
Alfa Samica w Skórze Omegi
Xena Kessler · Zakończone · 186.4k słów
Wstęp
W swoim pierwszym życiu Angelina miała władzę, ale umarła samotnie. Teraz jest biedna, bezsilna i ma wszystko, czego nigdy nie wiedziała, że pragnie — rodzinę. Ale kiedy bandyci grożą, że wyciągną organy jej braci w zamian za długi. Jej matka błaga ją, by uciekała. Jej brat oferuje, że weźmie winę na siebie. Po raz pierwszy Alfa Królowa rozumie: rodzina to nie słabość. To powód, by rozpętać piekło.
A w świecie, gdzie Omegi są bezwartościowym śmieciem — co się stanie, gdy odkryją, że najpotężniejszy Alfa żyje w ciele Omegi?
Rozdział 1
POV Angeliny
Słońce Pacyfiku uderzyło w mój kieliszek wina, zmieniając barwę Cabernet na kolor świeżej krwi. Oparłam się o reling jachtu, pozwalając oceanicznemu wiatrowi rozwiewać moje włosy.
"Alpha." Głos mojego szefa ochrony zabrzmiał przez słuchawkę. "Obwód czysty. Dziesięć mil wokoło, nic poza otwartą wodą."
"Zrozumiano."
Pięć lat. Tyle czasu zajęło mi podbicie czterdziestu dziewięciu watah i zjednoczenie ich pod sztandarem Riverbend. Niektórzy nazywali mnie bezwzględną. Inni wizjonerką.
Myślałam, obserwując mewę nurkującą po ryby.
"Zzzzt—zzzzzt—"
System komunikacyjny padł z piskiem.
Potem nic. Martwa cisza.
Moja ręka sięgnęła po pistolet przy biodrze, zanim zdążyłam przetworzyć myśl.
Ale za późno.
"BOOM!"
Jacht zadrżał.
Moje połączenie z watahą zaczęło się rozmywać. Szum tam, gdzie powinny być głosy. Zakłócenia tam, gdzie powinna być jasność.
EMP, zrozumiałam. Uderzyli nas impuls elektromagnetyczny.
Co oznaczało, że ktoś właśnie zniszczył każdy elektroniczny system na pokładzie. Sprzęt monitorujący, systemy uzbrojenia, komunikacja—wszystko. Zniknęło.
Ale zabicie połączenia z watahą? To wymagało poważnej magii. Takiej, która kosztuje fortunę i zostawia ślad ciał.
Blackout, pomyślałam. Naprawdę się odważyli.
"BANG! BANG! BANG!"
Strzały rozległy się z dolnych pokładów. Krzyki. Warknięcia. Mokry dźwięk czegoś rozdzieranego.
Nie zawahałam się. Chwyciłam reling i przeskoczyłam, spadając trzy poziomy, by wylądować w kucki na głównym pokładzie.
Pięciu moich strażników już nie żyło. Kule w serce, każdy z nich.
Osiem postaci w czarnych taktycznych mundurach stało nad ciałami, broń skierowana na drzwi, przez które w każdej chwili mogli wyjść pozostali strażnicy. Zapach ludzi, zmieszany z olejem do broni i czymś jeszcze—prawdopodobnie wilczym zielem. Ten rodzaj sprayu, który pali jak kwas.
Jeden z nich odwrócił się do mnie, a moje usta wykrzywiły się w coś, co nie było uśmiechem.
"Drake." Wypowiedziałam jego imię jak przekleństwo. "Nie myślałam, że będziesz na tyle głupi, żeby przyjść osobiście."
Opuscił karabin na tyle, by spojrzeć mi w oczy. Wysoki, pokiereszowany, twarz, która widziała zbyt wiele przemocy i zdecydowała, że jej się to podoba. Były siły specjalne, zamienione w najemnika, zamienione w łowcę. Słyszałam opowieści.
"Angelina." Jego głos był żwirem i dymem. "Blackout oferuje pięćdziesiąt milionów za twoją głowę. Zakon dorzucił kolejne dziesięć. Sześćdziesiąt milionów łącznie." Przechylił głowę. "To wystarczy, by moja rodzina żyła wygodnie przez pokolenia."
