hej, maleńka,” zażartował jeden strażnik. „Nie bój się. Może Alpha będzie cieszył się łamiąc dziewicę jak ty.”

Ale już na niego nie patrzyłam.

Nie mogłam oderwać wzroku od tej postaci za nim.

I wtedy usłyszałam warkot.

Niski. Dzikie. Przerażający.

Strażnicy odwrócili się gwałtownie.

„Kim do cholery—?” zaczął jeden.

„Może wędrowiec,” mruknął drugi, robiąc krok naprzód. „Ja się tym zajmę—”

Zanim skończył, szybki ruch, a nieznajomy już tam był. Chwycił strażnika za gardło, i w mgnieniu oka—trzask.

Oderwał mu głowę.

Krzyknęłam, zamrożona w miejscu. Moje ciało trzęsło się.

Drugi strażnik rzucił się, ale nieznajomy był szybszy—zbyt szybki. Wbił coś w brzuch strażnika. Zobaczyłam błysk pazurów, gdy księżyc przebijał się przez drzewa.

Wbił je w brzuch mężczyzny, rozdzierając ciało jak papier. Strażnik upadł, martwy.

Dyszałam, zamrożona, metaliczny zapach krwi gęsty w powietrzu. Moje oczy spotkały się z jego—czerwone, świecące, niebezpieczne.

Zatrzymałam oddech.

Zerwałam się na nogi, ignorując ból przeszywający kostkę, kulejąc, próbując uciec.

Ale on był szybszy.

Rzucił się naprzód i w mgnieniu oka, przycisnął mnie do drzewa. Kora zadrapała moje plecy.

Krzyknęłam.

Nie mogłam zobaczyć jego twarzy—tylko świecące oczy. To było jeszcze gorsze. Nie wiedziałam, kim—ani czym—on był. Ale czułam to w jego aurze.

Nie był tylko wilkiem.

Był czymś ciemniejszym. Czymś znacznie bardziej niebezpiecznym.

Jego palce musnęły mój policzek. Skręciłam się, przerażona, ale gdy jego zimna ręka dotknęła mojej skóry—zamroziłam się.

Nagle—

Powąchał mnie.

Jakby czegoś szukał.

„…To ty?” powiedział, głos szorstki i elektryzujący, jak grzmot przeplatany jedwabiem.

Nie rozumiałam. Nie mogłam nawet oddychać.

Jego oczy płonęły w moje. Całe moje ciało drżało.

I wtedy—

Jego usta zderzyły się z moimi.

Westchnęłam w pocałunku.

To było zbyt nagłe. Zbyt dzikie. Zbyt przytłaczające.

Jego usta poruszały się nad moimi z dziką intensywnością, przejmując. Jego ręka chwyciła moją talię jak stal. Próbowałam go odepchnąć, chwytając coś, co wydawało się być ramieniem wyrzeźbionym z kamienia, ale nie mogłam go ruszyć.

Tonęłam w tym.

W gorącu.

W sile tego.

W wstrząsie, który przeszywał mnie—głęboki, starożytny, przerażający.

I nagle—przestał.

Odciągnął się.

Byłam bez tchu, moje usta mrowiły, moja klatka piersiowa unosiła się.

Warknął, nisko i głęboko—prawie jak ból—i wtedy cofnął się.

To było wszystko, czego potrzebowałam.

Odwróciłam się i uciekłam.

A raczej kulejąc—potykając się, krzywiąc się przy każdym kroku—ale nie zatrzymałam się.

Musiałam uciec.

Daleko od krwi.

Daleko od niebezpieczeństwa.

I daleko od nieznajomego, który pocałował mnie, jakby już mnie posiadał.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Syreny Mafii

Syreny Mafii

20.6k Wyświetlenia · Zakończone · black rose
„Jak to się nazywa, kiedy robię to?” zapytał Nixxon, przyciskając swoje usta do ust Vernona.

Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.

„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.

„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.


Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.

Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.

Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?

Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.

Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.

A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

759.2k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Adoptowany Grzech

Adoptowany Grzech

245.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
!!!UWAGA. TO DRAMAT OSADZONY W ŚRODOWISKU STUDENCKIM, ALE PAMIĘTAJ, ŻE WSZYSTKIE MOJE HISTORIE SĄ ODROBINĘ MROCZNE, A POSTACI BYWAJĄ CZASEM MORALNIE DWUZNACZNE. CZYTAJ DALEJ, JEŚLI MASZ OCHOTĘ NA COŚ GORĄCEGO, ALE TEŻ SŁODKIEGO!!! Dostanie się na jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w kraju to spełnienie marzeń, zwłaszcza że mój przyszywany brat już tam jest i jest wschodzącą gwiazdą futbolu.
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

64.6k Wyświetlenia · Zakończone · chalista saqila
„Potrzebuję męża w trzy dni, albo stracę wszystko”.

Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,

Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.

Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.

Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.

Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

150.4k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

1m Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

544.9k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

316.8k Wyświetlenia · Zakończone · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Dziewczyna, którą miliarder stracił

Dziewczyna, którą miliarder stracił

419.8k Wyświetlenia · W trakcie · sirenbeauty
Wybrał władzę zamiast niej. Teraz zaryzykuje wszystko, by ją odzyskać.

Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.

Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.

A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.

Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.

Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.

Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.

Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.

Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.