Zawłaszczona przez Miliardera

Zawłaszczona przez Miliardera

Khey Coco · W trakcie · 155.2k słów

818
Gorące
139.3k
Wyświetlenia
8.6k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

„Podpisz.”

Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.

„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”

„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.

Przełknęłam ślinę z trudem.

Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.

I podpisałam.

Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.

Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.

Rozdział 1

Perspektywa Elizabeth

Nie powinnam była przychodzić.

Wiedziałam to w tej samej sekundzie, kiedy wysiedliśmy z samochodu prosto w lśniące szaleństwo corocznego balu maskowego w posiadłości Carltonów.

Od żyrandoli ociekających złotem po brzęk kieliszków szampana — wszystko w tym miejscu krzyczało bogactwem i pozycją. Dwiema rzeczami, na których mojemu ojcu zależało bardziej niż na własnej krwi.

Sukienka była na mnie za ciasna. Czerwony materiał oblepiał moje ciało w sposób, który mnie krępował, a rozcięcie było tak wysokie, że co chwilę odruchowo je podciągałam w dół, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Josephine, moja „kochająca” macocha, wybrała ją.

— Spróbuj nie wyglądać, jakby cię ktoś tu na siłę przywlókł — szepnęła Jessica obok mnie, gdy wchodziłyśmy do sali balowej. — I tak rzucasz się w oczy z tych najgorszych powodów.

Nie odpowiedziałam.

Jej złota suknia mieniła się pod światłami, jakby była stworzona do wystawienia w gablocie.

I w pewnym sensie była. Jessica od kołyski była szykowana do tego świata. Wiedziała, jak czarować, jak pozować, jak sprawić, by mężczyźni obejrzeli się za nią dwa razy. A ja… ja po prostu byłam. Zawsze w kadrze, nigdy w centrum.

Szłyśmy razem, ale miałam wrażenie, że dzieli nas nie ulica, tylko cała galaktyka.

Muzyka narastała — skrzypce, coś klasycznego i dramatycznego. Śmiech odbijał się echem od końca sali. Kelnerzy w czarnych smokingach krążyli z tacami szampana i kawioru. Wszyscy mieli maski, ale i tak łatwo było poznać, kto ma prawdziwą władzę, a kto tylko udaje.

— Czemu gapisz się tak, jakbyś trafiła do piekła? To tylko impreza — powiedziała, wplatając swoje ramię w moje, jakbyśmy były siostrami dzielącymi coś więcej niż krew. — Nie rób nam wstydu.

— Jasne — mruknęłam, kiwnęłam głową i wyślizgnęłam się.

Zatrzymałam się przy skraju tłumu, na tyle blisko, żeby wyglądać, jakbym uczestniczyła, i na tyle daleko, żeby nikt nie zawracał sobie mną głowy.

To była moja rola.

— Elizabeth — głos ojca przeciął powietrze jak nóż.

Odwróciłam się powoli. Ledwie na mnie spojrzał — tylko błysk irytacji za maską.

— Spróbuj nie zrobić nam dzisiaj wstydu — burknął.

— Przecież nawet nic nie powiedziałam — odparłam.

— Nie musisz. Sam fakt, że tu jesteś, to ryzyko.

Zacisnęłam zęby. — To po co mnie tu przywiozłeś?

Jego usta stężały. — Bo pozory się liczą. A teraz uśmiech. Ktoś ważny może patrzeć.

Posłałam mu uśmiech — ostry i sztuczny — i odeszłam, zanim zdążył dodać coś jeszcze.

Nie byłam tu dla niego. Ani dla jego rozpaczliwych prób utrzymania się na powierzchni w mieście, które pożerało takich facetów dla rozrywki.

Byłam tu, bo to był jedyny sposób, żeby zniknąć na widoku — kolejna zamaskowana sylwetka w morzu przesytu.

Ruszyłam w stronę baru wciśniętego z boku sali. Potrzebowałam czegoś mocnego, czegoś, co rozmaże tę noc na krawędziach.

Barman spojrzał na mnie spod oka.

