
Związana z trzema miliarderami Alfami
gemmalynne19 · Zakończone · 276.5k słów
Wstęp
„Hades, odsuń się,” wyszeptałam, ale mój głos drżał.
On powoli, celowo wciągnął powietrze, jego usta niebezpiecznie blisko mojej szyi, a potem jego ręka wsunęła się w górę, chwytając moją talię z taką pewnością, że odebrało mi dech. Zadrżałam, gdy jego palce wsunęły się pod moją spódnicę, materiał przesuwając się po moich udach jak kuszenie grzechu.
Jego skóra dotknęła mojej—ciepła, szorstka, nieustępliwa—i kolejny ostry oddech wyrwał się z moich ust, gdy jego ręka znalazła krawędź moich majtek.
Moje instynkty krzyczały, żeby go odepchnąć, walczyć, ale w momencie, gdy jego palce zakręciły się pod delikatną koronką i dotknęły mojej nagiej cipki, słowa zniknęły w moim gardle.
„Wygląda na to, że jesteś mokra, kochanie,” powiedział, głosem chrapliwym i niskim—ciemnym jedwabiem przesiąkniętym głodem.
„Nie jestem…” zaczęłam, ale nie mogłam kłamać. Nie, gdy jego palce już śledziły moje wilgotne, drżące fałdy, przesuwając się po mnie, jakby był właścicielem każdego centymetra.
„Cholera,” wyszeptał, zdumiony. „Więc naprawdę nie byłaś pieprzona…”
Spojrzał na mnie, jakbym była zakazanym prezentem, czymś cennym i nietykalnym. Ale jego ręce mówiły co innego.
„O…Odsuń się,” wykrztusiłam, ale to tylko go podnieciło. Jego druga ręka szarpnęła moją nogę, przycisnęła ją do jego talii, a potem poczułam, jak jego palec zagłębia się we mnie.
Krzyknęłam—ostry, bezdechowy, zniszczony. Jego zwykły triumfalny uśmiech pojawił się na jego ustach, a ja nienawidziłam, że nie mogłam go zetrzeć—bo wszystko, co zrobiłam, to jęknęłam.
Jego głowa przechyliła się bliżej, usta dotknęły moich, gdy wymamrotał z zabójczą pewnością, „Zawłaszczam cię, Serena. Powinnaś być moja. Tylko.”
Byłam przeklęta, tak mówili. Bez wilka. Bezwartościowa. Ciężar dla mojej rodziny i wyrzutek w samym stadzie, w którym się urodziłam.
Przetrwanie oznaczało połknięcie dumy i szukanie pracy—czegokolwiek, by uciec od szeptów i wstydu.
Ale los miał inne plany.
Trzech Alf. Moi szefowie. Wszyscy potężni. Wszyscy zaborczy. Wszyscy… moi.
Nie prosiłam, żeby być ich partnerką. Nie spodziewałam się ich dotyku, ich obsesji, ani pokręconego żaru, który zapalał się za każdym razem, gdy patrzyli na mnie, jakbym była czymś, co umierali, aby pożreć.
Ale za ich potęgą kryły się sekrety, mroczne prawdy, bolesne blizny i nawiedzone przeszłości, na które nie byłam gotowa.
A gdzieś głęboko we mnie, mój wilk poruszył się… czekając. Obserwując.
Teraz wszystko, mój los, mój wilk, moja dusza—spoczywa w moich rękach.
Ale muszę wybrać. Jedną drogę. Jednego Alfa. Jedno przeznaczenie.
Nawet jeśli to złamie nas wszystkich.
Rozdział 1
Serena POV.
Było już późno, kiedy mama wyszeptała te słowa do mnie, jej głos drżał z nagłością, gdy mnie obudziła.
„Uciekaj, Sereno. Alfa cię szuka. Chce cię skrzywdzić, kochanie.”
„Dlaczego? Nic nie zrobiłam…” urwałam.
Dokładnie wiedziałam, dlaczego Alfa Pedro mnie nienawidził, dlaczego wszyscy w naszej grupie również mnie nienawidzili. To ja spowodowałam upadek naszej rodziny. Mój ojciec był kiedyś Gammą grupy i silnym wojownikiem, a moja matka też była szanowana, ale wszystko się zmieniło, gdy odkryto, że nie mam towarzysza. Najważniejsza rzecz w naszym świecie.
