
Księżniczka Więźnia
inue windwalker · W trakcie · 202.1k słów
Wstęp
-Ostrzeżenie: Treści Seksualne-
Isabelle jest pierworodną córką Księcia Kaidena. Jej marzeniem jest pójść w ślady ojca. Jednak nie może rywalizować ze swoimi rodzeństwem. Co gorsza, nie może znaleźć swojej bratniej duszy. Wszystko wskazuje na to, że musi zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie robiła: opuścić stado. Ale czy poradzi sobie z tym, kogo znajdzie? Czy potrafi oswoić wilka z dziczy?
Fragment
Patrzył na mnie teraz wzrokiem, którego nie mogłam odczytać, ale czułam się, jakby mnie ścigał. „Mała księżniczko, masz ruję.” Powiedział z cichym warkotem. Ruja? Żaden wilk, którego kiedykolwiek spotkałam, jej nie miał.
„To niemożliwe... to coś, co wymyślili ludzie.” Powiedziałam, cofając się trochę. Czułam, jak wilgoć z mojego wnętrza spływa po nodze, a zapach podniecenia był nie do pomylenia. Warknął, odkładając powoli skórę jelenia na pień. Podszedł do mnie pewnym, dominującym krokiem. Wyglądał jak Alfa, którym był. Potężny. Zdeterminowany... stanowczy. Byłam w transie. Jego mięśnie napinały się przy każdym ruchu, a jego oczy były skupione na moich piersiach. Stwardniały. Powinnam była odwrócić wzrok. Powinnam była zakryć swoje wstydliwe reakcje ciała, ledwo zakryte cienką sukienką, ale tego nie zrobiłam.
„Gdyby to było niemożliwe, nie pragnąłbym cię tak bardzo, moja mała dzikiej różyczko.” Powiedział, kładąc palec pod moim podbródkiem, unosząc moją głowę. Był teraz tak blisko, że czułam ciepło jego ciała w chłodzie porannej rosy, ale w powietrzu nie było już zimna.
Rozdział 1
Isabelle
Siedziałam przy stole na lunchu sama, zajmując się swoimi sprawami. Byłam jedyną osobą, która nie była na Treningu Wilków 4, bo jeszcze się nie przemieniłam. Miałam 18 lat... Powinnam była się przemienić cztery lata temu. Westchnęłam. Spojrzałam przez okno, żeby zobaczyć Caleba prowadzącego drużynę, prawie tak dużego jak tata. To powinnam być ja. Urodziłam się PIERWSZA. Zostałam oszukana przez Białą Damę, ona zdaje się dawać mężczyznom w rodzinie większe wilki.
A co z Michelle? powiedziała Glitter, mój wewnętrzny wilk. Miała rację, zapomniałam o niej. Miała już 2 metry wzrostu i była tej samej wielkości co wilk wujka Connora. Mój inny kuzyn Jason był tylko odrobinę większy. Problem polegał na tym, że syn wujka Connora, córka cioci Shelly... i mój młodszy brat byli wszyscy silniejsi ode mnie. Dostali swoje wilki na czas... a ja wciąż byłam praktycznie Omegą... wilkiem, który nie może się przemienić.
Ludzie drżeli, gdy ich widzieli. Naprawdę drżeli. Mój brat musiał tylko przejść korytarzem, a ten rozstępował się jak morze! Miałam tylko 155 cm wzrostu... Westchnęłam, mieszając jedzenie widelcem. Modliłam się do Damy, żeby mój partner był ogromny. Niech będzie tak silny, że nawet ja dwa razy się zastanowię, gdy zaryczy. Pomyślałam z gniewem. Dlaczego musiałam być taka mała?! Mruczałam w myślach.
„Hej” usłyszałam głos spoconego nastolatka. Miał około 195 cm wzrostu, szare włosy, idealną opaleniznę i głębokie fioletowe oczy. Był muskularny i miał na sobie mundur Młodszego Wojownika, ale chciałam, żeby sobie poszedł. Nie był w moim typie; czekałam na swojego partnera. Wiedziałam, że to nie on; to było instynktowne.
