
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
miribaustian · Zakończone · 102.8k słów
Wstęp
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Rozdział 1
Autor: Valeria
Pracowałam w firmie Zalco od sześciu miesięcy, kiedy wezwano mnie do kadr. Poszłam od razu; do końca umowy na okres próbny zostały trzy dni. Miałam dwie opcje: albo zostanę na stałe, albo mnie zwolnią. Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, co się wydarzy. Z nikim nigdy nie miałam problemów, robota była prosta, więc nie popełniałam błędów, a do tego całkiem nieźle płacili.
Mogłam sobie pozwolić na wynajęcie mieszkania z dwiema koleżankami, normalnie jeść codziennie, czasem gdzieś wyskoczyć, pojechać na jakiś wypad, kupić ciuchy i od czasu do czasu wyjść na miasto.
Miałam całkiem sporo ubrań, bo do pracy musiałam ubierać się elegancko i dość formalnie.
To nie były rzeczy, w których chodziłam na studia, a już na pewno nie na imprezy, chociaż wiele razy siedziałam do późna w pracy i nie miałam jak skoczyć do mieszkania, żeby się przebrać, więc leciałam prosto z roboty na uczelnię.
Zgłosiłam się u sekretarki szefowej kadr.
Byłam strasznie zestresowana, nie ma co ściemniać. Nie chciałam stracić pracy, bo to oznaczałoby powrót do domu rodziców, a ja naprawdę nie chciałam tego robić. Nie przez nich, tylko dlatego, że musiałabym bez przerwy widywać mojego byłego.
Mieszkaliśmy dwie przecznice od siebie.
Wierzyłam, że to miłość mojego życia i że ja jestem miłością jego życia.
Kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić, miałam szesnaście lat, a on dwadzieścia.
Rodzice nie zgadzali się, żebym w tak młodym wieku miała chłopaka.
Mówili, że stracę młodość u boku kogoś, kto może wcale nie jest tego wart.
Nie rozumiałam ich argumentów.
Pierwszy rok był jak z bajki, same róże… tylko że oddaliłam się od znajomych.
Drugi rok, kiedy kończyłam liceum, nie był już taki jak pierwszy.
Często wychodził ze swoimi kumplami, a ja nie chciałam wychodzić ze swoimi. Zostało mi ich już niewiele.
Wiecznie siedziałam w domu.
Kiedy musiałam jechać na wycieczkę po maturze z klasą, pojechałam tylko dlatego, że rodzice mnie zmusili, mówiąc, że odkładali na ten wyjazd przez dwa lata i szkoda wyrzucić w błoto tyle pieniędzy.
Dzisiaj żałuję, że nie cieszyłam się tą wycieczką tak, jak powinnam.
Kiedy wróciłam, po dziesięciu dniach nieobecności, dowiedziałam się, że jacyś znajomi widzieli mojego chłopaka kilka razy, jak całował się z dziewczyną z okolicy o wątpliwej reputacji.
Nie zaprzeczył; po prostu powiedział, że go zostawiłam i pojechałam imprezować, a poza tym on zrobił tylko to samo, co ja pewnie robiłam z „nie wiadomo kim”.
Potem przyznał, że spał z nią parę razy, ale to „nie było ważne”, i poprosił, żebym mu wybaczyła.
A ja… wybaczyłam.
Zaczęłam studia i jemu to kompletnie nie pasowało. Wtedy już praktycznie cały czas trzymał się ze swoją paczką, w tym z tą dziewczyną, z którą był, kiedy ja byłam na wyjeździe.
Rodzice godzinami ze mną rozmawiali, żebym na pewno nie rzuciła studiów. Mówili, że to tylko cztery lata i będę mieć dyplom, który przyda mi się na całe życie, że nie muszę pracować i powinnam skupić się na nauce.
Dalej byłam z Diego, ale było między nami kiepsko.
Od jakiegoś czasu czułam, że się oddala; wychodził z kolegami coraz częściej. Nie studiował; pracował z ojcem. Finansowo nie było u niego źle, ale tak naprawdę nie robił nic dla swojej przyszłości.
Byliśmy razem trzy i pół roku, kiedy kilka znajomych, a nawet mój kuzyn, nieraz dawało mi do zrozumienia, że spotyka się z innymi dziewczynami. Nie chciałam w to wierzyć i bolało mnie, że w ogóle o nim tak mówią.
Pewnego popołudnia przyszła do mnie Emilia, moja najlepsza przyjaciółka, jedna z niewielu, z którymi nie straciłam kontaktu. Wybrała nawet ten sam kierunek, więc uczyłyśmy się razem.