— Co ci podać?

— Wódkę — powiedziałam. — Czystą. I nie żałuj, dobra?

Pierwszy łyk zapiekł jak ogień. Drugi sprawił, że ramiona odrobinę mi opadły, jakby ktoś poluzował we mnie niewidzialny węzeł.

Uniósłam wzrok znad kieliszka, zaciskając palce na szkle. Ludzie tańczyli i gadali, ktoś się śmiał. Nikt nie wyglądał, jakby nie pasował. Nikt się nie gapił.

A jednak to uczucie siedziało we mnie dalej.

Wypiłam do dna jednym ostrym haustem i wstałam, a pod obcasami podłoga lekko zafalowała. Może musiałam się ruszyć. Wtopić się w hałas. Zniknąć w nim.

Ruszyłam w stronę parkietu, przeciskając się przez tłum błyszczących sukienek i czarnych smokingów, ignorując to, że ludzie ledwo robili mi miejsce. Nie pasowałam tu. Nigdy nie pasowałam.

Muzyka dudniła, zmysłowy, lepki rytm owijał się wokół talii i ciągnął do ruchu.

Pary kołysały się, dłonie wędrowały zbyt nisko, ciała były zbyt blisko.

Weszłam w sam środek, pozwalając, by muzyka utopiła wszystko inne.

Zamknęłam oczy.

Poczułam czyjś wzrok na sobie.

Nie spodziewałam się, że przyciągnę jego uwagę.

Mężczyzna w cieniu.

Patrzył na mnie z drugiego końca sali, z drinkiem nietkniętym w dłoni. Było w nim coś… niepokojącego, jakby sama jego obecność psuła powietrze.

Miał na twarzy ciemną maskę, czarny garnitur.

Coś w nim było niebezpieczne, coś, przez co wszyscy inni stawali się tylko tłem, szumem bez znaczenia.

Powinnam była odwrócić wzrok. Jeśli się da…

uciec.

Ale nie zrobiłam tego.

Gdy ruszył w moją stronę, tłum rozsunął się, jakby go wyczuł, jakby wszyscy instynktownie wiedzieli, żeby zejść mu z drogi. A kiedy dotarł do mnie, poczułam, jak ociera się o mnie, jego ciepłe dłonie na mojej talii — i nawet nie drgnęłam.

Pozwoliłam im zostać.

Skóra mi mrowiła.

Nie powiedział ani słowa. Jakby nie musiał. Nawet przez maskę jego oczy przyszpiliły mnie jak sekret.

Jakby wiedział, że tu nie pasuję. Jakby wiedział, że sama nie wiem, kim jestem, kiedy mam na sobie tę sukienkę i czerwoną szminkę.

— Chodź — powiedział. Tylko jedno słowo. Jego głos był niski, chropowaty.

Serce mi przeskoczyło.

Powinnam była powiedzieć „nie”.

Ale poszłam za nim.

Wziął mnie za rękę i wyprowadził z parkietu.

Przez korytarz. Zatrzymaliśmy się przed drzwiami, a on wyciągnął z kieszeni kartę jak ktoś, kto ma cały świat na własność.

W środku było ciemno i cicho. Pachniało skórą i alkoholem. Stała tam kanapa i barek.

Zamknął za nami drzwi.

Klik.

Ten dźwięk odbił się głośniej niż muzyka na zewnątrz, jakby świat ucichł specjalnie dla nas.

Weszliśmy głębiej i bez słowa usiadł na brzegu łóżka, nie spuszczając ze mnie wzroku ani na moment. Jakby na mnie czekał. A rozkaz w jego oczach sprawił, że wszystko we mnie się spięło, twardo i nieodwołalnie.

— Podejdź — powiedział, głosem niskim, gęstym od kontroli.

Moje nogi ruszyły, zanim mój mózg w ogóle zdążył nadążyć. Zrobiłam krok w jego stronę, powoli i niepewnie, a serce waliło mi tak głośno, że przysięgłabym, iż on też to słyszy.

