Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

Kit Bryan · Zakończone · 250.6k słów

225
Gorące
1.3m
Wyświetlenia
62k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.

Rozdział 1

LEXI

Urodziny znaczą dla ludzi masę różnych rzeczy. Dla jednych to przede wszystkim darcie kolorowego, błyszczącego papieru z prezentów albo zwołanie absolutnie wszystkich znajomych, jakich mieli od podstawówki, na wielką, głośną imprezę. Dla innych to taki kamień milowy – rok, w którym w końcu można prowadzić, legalnie się napić, wyprowadzić z domu, zacząć coś nowego. Jakby nie patrzeć, urodziny zwykle oznaczają zmianę, a na zmianę się czeka. Widać ją z daleka, planuje się ją, czasem wręcz się za nią goni.

Ale dla mnie? Skończenie dwudziestu trzech lat wcale nie brzmi jak początek. Raczej jak koniec. Prawie skończyłam licencjat z pielęgniarstwa. Trzy wyczerpujące, nieprzespane lata za mną, został jeszcze jeden, a potem czas na tak zwany prawdziwy świat z całym tym czekaniem, wysyłaniem miliona CV, krępującymi rozmowami kwalifikacyjnymi i stresem pierwszego dnia w pracy. Tym będę się martwić później.

Dzisiaj jest niedziela, a w niedzielę, zwłaszcza jeśli akurat mam urodziny, nie mam najmniejszego zamiaru być produktywna. Mój wielki plan? Zawinąć się w kołdrę jak burrito, może odpalić jakiś bezmózgi serial na raz, może zjeść kawałek tortu. Zero CV, zero planowania, zero spiny. Tylko święty spokój. Przynajmniej taki był plan.

Przewracam się na bok, wpychając się jeszcze głębiej w mój kołdrowy kokon, kiedy powietrze rozdziera najbardziej potworny, przeraźliwy skrzek. Ciało reaguje szybciej niż mózg – podrywam się do siadu, serce tłucze mi się tak mocno, jakby chciało wyrwać się z klatki piersiowej. Co to, do cholery, było?!

Mrugając gwałtownie, rozglądam się po pokoju półprzytomnym, zamglonym wzrokiem. Wszystko wygląda normalnie: zagracone biurko, stos prania w kącie, miękkie, poranne światło przeciskające się przez zasłony. I wtedy to się powtarza – jeszcze ostrzej, jeszcze głośniej – tym razem razem z wyraźnym, uporczywym stuk, stuk, stuk w szybę. Szkło aż dygocze w ramie, przez co odruchowo się wzdrygam. Co się, u diabła, dzieje?!

Wytaczam się z łóżka, plącząc się nogami w prześcieradle, i chwiejnym krokiem idę w stronę okna. Odruchem chwytam z podłogi trampka. Sama nie wiem po co – mam zamiar nim rzucać? Machać nim jak jakąś idiotyczną bronią? Nieważne. Fakt jest taki, że coś napieprza w moje okno i rozwala mi święty spokój w urodzinowy poranek, a ja jestem tym totalnie NIE zachwycona.

Szarpnięciem odgarniam zasłonę i mrużę oczy w zalewającym pokój porannym słońcu. Moja mina od razu się pogarsza. Na parapecie, siedzi sobie grzecznie, jakby przed chwilą nie próbował mi rozerwać bębenków w uszach, ogromny czarny ptak. Tkwi tam nienaturalnie spokojny, błyszczące pióra połyskują mu w słońcu, a ostre oczy wbijają się we mnie tak, jakby doskonale wiedział, jak blisko byłam, żeby cisnąć mu tym butem prosto w łeb.

