
Księżniczka Więźnia
inue windwalker · W trakcie · 202.1k słów
Wstęp
-Ostrzeżenie: Treści Seksualne-
Isabelle jest pierworodną córką Księcia Kaidena. Jej marzeniem jest pójść w ślady ojca. Jednak nie może rywalizować ze swoimi rodzeństwem. Co gorsza, nie może znaleźć swojej bratniej duszy. Wszystko wskazuje na to, że musi zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie robiła: opuścić stado. Ale czy poradzi sobie z tym, kogo znajdzie? Czy potrafi oswoić wilka z dziczy?
Fragment
Patrzył na mnie teraz wzrokiem, którego nie mogłam odczytać, ale czułam się, jakby mnie ścigał. „Mała księżniczko, masz ruję.” Powiedział z cichym warkotem. Ruja? Żaden wilk, którego kiedykolwiek spotkałam, jej nie miał.
„To niemożliwe... to coś, co wymyślili ludzie.” Powiedziałam, cofając się trochę. Czułam, jak wilgoć z mojego wnętrza spływa po nodze, a zapach podniecenia był nie do pomylenia. Warknął, odkładając powoli skórę jelenia na pień. Podszedł do mnie pewnym, dominującym krokiem. Wyglądał jak Alfa, którym był. Potężny. Zdeterminowany... stanowczy. Byłam w transie. Jego mięśnie napinały się przy każdym ruchu, a jego oczy były skupione na moich piersiach. Stwardniały. Powinnam była odwrócić wzrok. Powinnam była zakryć swoje wstydliwe reakcje ciała, ledwo zakryte cienką sukienką, ale tego nie zrobiłam.
„Gdyby to było niemożliwe, nie pragnąłbym cię tak bardzo, moja mała dzikiej różyczko.” Powiedział, kładąc palec pod moim podbródkiem, unosząc moją głowę. Był teraz tak blisko, że czułam ciepło jego ciała w chłodzie porannej rosy, ale w powietrzu nie było już zimna.
Rozdział 1
Isabelle
Siedziałam przy stole na lunchu sama, zajmując się swoimi sprawami. Byłam jedyną osobą, która nie była na Treningu Wilków 4, bo jeszcze się nie przemieniłam. Miałam 18 lat... Powinnam była się przemienić cztery lata temu. Westchnęłam. Spojrzałam przez okno, żeby zobaczyć Caleba prowadzącego drużynę, prawie tak dużego jak tata. To powinnam być ja. Urodziłam się PIERWSZA. Zostałam oszukana przez Białą Damę, ona zdaje się dawać mężczyznom w rodzinie większe wilki.
A co z Michelle? powiedziała Glitter, mój wewnętrzny wilk. Miała rację, zapomniałam o niej. Miała już 2 metry wzrostu i była tej samej wielkości co wilk wujka Connora. Mój inny kuzyn Jason był tylko odrobinę większy. Problem polegał na tym, że syn wujka Connora, córka cioci Shelly... i mój młodszy brat byli wszyscy silniejsi ode mnie. Dostali swoje wilki na czas... a ja wciąż byłam praktycznie Omegą... wilkiem, który nie może się przemienić.
Ludzie drżeli, gdy ich widzieli. Naprawdę drżeli. Mój brat musiał tylko przejść korytarzem, a ten rozstępował się jak morze! Miałam tylko 155 cm wzrostu... Westchnęłam, mieszając jedzenie widelcem. Modliłam się do Damy, żeby mój partner był ogromny. Niech będzie tak silny, że nawet ja dwa razy się zastanowię, gdy zaryczy. Pomyślałam z gniewem. Dlaczego musiałam być taka mała?! Mruczałam w myślach.
„Hej” usłyszałam głos spoconego nastolatka. Miał około 195 cm wzrostu, szare włosy, idealną opaleniznę i głębokie fioletowe oczy. Był muskularny i miał na sobie mundur Młodszego Wojownika, ale chciałam, żeby sobie poszedł. Nie był w moim typie; czekałam na swojego partnera. Wiedziałam, że to nie on; to było instynktowne.
