
OBSESJA ALEXANDRA
Shabs Shabs · W trakcie · 518.8k słów
Wstęp
Zachwiałam się, ale Alexander Dimitri złapał mnie, jego duża ręka posiadawczo zacisnęła się na mojej szyi. Uderzył mojego ojca o ścianę. „Ona jest moja,” warknął Alexander. „Tylko ja mam prawo rozkładać jej nogi.”
Zaciągnął mnie do swojego samochodu, wrzucając na tylne siedzenie. Wspiął się na mnie, jego ciężkie ciało przygniotło mnie do siedzenia. „Twój ojciec sprzedał cię na dziwkę, Alina,” wyszeptał, gryząc mnie w płatek ucha. „Ale teraz jesteś moją dziwką.”
Pocierał swoje wzwiedzione prącie o moją łechtaczkę przez cienką sukienkę. „I będę cię używał każdej nocy, aż twój dług zostanie spłacony.” Jego ręka rozerwała moje majtki na bok. „Zaczynając od teraz.”
W świecie wysokiego ryzyka, zdrady i niebezpiecznych sojuszy, Alina Santini znajduje się między lojalnością wobec ojca a gniewem najbardziej bezwzględnego człowieka, jakiego kiedykolwiek spotkała — Alexanderem Dimitrim. Jej ojciec, Artur, jest hazardzistą z upodobaniem do robienia sobie wrogów i długiem tak głębokim, że może ich kosztować wszystko. Kiedy Alexander wkracza do życia Aliny, z pistoletem w ręku i zemstą w zimnych, szarych oczach, wydaje mrożące krew w żyłach ultimatum: spłacić skradzione pieniądze, albo zabierze coś, co Artur ceni najbardziej.
Ale Alexander to nie tylko człowiek zbierający długi — to drapieżnik, który żyje władzą i kontrolą, a Alina właśnie znalazła się na jego celowniku. Uważając, że Alina jest cenna dla jej ojca, bierze ją jako zapłatę, myśląc, że będzie kartą przetargową do uregulowania długu.
Rozdział 1
ALEXANDER
Stoję tak, wgapiony w scenę rozgrywającą się przede mną, a mój kutas wylatuje i wślizguje się z powrotem do ust tej rudej z dzikością wręcz zwierzęcą.
Jej jęki i stłumione pomruki brzmią jak jakaś orkiestra rozpusty, odbijają się od ścian z taką intensywnością, jakbyśmy byli w najbardziej chamskim, bezwstydnym pornolu. Ściskam mocno jej głowę, bez litości, wciskając się głębiej, aż czubek sięga końca jej gardła, gdzie otula go rozpalone, ciasne mięso.
Dźwięk jej krztuszenia to dla mnie muzyka – brutalne przypomnienie, kto tu naprawdę rządzi. Łzy napływają jej do oczu, krzywi się od mojego szorstkiego dotyku, ale się nie odsuwa. Wręcz przeciwnie – jakby się na to wszystko zdawała, całym ciałem pokazując uległość. Zaciskam pięść na jej włosach, chwytam ją mocniej, używam ich jak lejcy, żeby z rozmachem wbić się w jej usta jeszcze raz – aż ciarki przechodzą mi po kręgosłupie.
Te jej ciche piski, popiskiwania, są jak miałczenie kotki w rui, proszącej o więcej bodźców, więcej dotyku, więcej wszystkiego. To spotkanie to tylko kolejny sposób, żebym spuścił z siebie napięcie, które siedzi we mnie od wieczności. Krótkie odcięcie się od monotonii mojego życia, chwilowa ucieczka od tej miażdżącej pustki, co czyha, żeby mnie w końcu połknąć w całości.
Jutro nie będzie po niej śladu. Zostanie starta z pamięci jak wiele innych przede nią – bezimienne twarze w nieskończonym tłumie kobiet, które dawno przestały cokolwiek znaczyć. To, jak wyglądają, nie ma już żadnego znaczenia; liczy się tylko to, czy potrafią dać mi ujście dla moich potrzeb.
Sam akt stracił jakikolwiek związek z emocjami czy bliskością; sprowadził się do zwierzęcego odruchu, instynktu, a nie namiętności.
A jednak, kiedy patrzę na tę dziewczynę – tę obcą, której imienia nawet nie znam, która w tej chwili ma usta nabite na mojego kutasa – coś we mnie drga. To nie jest podniecenie ani oczekiwanie; to raczej… świadomość? Jakby nagle wszystko było bardziej wyostrzone, jakbym na moment poczuł, że naprawdę żyję?