– Chyba sobie jaja robisz – jęczę, rzucając trampka z powrotem na podłogę i z impetem tłukąc z powrotem w stronę łóżka. Z hukiem padam na materac jak tragiczna ofiara losu i zakopuję się pod poduszkami. Budzik nawet jeszcze nie zadzwonił! Musi być przed ósmą, a to jest zdecydowanie, ale to zdecydowanie za wcześnie, żeby się użerać z naturalnym budzikiem. Ale oczywiście temu durnemu ptakowi mój ból wisi i powiewa. Prawie w momencie, kiedy znowu się układam, on odpala kolejną serię przeszywających pisków, każdy z ostrym stuk-stuk-stuk dzioba o szybę. Ten dźwięk wierci mi się prosto w czaszce. Dwie minuty. Całe dwie minuty męczarni, jak drapanie paznokciami po tablicy, i pękam.

– Koniec, dość! – warczę, wlokąc się z powrotem z łóżka. Maszeruję do okna, absolutnie przekonana, że zaraz przepłoszę to pierzaste paskudztwo. Ale kiedy tylko podchodzę bliżej, ptaszysko nagle cichnie i przechyla łepek w moją stronę takim słodkim, niewinnym gestem. Podejrzane. Za bardzo podejrzane. I wtedy to dostrzegam. W jednej szponiastej łapie ściska… kartkę papieru. Nie, nie zwykłą kartkę, tylko złożony list. Mózg mi się zacina. Kto przy zdrowych zmysłach wysyła listy ptakiem? To się tak nie robi. Może go ukradł? Ptaki zbierają świecidełka, nie? Może ten akurat dorobił się nowego hobby – kradzieży poczty. Mimo wszystko ciekawość zaczyna mnie gryźć mocniej niż wkurzenie. Otwieram okno centymetr po centymetrze, z taką ostrożnością, jakbym rozbrajała bombę.

– Spokojnie, ptaszku, tylko… nie rzucaj mi się na twarz – mruczę pod nosem. W chwili, gdy tylko jest wystarczająca szpara, to stworzenie wciska się do środka z furkotem skrzydeł. Piszczę i robię unik, kiedy wlatruje do pokoju, zataczając nad moją głową koła jak jakiś pierzasty huragan. Serce łupie mi w piersi jak oszalałe. Ono się tym bawi. O tak, ten diabelski ptak dokładnie wie, jak bardzo wyprowadza mnie z równowagi, i delektuje się każdą sekundą! Ostro zakończone pazury, błyszczący dziób – niby zwykły ptak, ale te malutkie szpony wyglądają, jakby bez problemu poradziły sobie z moją skórą. Kucam i zakrywam głowę rękami, kiedy przelatuje jeszcze raz, czując muśnięcie powietrza, gdy śmiga tak nisko, że aż czupryna mi faluje.

W końcu ptak wypuszcza list na środek podłogi. A potem, jakby chciał mi coś bardzo wyraźnie zakomunikować, przelatuje dokładnie nad moją głową, tak blisko, że czuję wiatr jego skrzydeł na karku, po czym błyskawicznie wylatuje przez otwarte okno. Rzucam się za nim i trzaskam szybą z o wiele większą siłą, niż to naprawdę potrzebne.

– Ani mi się waż. Nie tym razem. – Rzucam za nim spojrzenie, jakbym mogła spalić je wzrokiem. Przez chwilę tylko stoję, dysząc ciężko, z adrenaliną wciąż szumiącą w żyłach. Potem mój wzrok pada na kopertę leżącą niewinnie na dywanie. Może to nic, pewnie to nic. Najbardziej prawdopodobne, że to coś ukradzionego, coś zupełnie przypadkowego. Ale jestem zbyt ciekawska, żeby teraz to tak po prostu zostawić. Zgarnę ją z podłogi i opadam z powrotem na łóżko, trzymając list ostrożnie między palcami. Serce dalej mi wali, ale przez mgłę wkurzenia przebija się iskierka ekscytacji. Może to nic. Może to jakiś śmieć. A może, tylko może, to coś naprawdę ciekawego. Oby to było warte tego ataku paniki, który właśnie zafundował mi ten ptak, bo nie ma najmniejszych szans, żebym teraz znowu zasnęła!