Kiedy jego dłonie znalazły moją talię — mocne i pewne — coś we mnie zadrżało. Wciągnął mnie między swoje nogi, przytrzymując tak, jakby robił to już nie raz. Jakby wiedział, czego potrzebuję, zanim ja sama zdążyłam to zrozumieć.

Przez chwilę po prostu na mnie patrzył. Nie na moje ciało. Na mnie.

I po raz pierwszy od bardzo dawna poczułam, że naprawdę mnie widzi — nie jako niewidzialną córkę Harpera, nie jako cień Jessiki, tylko jako kobietę.

Kobietę, której pragnie.

I Boże! Ja też go pragnęłam.

Ale nie powinnam.

To nie byłam ja. To nie było coś, co robiłam.

Przyszłam tu, żeby zniknąć, żeby odpuścić, nie po to, żeby jakiś obcy facet rozplątywał mnie w jakiejś mrocznej sypialni.

Zawahałam się. Odebrało mi oddech.

Powinnam była się cofnąć.

Powinnam była powiedzieć „nie”.

Ale zamiast tego stałam tam, skamieniała w jego uścisku, z sercem tłukącym się jak oszalałe, rozdarta między strachem a czymś o wiele bardziej niebezpiecznym. Pożądaniem.

Jego oczy ani na moment nie oderwały się od moich.

Nie naciskał, nie błagał — po prostu czekał.

Jakby wiedział, że walczę z czymś, z czym już dawno przegrałam.

A potem mnie pocałował.

Mocno.

W tym pocałunku nie było nic delikatnego. Jego usta przycisnęły się do moich brutalnie, szorstko i zachłannie, jakby umierał z głodu.

Jego dłonie wsunęły się na moje plecy, przytrzymując mnie na miejscu, a jego język wtargnął do moich ust — kosztował, brał, zawłaszczał.

Gdy w końcu się odsunął, oddychałam szybko, jak na haju, z zawrotem głowy.

Potem, bez słowa, zsunął ramiączka z moich ramion i pociągnął sukienkę w dół, do talii.

Ściągnął miseczki stanika, odsłaniając moje piersi. A potem po prostu się wpatrywał, jakby chciał zapamiętać każdy centymetr mnie.

Pochylił się i ujął sutek w usta, a za moimi powiekami eksplodowało białe światło. Jedna jego dłoń wsunęła się w moje włosy, druga ścisnęła pełnię piersi, podczas gdy lizał i ssał drugą.

Zamienił się, żeby każdej poświęcić tyle samo uwagi.

Klepnął bok jednej, żeby zobaczyć, jak zadrży. Z gardłowym, chropawym dźwiękiem przygryzł ją, jakby był zły, jakby próbował odcisnąć się na mojej skórze na zawsze.

Przewróciłam oczami, a puls łomotał mi między udami. Jeśli by nie przestał, pomyślałam, że mogłabym dojść już tak, od tego.

Bawił się moimi piersiami, aż byłam tak daleko, że zrobiłabym wszystko, żeby poczuć go we mnie — wszystko.

Jakiś głos we mnie krzyczał, żebym przestała.

Ale głośniejszy, ten głęboko w klatce piersiowej, błagał, żebym nie przestawała.

Bo po raz pierwszy nikt mnie nie oceniał. Ani nie porównywał. Ani nie wykorzystywał.

Byłam po prostu... pożądana.

Zdesperowana sięgnęłam w dół i po omacku szarpnęłam za sprzączkę jego paska, uwalniając go. Był gorący i ciężki w mojej dłoni, i tak twardy, że nie potrafiłam się powstrzymać, żeby raz nie poruszyć pięścią wzdłuż niego.

Nie wiedziałam, że w prawdziwym życiu fiut może być aż taki ogromny — myślałam, że takie rzeczy istnieją tylko w tych sprośnych książkach, które czytam po nocach w necie.

Syknął przy mojej szyi. Zacisnął dłonie na moich biodrach i docisnął mnie w dół, aż byłam już do połowy na nim.

Jęknął.

Wciągnęłam gwałtownie powietrze.