— Musisz w końcu otworzyć oczy. Diego cię zdradza, i to z dwiema różnymi.
— Nie daj się nakręcać gadaniem ludzi.
— Widziałam to. Chodź ze mną, zobaczysz na własne oczy.
— Jeśli mówisz o tych dziewczynach, co zwykle kręcą się przy tej ekipie, to pewnie są tylko koleżankami.
— Daj spokój. To, co masz, to przyzwyczajenie albo strach, a on jest skończonym dupkiem. Nie możesz kochać takiego faceta, i jestem pewna, że on nie kocha ciebie… ani nikogo.
— To nieprawda.
— Powiem ci wprost, nawet jeśli zaboli. Zrobił jednej dziecko.
Pamiętam, że usiadłam, bo zrozumiałam, że Emilia nie kłamie.
Poczułam potworny ból, taki aż pod skórą.
Czy on naprawdę mógł być aż takim draniem?
Czy ja naprawdę nic dla niego nie znaczyłam?
On miał zostać ojcem?
Poszłam z nią. Przeszłyśmy kilka przecznic do parku, gdzie często spędzał całe popołudnia z kumplami, jakby nadal byli nastolatkami, którym się nic nie chce i nic nie muszą.
Część z nich nie pracowała, a tym bardziej nie studiowała.
Inni wyglądali, jakby byli na haju przez całą dobę.
Prawie wszyscy spędzali czas, pijąc w tym parku piwo, i to nie tak „jedno czy dwa”; pili, aż nie potrafili ustać na własnych nogach.
Widziałam, jak szeptał coś dziewczynie do ucha — była oszałamiającą brunetką, wysoka, z figurą, że niejeden by się obejrzał. Patrzyłam, jak po tym szeptaniu przysunął usta do jej ust i pocałował ją bezczelnie, na środku ulicy, a właściwie na środku rynku, i to jeszcze przy swoich kumplach.
Ktoś musiał mnie zauważyć i go ostrzec, bo odwrócił głowę i spojrzał na mnie.
Ale zaraz odwrócił się z powrotem do tej dziewczyny i dalej ją całował.
Chciałam uciec.
Miałam wrażenie, jakby ukradł mi życie.
Zdradził mnie znowu.
Chciałam go zabić.
Przez kilka chwil stałam tam i patrzyłam na niego.
On dalej ją całował i obejmował.
Odeszłam.
Nie chciałam wracać do domu, więc poszłam do mojej przyjaciółki.
Zamknęłyśmy się w jej pokoju na klucz, a ja długo płakałam.
Nie chciałam w to wierzyć, kiedy wszyscy mi mówili.
Całował ją na moich oczach. Czy to znaczyło, że mnie zostawił?
Wiele razy na serio w niego wątpiłam.
Tyle razy odkrywałam, że mnie okłamywał.
I zawsze się go bałam — czego nigdy nie przyznałam nawet mojej najlepszej przyjaciółce.
To był koniec naszego związku, a najbardziej bolało to, jak głupia byłam.
Chciałam nic nie czuć.
Chciałam, żeby moje serce nic nie czuło.
Chciałam być z tektury, ale moje serce, które wydawało się ze szkła, roztrzaskało się na kawałki.
Nie byłam masochistką, kiedy poszłam z Emilią; chciałam udowodnić jej, że się myli, choć gdzieś w środku doskonale wiedziałam, jaki jest Diego.
Może gdzieś tam, w głębi, czekałam na coś takiego, żeby wreszcie się od niego uwolnić.
Wiedziałam też, że przy swoich kolegach wypierał się, że jestem jego dziewczyną.
Przez chwilę chciało mi się umierać.
Ta dziewczyna była ładna, i co z tego? Ja też jestem.
Tylko że wiem, iż ona nic ze swoim życiem nie zrobiła — tak samo jak on.
Może są siebie warci.
Kochałam go i jestem pewna, że jeśli ona jest taka jak on, to ich miłość jest marniutka.
Wiedziałam, że z czasem Diego będzie żałował.
Miałam nadzieję, że nie będzie potrafił o mnie zapomnieć.
Dałam mu wszystko — ciało i duszę.
Nikt go nie pokocha tak jak ja.
Ale mam godność i na tym koniec.
To nie tak, że pobiegł za mną.
Nie pobiegł, i choć bolało, to jednocześnie pomogło mi zrozumieć, że nasz związek sięgnął dna, że już go nie ma.
Dokończyłam tamten rok i on mnie nie szukał — przynajmniej na początku.
Potem zaczęłam go widywać, kiedy wracałam z uczelni; wyglądał, jakby żałował. Czułam się od niego wolna, chociaż serce wciąż miałam poranione.