Koperta jest cięższa, niż się spodziewałam, papier gruby i luksusowy, zdecydowanie nie ten rodzaj tandety, który ptak mógłby wyrwać z czyjejś skrzynki na listy przez pomyłkę. Przesuwam po niej palcami. Gładka, solidna, droga. Jedyny raz, kiedy dotykałam takiego papieru, był na ślubie, gdy jakaś daleka kuzynka rozesłała idiotycznie wystylizowane zaproszenia z tłoczeniami i złotą ornamentyką. Odwracam kopertę, nie spodziewając się niczego szczególnego, i nagle zamarzam. Jest. Moje imię. Alexis Elle. Napisane takim eleganckim, płynnym pismem, jakie widuje się tylko na kaligraficznym TikToku albo w starych filmach. Przez moment potrafię tylko gapić się jak zaczarowana. Czyli ten ptak NAPRAWDĘ był gołębiem pocztowym. A list NAPRAWDĘ jest do mnie.

– Świetnie, tylko po co wysyłać diabelskiego ptaka z piekła rodem zamiast, nie wiem, listonosza? Albo maila? Mamy dwudziesty pierwszy wiek, halo. – Burczę pod nosem, choć bardziej jestem zaintrygowana niż wściekła. Wcieram resztki snu z oczu, w połowie bojąc się, że wciąż śnię, i ostrożnie podważam klapkę. Ten papier jest zbyt porządny, żeby go po prostu podrzeć. Pachnie… prawie jak coś świętego. Leciutki zapach atramentu i czegoś słodkiego, jak sprasowane kwiaty, unosi się, kiedy wysuwam zawartość. Coś metalowego stuknięciem ląduje na kołdrze. Klucz? I to wcale nie jakiś nudny, nowoczesny, tylko staroświecki, ozdobny, taki, jakim otwiera się pradawną skrzynię albo drzwi zamku. Jego powierzchnia błyszczy srebrzyście, wypolerowana, ale wyraźnie stara, a wzór na główce jest misterny, wijący się. Przez oczko przechodzi delikatny łańcuszek, długi na tyle, by nosić go na szyi. Przełykam ślinę. Naszyjnik. Klucz. Co tu się, do cholery, dzieje? Drżącymi palcami wyciągam złożoną kartkę papieru. Charakter pisma jest taki sam jak na kopercie – nieskazitelny, elegancki i absolutnie onieśmielający.

Gratulacje, Alexis Elle,

zostałaś przyjęta do Instytutu Istot i Stworzeń Magicznych na bieżący rok akademicki.

Prosimy stawić się przy bramie Akademii nie później niż o godzinie 9:00 w poniedziałek, piętnastego lutego.

W załączeniu przesyłamy klucz do pokoju. Wyżywienie, odzież oraz wszystkie inne niezbędne rzeczy zostaną zapewnione. Prosimy zabrać jedynie przedmioty, bez których nie możesz się obyć.

Z niecierpliwością oczekujemy spotkania z Tobą i wspólnej pracy.

Podpisano,

Sherry Istvan – Dyrektorka

Rozdziawiam usta, czytam list jeszcze raz, po czym upuszczam go na podłogę, jakby miał mnie poparzyć. Sekundę później rzucam się, żeby go podnieść, i czytam każde słowo raz za razem, jakby treść miała się zmienić, jeśli sprawdzę ją wystarczająco wiele razy. Spoiler: nie zmienia się. Instytut Istot i Stworzeń Magicznych… Wiem, co to jest, każdy wie. To najbardziej prestiżowa magiczna szkoła w kraju, miejsce, do którego chodzą ludzie z prawdziwą mocą i magią. I zasada numer jeden brzmi: żadnych niemagicznych istot. A ja? Ja jestem… człowiekiem. Zwykłą. Normalną. Przeciętną. Przynajmniej… tak mi się wydaje. Ale nawet gdybym nie była, nawet gdyby kryło się we mnie jakieś maleńkie ziarenko dziwności, nigdy nie składałam żadnego podania! Do Instytutu się tak po prostu nie wchodzi. Kolejki oczekujących ciągną się tam przez pokolenia. Ludzie zapisują swoje dzieci, zanim te nauczą się raczkować, tak na wszelki wypadek. Reszta? Wykupuje miejsce odpowiednią liczbą zer na czeku – taką, że mój rachunek w banku dostałby zawału na sam widok. A jednak oto jest. List z moim imieniem. Przyjęcie. Klucz. Panika zaczyna mnie dusić, wspina mi się do gardła. Serce tłucze jak oszalałe. To musi być jakaś pomyłka. Biorę głęboki wdech, który w niczym nie pomaga. Więc robię jedyną naturalną rzecz.