Usiadł obok mnie, a ja wypuściłam duży oddech przez nos. Tata mówił, żeby zawsze dawać ostrzeżenie. Pokazałam kły. Zignorował to.
„Dlaczego zawsze jesteś sama, mała?” Skrzywiłam się, gdy to powiedział, ale nie zrozumiał aluzji.
Warknęłam na niego. „Spadaj.” Warknęłam. Zignorował mnie znowu i trochę się zaśmiał.
„Jak masz na imię?” Zapytał, przysuwając się bliżej mnie, musiałam walczyć z Glitter, żeby go nie ugryźć. Mój wewnętrzny wilk był bardzo dominujący i nienawidził być traktowany jak coś mniej niż przyszła Luna... ale to ja byłam powodem, dla którego nie mogłyśmy się przemienić. Moja niska postura znowu wpędziła mnie w niechcianą sytuację.
„Isabelle, teraz zostaw mnie w spokoju.” Warknęłam, podnosząc tacę, żeby znaleźć inny stół. Jak bardzo nienawidziłam się poddawać... On był większy ode mnie, a ja nie miałam jeszcze swojej siły, bo nigdy się nie przemieniłam. Postanowiłam, że spróbuję dzisiaj, bez względu na wszystko.
Złapał mnie za ramię i zmusił do ponownego usiądnięcia. „Stary, odwal się, nie masz pojęcia, co robisz.” Ostrzegłam, nie blefowałam.
„Dlaczego miałbym? Skąd wiesz, że nie jesteśmy partnerami? Przeniosłem się z rodzicami z GreenMoon w zeszłym roku, a do Księżyca Żniw zostało jeszcze 6 miesięcy.” Pochylił się w moją stronę, wyzywając mnie, wiedząc, że nic nie mogę z tym zrobić... albo tak mu się wydawało.
„Mam dość.” Mówię beznamiętnie. Caleb, ten śmierdzący chłopak mnie nęka. Przesyłam myśl. Nie odpowiedział. Ale zobaczyłam, jak skacze do tylnego wyjścia stołówki i przemienia się całkiem nagi przed wszystkimi. Zrobiło się cicho. Prawie wyrwał drzwi z zawiasów.
„Co robisz mojej siostrze?” Jego głos grzmiał, ale oczy wciąż były niebieskie. Jego fałszywy spokój zawsze mnie niepokoił. Był w rzeczywistości kulą gniewu z powodu swojego wilka Raakshira, ale zawsze był cichy. Zawsze najpierw słuchał, a potem decydował, czy rozerwać cię na strzępy, jeśli twoja odpowiedź była głupia.
Światło zgasło w jego oczach, gdy mój brat podszedł do niego, swobodnie łapiąc parę szortów od nauczyciela, nie odwracając wzroku od chłopaka. „Nie wiedziałem!” Pisnął, gotowy do ucieczki, ale Caleb zatrzymał się i zamknął oczy.
„Jeśli uciekniesz, mój wilk cię dogoni.” Chłopak zamarł. Caleb wziął głęboki oddech. „Dlaczego myślałeś, że nękanie nieprzemienionej wilczycy to dobry pomysł? Odrzuciła twoje zaloty, a ty zignorowałeś jej ostrzeżenie.” Powiedział to bez warkotu, ale jego oczy zrobiły się czerwone.
„Cholera... nie myślałem...” Mamrotał.
„Myślałeś, tylko nie mózgiem.” Westchnął mój brat, powoli zaciskając rękę na gardle chłopaka. „Wciąż nie wiem, co z tobą zrobić.” Powiedział, a jego pazury wysunęły się z wolnej ręki, a oczy chłopaka rozszerzyły się ze strachu. Westchnęłam... Nie mogę pozwolić, żeby go zabił, choć bardzo tego chciałam...
