
Echa Wieczności
Miracle Desmond · Zakończone · 233.4k słów
Wstęp
– To rozkaz: na kolana i ssij. – Posłuchałem bez wahania, biorąc jego kutasa do ust.
– No, dobry chłopczyk.
Callan, po tym jak rodzice wyrzucili go z domu, bo okazał się gejem, znalazł schronienie w ramionach swojego chłopaka. Szybko jednak to schronienie zamieniło się w piekło. Chłopak zaczął go wykorzystywać, gwałcić i traktować jak swoją osobistą niewolnicę.
Los sprawił jednak, że jego droga przecięła się z drogą właściciela największego gejowskiego klubu BDSM w mieście – Gideona, Mistrza Doma. To właśnie on pomógł Callanowi odkryć prawdziwy sens jego życia.
Czy Mistrz Dom okaże się dla niego wybawieniem i uwolni go od kajdan toksycznego, brutalnego byłego chłopaka?
Rozdział 1
Rozdział 1: Chcę znów czuć pożądanie
Callan
– Chodź tu, Pet! – zawołał mój chłopak.
Siedzieliśmy przy ognisku na plaży, śmiejąc się i żartując, a kilka drinków zdążyło już rozwiązać nam języki i rozluźnić głowy. Jestem duszą towarzystwa, rzucam najbardziej sprośnymi tekstami, ubrany prawie tak samo ekstrawagancko, jak się zachowuję. I właśnie to sprawia, że w jednej sekundzie dociera do mnie, że to tylko sen, i aż się wzdrygam na widok ciuchów, które mam na sobie. Ale bym się za nie teraz nasłuchał. Kiedy ja się ostatnio tak śmiałem?
Chłopak, który jest mną, wciąga wszystkich w grę w butelkę. Jedni się zgadzają od razu, innych trzeba dłużej namawiać, ale moja energia w końcu wszystkich rozbraja. Widzieć siebie, jak tak przejmuję inicjatywę, żeby dostać to, czego chcę – to takie obce uczucie. Gra się rozkręca, aż w końcu przychodzi moja kolej. Butelka zatrzymuje się na jakimś słodkim chłopaku, ale nie na moim. Zadzieram więc brew w stronę Ashera, mojego chłopaka, żeby wybadać, czy jest okej. On tylko wzrusza ramionami, a ja szczerzę się szeroko do tego słodziaka, którego mam pocałować, i z wdziękiem, wręcz teatralnie, zaczynam się do niego czołgać. Rumieni się, kiedy łączę nasze usta, ale wcale nie jest taki nieśmiały, gdy proszę o dostęp do jego buzi, a on mi go daje. Nasze języki splatają się ze sobą, obaj mruczymy z rozkoszy w ten pocałunek. Reszta chłopaków i dziewczyn dopinguje nas, rzuca tekstami, jakie to „gorące”. Gdy odrywam się od jego ust, zerkam na Ashera i widzę, że jego oczy aż płoną pożądaniem – to tylko dodaje mi odwagi, żeby wyszeptać temu słodziakowi propozycję, cały czas mając wzrok utkwiony w moim chłopaku.
Tego wieczoru ten słodziak idzie za nami na odosobnioną część plaży. Nie wiem, czy jest gejem, czy tylko ciekawski, ale szczerze mówiąc, mało mnie to obchodzi. Jutro i tak o nim zapomnę, uczucia mam tylko do mojego chłopaka. On jest tu po to, żeby pomóc nam spełnić jedną z moich głębokich fantazji. Wymieniamy pocałunki, ubrania fruwają w powietrzu i wkrótce klęczę na czworakach – mam usta na fiucie tego chłopaka, podczas gdy Asher rżnie mnie od tyłu, dokładnie tak, jak chciałem. Obaj używają mnie jednocześnie, obaj biorą moje dziurki. Początkowa nieśmiałość szybko znika, ustępując miejsca coraz większej brutalności, a ja zaczynam odlatywać. Ledwo rejestruję moment, gdy chłopak spuszcza się do mojego gardła; tylko skomlę, gdy się zamieniają miejscami, ale na szczęście zaraz znowu ginę w nawałnicy bodźców, która mnie zalewa. Lecę w górę i nic innego się już nie liczy. Nie obchodzi mnie, że rodzice wyrzucili mnie z domu. Nie obchodzi mnie, że nie mam gdzie mieszkać. Jestem młody, jestem cholernie zdolny i ułożę sobie życie po swojemu.
Gdy oni dalej sprawiają, że czuję się tak niewiarygodnie dobrze, sen zaczyna się rozmywać, a moja głowa pulsuje bólem, kiedy nagle wracają wspomnienia wczorajszej rozmowy. Jakby moja podświadomość chciała mi pokazać wszystko, o co walczyłem po drodze. Chcę znów się śmiać. Chcę znów być szalony i czuć pożądanie. Chcę znowu czerpać radość z seksu i chcę znów uwierzyć w życie. Łzy zbierają mi się w oczach i spływają po policzku, kiedy się budzę. Chcę po prostu znów być sobą.