Dla nich byłam przeklęta. Nie miałam wilka. Na początku wydawało się, że jestem późnym rozkwitem, ale minęło ponad 5 lat i nadal nic. Inni członkowie grupy znajdowali swoje wilki w bardzo młodym wieku, ale ja nadal nie. Nawet w noc moich 18 urodzin, kiedy spodziewałam się, że moja silniejsza ja, mój wilk, się objawi, nadal się nie objawił, a wtedy wszyscy zaczęli mnie nienawidzić.
Nic poza silną wrogością wobec mnie.
Uczynili mnie inną i chcieli, żebym się od nich odizolowała, ale bardziej niż to, Alfa chciał mojego życia. Był bezwzględny i chciał mnie zabić.
Mama spojrzała na mnie ze znającym spojrzeniem. „Po prostu idź i się schowaj, Sereno. Porozmawiamy o tym później,” wyszeptała do mnie.
Wiedziała, że mam pojęcie, co się dzieje, ale zawsze starała się mnie pocieszyć, kiedy czułam, że chcę się poddać w naszej grupie.
Nie wahałam się. Wybiegłam przez tylne drzwi do lasu, noc pochłonęła mnie całkowicie. Zimne powietrze uderzało w moją skórę, a każdy szelest liści pod moimi stopami brzmiał głośniej niż powinien. Las rozciągał się przede mną jak czarny ocean drzew. Nie wiedziałam, dokąd zmierzam – tylko, że muszę iść dalej.
Wtedy to usłyszałam – warczenie. Niskie. Rozkazujące. Przerażające.
„Znajdźcie ją!” Głos Alfa Pedra grzmiał przez drzewa jak przekleństwo, i wiedziałam, że jego ludzie są już blisko.
Schyliłam się pod gałęziami i potknęłam się o korzenie, mój oddech był płytki i nierówny. Moje serce waliło o żebra jakby chciało się wydostać.
Moje ciało krzyczało o odpoczynek, ale nie zatrzymałam się. Nie mogłam. Bycie bez wilka czyniło mnie słabszą, wolniejszą – nie miałam szans ich prześcignąć. Ale musiałam spróbować.
„Hej! Zatrzymaj się tam!” jeden z nich krzyknął za mną.
Zaryzykowałam spojrzenie w tył – dwóch strażników zbliżało się do mnie.
Nie zatrzymałam się.
Nie zatrzymałam się.
Moje nogi płonęły. Moje gardło paliło. Wtedy –
Wham!
Moja stopa uderzyła w coś – może korzeń, może kamień – i upadłam ciężko na ziemię. Ból przeszył moją kostkę, surowy i ostry. Próbowałam wstać, ale moja noga się pode mną załamała.
Cholera.
Moja kostka. Była skręcona. Mocno.
Liście za mną zaszeleściły. Kroki. Śmiech.
Znaleźli mnie.
„No, no,” jeden z nich szyderczo powiedział, gdy wyszli na widok. „Myślałaś, że nas prześcigniesz, mała dziewico?”
„Wstań,” drugi zaśmiał się, oczy błyszczące. „Alfa Pedro czekał na ciebie. Z pewnością będzie bardzo delikatny... skoro tak długo trzymałaś się czysto.”
Obrzydzenie wykrzywiło moją twarz. Złapałam ziemię i rzuciłam garść liści w ich stronę, jakby to mogło ich zranić.
Oni tylko śmiali się głośniej.
Cofnęłam się na rękach, dysząc, każdy oddech drapał moje gardło.
„Powinnaś pozwolić mi cię wziąć, kiedy pytałem,” jeden z nich powiedział, kucając nisko. „Może bym cię ochronił.”
„Wy idioci!” wrzasnęłam, mój głos ostry i wściekły, choć trzęsłam się.
Oni śmiali się głośniej, jakby to była zabawa.
„Jesteś śliczna,” wyszeptał jeden. „Alpha Pedro może szybko się z tobą rozprawić... albo nie. Ale myślę, że będzie delikatny w porównaniu do innych, bo twoja cipka nigdy nie była penetrowana.”
„Tak czy inaczej, twoi rodzice nie będą mogli cię uratować.”
Moje myśli pędziły. Co mogłam zrobić? Byłam uwięziona. Słaba. Ranna. Teraz miałam być zabawką seksualną Pedro na noc?
Nie, nie, nie.
Nagle—
Zobaczyłam coś.
Postać.
Stojącą tuż za nimi.
Wysoką. Nieruchomą. Oczy świeciły czerwono w ciemności.
„Hej, maleńka,” zażartował jeden strażnik. „Nie bój się. Może Alpha będzie cieszył się łamiąc dziewicę jak ty.”
Ale już na niego nie patrzyłam.
Nie mogłam oderwać wzroku od tej postaci za nim.