Usiadł obok mnie, a ja wypuściłam duży oddech przez nos. Tata mówił, żeby zawsze dawać ostrzeżenie. Pokazałam kły. Zignorował to.
„Dlaczego zawsze jesteś sama, mała?” Skrzywiłam się, gdy to powiedział, ale nie zrozumiał aluzji.
Warknęłam na niego. „Spadaj.” Warknęłam. Zignorował mnie znowu i trochę się zaśmiał.
„Jak masz na imię?” Zapytał, przysuwając się bliżej mnie, musiałam walczyć z Glitter, żeby go nie ugryźć. Mój wewnętrzny wilk był bardzo dominujący i nienawidził być traktowany jak coś mniej niż przyszła Luna... ale to ja byłam powodem, dla którego nie mogłyśmy się przemienić. Moja niska postura znowu wpędziła mnie w niechcianą sytuację.
„Isabelle, teraz zostaw mnie w spokoju.” Warknęłam, podnosząc tacę, żeby znaleźć inny stół. Jak bardzo nienawidziłam się poddawać... On był większy ode mnie, a ja nie miałam jeszcze swojej siły, bo nigdy się nie przemieniłam. Postanowiłam, że spróbuję dzisiaj, bez względu na wszystko.
Złapał mnie za ramię i zmusił do ponownego usiądnięcia. „Stary, odwal się, nie masz pojęcia, co robisz.” Ostrzegłam, nie blefowałam.
„Dlaczego miałbym? Skąd wiesz, że nie jesteśmy partnerami? Przeniosłem się z rodzicami z GreenMoon w zeszłym roku, a do Księżyca Żniw zostało jeszcze 6 miesięcy.” Pochylił się w moją stronę, wyzywając mnie, wiedząc, że nic nie mogę z tym zrobić... albo tak mu się wydawało.
„Mam dość.” Mówię beznamiętnie. Caleb, ten śmierdzący chłopak mnie nęka. Przesyłam myśl. Nie odpowiedział. Ale zobaczyłam, jak skacze do tylnego wyjścia stołówki i przemienia się całkiem nagi przed wszystkimi. Zrobiło się cicho. Prawie wyrwał drzwi z zawiasów.
„Co robisz mojej siostrze?” Jego głos grzmiał, ale oczy wciąż były niebieskie. Jego fałszywy spokój zawsze mnie niepokoił. Był w rzeczywistości kulą gniewu z powodu swojego wilka Raakshira, ale zawsze był cichy. Zawsze najpierw słuchał, a potem decydował, czy rozerwać cię na strzępy, jeśli twoja odpowiedź była głupia.
Światło zgasło w jego oczach, gdy mój brat podszedł do niego, swobodnie łapiąc parę szortów od nauczyciela, nie odwracając wzroku od chłopaka. „Nie wiedziałem!” Pisnął, gotowy do ucieczki, ale Caleb zatrzymał się i zamknął oczy.
„Jeśli uciekniesz, mój wilk cię dogoni.” Chłopak zamarł. Caleb wziął głęboki oddech. „Dlaczego myślałeś, że nękanie nieprzemienionej wilczycy to dobry pomysł? Odrzuciła twoje zaloty, a ty zignorowałeś jej ostrzeżenie.” Powiedział to bez warkotu, ale jego oczy zrobiły się czerwone.
„Cholera... nie myślałem...” Mamrotał.
„Myślałeś, tylko nie mózgiem.” Westchnął mój brat, powoli zaciskając rękę na gardle chłopaka. „Wciąż nie wiem, co z tobą zrobić.” Powiedział, a jego pazury wysunęły się z wolnej ręki, a oczy chłopaka rozszerzyły się ze strachu. Westchnęłam... Nie mogę pozwolić, żeby go zabił, choć bardzo tego chciałam...
„Caleb, chciałam tylko, żeby mnie zostawił w spokoju, a nie żeby mnie pokryła krew... Nie wiem, co powinieneś zrobić, po prostu daj mu ostrzeżenie czy coś.” Położyłam rękę na jego piersi. Spojrzał na mnie i pozwolił swoim oczom znowu stać się niebieskimi. Upuścił go na ziemię, a Młodszy Wojownik zerwał się na nogi.