– MAAAAAMAAA! – wrzeszczę na całe mieszkanie.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zamrożone serce (Seria Serc 2)

Zamrożone serce (Seria Serc 2)

6.3k Wyświetlenia · W trakcie · Amy T
Wojna między Nordmarem a Myrthaną trwała od lat. Teraz dobiegła końca.
Myrthana przegrała. Ayla przewidziała to - może nawet tego oczekiwała.
Ale nigdy nie spodziewała się, że jej własny brat, nowo koronowany król Myrthany, potraktuje ją jak kartę przetargową. Że odda ją królowi Rhobartowi z Nordmaru - człowiekowi równie bezwzględnemu i nieugiętemu jak zamarznięta kraina, którą rządził.
Jednak kiedy przyjeżdża do Nordmaru, Ayla szybko uświadamia sobie, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Rhobart może być wściekły na jej obecność, ale nie jest potworem, jakiego sobie wyobrażała. A gdy pojawia się nowe zagrożenie, zmuszając ich do niebezpiecznej podróży przez surowe, nieprzyjazne królestwo, Ayla zaczyna dostrzegać człowieka pod koroną.
Ale czy dwaj zaprzysiężeni wrogowie przetrwają nadchodzące niebezpieczeństwa, nie tracąc siebie - ani siebie nawzajem?
Zaginiona królowa wilków

Zaginiona królowa wilków

23.5k Wyświetlenia · Zakończone · Texaspurplerose72
Reign była jedną z najbardziej udanych i popularnych artystek rockowych na świecie, była gwiazdą w pełnym tego słowa znaczeniu. Pracowała dziesięć razy ciężej niż jej męscy koledzy po fachu. Niewiele było kobiet, które osiągnęły taki sam sukces w tak młodym wieku. Była bardzo dumna z tego, co udało jej się osiągnąć w ciągu ostatnich trzech lat. Nie było to łatwe, miała zaledwie piętnaście lat, kiedy jej menedżer, Mac, ją odkrył.

Od momentu rozpoczęcia kariery trzy lata temu, nieustannie koncertowała i nagrywała. Ona i jej zespół byli razem od początku jej kariery, wszyscy byli w podobnym wieku, ale ona była najmłodsza z piątki. Kiedy zdecydowano, że zrobią sobie co najmniej sześciomiesięczną przerwę, rodzice bliźniaków, Jydena i Jazlyn, zaprosili Reign i pozostałych dwóch członków zespołu, aby spędzili wakacje z nimi. Mieszkali w małej, wiejskiej wiosce na wybrzeżu Szkocji. Było to na tyle odosobnione miejsce, że zorganizowanie ochrony nie stanowiło problemu. Ochrona była ich specjalnością; prowadzili jedną z najbardziej udanych firm ochroniarskich na świecie, Hunt Security.

