
Alfa Samica w Skórze Omegi
Xena Kessler · Zakończone · 186.5k słów
Wstęp
W swoim pierwszym życiu Angelina miała władzę, ale umarła samotnie. Teraz jest biedna, bezsilna i ma wszystko, czego nigdy nie wiedziała, że pragnie — rodzinę. Ale kiedy bandyci grożą, że wyciągną organy jej braci w zamian za długi. Jej matka błaga ją, by uciekała. Jej brat oferuje, że weźmie winę na siebie. Po raz pierwszy Alfa Królowa rozumie: rodzina to nie słabość. To powód, by rozpętać piekło.
A w świecie, gdzie Omegi są bezwartościowym śmieciem — co się stanie, gdy odkryją, że najpotężniejszy Alfa żyje w ciele Omegi?
Rozdział 1
POV Angeliny
Słońce Pacyfiku uderzyło w mój kieliszek wina, zmieniając barwę Cabernet na kolor świeżej krwi. Oparłam się o reling jachtu, pozwalając oceanicznemu wiatrowi rozwiewać moje włosy.
"Alpha." Głos mojego szefa ochrony zabrzmiał przez słuchawkę. "Obwód czysty. Dziesięć mil wokoło, nic poza otwartą wodą."
"Zrozumiano."
Pięć lat. Tyle czasu zajęło mi podbicie czterdziestu dziewięciu watah i zjednoczenie ich pod sztandarem Riverbend. Niektórzy nazywali mnie bezwzględną. Inni wizjonerką.
Myślałam, obserwując mewę nurkującą po ryby.
"Zzzzt—zzzzzt—"
System komunikacyjny padł z piskiem.
Potem nic. Martwa cisza.
Moja ręka sięgnęła po pistolet przy biodrze, zanim zdążyłam przetworzyć myśl.
Ale za późno.
"BOOM!"
Jacht zadrżał.
Moje połączenie z watahą zaczęło się rozmywać. Szum tam, gdzie powinny być głosy. Zakłócenia tam, gdzie powinna być jasność.
EMP, zrozumiałam. Uderzyli nas impuls elektromagnetyczny.
Co oznaczało, że ktoś właśnie zniszczył każdy elektroniczny system na pokładzie. Sprzęt monitorujący, systemy uzbrojenia, komunikacja—wszystko. Zniknęło.
Ale zabicie połączenia z watahą? To wymagało poważnej magii. Takiej, która kosztuje fortunę i zostawia ślad ciał.
Blackout, pomyślałam. Naprawdę się odważyli.
"BANG! BANG! BANG!"
Strzały rozległy się z dolnych pokładów. Krzyki. Warknięcia. Mokry dźwięk czegoś rozdzieranego.
Nie zawahałam się. Chwyciłam reling i przeskoczyłam, spadając trzy poziomy, by wylądować w kucki na głównym pokładzie.
Pięciu moich strażników już nie żyło. Kule w serce, każdy z nich.
Osiem postaci w czarnych taktycznych mundurach stało nad ciałami, broń skierowana na drzwi, przez które w każdej chwili mogli wyjść pozostali strażnicy. Zapach ludzi, zmieszany z olejem do broni i czymś jeszcze—prawdopodobnie wilczym zielem. Ten rodzaj sprayu, który pali jak kwas.
Jeden z nich odwrócił się do mnie, a moje usta wykrzywiły się w coś, co nie było uśmiechem.
"Drake." Wypowiedziałam jego imię jak przekleństwo. "Nie myślałam, że będziesz na tyle głupi, żeby przyjść osobiście."
Opuscił karabin na tyle, by spojrzeć mi w oczy. Wysoki, pokiereszowany, twarz, która widziała zbyt wiele przemocy i zdecydowała, że jej się to podoba. Były siły specjalne, zamienione w najemnika, zamienione w łowcę. Słyszałam opowieści.
"Angelina." Jego głos był żwirem i dymem. "Blackout oferuje pięćdziesiąt milionów za twoją głowę. Zakon dorzucił kolejne dziesięć. Sześćdziesiąt milionów łącznie." Przechylił głowę. "To wystarczy, by moja rodzina żyła wygodnie przez pokolenia."
"Jeśli przeżyjesz, by je odebrać."
"To jest haczyk, prawda?" Uśmiechnął się, ale nie dosięgnęło to jego oczu. "Więc zróbmy to szybko."
Powietrze samo zdawało się naciskać, gdy moja obecność Alfa rozlała się. Wszyscy ośmiu łowcy zrobili krok w tył. Nie mogli się powstrzymać.
"Ognia!"
Kule przeszyły powietrze tam, gdzie stałam.
Srebrne pociski przebiły pokład, rozdarły relingi, roztrzaskały okna.
Ale ja już się poruszałam, zbyt szybko, by ich oczy mogły mnie śledzić. Kula otarła się o moje ramię. Kolejna rozdarła moją kurtkę.
Przemiana uderzyła jak pociąg towarowy. Kości trzaskały, przekształcały się, cała moja szkieletowa struktura zmieniała się w ciągu trzech sekund.
Twarze łowców zbielały.
Drake zdołał podnieść karabin. "Sh—"
Byłam na nim, zanim zdążył dokończyć słowo.
Sześćdziesiąt sekund. Tyle to zajęło.
Gardło pierwszego łowcy otworzyło się pod moimi pazurami, a strumień krwi malował pokład na czerwono. Drugiego złapałam w biegu, szczęki zacisnęły się na jego kręgosłupie z mokrym chrupnięciem. Trzy, cztery, pięć—padli jak kostki domina, jakby nigdy wcześniej nie trzymali broni.
