
OBSESJA ALEXANDRA
Shabs Shabs · W trakcie · 451.1k słów
Wstęp
Zachwiałam się, ale Alexander Dimitri złapał mnie, jego duża ręka posiadawczo zacisnęła się na mojej szyi. Uderzył mojego ojca o ścianę. „Ona jest moja,” warknął Alexander. „Tylko ja mam prawo rozkładać jej nogi.”
Zaciągnął mnie do swojego samochodu, wrzucając na tylne siedzenie. Wspiął się na mnie, jego ciężkie ciało przygniotło mnie do siedzenia. „Twój ojciec sprzedał cię na dziwkę, Alina,” wyszeptał, gryząc mnie w płatek ucha. „Ale teraz jesteś moją dziwką.”
Pocierał swoje wzwiedzione prącie o moją łechtaczkę przez cienką sukienkę. „I będę cię używał każdej nocy, aż twój dług zostanie spłacony.” Jego ręka rozerwała moje majtki na bok. „Zaczynając od teraz.”
W świecie wysokiego ryzyka, zdrady i niebezpiecznych sojuszy, Alina Santini znajduje się między lojalnością wobec ojca a gniewem najbardziej bezwzględnego człowieka, jakiego kiedykolwiek spotkała — Alexanderem Dimitrim. Jej ojciec, Artur, jest hazardzistą z upodobaniem do robienia sobie wrogów i długiem tak głębokim, że może ich kosztować wszystko. Kiedy Alexander wkracza do życia Aliny, z pistoletem w ręku i zemstą w zimnych, szarych oczach, wydaje mrożące krew w żyłach ultimatum: spłacić skradzione pieniądze, albo zabierze coś, co Artur ceni najbardziej.
Ale Alexander to nie tylko człowiek zbierający długi — to drapieżnik, który żyje władzą i kontrolą, a Alina właśnie znalazła się na jego celowniku. Uważając, że Alina jest cenna dla jej ojca, bierze ją jako zapłatę, myśląc, że będzie kartą przetargową do uregulowania długu.
Rozdział 1
ALEXANDER
Stoję tak, wgapiony w scenę rozgrywającą się przede mną, a mój kutas wylatuje i wślizguje się z powrotem do ust tej rudej z dzikością wręcz zwierzęcą.
Jej jęki i stłumione pomruki brzmią jak jakaś orkiestra rozpusty, odbijają się od ścian z taką intensywnością, jakbyśmy byli w najbardziej chamskim, bezwstydnym pornolu. Ściskam mocno jej głowę, bez litości, wciskając się głębiej, aż czubek sięga końca jej gardła, gdzie otula go rozpalone, ciasne mięso.
Dźwięk jej krztuszenia to dla mnie muzyka – brutalne przypomnienie, kto tu naprawdę rządzi. Łzy napływają jej do oczu, krzywi się od mojego szorstkiego dotyku, ale się nie odsuwa. Wręcz przeciwnie – jakby się na to wszystko zdawała, całym ciałem pokazując uległość. Zaciskam pięść na jej włosach, chwytam ją mocniej, używam ich jak lejcy, żeby z rozmachem wbić się w jej usta jeszcze raz – aż ciarki przechodzą mi po kręgosłupie.
Te jej ciche piski, popiskiwania, są jak miałczenie kotki w rui, proszącej o więcej bodźców, więcej dotyku, więcej wszystkiego. To spotkanie to tylko kolejny sposób, żebym spuścił z siebie napięcie, które siedzi we mnie od wieczności. Krótkie odcięcie się od monotonii mojego życia, chwilowa ucieczka od tej miażdżącej pustki, co czyha, żeby mnie w końcu połknąć w całości.
Jutro nie będzie po niej śladu. Zostanie starta z pamięci jak wiele innych przede nią – bezimienne twarze w nieskończonym tłumie kobiet, które dawno przestały cokolwiek znaczyć. To, jak wyglądają, nie ma już żadnego znaczenia; liczy się tylko to, czy potrafią dać mi ujście dla moich potrzeb.
Sam akt stracił jakikolwiek związek z emocjami czy bliskością; sprowadził się do zwierzęcego odruchu, instynktu, a nie namiętności.
A jednak, kiedy patrzę na tę dziewczynę – tę obcą, której imienia nawet nie znam, która w tej chwili ma usta nabite na mojego kutasa – coś we mnie drga. To nie jest podniecenie ani oczekiwanie; to raczej… świadomość? Jakby nagle wszystko było bardziej wyostrzone, jakbym na moment poczuł, że naprawdę żyję?