Sześć miesięcy przed swoimi 18. urodzinami, stała się obiektem zainteresowania psychopatycznego prześladowcy i jej menedżer zatrudnił firmę Hunt Security. Nie wiedziała, że brat jej gitarzysty i perkusisty będzie odpowiedzialny za jej prywatne bezpieczeństwo i stanie się kimś więcej niż tylko jej ochroniarzem.
Narzeczona Wojennego Boga Alpha

Narzeczona Wojennego Boga Alpha

906.1k Wyświetlenia · Zakończone · Riley Above Story
W dniu, w którym Evelyn myślała, że Liam jej się oświadczy, on zaskoczył ją, klękając na jedno kolano—przed jej przyrodnią siostrą, Samanthą. Jakby ta zdrada nie była wystarczająca, Evelyn dowiedziała się okrutnej prawdy: jej rodzice już zdecydowali sprzedać przyszłość jednej córki niebezpiecznemu mężczyźnie: słynnemu Bogu Wojny Alfie Aleksandrowi, o którym krążyły plotki, że jest okaleczony i kaleki po niedawnym wypadku. A panną młodą nie mogła być ich ukochana córka Samantha. Jednak kiedy "brzydki i kaleki" Alfa ujawnił swoje prawdziwe oblicze—niewiarygodnie przystojnego miliardera bez śladu urazu—Samantha zmieniła zdanie. Była gotowa porzucić Liama i zająć miejsce Evelyn jako córka, która powinna poślubić Aleksandra.
Jednak Aleksander jasno określił swoją decyzję przed całym światem: „Evelyn jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek poślubię.”
Żal Alfy: Jego Odrzucona Luna.

Żal Alfy: Jego Odrzucona Luna.

274.3k Wyświetlenia · W trakcie · arcikarnalreads
"Jeśli kiedykolwiek będę musiał się z kimś ożenić, przysięgam na swoje życie, że to nie będziesz ty!" Jego palec wskazujący niemal wbijał się we mnie, gdy wskazywał na mnie, a jego oczy płonęły nienawiścią i gniewem.

"I pozwól, że coś ci wyjaśnię, Taylor, jeśli—jeśli w ogóle uda ci się zmusić mnie do bycia twoim mężem... twoim partnerem," poprawił się.

"Zadbam o to, bym był z innymi wilczycami i sprawię, że poczujesz każdy ból zdrady; dopilnuję, żebyś poczuła to, co ja czułem, gdy zabiłaś moją Odettę," powiedział, zbliżając się do mnie. Tył gardła piekł mnie od łez, które już napływały do oczu.


Odette zawsze była oczkiem w głowie wszystkich, nawet po swojej śmierci. Tymczasem Taylor była zawsze pomijana i nienawidzona przez wszystkich. Wszyscy życzyli jej śmierci — w tym jej rodzice i Killian, jej partner. Nigdy nie była kochana przez nikogo, zawsze w cieniu swojej siostry, ale wszystko zmieniło się po śmierci siostry. Zamiast być po prostu ignorowaną, stała się obiektem nienawiści i prześladowań.

Taylor nadal nosiła w sobie całą winę, mimo że to ona została wybrana przez Boginię Księżyca, aż do momentu, gdy zdała sobie sprawę, że Killian, który zawsze uważał Odettę za swoją przyszłą Lunę, okazał się być jej partnerem! Nie mogąc znieść myśli, że partner, którego zawsze pragnęła, okazał się być mężczyzną, który zawsze ją nienawidził i drwił z niej, a nawet mylił ją z Odettą, była na skraju załamania!

Zdeterminowana, zmusiła Killiana do zaakceptowania jej odrzucenia. Ale co się stanie, gdy Killian odkryje prawdę o spisku i natychmiast tego pożałuje? Czy będzie ją gonił? Czy Taylor wybaczy i zaakceptuje go, czy nigdy mu nie wybaczy i będzie z mężczyzną, z którym jest przeznaczona?
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.9m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Trylogia Carrero: Od przyjaciół miliarderów do kochanków

Trylogia Carrero: Od przyjaciół miliarderów do kochanków

22.2k Wyświetlenia · W trakcie · L.T.Marshall
SOPHIE HUNTSBERGER odnalazła drogę do nowego życia i nowej rodziny, kiedy uciekła przed przemocą fizyczną i seksualną ze strony ojca. W bezpiecznych ramionach rodziny adopcyjnej rozkwitła i zaczęła się leczyć w sposób, którego nigdy wcześniej nawet nie potrafiła sobie wyobrazić.

