Akademia Crownwell

Akademia Crownwell

medusastonebooks · W trakcie · 270.4k słów

443
Gorące
2.5k
Wyświetlenia
105
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Aslan

Przyjechałem do Akademii Crownwell na stypendium i z obietnicą złożoną samemu sobie:
Trzymaj głowę nisko. Nie wychylaj się. Przetrwaj.
Nie planowałem stawać w czyjejś obronie.
Nie planowałem zostać celem.
I na pewno nie planowałem zwrócić na siebie uwagi Garretta Williamsa.
Króla Crownwell.
Okrutnego. Nietykalnego. Pięknego w ten najbardziej niebezpieczny sposób.

Teraz szkoła śledzi każdy mój ruch. Jego kumple krążą jak sępy. A Garrett robi ze mnie pośmiewisko i zamienia moje życie w piekło w sposób, którego nie zawsze umiem pojąć — raz gorąco, raz zimno, raz przemoc, raz chaos. Wszystko naraz. I zawsze tak, żebym nie wiedział, na czym stoję.

Jedyną bezpieczną przystanią, jaką znajduję, jest Aitor.
Cichy. Dobry. Łagodny.
Chłopak, który wciąż mnie wyciąga, kiedy sprawy idą o krok za daleko.

Tyle że bezpieczeństwo nie powstrzymuje mojego serca przed galopem, gdy Garrett patrzy na mnie tak, jakbym był czymś, co chce zniszczyć… albo pożreć.
I zaczynam rozumieć:
W Crownwell dobroć to słabość.
A uwaga potrafi zabić.


Garrett

Nie przywiozłem swojej przeszłości do Crownwell.
Zakopałem ją.

Tutaj jestem władzą. Kontrolą. Strachem.
Tutaj nikt nie wie, kim kazano mi się stać — ani z czym wciąż walczę, żeby znowu się tym nie stać.

A potem wchodzi Aslan Rivers: cała ta niewymuszona doskonałość i bursztynowe oczy, które ściągają moją uwagę tam, gdzie nie powinna się zapuszczać — w tę jego uporczywą odmowę, żeby pęknąć…

Nie powinien mieć znaczenia.
Nie powinien siedzieć mi w głowie.
I na pewno nie powinien doprowadzać mnie do utraty kontroli.

Więc go naciskam. Poniżam. Ranię.
Bo jeśli nie… mogę go chcieć.

A chcieć go jest niebezpiecznie.
Ja nie bawię się w miłość.
Ja nie bawię się w słabość.
Ale Aslan to ryzyko, którego nie potrafię się pozbyć.

A jeśli dowie się, kim naprawdę jestem…
Nie wiem, czy go zniszczę —
czy spalę swój świat do gołej ziemi, żeby go zatrzymać.

Rozdział 1

Ostrzeżenie o treści

Ta książka porusza tematy, które dla części czytelników mogą być przykre lub trudne, w tym nękanie, homofobię oraz przemoc emocjonalną i fizyczną. Pojawiają się też wzmianki o wcześniejszych nadużyciach, napaści i samookaleczaniu (w tym cięciu się). Te elementy występują lub są przywoływane na przestrzeni całej historii.

Zalecana ostrożność czytelnicza.

Aslan

„Panie Rivers, witamy w Akademii Crownwell. Mamy nadzieję, że poczuje się pan wśród nas swobodnie.”

Dziekan uścisnął mi dłoń, pogratulował stypendium i uśmiechnął się tym uśmiechem, który ludzie zostawiają na bale charytatywne i uratowane szczeniaki.

Swobodnie.

To słowo i ja mieliśmy skomplikowaną przeszłość.

Swobodnie nie opisywało mojego pierwszego liceum — tego, które skończyło się traumą, skandalem i dorosłymi, którzy nagle zaczęli szeptać moje nazwisko, jakby mogło im pobrudzić usta. Nie opisywało też drugiego, gdzie musiałem sobie wypracować popularność, harując jak wół w miejscu, gdzie nikt mnie nie znał.

Komfort — ten prawdziwy — u mnie zawsze był chwilowy. Warunkowy. Do cofnięcia w każdej sekundzie.

Więc tak, w Crownwell Academy raczej nie było co liczyć na „spokój i wygodę”.

Mimo wszystko skinąłem głową, bo kiwanie głową było umiejętnością przetrwania, którą opanowałem wcześnie.

„Dziękuję, proszę pana. Doceniam tę szansę.” Same właściwe słowa, podane równo, bez zająknięcia. Ludzie to uwielbiali.