Znowu chwytam ją za włosy, tym razem przy samych cebulkach, i wbijam się w jej usta, a siła moich pchnięć sprawia, że znowu się krztusi.
– No właśnie tak, szmato, przecież chcesz mojego fiuta, co? – warczę, głos mam ciężki od dominacji. Jej jęki odbijają się echem po pokoju, symfonia uległości, która tylko jeszcze bardziej mnie nakręca.
Rozwalam ją, każę jej brać mnie całego, trzymam jej twarz przy swojej podstawie, kiedy czuję, jak jej gardło zaciska się wokół mnie. Ten nowy kąt jest celowo brutalny, wiem, że przez to ciężko mnie znieść – ale jej komfort guzik mnie obchodzi. Jej oczy rozszerzają się w mieszance szoku i desperacji, kiedy mój kutas blokuje jej drogę powietrza, a gardło zaciska się i pracuje wokół mnie, wciągając mnie jeszcze głębiej w jej usta.
– Bierz wszystko – rozkazuję twardym, nieustępliwym tonem. Wiedziała, na co się pisze, kiedy podeszła do mnie w barze – nie jestem delikatny w łóżku.
Przyjemność nie istnieje dla mnie bez bólu – jakiś popieprzony kaprys losu, przez który w tych bezimiennych spotkaniach wciąż szukam czegoś więcej.
Ale one są zbyt chętne – aż za bardzo chcą się przypodobać – i właśnie to czyni je takie bez smaku. Nie stawiają mi oporu, nie próbują się sprzeciwić. Po prostu bez wahania oddają się temu, czego chcę – a mnie po wszystkim zostaje tylko ta sama pustka i nienasycenie.
Nudzę się jej ustami i nagle wyrywam ją z mojego kutasa. Jej zachłanny haust powietrza odbija się po pokoju, a jej wargi z głośnym mlaśnięciem wypuszczają mnie na wolność. Łapię jej drobne ciało, obracam ją szybko, ustawiam na czworakach.
– Rozstaw te pieprzone nogi – rozkazuję, głosem twardym i niepodlegającym dyskusji.
Przez moment się waha, ale w końcu posłusznie wykonuje polecenie, nieśmiało rozchylając pośladki. Patrzę w dół na jej twarz, przyciśniętą bokiem do materaca. Ma szeroko otwarte oczy, pełne oczekiwania, nerwowo oblizuje wargi. Ten widok uderza mnie falą podniecenia.
– No, jesteś cholernie zachłanną, małą kurewką – cedzę z pogardą, każde słowo ocieka dominacją.
– Chcesz, żebym wyruchał ci ten tyłek, co? – pytam zaczepnie, sięgając dłonią, żeby podrażnić jej wejście. Całe jej ciało krzyczy uległością – chce się przypodobać, jest spragniona więcej.
Kiedy patrzę na nią taką – rozłożoną, bezbronną, całkowicie otwartą – coś się we mnie porusza. To nie jest zwykłe podniecenie ani zwyczajna adrenalina. Bardziej… satysfakcja? To chore poczucie, że trzymam wszystko za mordę? Cokolwiek to jest, właśnie to pcha mnie dalej. Popycha mnie, żebym przesuwał granice. Żebym sprawdzał, jak daleko mogę się posunąć, zanim ktoś spróbuje mnie zatrzymać.
Zatracam się w chwili. Mój kutas w nią wbity, głęboko w jej tyłek, a jej jęki i urwane westchnienia brzmią jak muzyka. Ja tu rządzę – twardy, nieustępliwy, pewny siebie. Ale nagle drzwi z hukiem się otwierają i głos Leo rozcina powietrze.
– Przepraszam, że przeszkadzam, Alex – mówi Leo, ton ma ostrożny, wyważony, jakby stąpał po cienkim lodzie.
– Ale Arthur Santini wyprawia dziś jakąś wystawną imprezę…
Gwałtownie odwracam w jego stronę głowę, moje spojrzenie robi się lodowate i ostre jak brzytwa. Samo to nazwisko wystarczy, żeby mnie zatrzymać w pół ruchu.
Arthur Santini.
Skurwysyn.
Zaciskam szczękę, myśli zaczynają mknąć jak rozjuszone psy spuszczone ze smyczy.
– Imprezę? – samo to słowo sprawia, że krew zaczyna mi wrzeć.
Arthur Santini. Facet, który wisi mi solidną kasę, który miał czelność błagać o więcej czasu, przysięgając, że ledwo zipie, że jest pod kreską. A teraz co? Wystawna impreza?
