
Zacznij Od Nowa
Val Sims · Zakończone · 260.2k słów
Wstęp
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Rozdział 1
"Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego opuściłam naszą idealnie wygodną kanapę, żeby tutaj marznąć?" Eden McBride rzuciła gniewne spojrzenie swoim trzem przyjaciółkom, które cierpliwie czekały z nią w kolejce.
Minęła już ponad godzina, a długa kolejka wijąca się wokół bloku ledwo się poruszyła.
Spośród wszystkich miejsc w Rock Castle, musiały wybrać Crush, jeden z najbardziej wymagających klubów, do którego trudno się dostać, zwłaszcza w weekend, kiedy pojawia się najgorętszy DJ w mieście.
"Żebyś mogła zapomnieć o tym facecie, którego imienia nie wymienimy!" Sienna, jej najlepsza przyjaciółka od podstawówki, powiedziała szeptem. Przezroczyste plastikowe koraliki zwisające na końcach jej długich ombre warkoczyków zadźwięczały, gdy obróciła głowę, aby odwzajemnić jej śmiertelne spojrzenie.
W swoje 'złe' dni Sienna była urocza. Ale w dobre dni, jak dzisiaj, była niesamowicie atrakcyjna. Facetom kręcącym się wokół, desperacko próbującym dostać się do środka, najwyraźniej też tak się wydawało. Ledwo mogli oderwać od niej oczy.
"Tak, Eden, dałyśmy ci wystarczająco dużo czasu na smutki," wtrąciła Lydia, robiąc szybkie selfie i publikując je na Instagramie. W ciągu sekund jej telefon zaczął bez przerwy dzwonić od powiadomień od milionów uwielbiających ją fanów. Lydia to mega-sukcesowa YouTuberka, której filmy o makijażu wyniosły ją do statusu bogini internetu.
"Im szybciej wrócisz na rower, tym lepiej," dodała Cassandra, przerzucając swoje długie blond włosy przez ramię, podciągając kołnierz swojego charakterystycznego skórzanego kurtki. W ciągu pięciu czy sześciu lat, odkąd Eden ją zna, nigdy nie widziała jej w sukience. Ani razu. Jako samozwańcza chłopczyca, Cassandra była bezwysiłkowo szykowna, a dzięki swojej wysokiej, szczupłej sylwetce i delikatnym rysom mogła nosić wszystko.
W ich paczce Eden była najzwyklejsza i była z tym pogodzona. Jej skóra była tak blada, że nigdy nie mogła się opalić, niezależnie od tego, jak długo przebywała na słońcu. Próbowała kilka razy farbować swoje długie mysie brązowe włosy, ale ciągłe poprawki szybko ją zmęczyły. Jej najbardziej wyróżniającą się cechą były skośne, brązowe oczy. Szkoda, że musiała je ukrywać za grubymi szkłami okularów, bo bez nich była prawie ślepa jak kret.
"On poszedł dalej. Ty też powinnaś!" Lydia dodała brutalnie. Subtelność nie była jej mocną stroną.
Eden westchnęła i przewróciła oczami. Jej przyjaciółki miały dobre intencje. Ale, była pogodzona z tym, że spędza dni i noce przed telewizorem, zajadając się węglowodanami i oglądając okropne reality show. Była zadowolona, że nie musiała czesać włosów ani zmieniać ubrań przez kilka dni. Była szczęśliwa, że mogła płakać do snu i budzić się z opuchniętą twarzą i spuchniętymi oczami. Ale nie chciała być zmuszana do przechodzenia przez żałobę na siłę.
Jak sześć tygodni mogło wystarczyć, aby zapomnieć o całym życiu wspomnień, o czterech latach szczęśliwych chwil i pełnych nadziei marzeń, zniszczonych w jednej chwili?