„Dostaniesz jedno ostrzeżenie. Zostaw wilczyce w spokoju.” Warknął, a wszyscy, nawet nauczyciele, pokazali swoje szyje.
Uciekł, znikając, gdy przeszedł przez podwójne drzwi. Caleb położył rękę na mojej głowie. „Zjem z tobą lunch, siostro.” Powiedział stanowczo.
Zmrużyłam na niego oczy, ale zgodziłam się. „...Ani słowa o tym tacie!” Syknęłam.
„Proszę cię, wiesz, że już wie.” Powiedział z małym uśmiechem. Siedział ze mną do końca lunchu, a potem poszliśmy razem na biologię. Lekcje ciągnęły się powoli po tym, a ja byłam trochę wkurzona. Dlaczego myślał, że to w porządku mnie nękać? Zastanawiam się, czy mama musiała przez to przechodzić.
„Caleb i Isabelle Charred, proszę zgłosić się do biura.” Powiedział głośnik w mojej ostatniej klasie. Westchnęłam, spakowałam swoje rzeczy i poszłam zobaczyć się z rodzicami.
Ku mojemu zaskoczeniu, to była mama. „Jestem pewna, że wiesz, dlaczego tylko ja przyszłam do środka.” Powiedziała z małym uśmiechem, siadając obok Caleba.
„Nic się nie stało, mamo.” Mówię szczerze, siadając w biurze.
„Już wiem, dlatego przyszłam was odebrać. Chcę ci coś pokazać.” Uśmiechnęła się.
Szłam z nią ze szkoły, otrzymując ukłony po drodze. Ludzie szanowali mamę, bo była dobrą Luną. Była naprawdę sprawiedliwa i nie oceniała ludzi po randze. Mam nadzieję, że mój partner będzie równie sprawiedliwy. Westchnęłam. Tata siedział w samochodzie, jego oczy były całkowicie czerwone, a mama położyła rękę na jego policzku.
„Tato, nic mi nie jest.” Narzekam, ale on się tym nie przejmował. Dla niego zostałam zaatakowana... Westchnęłam i spojrzałam przez okno. Pojechaliśmy do domu babci i dziadka. Tata zaparkował i wszedł do środka z Calebem, podczas gdy mama i ja poszłyśmy na podwórko. Wskazała, żebym pobiegła z nią.
Ścieżka była naprawdę spokojna, ale jej nie rozpoznawałam. Były tam stare cedry, sosny, brzozy i dzika przyroda. Ta ścieżka nie była nawet wybrukowana, to była po prostu ziemia pokryta igłami sosnowymi. Wtedy zobaczyłam, dlaczego mnie tu zabrała. Był to rodzaj płytkiego, ale szerokiego strumienia. Był krystalicznie czysty, z małymi żółwiami siedzącymi na skałach. „Dlaczego nigdy wcześniej nie widziałam tego miejsca?” Zapytałam.
„To tajemnica.” Uśmiechnęła się, siadając na ziemi. Dołączyłam do niej, patrząc na krajobraz. „Właściwie znalazłam to miejsce przypadkiem w dniu, w którym poznałam twojego ojca. Miałam dwadzieścia kilka lat, kiedy się przemieniłam, i nawet teraz jestem naprawdę małym wilkiem. Ale nie liczy się rozmiar, siła ani nawet kiedy się przemienisz, liczy się to, kim jesteś. Bądź szczęśliwa z tym, kim jesteś, nie musisz rywalizować, masz swoją rodzinę i stado, które ci pomoże.” Powiedziała i położyła się na trawie.
„To musi być dla ciebie romantyczne miejsce, mamo?” Zapytałam z uśmiechem, kładąc się obok niej, słońce było idealne, a bryza od wody była chłodna.
Zaśmiała się. „...Nie, jeśli już, to był prawdopodobnie najbardziej przerażający dzień w moim życiu. Nie znałam twojego ojca aż do tego dnia i naprawdę myślałam, że mnie zabije.” Powiedziała z figlarnym uśmiechem, a ja się zaśmiałam. Tata jest przy mamie jak futrzana kulka. Trudno było uwierzyć, że zaczęli tak burzliwie.
„Mamo, czy mogę teraz spróbować się przemienić?” Zapytałam, a ona mruknęła w zgodzie, siadając.
