
Idealna narzeczona na niby
Vivian Udemba · Zakończone · 202.7k słów
Wstęp
Szczęka Kennedy’ego zacisnęła się.
– To był błąd.
To słowo przecięło ją na pół.
– Nie masz prawa przytulać mnie jednej nocy, a następnej mnie niszczyć.
......................................................................................................
Kennedy Walton był potężnym, nietykalnym CEO, wciąż zaciekle strzegącym swojego serca po tragicznej śmierci żony.
Antonia była tylko jego zdesperowaną nową pracownicą, która przypadkiem zdewastowała jego luksusowy samochód.
Żeby spłacić dług, Kennedy zmusił ją do pokręconej umowy: miała udawać jego narzeczoną i zachowywać się kompletnie nie do zniesienia, tak by jego wtrącająca się matka ją odrzuciła.
Ale plan się nie powiódł.
Przerażony narastającymi uczuciami, zimny CEO postanowił brutalnie odepchnąć Antonię. Kazał jej sfabrykować dowody zdrady, niszcząc jej reputację tylko po to, by zakończyć tę farsę.
Traktował ją jak jednorazową transakcję.
Ale kiedy Antonia w końcu odejdzie, Kennedy zrozumie, że jego „błąd” to jedyna kobieta, bez której nie potrafi żyć.
Czy zdoła ją odzyskać?
Rozdział 1
Antonia Adams powinna była wiedzieć, że ten dzień jest przeklęty, w chwili gdy niebo przybrało ten dziwny odcień szarości, który obiecywał deszcz, a zamiast tego przyniósł tylko duchotę. Nienawidziła duchoty. Lepiła się do skóry jak zdesperowany były chłopak i puszyła jej włosy tak, jakby wsadziła palec do kontaktu. Zdecydowanie nie o taki glam chodziło jej na pierwszą od miesięcy rozmowę o pracę.
Po paskudnym rozstaniu, które zakończyło jej sześcioletni związek, Antonia postanowiła zacząć życie od nowa. To oznaczało nową pracę, nowe mieszkanie i być może któregoś dnia nowego amanta. Mimo druzgocącego rozstania Antonia wciąż wierzyła, że znajdzie prawdziwą miłość — ale dopiero wtedy, gdy znów poukłada sobie życie.
Ściskając mocniej torebkę, poprawiła ołówkową spódnicę i przyspieszyła kroku wzdłuż ruchliwej ulicy. Rano siostra życzyła jej powodzenia — nie zabrakło przy tym motywacyjnej gadki, buziaka w policzek i ostrzeżenia, żeby nie dała się zjeść nerwom. Łatwo jej mówić. To nie ona szła na rozmowę, na której desperacko musiała udowodnić, że nie jest kompletną życiową porażką.
— Dobra, Antonia — mruknęła pod nosem, wymijając rowerzystę. — Jesteś mądra, masz kwalifikacje i zabójczy uśmiech. Po prostu… bądź sobą i daj z siebie wszystko.
Tak była zajęta powtarzaniem w myślach swojej mantry „pewnej siebie kandydatki”, że nie zauważyła pędzącego czarnego auta, które wjechało w kałużę, aż było za późno.
Fiuuu!
Strumień brudnej wody wystrzelił w górę jak fontanna, obryzgując jej kremową bluzkę i spódnicę.
Antonia znieruchomiała. Przez całą sekundę po prostu stała, przemoczona, wpatrując się w zrujnowany strój. A potem zagotowała się w niej krew.
— Żartujesz sobie?! — krzyknęła, ale jej głos zginął w szumie ulicy.
W głowie niemal słyszała głos siostry: Spokojnie, Antonia. Nie rób z siebie idiotki.
Tyle że Antonia nie była spokojna. Ociekała błotem, do rozmowy, która mogła odmienić jej życie, zostało pięć minut, a arogancki kierowca nawet nie zwolnił, żeby przeprosić.
Nie myśląc, schyliła się, chwyciła mały kamień z pobocza i cisnęła nim z całą siłą swojej frustracji.
Klink!
Opadła jej szczęka.
Kamień nie odbił się niewinnie. Skądże. Roztrzaskał tylne światło na pół, zostawiając poszarpaną dziurę w gładkim tyle samochodu.
— O… mój… Boże — wyszeptała, skamieniała z przerażenia.
Auto zapiszczało hamulcami i zatrzymało się. Otworzyły się drzwi kierowcy.
A na zewnątrz wysiadł najbardziej niedorzecznie przystojny mężczyzna, jakiego Antonia w życiu widziała.