"Jeśli ta głupia kolejka nie ruszy się w ciągu następnych dwóch minut, wychodzę," powiedziała i zaciągnęła swój trencz mocniej, ciesząc się, że miała przeczucie, by go założyć, nawet kiedy jej przyjaciółki chciały, żeby go zostawiła, bo 'psuł jej cały look'.
Przed wejściem z piskiem opon zatrzymał się Lamborghini, za nim Ferrari i Porsche. Z trzech samochodów wyskoczyła grupa mężczyzn, wysocy jak okoliczne wieżowce i przystojni jak z okładki magazynu modowego, rzucili kluczyki parkingowym i ruszyli w stronę drzwi.
Może to przez długą kolejkę, która zdawała się nigdzie nie posuwać, albo przez stres ostatnich kilku tygodni, ale kiedy Eden zobaczyła te sześć wież próbujących ominąć kolejkę, straciła całą cierpliwość. Bez zastanowienia opuściła swoje miejsce i ruszyła do wejścia, a jej przyjaciółki podążyły za nią.
Stuknęła w ramię bardzo wysokiego rudego, który próbował gładko wejść do klubu. Odwrócił się, patrząc na nią, jego grube brwi ściągnięte w pytającym grymasie.
Eden zatrzymała się, jej płuca walczyły, by nadążyć za myślami i wziąć prosty oddech. Z włosami tak jasnymi jak płomienie, spodziewała się, że jego oczy będą zielone. Nie tego dżinsowego niebieskiego. Czuła, jak walczy z ich przyciąganiem.
"Eden, nie rób sceny," Sienna zacisnęła zęby i pociągnęła ją za ramię.
Ale Eden nie widziała powodu, by być uprzejmą. Nie kiedy była prawie zamarznięta na kość i ledwo czuła swoje pośladki.
Wyciągnęła się na pełną wysokość, próbując dorównać wzrostem mężczyźnie. Ale nawet w swoich szpilkach Jimmy Choo musiała patrzeć w górę.
"Mogę ci w czymś pomóc?" zapytał głosem, który mógłby stopić majtki każdej kobiety w promieniu kilometra.
Jakby nie był już wystarczająco zabójczy, miał jeszcze dołeczek w brodzie. Fakt, że nie był on zbyt widoczny i pojawiał się tylko, gdy mówił lub się uśmiechał, co robił przez ostatnie pięćdziesiąt sekund, czynił go jeszcze bardziej niszczycielskim.
"Nie potrzebuję twojej pomocy," powiedziała Eden lodowato, nienawidząc go trochę. Nie miał prawa być tak atrakcyjny.
"Okay, w takim razie!" Wzruszył ramionami, pokazując dwa rzędy idealnie prostych zębów, uśmiechając się. Były tak białe, że pomyślała, że to mogą być licówki. Musiały być. Nie ma mowy, żeby ktoś miał tak świetne zęby, chyba że miał doskonałego dentystę.
"Jeśli skończyłaś na mnie gapić się–"
Eden podniosła rękę, zirytowana na siebie, że zauważa te wszystkie rzeczy o nim i nienawidząc go trochę bardziej za jego arogancką pewność siebie.
"Widzisz tych wszystkich ludzi?" Wskazała na nieskończoną kolejkę. "Czekają już ponad godzinę. Nie możesz po prostu przyjść tutaj i ominąć kolejki."
"Zatrzymasz mnie, Księżniczko?" Jego rdzawe brwi uniosły się, a oczy błyszczały rozbawieniem, a jego przyjaciele wyglądający jak modele Calvina Kleina chichotali. Eden chciała tak bardzo zetrzeć ten uśmieszek z jego twarzy swoimi malutkimi pięściami. Ale była wykształconą osobą. Nie musiała używać rąk, by udowodnić swoją rację. Słowa były równie potężne.
"Jeśli masz choć trochę przyzwoitości, zrobisz to, co należy, i poczekasz w kolejce jak wszyscy inni." Powiedziała, mrugając gwałtownie za swoimi czarnymi okularami.
