Akademia Crownwell
2.5k Wyświetlenia · W trakcie · medusastonebooks
Aslan
Przyjechałem do Akademii Crownwell na stypendium i z obietnicą złożoną samemu sobie:
Trzymaj głowę nisko. Nie wychylaj się. Przetrwaj.
Nie planowałem stawać w czyjejś obronie.
Nie planowałem zostać celem.
I na pewno nie planowałem zwrócić na siebie uwagi Garretta Williamsa.
Króla Crownwell.
Okrutnego. Nietykalnego. Pięknego w ten najbardziej niebezpieczny sposób.
Teraz szkoła śledzi każdy mój ruch. Jego kumple krążą jak sępy. A Garrett robi ze mnie pośmiewisko i zamienia moje życie w piekło w sposób, którego nie zawsze umiem pojąć — raz gorąco, raz zimno, raz przemoc, raz chaos. Wszystko naraz. I zawsze tak, żebym nie wiedział, na czym stoję.
Jedyną bezpieczną przystanią, jaką znajduję, jest Aitor.
Cichy. Dobry. Łagodny.
Chłopak, który wciąż mnie wyciąga, kiedy sprawy idą o krok za daleko.
Tyle że bezpieczeństwo nie powstrzymuje mojego serca przed galopem, gdy Garrett patrzy na mnie tak, jakbym był czymś, co chce zniszczyć… albo pożreć.
I zaczynam rozumieć:
W Crownwell dobroć to słabość.
A uwaga potrafi zabić.
Garrett
Nie przywiozłem swojej przeszłości do Crownwell.
Zakopałem ją.
Tutaj jestem władzą. Kontrolą. Strachem.
Tutaj nikt nie wie, kim kazano mi się stać — ani z czym wciąż walczę, żeby znowu się tym nie stać.
A potem wchodzi Aslan Rivers: cała ta niewymuszona doskonałość i bursztynowe oczy, które ściągają moją uwagę tam, gdzie nie powinna się zapuszczać — w tę jego uporczywą odmowę, żeby pęknąć…
Nie powinien mieć znaczenia.
Nie powinien siedzieć mi w głowie.
I na pewno nie powinien doprowadzać mnie do utraty kontroli.
Więc go naciskam. Poniżam. Ranię.
Bo jeśli nie… mogę go chcieć.
A chcieć go jest niebezpiecznie.
Ja nie bawię się w miłość.
Ja nie bawię się w słabość.
Ale Aslan to ryzyko, którego nie potrafię się pozbyć.
A jeśli dowie się, kim naprawdę jestem…
Nie wiem, czy go zniszczę —
czy spalę swój świat do gołej ziemi, żeby go zatrzymać.
Przyjechałem do Akademii Crownwell na stypendium i z obietnicą złożoną samemu sobie:
Trzymaj głowę nisko. Nie wychylaj się. Przetrwaj.
Nie planowałem stawać w czyjejś obronie.
Nie planowałem zostać celem.
I na pewno nie planowałem zwrócić na siebie uwagi Garretta Williamsa.
Króla Crownwell.
Okrutnego. Nietykalnego. Pięknego w ten najbardziej niebezpieczny sposób.
Teraz szkoła śledzi każdy mój ruch. Jego kumple krążą jak sępy. A Garrett robi ze mnie pośmiewisko i zamienia moje życie w piekło w sposób, którego nie zawsze umiem pojąć — raz gorąco, raz zimno, raz przemoc, raz chaos. Wszystko naraz. I zawsze tak, żebym nie wiedział, na czym stoję.
Jedyną bezpieczną przystanią, jaką znajduję, jest Aitor.
Cichy. Dobry. Łagodny.
Chłopak, który wciąż mnie wyciąga, kiedy sprawy idą o krok za daleko.
Tyle że bezpieczeństwo nie powstrzymuje mojego serca przed galopem, gdy Garrett patrzy na mnie tak, jakbym był czymś, co chce zniszczyć… albo pożreć.
I zaczynam rozumieć:
W Crownwell dobroć to słabość.
A uwaga potrafi zabić.
Garrett
Nie przywiozłem swojej przeszłości do Crownwell.
Zakopałem ją.
Tutaj jestem władzą. Kontrolą. Strachem.
Tutaj nikt nie wie, kim kazano mi się stać — ani z czym wciąż walczę, żeby znowu się tym nie stać.
A potem wchodzi Aslan Rivers: cała ta niewymuszona doskonałość i bursztynowe oczy, które ściągają moją uwagę tam, gdzie nie powinna się zapuszczać — w tę jego uporczywą odmowę, żeby pęknąć…
Nie powinien mieć znaczenia.
Nie powinien siedzieć mi w głowie.
I na pewno nie powinien doprowadzać mnie do utraty kontroli.
Więc go naciskam. Poniżam. Ranię.
Bo jeśli nie… mogę go chcieć.
A chcieć go jest niebezpiecznie.
Ja nie bawię się w miłość.
Ja nie bawię się w słabość.
Ale Aslan to ryzyko, którego nie potrafię się pozbyć.
A jeśli dowie się, kim naprawdę jestem…
Nie wiem, czy go zniszczę —
czy spalę swój świat do gołej ziemi, żeby go zatrzymać.






