
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Emma Blackwood · Zakończone · 296.9k słów
Wstęp
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Rozdział 1
Z perspektywy Lily
Powiadomienia na moim telefonie nie przestawały bzyczeć.
Przez ostatnią godzinę je ignorowałam, ale w końcu ciekawość wzięła górę.
Odblokowałam ekran i natychmiast pożałowałam.
Moja twarz — a raczej coś, co miało być jakąś karykaturalnie obrzydliwą wersją mnie — była rozklejona po wszystkich platformach społecznościowych.
Na zdjęciu była otyła dziewczyna, niezgrabnie upozowana, z pustym wzrokiem i skórą, o którą nikt porządnie nie dbał od lat.
Nagłówki były jeszcze gorsze:
PILNE: Dziedziczka fortuny Sterlingów ma wybrać męża spośród pięciu braci—WIEJSKA CIOTKA zgarnia złoty los miliarderów
Przewijałam komentarze — każdy bardziej jadowity od poprzedniego.
@NYCSocialite: To jakiś żart? Ta dziewucha ze wsi wygląda, jakby w życiu nie widziała fryzjera. Chłopaki Sterlinga zasługują na coś lepszego!
@ManhattanElite: To musi być jakiś chory chwyt PR. Walter Sterling nigdy nie pozwoliłby, żeby ta dziewczyna zbliżyła się do jego synów.
Zdjęcie miało miliony wyświetleń. Ktoś dokopał się do starej fotki z moich licealnych czasów.
Sprzed dojrzewania, kiedy walczyłam z wagą i paskudną chorobą skóry.
Lata temu usunęłam wszelkie ślady tego zdjęcia, więc ktoś musiał się naprawdę nieźle nagimnastykować, żeby je znaleźć.
Rzuciłam telefon na kanapę.
No jasne — robota Elizabeth Sterling.
Nigdy jej nie poznałam, ale jej reputacja wyprzedzała ją o kilometry.
Matrona rodu Sterlingów nie cofnie się przed niczym, żeby jej ukochani synkowie nie ożenili się poza swoim towarzystwem.
Nie miała pojęcia, z kim zadarła.
Rozejrzałam się po moim skromnym domu w Blue Mountain w stanie Vermont.
Przez lata ten mały domek był moją przystanią.
Wybrałam go celowo, żeby trzymać moje różne tożsamości osobno.
Świat znał mnie jako Lily Reed — prostą dziewczynę z prowincji, która jakimś cudem załapała się na układ z rodziną Sterlingów.
Tylko nieliczni wiedzieli o moich innych życiach: prezeska Azure Tech, zdobywczyni Grammy, muzyczka „Nightingale”, i zawodowa kierowczyni wyścigowa, która w Monako pobiła rekord Williama Sterlinga.
Telefon znów piknął. Lucas Wright.
„Są w drodze, ETA 30 minut” — napisał mój prawa ręka i dyrektor operacyjny Azure.
Uśmiechnęłam się. To się zapowiada ciekawie.
Trzy godziny później usłyszałam charakterystyczne mruczenie luksusowych silników podjeżdżających pod dom.
Przez żaluzje dostrzegłam trzy auta, które pewnie kosztowały więcej niż cały ten domek: smukłego czarnego Bentleya, srebrnego Mercedesa i granatowego jak noc Astona Martina.
Wysiadło pięciu mężczyzn i musiałam przyznać — widok robił wrażenie.
Nawet z daleka bracia Sterling wyglądali, jakby właśnie zeszli z okładki magazynu.
Najwyższy, którego uznałam za najstarszego — Williama Sterlinga — obrzucił mój dom spojrzeniem z ledwo skrywaną pogardą.
Za nim pozostali przeciągali się po długiej podróży z Nowego Jorku, a ich markowe ciuchy wyglądały na moim skromnym ganku jak z innej bajki.
Wzięłam głęboki oddech, przypominając sobie słowa ojca: Lily, nigdy nie pokazuj im, że się pocisz ze stresu.
Ten układ był jego ostatnią wolą — żebym wyszła za mąż do rodziny Sterlingów i dopięła stare porozumienie między nim a Walterem Sterlingiem.
Czego ojciec nie wiedział, to że ja miałam wobec tego układu własne plany.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Poczekałam, licząc powoli do dziesięciu, zanim poszłam otworzyć.
Kiedy otworzyłam drzwi, natknęłam się na pięć par zaskoczonych oczu.
Najmłodszy — Michael Sterling, ledwo po dwudziestce — dosłownie stał z rozdziawioną szczęką.
— O ja pier… — wyszeptał, zanim ten obok wbił mu ostro łokieć w bok.
Oparłam się o framugę, celowo na luzie.
— Wy musicie być braćmi Sterling. Jestem Lily Reed.
Najwyższy, zdecydowanie William, pierwszy otrząsnął się z szoku.
Jego ostre szaroniebieskie oczy przejechały po mnie szybkim, oceniającym spojrzeniem.
— William Sterling — powiedział krótko, głosem głębokim i opanowanym.
— A to moi bracia: Thomas, Henry, Samuel i Michael.
Każdy skinął głową, kiedy ich sobie przedstawiałam, choć na twarzach malowało się wszystko — od szczerego, nieukrywanego zdziwienia Thomasa po kalkulujące, chłodne spojrzenie Michaela.
— Proszę, wejdźcie — powiedziałam, robiąc krok w bok. — Chociaż jestem pewna, że to zupełnie nie ten standard, do jakiego jesteście przyzwyczajeni.