Srebrne kule wbiły się w moją skórę. Paliły jak piekielny ogień, ale przeżyłem gorsze.
Siedmiu zlikwidowanych. Został tylko Drake.
Cofnął się do barierki, karabin zniknął, w ręku trzymał tylko srebrny nóż bojowy, który drżał w jego dłoni. Krew plamiła jego taktyczną kamizelkę.
Podchodziłem do niego powoli, celowo. Chciałem, żeby zrozumiał, jak bardzo był od początku bez szans.
„C-czekaj—” Jego głos załamał się.
Zmieniłem się z powrotem w ludzką formę, stojąc nagi i pokryty krwią przed nim. Naszyjnik rozszerzył się ze mną, osiadając z powrotem na mojej szyi.
„Wracaj do Blackout,” powiedziałem cicho. „Powiedz tym starym draniom, że nawet jeśli dziś umrę, to wyczołgam się z samego piekła, żeby wyrwać im serca. Rozumiesz?”
Skinął głową tak szybko, że bałem się, że złamie sobie kark.
„Dobrze. A teraz spadaj z mojego statku.”
Drake rzucił się w stronę drabinki awaryjnej, prawie dwukrotnie upadając. Patrzyłem, jak odchodzi, już kalkulując mój następny ruch. Blackout nie przestanie po jednej nieudanej próbie. Następnym razem przyjdą z większą siłą.
Niech próbują, pomyślałem. Ja —
Głos Yary eksplodował w mojej głowie, czystą paniką:
NIEBEZPIECZEŃSTWO! ANGELINA, UCIEKAJ!
Moje instynkty krzyknęły to samo ostrzeżenie ułamek sekundy później.
Wciągnąłem głęboko powietrze, sortując zapachy.
Ocean. Krew. Proch strzelniczy. Wilcza jagoda.
I coś jeszcze. Słabe, prawie ukryte pod morską bryzą.
C4.
Cholera.
„BUM!”
Dno jachtu wybuchło w serii eksplozji, jedna po drugiej, ogień wspinający się ku niebu. Cała jednostka przechyliła się na bok, metal skrzypiał, jakby zaczął się rozrywać.
Pobiegłem do barierki i skoczyłem.
Nie byłem wystarczająco szybki.
„BUM!!!”
Ostatnia eksplozja złapała mnie w powietrzu, ściana siły i płomieni, która strąciła mnie z nieba jak owada. Poczułem, jak pękają żebra, organy się rozrywają, coś istotnego odrywa się w mojej klatce piersiowej.
Potem uderzyłem w wodę.
Zimno. Tak zimno.
Nie mogłem już utrzymać wilczej formy. Tonąłem, krew wypływała z moich ust i nosa, barwiąc Pacyfik na czerwono wokół mnie.
W dół. W dół. W dół.
Czy to koniec? Pomyślałem, patrząc, jak bąbelki przelatują obok mojej twarzy. Czy to tak się kończy?
Pięć lat podbijania świata wilkołaków, a umrę w oceanie jak każda inna ofiara utonięcia. Bez epickiego ostatniego starcia. Bez walki do końca.
Po prostu... tonąc.
Nie. Myśl przyszła gwałtowna i desperacka. Jeszcze nie. Mam jeszcze rzeczy do zrobienia. Ludzi do odnalezienia.
Moi rodzice. Ci, którzy mnie porzucili jako dziecko, zostawili, żebym walczyła o przetrwanie od zera. Nadal potrzebuję odpowiedzi. Nadal muszę spojrzeć im w oczy i zapytać dlaczego.
Dlaczego mieć dziecko, tylko po to, żeby je porzucić?
Naszyjnik pulsował na mojej szyi. Ciepły. Coraz cieplejszy.
Próbowałem unieść rękę, palce były zdrętwiałe i niezdarne. Dotknąłem wilczego kła ostatkiem sił.
Wisiorek eksplodował czerwonym światłem.
Jasne, tak jasne, że piekło nawet przez zamknięte powieki. Ciepło rozprzestrzeniało się z mojej szyi przez całe ciało, nie bolesne, ale żywe, jakby naszyjnik budził się po latach snu.
Pulsował w rytmie mojego słabnącego serca. Raz. Dwa razy. Coraz szybciej, czerwony blask intensyfikował się, aż zostałem nim owinięty, zakokonowany w szkarłatnym świetle, które zamieniało ciemną wodę w coś, co wyglądało jak krew.
Palenie stawało się silniejsze, gorętsze, ale nie bałem się. To nie było ciepło śmierci.
To było coś innego.
Coś niemożliwego.
Odrodzenie.
Światło całkowicie mnie pochłonęło, szkarłatny kokon tonął coraz głębiej w czarnym sercu Pacyfiku. W dół i w dół, aż powierzchnia była tylko wspomnieniem, a ciśnienie powinno zmiażdżyć moje kości na proch.
Ale nie czułem się zmiażdżony.
Czułem się... trzymany.
Poza światłem, jak sen.
Tam—
Początek.
Ostatnie Rozdziały
#173 Rozdział 173 *
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#172 Rozdział 172 *
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#171 Rozdział 172 *
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#170 Rozdział 170 *
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#169 Rozdział 169 *
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#168 Rozdział 168 *
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#167 Rozdział 162 *
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#166 Rozdział 163 *
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#165 Rozdział 165 *
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#164 Rozdział 164 *
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026
Może Ci się spodobać 😍
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?