„Caleb, chciałam tylko, żeby mnie zostawił w spokoju, a nie żeby mnie pokryła krew... Nie wiem, co powinieneś zrobić, po prostu daj mu ostrzeżenie czy coś.” Położyłam rękę na jego piersi. Spojrzał na mnie i pozwolił swoim oczom znowu stać się niebieskimi. Upuścił go na ziemię, a Młodszy Wojownik zerwał się na nogi.
„Dostaniesz jedno ostrzeżenie. Zostaw wilczyce w spokoju.” Warknął, a wszyscy, nawet nauczyciele, pokazali swoje szyje.
Uciekł, znikając, gdy przeszedł przez podwójne drzwi. Caleb położył rękę na mojej głowie. „Zjem z tobą lunch, siostro.” Powiedział stanowczo.
Zmrużyłam na niego oczy, ale zgodziłam się. „...Ani słowa o tym tacie!” Syknęłam.
„Proszę cię, wiesz, że już wie.” Powiedział z małym uśmiechem. Siedział ze mną do końca lunchu, a potem poszliśmy razem na biologię. Lekcje ciągnęły się powoli po tym, a ja byłam trochę wkurzona. Dlaczego myślał, że to w porządku mnie nękać? Zastanawiam się, czy mama musiała przez to przechodzić.
„Caleb i Isabelle Charred, proszę zgłosić się do biura.” Powiedział głośnik w mojej ostatniej klasie. Westchnęłam, spakowałam swoje rzeczy i poszłam zobaczyć się z rodzicami.
Ku mojemu zaskoczeniu, to była mama. „Jestem pewna, że wiesz, dlaczego tylko ja przyszłam do środka.” Powiedziała z małym uśmiechem, siadając obok Caleba.
„Nic się nie stało, mamo.” Mówię szczerze, siadając w biurze.
„Już wiem, dlatego przyszłam was odebrać. Chcę ci coś pokazać.” Uśmiechnęła się.
Szłam z nią ze szkoły, otrzymując ukłony po drodze. Ludzie szanowali mamę, bo była dobrą Luną. Była naprawdę sprawiedliwa i nie oceniała ludzi po randze. Mam nadzieję, że mój partner będzie równie sprawiedliwy. Westchnęłam. Tata siedział w samochodzie, jego oczy były całkowicie czerwone, a mama położyła rękę na jego policzku.
„Tato, nic mi nie jest.” Narzekam, ale on się tym nie przejmował. Dla niego zostałam zaatakowana... Westchnęłam i spojrzałam przez okno. Pojechaliśmy do domu babci i dziadka. Tata zaparkował i wszedł do środka z Calebem, podczas gdy mama i ja poszłyśmy na podwórko. Wskazała, żebym pobiegła z nią.
Ścieżka była naprawdę spokojna, ale jej nie rozpoznawałam. Były tam stare cedry, sosny, brzozy i dzika przyroda. Ta ścieżka nie była nawet wybrukowana, to była po prostu ziemia pokryta igłami sosnowymi. Wtedy zobaczyłam, dlaczego mnie tu zabrała. Był to rodzaj płytkiego, ale szerokiego strumienia. Był krystalicznie czysty, z małymi żółwiami siedzącymi na skałach. „Dlaczego nigdy wcześniej nie widziałam tego miejsca?” Zapytałam.
„To tajemnica.” Uśmiechnęła się, siadając na ziemi. Dołączyłam do niej, patrząc na krajobraz. „Właściwie znalazłam to miejsce przypadkiem w dniu, w którym poznałam twojego ojca. Miałam dwadzieścia kilka lat, kiedy się przemieniłam, i nawet teraz jestem naprawdę małym wilkiem. Ale nie liczy się rozmiar, siła ani nawet kiedy się przemienisz, liczy się to, kim jesteś. Bądź szczęśliwa z tym, kim jesteś, nie musisz rywalizować, masz swoją rodzinę i stado, które ci pomoże.” Powiedziała i położyła się na trawie.