ARRICK CARRERO od lat jest dla niej oparciem, najlepszym przyjacielem i obrońcą, ale nawet on nie potrafi dotrzeć do źródła jej narastającej pustki.

Sophie się zagubiła.

I chwyta się czegokolwiek, by zapełnić tę pustkę i wyleczyć to, co ją od środka trawi.

Kiedy Sophie uświadamia sobie, że odpowiedź była przez cały czas tuż na wyciągnięcie ręki, nie jest w stanie przygotować się na emocje Arricka, które wymykają się spod kontroli.

To, co kiedyś było niewinne, nagle staje pod znakiem zapytania – a życie wcale nie zawsze pozwala, by serce miało ostatnie słowo.

Bohaterowie, którzy złamią ci serce – i sobie nawzajem też.

Zawiera treści i język przeznaczone wyłącznie dla dojrzałych czytelników.
Niania i jej czterech alfa dręczycieli

Niania i jej czterech alfa dręczycieli

232.7k Wyświetlenia · Zakończone · Eve Above Story
Matka Chloe, pochodząca z niższej klasy, wyszła za mąż za miliardera, a ona sama przenosi się do elitarnej szkoły, by stać się pierwszą wilkołaczą wojowniczką. Jej pochodzenie sprawia jednak, że staje się cierniem w oku czterech braci rządzących szkołą. Muszą zabrać do szkoły małą dziewczynkę, która ma mniej niż rok. Ale dziewczynka opiera się wszystkim... oprócz Chloe. Więc Chloe, świeżo dorosła, jest zmuszona zostać nianią dziewczynki i zamieszkać w akademiku prześladowców?
Uczynić Ją Moją

Uczynić Ją Moją

190.3k Wyświetlenia · Zakończone · Nia Kas
Życie Xandera Thorne’a niespodziewanie się odmieniło, gdy jego potężny dziadek zmusił go do małżeństwa z Zi ą Rayan — kobietą pełną buntu i głęboko skrywanych sekretów. Nieznana światu prawda była taka, że Zia jest genialną i działającą w ukryciu dyrektor generalną Quantum Cybersecurity — pozycję o ogromnej władzy trzyma w tajemnicy przed wszystkimi, a zwłaszcza przed własną rodziną.

Życie Zii nie było łatwe. Dorastając, zawsze schodziła na dalszy plan, podczas gdy jej siostra Ally zajmowała miejsce w centrum uwagi. Kiedy rodzice błagali ją, by poślubiła Xandera Thorne’a, aby ocalić ich rodzinę, bez wahania się zgodziła, bo wiedziała, że i tak jej nie kochają i że nigdy naprawdę ich nie obchodziła.

W trakcie wymuszonego małżeństwa Zia pozostawała nieugięta — nie zamierzała ani ugiąć się, ani pokłonić Xanderowi. Nie miała pojęcia, że jej cały świat wkrótce stanie na głowie. Xander, choć z początku zdystansowany, z czasem poczuł się w dziwny sposób przyciągany do spokojnej siły Zii i jej buntowniczego ducha. Ta skrywana fascynacja eksplodowała podczas prywatnej, brutalnej bójki między Zią a narzeczoną Xandera. To upokorzenie, którego Claire doświadczyła za zamkniętymi drzwiami, pchnęło ją do szukania zemsty u Isabelli, macochy Xandera — zdeterminowanej, by odzyskać go dla siebie. Gdy wszystkie kłamstwa wychodzą na jaw, Zia rusza po odwet. Kiedy wymuszone małżeństwo zostaje wreszcie rozwiązane, Zia chwyta wolność w garść, gotowa uruchomić swój potężny plan, by zniszczyć świat Alarica. Lecz ciche zainteresowanie Xandera zdążyło już zamienić się w palącą obsesję. Gdy Zia nie jest już związana kontraktem, on postanawia ją odnaleźć, zrozumieć — i odzyskać. „Making Her Mine” opowiada o intensywnej podróży Xandera, gdy ściga Zię, zdeterminowany odkryć każdą z jej ukrytych prawd i sprawić, by stała się naprawdę i całkowicie jego — bez względu na cenę.