Wysoki. Barczysty. Ciemne włosy, lśniące nawet w mdłym świetle słońca. Twarz wyrzeźbiona ostrymi rysami autorytetu, do tego garnitur, który ewidentnie kosztował więcej niż cały jej strój.
Serce jej zamarło. A potem wpadło w panikę.
Bo to nie był jakiś przypadkowy facet — to był ten typ faceta. Taki, który wyglądał na wpływowego, nietykalnego i przerażająco zdolnego do tego, by pozwać ją w drobny mak za uszkodzenie jego wypasionego samochodu.
Ruszył w jej stronę, wolno i z rozmysłem, a jego ciemne oczy były wbite w jej.
Mózg Antonii wrzasnął UCIEKAJ!, zanim jej nogi w ogóle zdążyły to przetworzyć. Ścisnęła torebkę, odwróciła się na pięcie i pognała ulicą jak przestępca uciekający z miejsca zbrodni.
Kiedy dotarła do siedziby Walton & Co., płuca ją paliły, a bluzka wciąż była poplamiona. Pośpiesznie weszła do lobby, mając nadzieję, że nikt nie zauważy, jak bardzo jest roztrzęsiona i niechlujna, i ruszyła prosto do recepcji.
— Dzień dobry — przywitała się szybko. — Ja… eee… jestem na rozmowę o dziesiątej — wydyszała, próbując bez większego powodzenia przyklepać włosy.
Recepcjonistka obrzuciła ją spojrzeniem, które mówiło „ty biedactwo”, po czym podała jej identyfikator gościa. Antonia wyprostowała plecy. Plamy nie plamy, nie zamierzała spaprać tej szansy. Potrzebowała tej pracy jak tlenu. Nie może w nieskończoność odpierać ataków siostry i szwagra. Musiała postawić swoje życie na nogi, a to mogła być jej jedyna szansa.
Wjechała windą na górę, mamrocząc sobie kolejną mobilizującą przemowę. — Dasz radę. Zobaczą twoje kwalifikacje, nie błoto. Zobaczą twoją pewność siebie, nie twoje… — zerknęła na bluzkę — …modowe oświadczenie w kolorze kawy.
W sali konferencyjnej panował gwar, kiedy weszła. Inni kandydaci siedzieli i czekali — każdy dopracowany, idealny. Antonia opadła na krzesło, skrzyżowała ramiona tak, by zasłonić najgorsze plamy, i starała się nie myśleć o swojej kompromitacji z rzucaniem kamieniem.
Wtedy otworzyły się drzwi.
Wszystkie głowy odwróciły się w jedną stronę.
Wszedł mężczyzna od samochodu.
Antonii żołądek spadł gdzieś w okolice stóp.
Poruszał się z naturalną pewnością, a jego spojrzenie omiatało salę, jakby do niego należała — co, jak się okazało, najwyraźniej było prawdą. Bo kiedy recepcjonistka weszła za nim i zwróciła się do niego per „panie Walton”, Antonia o mało nie zemdlała.
Pan Walton. Kennedy Walton. Prezes.
Mężczyzna, którego auto zdewastowała.
Mężczyzna, przed którym uciekła.
Mężczyzna, który teraz stał na czele stołu, a jego przenikliwe oczy sunęły po twarzach, aż zatrzymały się dokładnie na niej.
Ich spojrzenia się spotkały.
I w tej jednej chwili Antonia z absolutną pewnością wiedziała dwie rzeczy.
Po pierwsze: tej pracy nie dostanie.
Po drugie: właśnie popełniła największy błąd w swoim życiu.
Ostatnie Rozdziały
#190 Rozdział 190 Sto dziewięćdziesiąt
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#189 Rozdział 189 Sto osiemdziesiąt dziewięć
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#188 Rozdział 188 Sto osiemdziesiąt osiem
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#187 Rozdział 187 Sto osiemdziesiąt siedem
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#186 Rozdział 186 Sto osiemdziesiąt sześć
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#185 Rozdział 185 Sto osiemdziesiąt pięć
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#184 Rozdział 184 Sto osiemdziesiąt cztery
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#183 Rozdział 183 Sto osiemdziesiąt trzy
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#182 Rozdział 182 Sto osiemdziesiąt dwa
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026#181 Rozdział 181 Sto osiemdziesiąt jeden
Ostatnia Aktualizacja: 6/17/2026
Może Ci się spodobać 😍
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?