„To musi być dla ciebie romantyczne miejsce, mamo?” Zapytałam z uśmiechem, kładąc się obok niej, słońce było idealne, a bryza od wody była chłodna.
Zaśmiała się. „...Nie, jeśli już, to był prawdopodobnie najbardziej przerażający dzień w moim życiu. Nie znałam twojego ojca aż do tego dnia i naprawdę myślałam, że mnie zabije.” Powiedziała z figlarnym uśmiechem, a ja się zaśmiałam. Tata jest przy mamie jak futrzana kulka. Trudno było uwierzyć, że zaczęli tak burzliwie.
„Mamo, czy mogę teraz spróbować się przemienić?” Zapytałam, a ona mruknęła w zgodzie, siadając.
Nie przemieniłam się, bo jesteś taka mała. Jesteś pewna? Zapytała.
Tak, chyba że chcesz nadal poddawać się słabym samcom. Warknęła.
Szybko zdjęłam szkolne ubrania, a ból przyszedł jak fala uderzeniowa. Czułam, jak moje kości i mięśnie rosną; stawałam się większa! Upadłam na ziemię, ale pamiętałam kolejność, którą tata zawsze mi śpiewał: głowa, kręgosłup, kończyny. Mieliśmy trudności z przemianą palców w łapy, ale w końcu, metodą prób i błędów, udało się. Mój krzyk zamienił się w wycie, na które odpowiedzieli tata i Caleb.
Byłam teraz swoim wilkiem. Wydałam kolejne wycie, nie mając pojęcia, co to znaczy, ale czułam się dobrze w futrze. Czułam się silna. Spojrzałam na siebie w wodzie. Byłam piękna i naprawdę puszysta. Na miłość boską, byłam kulką futra. Usłyszałam, jak tata ryczy ostrzeżenie o wyzwaniu. Musiał myśleć, że jesteśmy atakowani, a mama się śmiała. Byłam zdezorientowana, dlaczego ryczał na mnie wyzwanie, ale mama poklepała mnie po głowie, zanim mogłam odpowiedzieć.
„Twój ojciec nigdy nie słyszał twojego prawdziwego wycia; myśli, że jesteś zbyt blisko naszą Rouge.” Powiedziała, drapiąc mnie za uchem. Uderzyłam nogą o ziemię i powinnam była być rozczarowana sobą. To było haniebne, ale na miłość boską, jak to było przyjemne...
Jesteś martwa. Usłyszałam, jak tata ryczy w powszechnym łączu myśli, co całkowicie zepsuło mój moment z mamą.
A niech to. Połączyłam się z mamą. Jak straszne to było, wyzwałam go z powrotem, rycząc, a potem kaszląc i pijąc trochę wody ze strumienia.
„Na miłość boską.” Powiedziała, kręcąc głową.
Nie mów mu! Połączyłam się. Miałam kiepski dzień, dlaczego nie zrobić kawału tacie i bratu?
Pędzili ścieżką, wydając śmiertelne wycia, które sprawiły, że Glitter była nerwowa. Martwiła się, że mnie nie rozpoznają, ale stałam twardo.
Mama zdjęła ubrania i złożyła je starannie obok moich, zanim natychmiast się przemieniła. Była malutka, ale szczerze piękna, mając ciemnoszary grzbiet i srebrne nogi. Była prawdopodobnie o połowę mniejsza ode mnie, ale trzymała ogon jak Luna. Okazałam szacunek i opuściłam swój ogon niżej niż jej, i czekałyśmy na nich.
...Jesteś taka... puszysta. Połączył się tata w zamieszaniu. Zatrzymał się, gdy zobaczył mamę obok mnie.
Siostra, nadal jesteś mniejsza ode mnie. Powiedział Caleb z oczywistym uśmiechem. Jego wilk wyglądał, jakby się do mnie uśmiechał. Nadal byłam najmniejsza, ale przynajmniej teraz, z moimi mocami, mogłam się bronić. Zyskałabym zapach silnego wilka, co sprawiłoby, że większość dwa razy by się zastanowiła, zanim by mnie zaczepiła. Minie trochę czasu, zanim będę się przemieniać tak szybko jak oni.