"Jeśli przeżyjesz, by je odebrać."
"To jest haczyk, prawda?" Uśmiechnął się, ale nie dosięgnęło to jego oczu. "Więc zróbmy to szybko."
Powietrze samo zdawało się naciskać, gdy moja obecność Alfa rozlała się. Wszyscy ośmiu łowcy zrobili krok w tył. Nie mogli się powstrzymać.
"Ognia!"
Kule przeszyły powietrze tam, gdzie stałam.
Srebrne pociski przebiły pokład, rozdarły relingi, roztrzaskały okna.
Ale ja już się poruszałam, zbyt szybko, by ich oczy mogły mnie śledzić. Kula otarła się o moje ramię. Kolejna rozdarła moją kurtkę.
Przemiana uderzyła jak pociąg towarowy. Kości trzaskały, przekształcały się, cała moja szkieletowa struktura zmieniała się w ciągu trzech sekund.
Twarze łowców zbielały.
Drake zdołał podnieść karabin. "Sh—"
Byłam na nim, zanim zdążył dokończyć słowo.
Sześćdziesiąt sekund. Tyle to zajęło.
Gardło pierwszego łowcy otworzyło się pod moimi pazurami, a strumień krwi malował pokład na czerwono. Drugiego złapałam w biegu, szczęki zacisnęły się na jego kręgosłupie z mokrym chrupnięciem. Trzy, cztery, pięć—padli jak kostki domina, jakby nigdy wcześniej nie trzymali broni.
Srebrne kule wbiły się w moją skórę. Paliły jak piekielny ogień, ale przeżyłem gorsze.
Siedmiu zlikwidowanych. Został tylko Drake.
Cofnął się do barierki, karabin zniknął, w ręku trzymał tylko srebrny nóż bojowy, który drżał w jego dłoni. Krew plamiła jego taktyczną kamizelkę.
Podchodziłem do niego powoli, celowo. Chciałem, żeby zrozumiał, jak bardzo był od początku bez szans.
„C-czekaj—” Jego głos załamał się.
Zmieniłem się z powrotem w ludzką formę, stojąc nagi i pokryty krwią przed nim. Naszyjnik rozszerzył się ze mną, osiadając z powrotem na mojej szyi.
„Wracaj do Blackout,” powiedziałem cicho. „Powiedz tym starym draniom, że nawet jeśli dziś umrę, to wyczołgam się z samego piekła, żeby wyrwać im serca. Rozumiesz?”
Skinął głową tak szybko, że bałem się, że złamie sobie kark.
„Dobrze. A teraz spadaj z mojego statku.”
Drake rzucił się w stronę drabinki awaryjnej, prawie dwukrotnie upadając. Patrzyłem, jak odchodzi, już kalkulując mój następny ruch. Blackout nie przestanie po jednej nieudanej próbie. Następnym razem przyjdą z większą siłą.
Niech próbują, pomyślałem. Ja —
Głos Yary eksplodował w mojej głowie, czystą paniką:
NIEBEZPIECZEŃSTWO! ANGELINA, UCIEKAJ!
Moje instynkty krzyknęły to samo ostrzeżenie ułamek sekundy później.
Wciągnąłem głęboko powietrze, sortując zapachy.
Ocean. Krew. Proch strzelniczy. Wilcza jagoda.
I coś jeszcze. Słabe, prawie ukryte pod morską bryzą.
C4.
Cholera.
„BUM!”
Dno jachtu wybuchło w serii eksplozji, jedna po drugiej, ogień wspinający się ku niebu. Cała jednostka przechyliła się na bok, metal skrzypiał, jakby zaczął się rozrywać.
Pobiegłem do barierki i skoczyłem.
Nie byłem wystarczająco szybki.
„BUM!!!”
Ostatnia eksplozja złapała mnie w powietrzu, ściana siły i płomieni, która strąciła mnie z nieba jak owada. Poczułem, jak pękają żebra, organy się rozrywają, coś istotnego odrywa się w mojej klatce piersiowej.
Potem uderzyłem w wodę.
Zimno. Tak zimno.
Nie mogłem już utrzymać wilczej formy. Tonąłem, krew wypływała z moich ust i nosa, barwiąc Pacyfik na czerwono wokół mnie.