Thomas wszedł z kpiącym półuśmiechem. — No cóż, przynajmniej masz świadomość tej… różnicy.
Patrzyłam, jak czterej bracia wymieniają spojrzenia, wchodząc do mojego salonu. Nawet nie zniżyli głosów, kiedy zaczęli szeptać między sobą.
— Wcale nie wygląda jak na tamtym zdjęciu — rzucił Henry, a jego głos bez trudu niósł się po małym pokoju. — Tata mówił, że to jakaś wiejska dziewucha.
— Nadal jest — odburknął Samuel, omiatając wzrokiem moje skromne meble. — To, że jest ładna, nie zmienia jej pochodzenia. Do nowojorskich salonów i tak nigdy nie będzie pasować.
— Pewnie nawet w porządnej restauracji nie była — dorzucił Michael z protekcjonalnym chichotem. — Założę się, że myśli, że wizyta w Pizza Hut to „wielkie wyjście”.
Gadali dalej między sobą, jakby zapomnieli, że stoję tuż obok.
Albo po prostu ich to nie obchodziło.
William milczał, nie wtrącał się do dyskusji, ale wyraz jego twarzy jasno mówił, że zgadza się z nimi w stu procentach.
Odchrząknęłam głośno. — Wy czterej macie wyjątkowo paskudne języki i jeszcze gorsze maniery.
Odwróciłam się do Williama: — A ty wiesz, dla facetów wychowanych na ideały dobrego wychowania kiepsko wam idzie ukrywanie pogardy.
To ich uciszyło.
Bracia Sterling przynajmniej mieli na tyle przyzwoitości, żeby wyglądać na zawstydzonych.
— Przepraszam w imieniu moich braci — powiedział William, choć w jego tonie brzmiało raczej odklepane „tak trzeba” niż szczera skrucha.
— Ta sytuacja jest… nietypowa dla nas wszystkich.
Założyłam ręce na piersi. — Nietypowa? Bo wasz ojciec zmusza was, żebyście dotrzymali umowy, którą sam zawarł? Czy dlatego, że nie jestem obrzydliwym trolliskiem, jakiego wasza mamusia spodziewała się po tym uroczym zdjęciu, które sobie wykopała?
Thomas uniósł brew, najwyraźniej odrobinę bardziej zaciekawiony. — Myślisz, że to nasza matka stała za tym zdjęciem?
— Nie myślę. Wiem — odparłam chłodno. — Tak samo jak wiem, że wasz ojciec zagroził, że przestanie brać leki na ciśnienie, jeśli dziś tutaj nie przyjedziecie.
To ich ruszyło.
Pięć par oczu wpatrywało się we mnie z nową ostrożnością.
— Skąd ty… — zaczął Samuel z ciekawością.
— Wiem dużo różnych rzeczy — ucięłam mu.
— Na przykład to, że William ma drugi najszybszy czas okrążenia w Monaco.
— Albo to, że Thomas celowo podkłada Williamowi nogę przy każdej decyzji biznesowej na każdym posiedzeniu zarządu.
— Albo to, że ostatni broadwayowski spektakl Henry’ego wyprzedał się w trzy minuty.
— Albo to, że Samuel został najmłodszym dyrektorem szpitala w historii Nowego Jorku.
— Albo to, że Michael właśnie oblewa makroekonomię na Columbii.
Twarz Michaela zrobiła się purpurowa. — Nie oblewam!
— Masz tróję z minusem. Jak na Sterlinga to właściwie to samo co oblany — wzruszyłam ramionami, nie oszczędzając jego uczuć po ich popisie.
Napięcie w pokoju się przesunęło, jakby ktoś przekręcił gałkę.
To, co zaczęło się jako pięciu braci zjednoczonych w pogardzie do „wiejskiej dziewczyny”, przerodziło się w coś o wiele bardziej skomplikowanego.
Widziałam, jak za ich oczami ruszają trybiki, jak przeliczają, ważą i na nowo mnie oceniają.
William zrobił krok do przodu, a jego spojrzenie było twarde i uważne. — Wygląda na to, że wie pani o nas bardzo wiele, panno Reed. A my nie wiemy o pani prawie nic.
— Bo nie zrobiliście z tego swojej sprawy, prawda? — uśmiechnęłam się słodko, aż sama poczułam, jak ten uśmiech kłuje.
— Wasz ojciec urządził cały ten cyrk pod tytułem „wybierz sobie męża” i nawet nie pofatygował się, żeby powiedzieć wam, kim tak naprawdę jestem. A wasza matka dopilnowała, żeby świat zobaczył dokładnie to, co ona chciała, żebyście zobaczyli.
Wskazałam gestem okno, za którym mój skromny dom w Vermont ostro kontrastował z ich luksusowymi samochodami.
— Pozory mylą, panowie Sterling. I radzę wam o tym pamiętać.
Pięciu braci znów wymieniło spojrzenia — tym razem z dużo mniejszą pewnością siebie niż wcześniej.
Klasnęłam w dłonie.
— No dobrze, to kto chce kawy? Mamy sporo do omówienia w sprawie tego układu. I tego, który z was może kiedyś zostać moim mężem.
Ostatnie Rozdziały
#251 Rozdział 251
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#250 Rozdział 250
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#249 Rozdział 249
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#248 Rozdział 248
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#247 Rozdział 247
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#246 Rozdział 246
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#245 Rozdział 245
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#244 Rozdział 244
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#243 Rozdział 243
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026#242 Rozdział 242
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2026
Może Ci się spodobać 😍
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.