Xander ściga Zię, wiedząc, że jego rodzina jej nie zaakceptuje, a mimo to jest zdecydowany uczynić ją swoją — tylko swoją. Nie zatrzyma się przed niczym, nawet nieugięta natura Zii nie zdoła go powstrzymać.
Don mafii błaga mnie, żebym wróciła

Don mafii błaga mnie, żebym wróciła

228.4k Wyświetlenia · W trakcie · Claire
Pięć lat małżeństwa. Elara znalazła w gabinecie swojego męża, Damiana, raport zgodności kardiologicznej. Dopiero wtedy zrozumiała, że Damian Montgomery — najmłodszy w historii don włoskiej mafii — kochał ją i przez te wszystkie lata otaczał troską tylko w jednym celu: żeby przeszczepić jej serce kobiecie, którą naprawdę kochał, Vivian.

Damian chłodno ujął ją za szczękę.
— Stan Vivian się pogorszył. Operację wyznaczono za miesiąc. Nie martw się — znajdę ci najlepsze miejsce na cmentarzu i dopilnuję, żeby twojej rodzinie niczego nie brakowało. Musisz zrozumieć: gdyby nie twoje serce, nigdy nie mogłabyś zostać moją żoną, nigdy nie mogłabyś zostać panią Montgomery. Korzystałaś przez lata z życia w luksusie. Teraz pora się odwdzięczyć.

Nawet syn, którego wychowała własnymi rękami, krzyczał na nią:
— Czemu po prostu nie możesz umrzeć? Jeśli umrzesz, twoje serce trafi do Vivian! Chcę, żeby Vivian była moją mamą!

Elara się rozsypała. Ale nie była całkiem złamana.

Wsunęła pozew rozwodowy do stosu umów, które wymagały podpisu Damiana. Nie czytał uważnie. Podpisał. A ona była wolna.

Elara przyjęła ofertę — stanowisko głównej rzeczoznawczyni biżuterii, siedmiocyfrowa roczna pensja. Dała sobie miesiąc, by pożegnać pięć lat, które straciła. Wycofywała się z życia Damiana i z życia Caleba, po trochu, aż nie zostało po niej nic.

Aż do tamtej nocy, gdy Damian bezradnie patrzył, jak kula rozrywa jej ramię, a ona wpada w lodowate wody Atlantyku.

— Nie! Elara! Nie wolno ci umrzeć!

W tamtej chwili Damian wreszcie zrozumiał — gdzieś na przestrzeni tych pięciu lat zdążył już zakochać się w Elarze. A pewna prawda, w którą zawsze wierzył, odwróciła się, odkąd Elara odeszła.

Mylił się. Katastrofalnie się mylił. Mylił się od samego początku. Ten dumny, szlachetny i bezwzględny don mafii został pożarty przez wyrzuty sumienia i przysiągł spędzić resztę życia na zadośćuczynieniu — odzyskać Elarę, która straciła w niego ostatnie okruchy wiary.

— Elara, błagam cię. Wróć. Wróć do mnie i do Caleba.

— Mamusiu, przepraszam. Proszę, nie opuszczaj mnie.