Jest taki wielki. Boli jak cholera.

— O kurwa… — zamruczał. — Jesteś taka ciasna i miękka, idealna dla mnie, mała.

Nie miał pojęcia, że to mój pierwszy raz.

Poruszał się we mnie powoli, jakby naprawdę próbował mnie nie skrzywdzić.

Pocałowałam go w szyję, a on zaczął we mnie napierać bez litości od dołu. Szybko. Mocno. Głęboko. Miałam wrażenie, że zaraz pęknę na pół, a jednak nie mogłam bardziej kochać tego uczucia. Byłam wypełniona do granic. Czując, jak już wspinam się coraz wyżej, dotknęłam łechtaczki, chcąc przyspieszyć. Musiałam. Zataczałam na sobie kółka palcami, wyginając się dziko na nim, jęcząc i chłonąc te dźwięki, które wydawaliśmy razem.

— Taka grzeczna, pieprzona dziewczynka… — wgryzł się w moje ramię i to wystarczyło, żebym przeleciała przez krawędź, aż zobaczyłam gwiazdy pod powiekami. Krzyknęłam, a on pchał we mnie jeszcze mocniej i szybciej, jak facet, który od lat nie pamiętał, co to delikatność.

— KURWA! — warknął i spuścił się we mnie.

W pokoju zapadła cisza.

Muzyka zza ścian była już tylko przytłumionym dudnieniem, jak wspomnienie, które na siłę próbuje wrócić. Skóra kleiła mi się od potu. Uda bolały. A serce? Nie byłam pewna, czy wciąż bije tak samo.

Leżał odchylony na łóżku, z jedną ręką rzuconą za głowę, jakby mu się nawet nie chciało. Jakbym była już nic niewarta. Jakbym była do zapomnienia.

Może byłam.

Zsunęłam się z łóżka, dół sukienki przekręcony na biodrach, szpilki dawno diabli wzięli. Nogi drżały, kiedy schyliłam się, żeby pozbierać swoje rzeczy: stanik, torebkę, godność. Nie spojrzałam na niego. Nie potrafiłam.

Nie mogłam uwierzyć, że właśnie straciłam dziewictwo z obcym facetem.

Dłoń miałam już na klamce, kiedy usłyszałam jego głos — niski, leniwy, nie do odczytania.

— Nawet nie chcesz imienia? Ani twarzy?

Zastygłam.

Chciałam wielu rzeczy. Imię nie naprawiłoby żadnej z nich.

— Nie — wyszeptałam. — Chcę tylko zapomnieć.


A potem wyszłam z pokoju i wpadłam na Jessicę.

— O. Mój. Boże! — zapiszczała.

— Co? — spróbowałam udawać niewiniątko.

— Poszłam za tobą. Wiem, co zrobiłaś. Nie sądziłam, że taka świętoszka jak ty będzie się puszczać z przypadkowymi facetami.

— To był mój pierwszy raz.

— Jasne. Jeszcze w to uwierzę — zakpiła, przewracając oczami.

— Proszę, nie mów tacie.

— Och, ja i tak planowałam cię „ustawić”. Dałam parę złotych, żeby dorzucili ci coś do drinka. Nie powiem, jeśli ty też nie powiesz.

Wszystko nagle miało sens. Wypiłam tylko jedną szklankę, a i tak czułam się podpite, dziwnie rozgrzana, jakby za lekka.

Nie wiedziałam, czy mam kipieć ze złości, czy być wdzięczna, że nie sprzeda mnie tacie.

— Dzięki — wydusiłam z siebie, odchodząc, żeby nie patrzeć na ten jej zadowolony uśmieszek.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

710k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

631.5k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

429.1k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

403k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

741.5k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

426.9k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

276k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

271.3k Wyświetlenia · W trakcie · Honeybird
Odrzucił ją i upokorzył za to, że była nikim – nie wiedząc, że wkrótce będzie przed nią błagał o litość.
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.

Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.

Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.

Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.

– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.

Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

421.4k Wyświetlenia · W trakcie · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.