Mama i tata dotknęli nosami, a on zabrał nasze ubrania, żebyśmy mogły się przebrać u babci i dziadka.
Czułam się tak dobrze, biegając, skacząc i wyjąc. W końcu byłam wilkiem... ale jak mam się przemienić z powrotem, kiedy tam dotrzemy?!
Ostatnie Rozdziały
#142 Rozdział 142
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#141 Rozdział 141
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#140 Rozdział 140
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#139 Rozdział 139
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#138 Rozdział 138
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#137 Rozdział 137
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#136 Rozdział 136
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#135 Rozdział 135
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#134 Rozdział 134
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#133 Rozdział 133
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025
Może Ci się spodobać 😍
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Biker Alfa, który stał się moją drugą szansą
"Jesteś dla mnie jak siostra."
To były słowa, które przelały czarę goryczy.
Nie po tym, co się właśnie wydarzyło. Nie po gorącej, bezdechowej, wstrząsającej duszę nocy, którą spędziliśmy spleceni w swoich ramionach.
Od początku wiedziałam, że Tristan Hayes to granica, której nie powinnam przekraczać.
Nie był byle kim, był najlepszym przyjacielem mojego brata. Mężczyzną, którego przez lata skrycie pragnęłam.
Ale tamtej nocy... byliśmy złamani. Właśnie pochowaliśmy naszych rodziców. A żal był zbyt ciężki, zbyt realny... więc błagałam go, żeby mnie dotknął.
Żeby sprawił, że zapomnę. Żeby wypełnił ciszę, którą zostawiła śmierć.
I zrobił to. Trzymał mnie, jakbym była czymś kruchym.
Całował mnie, jakbym była jedyną rzeczą, której potrzebował, by oddychać.
A potem zostawił mnie krwawiącą sześcioma słowami, które paliły głębiej niż jakiekolwiek odrzucenie.
Więc uciekłam. Daleko od wszystkiego, co sprawiało mi ból.
Teraz, pięć lat później, wracam.
Świeżo po odrzuceniu partnera, który mnie maltretował. Wciąż nosząc blizny po szczeniaku, którego nigdy nie miałam okazji przytulić.
A mężczyzna, który czeka na mnie na lotnisku, to nie mój brat.
To Tristan.
I nie jest tym facetem, którego zostawiłam.
Jest motocyklistą.
Alfą.
A kiedy na mnie spojrzał, wiedziałam, że nie ma już gdzie uciekać.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Uwodzenie Dona Mafii
Camila Rodriguez to rozpuszczona dziewiętnastolatka z dziewiczą cipką i ustami stworzonymi do grzechu. Kiedy zostaje wysłana, by zamieszkać pod dachem Alejandro Gonzaleza; króla mafii, zimnokrwistego zabójcy i człowieka, który kiedyś przysiągł ją chronić, dokładnie wie, czego chce. I nie jest to ochrona.
Chce 'Jego'.
Jego kontroli.
Jego zasad.
Jego rąk zaciskających się na jej gardle, gdy jęczy jego imię.
Ale Alejandro nie pieprzy się z dziewczynami takimi jak ona. Jest niebezpieczny, nietykalny i desperacko próbuje oprzeć się grzesznej małej kusicielce, która śpi zaledwie kilka kroków dalej, ubrana w jedwab i koronkę.
Szkoda, że Camila nie wierzy w zasady.
Nie wtedy, gdy może się pochylić i sprawić, że złamie każdą z nich.
A kiedy w końcu pęka, nie tylko ją pieprzy.
Łamie ją.
Mocno. Brutalnie. Bezlitośnie.
Dokładnie tak, jak chciała.
Niewidzialna dla Swojego Prześladowcy
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...