Chciał naprawić to między nami, ale ja nigdy miałam mu nie wybaczyć; nawet nie miało sensu próbować.
Nękał mnie, czepiał się, a nawet kilka razy mi groził, żebym do niego wróciła.
Nigdy nie wiedziałam, czy naprawdę został ojcem; nie obchodziło mnie to, ale wiedziałam jedno — nigdy więcej nie chciałam go widzieć.
Na dodatek bardzo zależało mi na niezależności.
Więc ja, moja przyjaciółka i jeszcze jedna dziewczyna ze studiów postanowiłyśmy wynająć mieszkanie w centrum, blisko uczelni i jakieś półtorej godziny, prawie dwie, od naszych domów.
Nawet jeśli musiałyśmy na to pracować, to przynajmniej uniknęłyśmy codziennych, wielogodzinnych dojazdów.
W niektóre weekendy jeździłyśmy do rodziców.
Było w porządku, dopóki go nie zobaczyłam, więc starałam się nie wychodzić, kiedy byłam u rodziców.
To, co czułam, było bardziej oburzeniem niż czymkolwiek innym.
— Valeria Ocampo.
Ktoś wyrwał mnie z myśli.
Potrzebowałam tej pracy.
Nerwowo weszłam do działu kadr.
— Dzień dobry.
— Proszę usiąść, Valerio.
Zrobiłam, o co poprosiła.
Spojrzałam na nią wyczekująco.
— Widzę, że została pani jeszcze połowa roku do ukończenia administracji i zarządzania oraz że mówi pani w dwóch językach.
— Tak, proszę pani, mówię i piszę po angielsku i włosku, a po francusku jakoś sobie radzę.
— Byłaby pani skłonna uczyć się chińskiego?
— Tak, łatwo mi to przychodzi i kocham języki. Tylko że teraz nie mam ani środków, ani czasu, żeby się za to zabrać.
Uśmiechnęła się do mnie i zmieniła temat.
— Pani umowa kończy się za trzy dni. Jednak biorąc pod uwagę pani zaangażowanie w pracę, proponuję pani stałe stanowisko.
Uśmiechnęłam się.
— Chociaż to nie jest takie proste.
— Proszę mówić.
Moje nadzieje poszły z dymem.
— Pan Alejandro Zalco potrzebuje natychmiast osobistej asystentki, to znaczy sekretarki, asystentki — jak to pani chce nazwać. Sprawa w tym, że musiałaby pani być gotowa podróżować z nim i uczyć się chińskiego. Firma opłaci kurs, może być w soboty. Nie wiem tylko, jak pani to pogodzi ze studiami, kiedy będzie trzeba wyjeżdżać.
— Jeśli z jakimiś zajęciami zrobi się problem, mogę skończyć w lutym.
Kobieta uśmiechnęła się do mnie. Była sympatyczna, mimo swojej opinii czarownicy.
Ostatnie Rozdziały
#67 Rozdział 67 Raj
Ostatnia Aktualizacja: 4/28/2026#66 Rozdział 66 Oddycham dla Ciebie
Ostatnia Aktualizacja: 4/28/2026#65 Rozdział 65 Miłość rodzi się z duszy
Ostatnia Aktualizacja: 4/28/2026#64 Rozdział 64 Będę żył, aby cię uszczęśliwić
Ostatnia Aktualizacja: 4/28/2026#63 Rozdział 63 Miami!
Ostatnia Aktualizacja: 4/28/2026#62 Rozdział 62 Początek końca
Ostatnia Aktualizacja: 4/28/2026#61 Rozdział 61 Umierać, gdy żyje
Ostatnia Aktualizacja: 4/28/2026#60 Rozdział 60 Pożegnanie
Ostatnia Aktualizacja: 4/28/2026#59 Rozdział 59 I Trafiłem na dół
Ostatnia Aktualizacja: 4/28/2026#58 Rozdział 58 Mówi mi, że mnie kocha
Ostatnia Aktualizacja: 4/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.
Niania i Alfa Tatuś
Gdy upiłem się w barze, nie spodziewałem się, że przeżyję najlepszy seks w życiu.
A następnego ranka również nie spodziewałem się, że obudzę się i odkryję, że mój partner z jednorazowej przygody był Alfą miliarderem, szefem mojego chłopaka...
Jak potoczą się sprawy, gdy przypadkowo zostanę nianią jego 5-letniej córki na pełen etat?
Jak to się stało? Jak to możliwe, że w końcu znalazłem pracę, tylko po to, aby okazało się, że mój nowy pracodawca to ta sama osoba, z którą miałem jednorazową przygodę zaledwie dwie noce temu?