Gdy Elara — teraz postać międzynarodowego formatu, podziwiana i uwielbiana przez niezliczone rzesze ludzi — staje twarzą w twarz po raz kolejny z mężczyzną, którego kiedyś kochała całym sercem, i z synem, który kiedyś życzył jej śmierci, jakiego wyboru dokona?
Serenada Wilkołaka

Serenada Wilkołaka

16.4k Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Ekran LCD na arenie pokazywał zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach zazdrosną wściekłość. Potem spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, a oni wpatrywali się w moje zdjęcie, jakby samym wzrokiem mogli podpalić wszystko dookoła.
Uśmiechnęłam się kpiąco, a potem odwróciłam się, by stawić czoła mojemu przeciwnikowi, wszystko inne zniknęło, liczyło się tylko to, co było tutaj, na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc w samym topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- do walki, do udowodnienia, i by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.

Tylko dla dorosłych: zawiera wulgaryzmy, seks, przemoc i brutalność
Ostatnia Klauzula Miliardera

Ostatnia Klauzula Miliardera

306.1k Wyświetlenia · Zakończone · Benedicta Nkemjika
„Podpisz,” powiedział.

Trzy lata małżeństwa skończyły się na jednej kresce i długopisie, który drżał w jej dłoni. To nie papiery bolały najbardziej — tylko to, że on nawet nie drgnął, kiedy ona zadrżała.

Amelia Hart wyszła tamtej nocy z jego penthouse’u jak z cudzego życia — z jedną walizką i sercem roztrzaskanym na kawałki. Dała Danielowi Sterlingowi wszystko: miłość, własną tożsamość, cichą, wierną obecność — a on odstawił ją na bok, gdy tylko stała się niewygodna. Jak niechciany gość po imieninach, którego nikt już nie odprowadza do drzwi.

Ale kiedy imperium, które zbudował, zaczyna się sypać jak domek z kart, kiedy lodowaty prezes, co nigdy nie oglądał się za siebie, nagle potrzebuje kobiety, którą wyrzucił ze swojego świata, wraca. Wraca z tymi samymi dłońmi, które kiedyś ją puściły — a teraz wyciąga je po to, co sam zniszczył.

Tylko że tym razem w umowie jest jeden haczyk, którego nie przeczytał…
Bliźniaki mafii

Bliźniaki mafii

50.5k Wyświetlenia · Zakończone · Tonje Unosen
Bliźniaki Elina i Ian zniknęli z rodziny, gdy mieli cztery lata. Od tego czasu ich życie było pełne przemocy i nieszczęścia. Kiedy jednak pewnego dnia zostają zauważeni na ulicach Meksyku w wieku 9 lat, trafiają do gangu. Pewnego dnia znikają ponownie i są przetrzymywani przez rok, zanim zostają uratowani. W czasie tego roku byli poddawani różnym formom przemocy.

Po uratowaniu duch Eliny jest złamany, staje się bardzo przestraszoną dziewczynką, a kiedy wraca do rodziny, jest bardzo nieśmiała i uległa. Ale to się zmieni z czasem, jej twardy charakter ponownie się ujawni. Wtedy wszyscy dowiedzą się, że z Eliną nie ma żartów.

Elina i Ian zostali przeszkoleni przez przywódcę gangu, który ich przygarnął z ulicy, i oboje są bardzo biegli i śmiertelnie niebezpieczni wobec swoich wrogów. Przywódca zadbał również o to, by byli dobrze wykształceni, i oboje są niezwykle inteligentni.

Elina i Ian potrafią komunikować się ze sobą, patrząc sobie tylko w oczy. Mają specjalną więź i mogą odczuwać ból drugiej osoby. Są identycznymi bliźniakami i często poruszają się jak jedna jednostka. Mają głębokie zrozumienie dla siebie nawzajem.

Elina i Ian starają się jak najlepiej dopasować do swojej rodziny i nowego życia w Los Angeles, w szkole z braćmi i radzić sobie z uwagą, która ich otacza. Muszą również zmierzyć się z koszmarami z przeszłości.

Czy uda im się odnaleźć szczęście i miłość? Czy będą w stanie zaakceptować siebie i ponownie dostrzec swoją wartość? Ich największym marzeniem jest żyć spokojnie i szczęśliwie.