Za drzwiami gabinetu dziekana Crownwell wyglądało dokładnie tak, jakby doskonale wiedziało, ile kosztuje. Kamienne budynki z nazwami wyrytymi w fasadach, trawniki przystrzyżone tak idealnie, że aż wyglądały jak dekoracja, i uczniowie płynący przez kampus z wysoko uniesionymi głowami. Pewność siebie wisiała na nich jak coś wliczonego w czesne. Ja miałem na sobie kurtkę, którą sam przerobiłem z lumpeksowego znaleziska, i starałem się nie myśleć o tym, jak bardzo z bliska muszą być widać moje szwy.

Pochodziłem z miasteczka w Maine tak małego, że każdy wiedział o każdym wszystko. Moja mama była bibliotekarką w bibliotece publicznej, co oznaczało, że w domu mieliśmy więcej książek niż mebli, i niepisaną wiarę, że wiedza może cię uratować, jeśli pokochasz ją wystarczająco mocno. Kochałem. Książki, sztukę, ciszę — te wszystkie spokojne rzeczy.

Mieszkanie w kampusie miało być zupełnie nowym poziomem wystawienia na widok. Pełne doświadczenie Kopciuszka. Tyle że bez wróżki chrzestnej — był tylko list ze stypendium, przydział do akademika i oczekiwanie, że będę bez końca wdzięczny za przywilej oddychania w tym miejscu. Uśmiechaj się ładnie. Nie psuj niczego drogiego. Nie przypominaj im, że jesteś „stamtąd”.

Poprawiłem pasek torby na ramieniu i wyszedłem z gabinetu dziekana z złożoną mapą kampusu w dłoni, już próbując rozszyfrować labirynt budynków i skrzydeł akademików nadrukowany na papierze. Zrobiłem dokładnie trzy rozkojarzone kroki, zanim wpakowałem się z impetem w czyjeś ciało.

Mapa wysunęła mi się z palców i sfrunęła na podłogę.

„Ej! Patrz, gdzie idziesz.”

Słowa uderzyły, zanim zdążyłem wydukać przeprosiny. Płaskie. Ostro ścięte. Nie głośne — i to było gorsze. Jakby oczekiwał, że świat będzie mu schodził z drogi, i był wkurzony, że tym razem nie zadziałało.

Podniosłem wzrok.

Wielki błąd.

Lodowoniebieskie oczy wbiły się we mnie bez najmniejszego zawahania. W jego spojrzeniu nie było nic przyjaznego — żadnej miękkości, żadnego żartu. Tylko intensywność. Bez przeprosin. Niebezpieczna w sposób, który nie musiał się ogłaszać.

Przez ułamek sekundy mój mózg po prostu się wyłączył.

Był wysoki — o wiele wyższy ode mnie — z szerokimi ramionami, które napinały materiał jego kurtki tak, jakby była uszyta specjalnie po to, żeby je podkreślić. Wysportowany bez wysiłku. Długie, falujące blond włosy opadały mu na czoło, łapiąc światło w sposób zwyczajnie niesprawiedliwy.

Powinienem był przeprosić. Pewnie nawet otworzyłem usta, żeby to zrobić, ale nie wyszło ze mnie nic.

To, co to spojrzenie ze mną zrobiło, było natychmiastowe i głęboko niepokojące. Puls podskoczył mi ostro i głupio, a ja nagle bardzo mocno poczułem, jak blisko stoimy — na tyle blisko, że czułem na nim coś czystego i drogiego; na tyle blisko, że byłem odsłonięty w sposób, którego nie znosiłem.

Więc pierwszy odpuściłem kontakt wzrokowy.

Schyliłem się po mapę, udając, że naprawdę interesuje mnie to, żeby nie gapić się jak idiota.

Kiedy znów się wyprostowałem, korytarz był pusty.

Żadnych kroków. Żadnego zawieszonego w powietrzu „ktoś tu był”. Tylko zmięta mapa w mojej dłoni i nieprzyjemna pewność, osiadająca w klatce piersiowej, że właśnie poznałem kogoś, kto rozwali mi życie co najmniej na trzy różne sposoby.

Kiedy w końcu znalazłem swój pokój w akademiku, ktoś już tam był.

Siedział po turecku na łóżku i składał ubrania z chirurgiczną precyzją. Uniósł wzrok, gdy wszedłem; jego oczy rozszerzyły się odrobinę, a potem na twarz wypłynął łagodny uśmiech.

„O — cześć” — powiedział szybko. — „Ty musisz być Aslan.”