"Nie wiedziałem, że będziesz pracodawcą. Gdybym wiedział, nie aplikowałbym..."
"Nic się nie stało. Wiedziałem, że to ty, gdy cię zatrudniałem. Zrobiłem to celowo."
Zmarszczyłem brwi. "Co masz na myśli?"
Udawane związanie z potężnym wrogiem mojego byłego
Moja siostra Beatrice dostała wszystko – miłość, uwagę, traktowano ją jak złote dziecko.
Ja dostawałam ochłapy i ciągłe przypomnienia, że nigdy nie jestem dość dobra.
Aż odkryłam, że Niall – boski Alfa z sąsiedniej watahy – jest moim przeznaczonym partnerem.
Wreszcie miała nadejść moja kolej, żeby to mnie wybrano.
Boże, jaka ja byłam naiwna.
Cztery lata narzeczeńskiego piekła.
Rozjaśniałam włosy, żeby pasowały do jego gustu. Wciskałam się w obcisłe sukienki, grałam jego osobistą służącą – tylko po to, żeby usłyszeć, że bardziej nadaję się na pokojówkę niż na partnerkę.
Tylko dlatego, że jego serce należało do mojej siostry.
Tamtej nocy przypadkiem strąciłam ramkę z ich zdjęciem.
Uderzył mnie. Mocno. Powiedział, że nigdy jej nie dorównam.
Więc odciągnęłam mu w policzek, podarłam ich zdjęcie i przyjęłam odrzucenie.
Myślałam, że to koniec.
Do chwili, gdy zobaczyłam ich w klubie, jak śmieją się z tego, jaka byłam żałosna przez te cztery lata starań.
Całe to narzeczeństwo było ich chorym żartem.
Pijana i wściekła zrobiłam coś skrajnie głupiego z moim tajemniczym sąsiadem.
Alfa Hudson – twarz jak wyrzeźbiona przez bogów, niebezpieczeństwo w każdej idealnie skrojonej linii garnituru.
Najważniejsze?
Jest największym wrogiem mojego byłego.
No i? Najlepszy seks w moim życiu.
Byłam pewna, że to będzie jednorazowy numer, żeby o wszystkim zapomnieć.
Znowu pudło.
On jest bogatszy od Nialla, potężniejszy niż moja rodzina i nieskończenie bardziej niebezpieczny.
I wcale nie zamierza mnie wypuścić z rąk.
Tym razem nie będę niczyją opcją „na zastępstwo”.
Potrójny Alfa: Moi Przeznaczeni Partnerzy
„Nie.” Przełykam ślinę. „Nic mi nie jest.”
„Kurwa…” wypuszcza powietrze. „Jesteś—”
„Nie.” Mój głos się łamie. „Błagam, nie mów tego.”
„Podniecona.” I tak to mówi. „Jesteś podniecona.”
„Nie jestem—”
„Twój zapach.” Jego nozdrza się rozszerzają. „Kara, pachniesz jak—”
„Przestań.” Zakrywam twarz dłońmi. „Po prostu… przestań.”
A potem jego dłoń zaciska się na moim nadgarstku, odciągając moje ręce od twarzy.
„Nie ma nic złego w tym, że nas pragniesz,” mówi łagodnie. „To naturalne. Jesteś naszą partnerką. My jesteśmy twoi.”
„Wiem.” Mój głos jest ledwo szeptem.
Przez dziesięć lat byłam duchem w rezydencji Sterlingów — niewolnicą długu u potrójnych Alfa, którzy zamienili moje życie w piekło. Mówili na mnie „Marchewa”, wpychali mnie do zamarzniętej rzeki i zostawili w śniegu na pewną śmierć, kiedy miałam jedenaście lat.
W moje osiemnaste urodziny wszystko się zmieniło. Podczas pierwszej przemiany z mojego ciała uwolnił się zapach białego piżma i pierwszego śniegu — a trzech dawnych oprawców stało przed moimi drzwiami, twierdząc, że jestem ich przeznaczoną partnerką. Ich własną.
W jednej chwili dług zniknął. Rozkazy Ashera zmieniły się w przysięgi, pięści Blake’a w drżące przeprosiny, a Cole zarzekał się, że czekali na mnie przez cały ten czas. Ogłosili mnie swoją Luną i przyrzekli, że spędzą życie na odkupieniu win.
Moja wilczyca wyje, żeby ich przyjąć. Ale jedno pytanie nie daje mi spokoju:
Czy ta jedenastoletnia dziewczynka, zamarzająca w śniegu i pewna, że zaraz umrze, wybaczyłaby wybór, który zamierzam teraz podjąć?