Teraz, zamiast przynieść mi każdy pieprzony grosz, który mi się należy, przepieprza pieniądze – moje pieniądze – na jakąś pokazówkę, na imprezę, na którą absolutnie nie ma prawa go być stać?
Czuję, jak w żyłach rozlewa się czysta, gęsta wściekłość.
Leo na moment przenosi wzrok na rudowłosą, potem z powrotem na mnie. Twarz ma spokojną, niewzruszoną. Leo to nie tylko moja prawa ręka; to mój cień. Kotwica w tym popierdolonym świecie. Jeśli mam komukolwiek zaufać własne życie, to właśnie jego dłoń.
– Będzie z tego niezły cyrk – zaczyna, ostrożnie dobierając słowa, ale bez wahania.
– Chodzi fama, że na liście gości jest Robert Solas.
To nazwisko zawisa w powietrzu jak nabity, odbezpieczony pistolet.
Moja szczęka znowu się napina, w piersi zapala się iskrą irytacja. Solas – człowiek wpływów, taki, co robi z byle kogo króla, jeśli mu się opłaca. A dla mnie? Robert Solas to wróg. Człowiek, którego nienawidzę każdą cholerą włókienka w swoim ciele. Santini nie tylko robi imprezę. On się ustawia. Dobiera sobie żmiję do stołu, dobija targu z moim wrogiem.
Wysuwam się z rudzielca nagle, szorstko, zostawiając ją z urwanym oddechem i zdezorientowanym spojrzeniem. Cała moja uwaga skupia się teraz na Leo i tym, co mi właśnie przyniósł.
Dziewczyna spogląda na mnie niepewnie, jakby czekała na wyjaśnienie, ale ją ignoruję. Przyjemność właśnie umarła. Zastąpiła ją zemsta. I nic, absolutnie nic, nie stanie mi na drodze, dopóki nie dostanę tego, czego chcę.
– Szykuj się. Wbijamy się na tę imprezę – mówię lodowatym tonem, krótko, ostro, jak rozkaz, przy którym nie ma miejsca na pytania.
Leo ani przez sekundę się nie waha. Skinienie głową – szybkie, konkretne – i znika. Drzwi zamykają się za nim cichym kliknięciem.
Odwracam się do rudowłosej, rozciągniętej na moim łóżku. Ogień, który jeszcze chwilę temu palił się we mnie, zagasł. Został tylko żar wściekłości, który teraz przejmuje kontrolę nad moimi myślami.
Pożądanie staje się wspomnieniem. Blednie, schodzi gdzieś na dalszy plan, rozmywa się, ustępując miejsca jednemu imieniu, które dudni mi w głowie jak strzał ostrzegawczy:
Arthur Santini.
Skurwysyn myśli, że może sobie beztrosko błyszczeć kasą, której nie ma – kasą, która należy do mnie – przed Solasem i jego elitarną świnkarnią? Zaciskam szczękę tak mocno, że aż mnie boli. W głowie wirują scenariusze, możliwości, ścieżki, którymi mogę go dopaść. To nie jest zwykła impreza. To ruch na szachownicy. Demonstracja siły.
Ale w tę grę można grać we dwóch.
Wciągam koszulę, ruchy mam szybkie, precyzyjne, jakbym zakładał zbroję. Myślami jestem już gdzie indziej. W noc, która właśnie przede mną stoi otworem. Santini jeszcze o tym nie wie, ale zamienię jego mały spektakl w scenę dla własnego przedstawienia.
Takiego, którego nie zapomni do końca swojego żałosnego życia.
Ostatnie Rozdziały
#265 ROZDZIAŁ 265
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#264 ROZDZIAŁ 264
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#263 ROZDZIAŁ 263
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#262 ROZDZIAŁ 262
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#261 ROZDZIAŁ 261
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#260 ROZDZIAŁ 260
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#259 ROZDZIAŁ 259
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#258 ROZDZIAŁ 258
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#257 ROZDZIAŁ 257
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026#256 ROZDZIAŁ 256
Ostatnia Aktualizacja: 7/3/2026
Może Ci się spodobać 😍
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Zaproszenie śmierci
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zły Alfa
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.
"Mogę wyjaśn- "
Przerwał mi.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."
Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.
"Rozbieraj się."
To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "
"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."
Czy to naprawdę się dzieje?
"2."
Myślałam, że jest gejem.
"3."
Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.
Ale nie wiedziała...
Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?
SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.