Był drobny, delikatny w sposób, który sprawiał wrażenie zamierzonego. Blada skóra oprószona piegami, prawie różowa, rude włosy ułożone w luźne loki, bezrękawnik, który przylegał do jego wąskich ramion. Było w nim coś niepodrabialnie kobiecego — nie na pokaz, nie przerysowane, po prostu obecne, jakby lata temu przestał to w sobie „ścierać” na siłę.

— To pewnie ty jesteś James — powiedziałem.

Na to uśmiechnął się jeszcze jaśniej. — Współlokatorzy.

Natychmiastowa ulga. Bez spiny. Bez ważenia się spojrzeniami. Tylko takie… „uff, dobrze”.

Gadaliśmy, kiedy się rozpakowywałem.

Był w Crownwell od dwunastego roku życia, co tłumaczyło, czemu wyglądał na tak oswojonego z tym miejscem.

Kiedy wepchnąłem ciuchy do szuflad, które już przegrywały tę walkę, James zeskoczył z łóżka. — Chodź — powiedział. — Oprowadzę cię, zanim się tu kompletnie pogubisz.

Kiedy szliśmy, wskazywał wszystko z tą luźną swobodą kogoś, kto ma w głowie każdą klatkę schodową i każdy zakamarek. Budynki dydaktyczne. Boiska treningowe. Stołówka. A potem odrobinę ściszył głos.

— I… tamci.

Skinął brodą przed siebie.

Grupa chłopaków stała razem niedaleko dziedzińca. Śmiali się. Byli zrelaksowani. Jakby ich nic nie mogło tknąć.

— Konstelacja — powiedział James. — Elita. Znają się od zawsze. Czterech dziedziców czterech imperiów.

— Brzmi… super — mruknąłem.

James parsknął. — Och, są przeuroczy. — Potem ciszej: — Jeśli pasujesz.

Zauważyłem, jak jego ramiona minimalnie się spinają.

— Oceniacze?

Zawahał się. Dosłownie ułamek sekundy.

— No… tak. Ale nie wszyscy są beznadziejni. Ich lider — Garrett — on tak naprawdę nie jest taki. Oni po prostu… — wzruszył ramionami, a na ustach pojawił mu się pogodzone, krzywe uśmiechnięcie. — Dbają o pozory. Tyle. Tak tu jest. Oni są jak królewska rodzina, a my… jak poddani.

No taa, jasne.


Obudziłem się w pustym pokoju.

— Cholera — mruknąłem, mrużąc oczy na telefon.

Ostrożnie rozpakowałem mundurek — jedyną w miarę wartościową rzecz, jaką miałem — i ubrałem się w rekordowym tempie, szarpiąc się z krawatem, po czym wypadłem za drzwi z torbą do połowy niedopiętą, idąc za narastającym hałasem prosto do stołówki.

Wtedy zobaczyłem Jamesa.

Stał przy jednym z długich stołów, z podkurczonymi ramionami i zaciśniętymi pięściami przy bokach. Wyglądał na mniejszego niż poprzedniego wieczoru. Jakby był przyparty do muru. I nie był sam.

Konstelacja uformowała wokół niego luźny krąg — okrutny i złowieszczy — a ktoś trzymał sfatygowany zeszyt tak, żeby wszyscy widzieli.

— Przeczytaj ten kawałek — powiedział, już się śmiejąc.

Jeden z chłopaków odchrząknął i podniósł głos na wysoki, kpiący ton.

— O mój Boże, Garrett Williams jest taaaki gorący — przeciągnął słowa, aż stołówka wybuchła. — Przysięgam, ilekroć przechodzi obok, ja…

Śmiech eksplodował dookoła.

— Ustaw ciotkę do pionu, Garrett — dorzucił ktoś z szerokim uśmiechem. — Co, pozwolisz mu pisać o sobie takie rzeczy?

Szczęka Garretta stężała. — Jestem hetero — warknął. — Jak jakiś facet się we mnie podkochuje, to mnie od tego skręca.

Świat jakby przechylił się pod dziwnym kątem.

Rozpoznałem go natychmiast. Ta przytłaczająca obecność z korytarza. Ten niebezpieczny spokój… teraz miał nazwisko.

Twarz Jamesa zrobiła się kredowobiała.

Coś starego i ohydnego poruszyło się w mojej klatce piersiowej. Trauma. Skandal. Echo śmiechu, które nigdy do końca nie milknie. Zobaczyłem siebie na miejscu Jamesa. Zobaczyłem Kate, jak wchodzi między ludzi, kiedy nikt inny nie ma odwagi.

Więc zrobiłem to samo.