I wtedy usłyszałam warkot.
Niski. Dzikie. Przerażający.
Strażnicy odwrócili się gwałtownie.
„Kim do cholery—?” zaczął jeden.
„Może wędrowiec,” mruknął drugi, robiąc krok naprzód. „Ja się tym zajmę—”
Zanim skończył, szybki ruch, a nieznajomy już tam był. Chwycił strażnika za gardło, i w mgnieniu oka—trzask.
Oderwał mu głowę.
Krzyknęłam, zamrożona w miejscu. Moje ciało trzęsło się.
Drugi strażnik rzucił się, ale nieznajomy był szybszy—zbyt szybki. Wbił coś w brzuch strażnika. Zobaczyłam błysk pazurów, gdy księżyc przebijał się przez drzewa.
Wbił je w brzuch mężczyzny, rozdzierając ciało jak papier. Strażnik upadł, martwy.
Dyszałam, zamrożona, metaliczny zapach krwi gęsty w powietrzu. Moje oczy spotkały się z jego—czerwone, świecące, niebezpieczne.
Zatrzymałam oddech.
Zerwałam się na nogi, ignorując ból przeszywający kostkę, kulejąc, próbując uciec.
Ale on był szybszy.
Rzucił się naprzód i w mgnieniu oka, przycisnął mnie do drzewa. Kora zadrapała moje plecy.
Krzyknęłam.
Nie mogłam zobaczyć jego twarzy—tylko świecące oczy. To było jeszcze gorsze. Nie wiedziałam, kim—ani czym—on był. Ale czułam to w jego aurze.
Nie był tylko wilkiem.
Był czymś ciemniejszym. Czymś znacznie bardziej niebezpiecznym.
Jego palce musnęły mój policzek. Skręciłam się, przerażona, ale gdy jego zimna ręka dotknęła mojej skóry—zamroziłam się.
Nagle—
Powąchał mnie.
Jakby czegoś szukał.
„…To ty?” powiedział, głos szorstki i elektryzujący, jak grzmot przeplatany jedwabiem.
Nie rozumiałam. Nie mogłam nawet oddychać.
Jego oczy płonęły w moje. Całe moje ciało drżało.
I wtedy—
Jego usta zderzyły się z moimi.
Westchnęłam w pocałunku.
To było zbyt nagłe. Zbyt dzikie. Zbyt przytłaczające.
Jego usta poruszały się nad moimi z dziką intensywnością, przejmując. Jego ręka chwyciła moją talię jak stal. Próbowałam go odepchnąć, chwytając coś, co wydawało się być ramieniem wyrzeźbionym z kamienia, ale nie mogłam go ruszyć.
Tonęłam w tym.
W gorącu.
W sile tego.
W wstrząsie, który przeszywał mnie—głęboki, starożytny, przerażający.
I nagle—przestał.
Odciągnął się.
Byłam bez tchu, moje usta mrowiły, moja klatka piersiowa unosiła się.
Warknął, nisko i głęboko—prawie jak ból—i wtedy cofnął się.
To było wszystko, czego potrzebowałam.
Odwróciłam się i uciekłam.
A raczej kulejąc—potykając się, krzywiąc się przy każdym kroku—ale nie zatrzymałam się.
Musiałam uciec.
Daleko od krwi.
Daleko od niebezpieczeństwa.
I daleko od nieznajomego, który pocałował mnie, jakby już mnie posiadał.
Ostatnie Rozdziały
#268 Rozdział 267
Ostatnia Aktualizacja: 10/29/2025#267 Rozdział 266
Ostatnia Aktualizacja: 10/29/2025#266 Rozdział 265
Ostatnia Aktualizacja: 10/29/2025#265 Rozdział 264
Ostatnia Aktualizacja: 10/29/2025#264 Rozdział 263
Ostatnia Aktualizacja: 10/29/2025#263 Rozdział 262
Ostatnia Aktualizacja: 10/29/2025#262 Rozdział 261
Ostatnia Aktualizacja: 10/29/2025#261 Rozdział 260
Ostatnia Aktualizacja: 1/29/2026#260 Rozdział 259
Ostatnia Aktualizacja: 10/29/2025#259 Rozdział 258
Ostatnia Aktualizacja: 1/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zły Alfa
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.
"Mogę wyjaśn- "
Przerwał mi.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."
Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.
"Rozbieraj się."
To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "
"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."
Czy to naprawdę się dzieje?
"2."
Myślałam, że jest gejem.
"3."
Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.
Ale nie wiedziała...
Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?
SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zaproszenie śmierci
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.