Jak co dzień budzę się sama o piątej rano. Asher nie znosi, kiedy budzik go wyrywa ze snu, a dla mnie ważne jest, żeby był rano w dobrym humorze. Wstaję tak cicho, jak tylko potrafię, ledwo powstrzymując się przed skrzywieniem na nagły ból w plecach. Kurwa, naprawdę mnie wczoraj przeorał. Sama się o to prosiłam. Czasem jestem po prostu taką dziwką.
Kulejąc idę do kuchni i łykam dwie tabletki przeciwbólowe, żeby trochę przytłumić ból. W sumie nie jest aż tak tragicznie, to ten rodzaj obolałości, do którego już w moim przypadku przywykłam. Potem zabieram się za robienie śniadania dla mojego faceta, bo on nie cierpi naleśników z gotowej mieszanki ze sklepu. Muszę robić wszystko od zera. Stawiam więc ciasto, smażę naleśniki, nastawiam kawę w ekspresie i nakrywam mu do stołu. Na szczęście wszystko jest gotowe, kiedy on o siódmej zwleka się z łóżka i siada do stołu w całej swojej chwalebnej nagości.
Jest trochę wyższy ode mnie, jakieś metr osiemdziesiąt. Ciemne włosy, piękne oczy. Kiedy byliśmy w liceum, uwielbiałam ten psotny błysk, który w nich wtedy tańczył. Teraz… teraz są prawie zawsze poważne. Odkąd po studiach rzucił sport, jego umięśniona klata trochę straciła dawny blask, ale on wciąż jest cholernie przystojnym facetem. Gęsta kreska włosów na brzuchu prowadzi prosto do jego okazałego, porannego wzwodu. Chichocze, gdy widzi, jak z lekkim utykaniem podchodzę, żeby podać mu naleśniki i kawę.
– Dostałaś wczoraj porządnie, Pupilu – mówi i klepie mnie w tyłek, zanim wracam do blatu po dzbanek z kawą.
– Ale lubisz, jak cię porządnie przelecę. Prawda, mała dziwko?
Mógł poświęcić więcej czasu, żeby mnie przygotować, zanim wbił się we mnie tym swoim wielkim kutasem, ale i tak mi się podobało, więc chyba faktycznie jestem szmatą.
– Lubię – odpowiadam.
Błagam, niech dzisiaj będzie w dobrym nastroju, bo nie zniosę kolejnego ostrego rżnięcia.
– Wiem. A teraz chodź dać mi mój poranny buziak – rozkazuje.
To dobry znak – znaczy, że ma dobry humor – więc znowu kuśtykam w jego stronę i pochylam się trochę, żeby musnąć jego usta swoimi. Od razu przejmuje kontrolę, jego język oplata mój, a jedna dłoń zaciska się na tyle mojej głowy. Kocham, kiedy w ten sposób dominuje moje usta, i bardzo szybko zaczynam cicho pojękiwać.
– A teraz mój drugi poranny buziak – mówi łagodnie, kiedy odrywa swoje wargi od moich.
Wiem, że lepiej nic nie mówić. Po prostu zsuwam się pod stół, między jego uda. Zawsze uwielbiałam robić mu loda, ale z biegiem lat ten nasz mały rytuał stał się niemal mechaniczny i wcale mnie nie dziwi, że jestem tylko w połowie twarda, kiedy odchalam go jak co rano. Przynajmniej dziś nie wciska mi na siłę całego kutasa do gardła, jest zbyt zajęty jedzeniem śniadania.
Nie daje żadnego ostrzeżenia, kiedy w końcu dochodzi mi w usta z ciężkim jękiem. Poruszam głową jeszcze kilka razy góra–dół, żeby do końca go wydoić, a potem dokładnie go wylizuję. Potrzebuję kilku sekund, żeby złapać oddech, zanim wypełzam spod stołu i podnoszę się na nogi.
„Wygląda na to, że cały dzień będę chodzić obolała” – myślę, czując ostre ukłucie w plecach.
Ostatnie Rozdziały
#218 Rozdział 218: Nasza Wieczność
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#217 Rozdział 217: Czy mogę się pocałować?
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#216 Rozdział 216: Rzeczy, które robisz dla miłości
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#215 Rozdział 215: Czy byłeś dobrym chłopcem?
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#214 Rozdział 214: Proszę, Pieprz mnie, sir
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#213 Rozdział 213: Dzielenie się to troska
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#212 Rozdział 212: Proszę, pozwól mi cię zadowolić
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#211 Rozdział 211: Spójrz na swojego tatę
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#210 Rozdział 210: Niepotrzebny bałagan
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#209 Rozdział 209: Miałem nagły wypadek
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026
Może Ci się spodobać 😍
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.