Wokół nich zapadła cisza. Przyjaciele Eden ciągnęli ją i szarpali. Ale miała już dosyć wszystkiego, w tym tej nocy, i nie zamierzała dać się zastraszyć Redowi, który pochylił się, by spojrzeć jej prosto w oczy z wyższością.
"Chyba nie jestem teraz przyzwoitą osobą, co?" Zdmuchnął na nią chłodny miętowy oddech i wzruszył ramionami, wracając swoją uwagę do ochroniarza.
Pokazał kilka banknotów krzepkiemu mężczyźnie, zebrał swoją ekipę i pomachał w stronę jej grupy. "Oni są z nami!"
Zanim Eden zdążyła przetrawić jego oświadczenie, byli już w środku klubu, przedzierając się przez tłum spoconych ciał kołyszących się w rytm muzyki.
Jej oczom zajęło kilka sekund, żeby przyzwyczaiły się do przyciemnionego oświetlenia. Przed sobą zobaczyła mężczyznę, z którym właśnie się sprzeczała, kierującego się do loży VIP.
Czy powinna mu podziękować za to, że ich wprowadził? Nie ma mowy, pokręciła głową. Teraz, gdy była w środku, była zadowolona, że jej palce u stóp i tyłek nie były już takie zdrętwiałe, ale nie miała problemu z czekaniem na swoją kolej jak wszyscy inni.
"O, święta Eden, jesteśmy ci wiecznie dłużne. Dziś stawiamy!" Cassandra ukłoniła się i złożyła dłonie w geście modlitwy.
Lydia zachichotała i wykrzyknęła. "Tak, poświęciłaś się dla drużyny! Ja nigdy nie odważyłabym się podejść do Liama."
"To jego imię?" zapytała Eden, ledwo zwracając uwagę na rozmowę przyjaciółek. 'Red' bardziej jej do niego pasowało.
Wyciągnęła szyję, skanując pokój w poszukiwaniu wolnych miejsc. Ale oprócz kilku pustych stołków przy barze, nigdzie nie było miejsca do siedzenia, a ona desperacko chciała usiąść. Choć jej buty były urocze, zwłaszcza w połączeniu z czarną midi sukienką, jej stopy naprawdę ją bolały.
"Liam to jakby król tutaj. Musiałaś o nim słyszeć," paplała Sienna. "Jest kierowcą wyścigowym, organizuje najdziksze imprezy i ma zasadę trzech miesięcy. Nigdy nie spotyka się z kimś dłużej niż trzy miesiące."
"Jaki uroczy facet!" Eden kiwnęła głową, ale nigdy o nim nie słyszała. Nie było to zaskakujące, ponieważ nigdy nie zwracała uwagi na towarzyski świat Rock Union.
Jej oczy rozbłysły, gdy zobaczyła kilka wolnych stołków przy barze. To nie była najatrakcyjniejsza miejscówka, zwłaszcza że wszyscy już pijani idioci tam się gromadzili, ale musiała odpocząć nogi.
"Chodźmy," złapała Siennę za rękę i przepchnęły się przez tłum, Cassandra i Lydia tuż za nimi.
"Pierwsza kolejka na mnie!" Lydia krzyknęła przez muzykę, próbując zwrócić uwagę barmana.
Rozpoczęły wieczór od serii shotów i plotek, a potem kontynuowały koktajlami i bardziej skandalicznymi historiami. Lydia spała z jednym z oświetleniowców ze swojej ekipy filmowej i nie miała problemu z opisaniem wszystkich jego pulsujących, sztywnych części każdemu, kto chciał słuchać.
W połowie swojego pierwszego koktajlu, nastrój Eden nieco się poprawił i zaczęła myśleć, że może wyjście tutaj nie było takim złym pomysłem.
DJ zmienił utwór na szybki kawałek. Lydia i Kasandra krzyknęły coś o tym, że to ich ulubiona piosenka. Wrzeszcząc na całe gardło, pobiegły na parkiet. Eden obserwowała, jak skaczą i tańczą do muzyki, z lekko pijanym uśmiechem na twarzy.