Znowu chwytam ją za włosy, tym razem przy samych cebulkach, i wbijam się w jej usta, a siła moich pchnięć sprawia, że znowu się krztusi.
– No właśnie tak, szmato, przecież chcesz mojego fiuta, co? – warczę, głos mam ciężki od dominacji. Jej jęki odbijają się echem po pokoju, symfonia uległości, która tylko jeszcze bardziej mnie nakręca.
Rozwalam ją, każę jej brać mnie całego, trzymam jej twarz przy swojej podstawie, kiedy czuję, jak jej gardło zaciska się wokół mnie. Ten nowy kąt jest celowo brutalny, wiem, że przez to ciężko mnie znieść – ale jej komfort guzik mnie obchodzi. Jej oczy rozszerzają się w mieszance szoku i desperacji, kiedy mój kutas blokuje jej drogę powietrza, a gardło zaciska się i pracuje wokół mnie, wciągając mnie jeszcze głębiej w jej usta.
– Bierz wszystko – rozkazuję twardym, nieustępliwym tonem. Wiedziała, na co się pisze, kiedy podeszła do mnie w barze – nie jestem delikatny w łóżku.
Przyjemność nie istnieje dla mnie bez bólu – jakiś popieprzony kaprys losu, przez który w tych bezimiennych spotkaniach wciąż szukam czegoś więcej.
Ale one są zbyt chętne – aż za bardzo chcą się przypodobać – i właśnie to czyni je takie bez smaku. Nie stawiają mi oporu, nie próbują się sprzeciwić. Po prostu bez wahania oddają się temu, czego chcę – a mnie po wszystkim zostaje tylko ta sama pustka i nienasycenie.
Nudzę się jej ustami i nagle wyrywam ją z mojego kutasa. Jej zachłanny haust powietrza odbija się po pokoju, a jej wargi z głośnym mlaśnięciem wypuszczają mnie na wolność. Łapię jej drobne ciało, obracam ją szybko, ustawiam na czworakach.
– Rozstaw te pieprzone nogi – rozkazuję, głosem twardym i niepodlegającym dyskusji.
Przez moment się waha, ale w końcu posłusznie wykonuje polecenie, nieśmiało rozchylając pośladki. Patrzę w dół na jej twarz, przyciśniętą bokiem do materaca. Ma szeroko otwarte oczy, pełne oczekiwania, nerwowo oblizuje wargi. Ten widok uderza mnie falą podniecenia.
– No, jesteś cholernie zachłanną, małą kurewką – cedzę z pogardą, każde słowo ocieka dominacją.
– Chcesz, żebym wyruchał ci ten tyłek, co? – pytam zaczepnie, sięgając dłonią, żeby podrażnić jej wejście. Całe jej ciało krzyczy uległością – chce się przypodobać, jest spragniona więcej.
Kiedy patrzę na nią taką – rozłożoną, bezbronną, całkowicie otwartą – coś się we mnie porusza. To nie jest zwykłe podniecenie ani zwyczajna adrenalina. Bardziej… satysfakcja? To chore poczucie, że trzymam wszystko za mordę? Cokolwiek to jest, właśnie to pcha mnie dalej. Popycha mnie, żebym przesuwał granice. Żebym sprawdzał, jak daleko mogę się posunąć, zanim ktoś spróbuje mnie zatrzymać.
Zatracam się w chwili. Mój kutas w nią wbity, głęboko w jej tyłek, a jej jęki i urwane westchnienia brzmią jak muzyka. Ja tu rządzę – twardy, nieustępliwy, pewny siebie. Ale nagle drzwi z hukiem się otwierają i głos Leo rozcina powietrze.
– Przepraszam, że przeszkadzam, Alex – mówi Leo, ton ma ostrożny, wyważony, jakby stąpał po cienkim lodzie.
– Ale Arthur Santini wyprawia dziś jakąś wystawną imprezę…
Gwałtownie odwracam w jego stronę głowę, moje spojrzenie robi się lodowate i ostre jak brzytwa. Samo to nazwisko wystarczy, żeby mnie zatrzymać w pół ruchu.
Arthur Santini.
Skurwysyn.
Zaciskam szczękę, myśli zaczynają mknąć jak rozjuszone psy spuszczone ze smyczy.
– Imprezę? – samo to słowo sprawia, że krew zaczyna mi wrzeć.