W dół. W dół. W dół.
Czy to koniec? Pomyślałem, patrząc, jak bąbelki przelatują obok mojej twarzy. Czy to tak się kończy?
Pięć lat podbijania świata wilkołaków, a umrę w oceanie jak każda inna ofiara utonięcia. Bez epickiego ostatniego starcia. Bez walki do końca.
Po prostu... tonąc.
Nie. Myśl przyszła gwałtowna i desperacka. Jeszcze nie. Mam jeszcze rzeczy do zrobienia. Ludzi do odnalezienia.
Moi rodzice. Ci, którzy mnie porzucili jako dziecko, zostawili, żebym walczyła o przetrwanie od zera. Nadal potrzebuję odpowiedzi. Nadal muszę spojrzeć im w oczy i zapytać dlaczego.
Dlaczego mieć dziecko, tylko po to, żeby je porzucić?
Naszyjnik pulsował na mojej szyi. Ciepły. Coraz cieplejszy.
Próbowałem unieść rękę, palce były zdrętwiałe i niezdarne. Dotknąłem wilczego kła ostatkiem sił.
Wisiorek eksplodował czerwonym światłem.
Jasne, tak jasne, że piekło nawet przez zamknięte powieki. Ciepło rozprzestrzeniało się z mojej szyi przez całe ciało, nie bolesne, ale żywe, jakby naszyjnik budził się po latach snu.
Pulsował w rytmie mojego słabnącego serca. Raz. Dwa razy. Coraz szybciej, czerwony blask intensyfikował się, aż zostałem nim owinięty, zakokonowany w szkarłatnym świetle, które zamieniało ciemną wodę w coś, co wyglądało jak krew.
Palenie stawało się silniejsze, gorętsze, ale nie bałem się. To nie było ciepło śmierci.
To było coś innego.
Coś niemożliwego.
Odrodzenie.
Światło całkowicie mnie pochłonęło, szkarłatny kokon tonął coraz głębiej w czarnym sercu Pacyfiku. W dół i w dół, aż powierzchnia była tylko wspomnieniem, a ciśnienie powinno zmiażdżyć moje kości na proch.
Ale nie czułem się zmiażdżony.
Czułem się... trzymany.
Poza światłem, jak sen.
Tam—
Początek.
Ostatnie Rozdziały
#173 Rozdział 173 *
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#172 Rozdział 172 *
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#171 Rozdział 174 *
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#170 Rozdział 173 *
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#169 Rozdział 169 *
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#168 Rozdział 168 *
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#167 Rozdział 162 *
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#166 Rozdział 163 *
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#165 Rozdział 165 *
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026#164 Rozdział 164 *
Ostatnia Aktualizacja: 2/27/2026
Może Ci się spodobać 😍
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Narzeczona Wojennego Boga Alpha
Jednak Aleksander jasno określił swoją decyzję przed całym światem: „Evelyn jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek poślubię.”
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Od Zastępczyni do Królowej
Zrozpaczona, Sable odkryła, że Darrell uprawia seks ze swoją byłą w ich łóżku, jednocześnie potajemnie przelewając setki tysięcy na wsparcie tej kobiety.
Jeszcze gorsze było podsłuchanie, jak Darrell śmieje się do swoich przyjaciół: "Jest przydatna—posłuszna, nie sprawia problemów, zajmuje się domem, a ja mogę ją przelecieć, kiedy tylko potrzebuję ulgi. Jest właściwie żywą pokojówką z korzyściami." Robił obleśne gesty, które wywoływały śmiech jego przyjaciół.
W rozpaczy Sable odeszła, odzyskała swoją prawdziwą tożsamość i poślubiła swojego sąsiada z dzieciństwa—Lykańskiego Króla Caelana, starszego od niej o dziewięć lat i jej przeznaczonego partnera. Teraz Darrell desperacko próbuje ją odzyskać. Jak potoczy się jej zemsta?
Od zastępczyni do królowej—jej zemsta właśnie się zaczęła!
Związana z Panem Blackiem
Oboje się zakochali, ale czy ta miłość przetrwa na zawsze?
Śledź piękną historię Adama Blacka i Tii Nelson.