— Naprawdę bawi was wyśmiewanie czyichś szczerych uczuć — powiedziałem dość głośno, żeby przeciąć ten jazgot — czy po prostu macie tak kruche ego, że musicie deptać ludzi, żeby poczuć się więksi?

Każda głowa odwróciła się w moją stronę.

Oczy Garretta wbiły się we mnie.

Te niebieskie oczy paliły — wściekłe, zaskoczone, żywe w sposób zbyt ostry, żeby dało się to ubrać w słowa. Między nami zatrzeszczało gorąco, niechciane i niezaprzeczalne, i przez jedną, głupią sekundę zapomniałem, gdzie jestem.

Potem jego twarz stwardniała.

— Kim ty, do diabła, jesteś? — zażądał.

— Tym, który mówi ci, żebyś odpuścił — odparłem. — Oddaj.

Chłopak z pamiętnikiem zawahał się, po czym upuścił go, jakby go parzył. Zgarnąłem zeszyt i wcisnąłem go w ręce Jamesa, odciągając go, zanim ktokolwiek zdążył mnie zatrzymać.

Za plecami dostrzegłem ruch — ciemne oczy na moment zmiękły. Aitor, dowiedziałbym się później. Wyglądał na… wybitego z równowagi. Pozostała dwójka patrzyła z zainteresowaniem, jakby to było lepsze widowisko, niż się spodziewali.

James przycisnął zeszyt do piersi. — Dziękuję — szepnął, kiedy byliśmy już dalej. — Nie powinieneś był tego robić.

— Ta — powiedziałem. — Słyszę to nie pierwszy raz.

Wtedy mnie ostrzegł — o Crownwell, o hierarchii, o tym, że tacy jak Garrett Williams nie zapominają, kiedy ktoś im się stawia.

Prawie się roześmiałem.

Pod koniec dnia, zanim doczołgałem się do pokoju, znalazłem srebrną gwiazdę przypiętą równo do mojej szafki.

Pod nią — karteczkę, z precyzyjnym pismem:

Witaj w Crownwell, bohaterski plebejuszu.

Wpatrywałem się w to dłuższą chwilę, a mój puls uparcie nie chciał zwolnić.

Garrett Williams… byłem pewien.

I jakoś już wiedziałem, że to dopiero początek.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

244.6k Wyświetlenia · W trakcie · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Ostatnia Trisolarian

Ostatnia Trisolarian

139.8k Wyświetlenia · Zakończone · Dancingpen
Astrid ma pozornie idealne życie jako licealistka, ale kiedy jej dobry przyjaciel Jason przedstawia ją swojemu bratu Killianowi, natychmiast przyciąga ją niebezpieczeństwo i urok Killiana. Jest nim zafascynowana, dopóki nie odkrywa, że Killian i Jason są potężnymi wilkołakami. Co gorsza, okazuje się, że jest ona połączeniem wilkołaka, wampira i czarownicy, i ostatnią potężną Trisolarianką na ziemi.
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

766.7k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Jestem Luną Likana

Jestem Luną Likana

59.6k Wyświetlenia · W trakcie · Little Angelic Devil
"Słuchaj mnie! Tak bardzo, jak nie chcę cię dotykać i vice versa, jestem jedyną osobą, która może teraz zakończyć twoje cierpienie!" powiedział, gdy jedna z jego rąk wsunęła się pod moją koszulę, a ja jęknęłam, gdy chwycił jedną z moich piersi.

Miałam najdoskonalsze życie wilczycy. Mój tata, Alfa z Black Heart Pack, tak bardzo mnie rozpieszczał, mimo że byłam bez wilka. Byłam kochana i szanowana w stadzie pod jego ochroną.

Ale wszystko zmieniło się w moje osiemnaste urodziny. Zostałam oskarżona o zdradę i wygnana ze stada. Zostawiona bez niczego, prawie zostałam zgwałcona i zabita, dopóki Alfa i Beta z Crimson Blood Pack mnie nie uratowali.

Zawsze było coś w Beta Kysonie, co mnie do niego przyciągało. Okazało się, że był moim partnerem!

Okładka autorstwa @rainygraphic
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

228.9k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

847.9k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

301.2k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.1k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

422.8k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

486.9k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

84.4k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Projekt Więzień

Projekt Więzień

708k Wyświetlenia · W trakcie · Bethany Donaghy
Najświeższy eksperyment rządu w dziedzinie resocjalizacji przestępców - wysyłanie tysięcy młodych kobiet, aby żyły obok najniebezpieczniejszych mężczyzn trzymanych za kratami...

Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?

Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.

Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.

Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...

W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...

Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?

Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?

To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...

Temperamentna powieść romantyczna.