Arthur Santini. Facet, który wisi mi solidną kasę, który miał czelność błagać o więcej czasu, przysięgając, że ledwo zipie, że jest pod kreską. A teraz co? Wystawna impreza?
Teraz, zamiast przynieść mi każdy pieprzony grosz, który mi się należy, przepieprza pieniądze – moje pieniądze – na jakąś pokazówkę, na imprezę, na którą absolutnie nie ma prawa go być stać?
Czuję, jak w żyłach rozlewa się czysta, gęsta wściekłość.
Leo na moment przenosi wzrok na rudowłosą, potem z powrotem na mnie. Twarz ma spokojną, niewzruszoną. Leo to nie tylko moja prawa ręka; to mój cień. Kotwica w tym popierdolonym świecie. Jeśli mam komukolwiek zaufać własne życie, to właśnie jego dłoń.
– Będzie z tego niezły cyrk – zaczyna, ostrożnie dobierając słowa, ale bez wahania.
– Chodzi fama, że na liście gości jest Robert Solas.
To nazwisko zawisa w powietrzu jak nabity, odbezpieczony pistolet.
Moja szczęka znowu się napina, w piersi zapala się iskrą irytacja. Solas – człowiek wpływów, taki, co robi z byle kogo króla, jeśli mu się opłaca. A dla mnie? Robert Solas to wróg. Człowiek, którego nienawidzę każdą cholerą włókienka w swoim ciele. Santini nie tylko robi imprezę. On się ustawia. Dobiera sobie żmiję do stołu, dobija targu z moim wrogiem.
Wysuwam się z rudzielca nagle, szorstko, zostawiając ją z urwanym oddechem i zdezorientowanym spojrzeniem. Cała moja uwaga skupia się teraz na Leo i tym, co mi właśnie przyniósł.
Dziewczyna spogląda na mnie niepewnie, jakby czekała na wyjaśnienie, ale ją ignoruję. Przyjemność właśnie umarła. Zastąpiła ją zemsta. I nic, absolutnie nic, nie stanie mi na drodze, dopóki nie dostanę tego, czego chcę.
– Szykuj się. Wbijamy się na tę imprezę – mówię lodowatym tonem, krótko, ostro, jak rozkaz, przy którym nie ma miejsca na pytania.
Leo ani przez sekundę się nie waha. Skinienie głową – szybkie, konkretne – i znika. Drzwi zamykają się za nim cichym kliknięciem.
Odwracam się do rudowłosej, rozciągniętej na moim łóżku. Ogień, który jeszcze chwilę temu palił się we mnie, zagasł. Został tylko żar wściekłości, który teraz przejmuje kontrolę nad moimi myślami.
Pożądanie staje się wspomnieniem. Blednie, schodzi gdzieś na dalszy plan, rozmywa się, ustępując miejsca jednemu imieniu, które dudni mi w głowie jak strzał ostrzegawczy:
Arthur Santini.
Skurwysyn myśli, że może sobie beztrosko błyszczeć kasą, której nie ma – kasą, która należy do mnie – przed Solasem i jego elitarną świnkarnią? Zaciskam szczękę tak mocno, że aż mnie boli. W głowie wirują scenariusze, możliwości, ścieżki, którymi mogę go dopaść. To nie jest zwykła impreza. To ruch na szachownicy. Demonstracja siły.
Ale w tę grę można grać we dwóch.
Wciągam koszulę, ruchy mam szybkie, precyzyjne, jakbym zakładał zbroję. Myślami jestem już gdzie indziej. W noc, która właśnie przede mną stoi otworem. Santini jeszcze o tym nie wie, ale zamienię jego mały spektakl w scenę dla własnego przedstawienia.
Takiego, którego nie zapomni do końca swojego żałosnego życia.
Ostatnie Rozdziały
#302 ROZDZIAŁ 302
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#301 ROZDZIAŁ 301
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#300 ROZDZIAŁ 300
Ostatnia Aktualizacja: 8/19/2026#299 ROZDZIAŁ 299
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#298 ROZDZIAŁ 298
Ostatnia Aktualizacja: 8/17/2026#297 ROZDZIAŁ 297
Ostatnia Aktualizacja: 8/15/2026#296 ROZDZIAŁ 296
Ostatnia Aktualizacja: 8/17/2026#295 ROZDZIAŁ 295
Ostatnia Aktualizacja: 8/13/2026#294 ROZDZIAŁ 294
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#293 ROZDZIAŁ 293
Ostatnia Aktualizacja: 8/11/2026
Może Ci się spodobać 😍
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.