"O Boże!" powiedziała Sienna, jej oczy wypełnione przerażeniem. "To się nie dzieje!"
Serce Eden znów się rozpadło, gdy jej wzrok spotkał się z Simonem po drugiej stronie sali. Oliwia, ich była przyjaciółka, ubrana w obcisłą metaliczną sukienkę, wisiała na jego ramieniu jak torebka.
"Nie wiedziałam, że tu będą," powiedziała Sienna.
Eden skinęła głową. "W porządku."
Ale nie było w porządku.
Jej serce wciąż było tak krwawiące i świeże po zerwaniu zaręczyn. Nie tyle walczyła z samym rozstaniem, co z tchórzliwym sposobem, w jaki Simon zdecydował się zakończyć ich roczne zaręczyny przez wiadomość tekstową. Nie tylko zostawił ją z rozbitym sercem, ale także z obowiązkiem odwołania ślubu i walki o zwrot pieniędzy.
Teraz patrzyła, jak swobodnie i zakochani przemierzają salę, jakby nigdy nie zostawili jej złamanej i zranionej.
W pierwszych dwóch tygodniach po ich rozstaniu była w oszołomionym niedowierzaniu, zbyt zajęta próbą wyjaśnienia rodzicom i wszystkim wokół, dlaczego jej intuicja tak bardzo zawiodła co do Simona. Najgorsze było dzwonienie do wszystkich stu gości, by poinformować, że mogą użyć zaproszeń ślubnych jako papieru toaletowego, bo ślubu nie będzie.
Cztery tygodnie po tym, dryfowała między niedowierzaniem, miażdżącym smutkiem a wściekłością. Przeszła przez wszystkie etapy żałoby w tych tygodniach.
Teraz, patrząc na dwie osoby, którym ufała najbardziej, jak się śmieją i bawią, Eden zdała sobie sprawę, że wciąż jest gdzieś między gniewem a akceptacją.
"Powinniśmy pójść gdzie indziej?" zapytała Sienna.
Eden potrząsnęła głową. Nie zrobiła nic złego, poza tym, że zaufała im obojgu swoim sercem. Jeśli ktoś miałby odejść, to Simon i jego zdradliwe serce.
"Chodź, pokaż mu, że go nie potrzebujesz!" pocieszała ją Sienna, gdy wypijały szoty ustawione na gładkim, marmurowym blacie. "Wystarczająco długo się nad nim użalałaś!"
Miała rację. Sześć tygodni to zdecydowanie za długo, by płakać za mężczyzną, który nie miał zamiaru wracać, pomyślała Eden, pijąc kolejne szoty kamikaze, jeden po drugim, w szybkim tempie.
Jej serce, teraz piekielnie odrętwiałe, było wdzięczne. Ale jej wątroba krzyczała, by przestała, gdy wódka uderzała ją mocno.
Sienna próbowała ją ostrzec, by zwolniła, ale Eden była już daleko poza punktem rozsądku. Chciała się upić do nieprzytomności.
"Idę tańczyć," powiedziała z czkawką, idąc od baru na parkiet, zdeterminowana, by wybrać przypadkowego nieznajomego do tańca. Nie była wybredna. Każdy się nadawał.
Ostatnie Rozdziały
#196 196|Zawsze będziemy razem
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2025#195 195|Zacznij od nowa
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2025#194 194|Pierwszy dzień reszty twojego życia
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2025#193 193|Coś o prawie umieraniu
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2025#192 192|Wykończenie mocne
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2025#191 191|Zbyt wiele oczekiwań
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2025#190 190|Nie zabijamy ludzi
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2025#189 189|Zawsze będzie tak
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2025#188 188|Życie pocałunków
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2025#187 187|Nowy szeryf w mieście
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?