Nie przemieniłam się, bo jesteś taka mała. Jesteś pewna? Zapytała.
Tak, chyba że chcesz nadal poddawać się słabym samcom. Warknęła.
Szybko zdjęłam szkolne ubrania, a ból przyszedł jak fala uderzeniowa. Czułam, jak moje kości i mięśnie rosną; stawałam się większa! Upadłam na ziemię, ale pamiętałam kolejność, którą tata zawsze mi śpiewał: głowa, kręgosłup, kończyny. Mieliśmy trudności z przemianą palców w łapy, ale w końcu, metodą prób i błędów, udało się. Mój krzyk zamienił się w wycie, na które odpowiedzieli tata i Caleb.
Byłam teraz swoim wilkiem. Wydałam kolejne wycie, nie mając pojęcia, co to znaczy, ale czułam się dobrze w futrze. Czułam się silna. Spojrzałam na siebie w wodzie. Byłam piękna i naprawdę puszysta. Na miłość boską, byłam kulką futra. Usłyszałam, jak tata ryczy ostrzeżenie o wyzwaniu. Musiał myśleć, że jesteśmy atakowani, a mama się śmiała. Byłam zdezorientowana, dlaczego ryczał na mnie wyzwanie, ale mama poklepała mnie po głowie, zanim mogłam odpowiedzieć.
„Twój ojciec nigdy nie słyszał twojego prawdziwego wycia; myśli, że jesteś zbyt blisko naszą Rouge.” Powiedziała, drapiąc mnie za uchem. Uderzyłam nogą o ziemię i powinnam była być rozczarowana sobą. To było haniebne, ale na miłość boską, jak to było przyjemne...
Jesteś martwa. Usłyszałam, jak tata ryczy w powszechnym łączu myśli, co całkowicie zepsuło mój moment z mamą.
A niech to. Połączyłam się z mamą. Jak straszne to było, wyzwałam go z powrotem, rycząc, a potem kaszląc i pijąc trochę wody ze strumienia.
„Na miłość boską.” Powiedziała, kręcąc głową.
Nie mów mu! Połączyłam się. Miałam kiepski dzień, dlaczego nie zrobić kawału tacie i bratu?
Pędzili ścieżką, wydając śmiertelne wycia, które sprawiły, że Glitter była nerwowa. Martwiła się, że mnie nie rozpoznają, ale stałam twardo.
Mama zdjęła ubrania i złożyła je starannie obok moich, zanim natychmiast się przemieniła. Była malutka, ale szczerze piękna, mając ciemnoszary grzbiet i srebrne nogi. Była prawdopodobnie o połowę mniejsza ode mnie, ale trzymała ogon jak Luna. Okazałam szacunek i opuściłam swój ogon niżej niż jej, i czekałyśmy na nich.
...Jesteś taka... puszysta. Połączył się tata w zamieszaniu. Zatrzymał się, gdy zobaczył mamę obok mnie.
Siostra, nadal jesteś mniejsza ode mnie. Powiedział Caleb z oczywistym uśmiechem. Jego wilk wyglądał, jakby się do mnie uśmiechał. Nadal byłam najmniejsza, ale przynajmniej teraz, z moimi mocami, mogłam się bronić. Zyskałabym zapach silnego wilka, co sprawiłoby, że większość dwa razy by się zastanowiła, zanim by mnie zaczepiła. Minie trochę czasu, zanim będę się przemieniać tak szybko jak oni.
Mama i tata dotknęli nosami, a on zabrał nasze ubrania, żebyśmy mogły się przebrać u babci i dziadka.
Czułam się tak dobrze, biegając, skacząc i wyjąc. W końcu byłam wilkiem... ale jak mam się przemienić z powrotem, kiedy tam dotrzemy?!
Ostatnie Rozdziały
#142 Rozdział 142
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#141 Rozdział 141
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#140 Rozdział 140
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#139 Rozdział 139
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#138 Rozdział 138
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#137 Rozdział 137
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#136 Rozdział 136
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#135 Rozdział 135
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#134 Rozdział 134
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025#133 Rozdział 133
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025
Może Ci się spodobać 😍
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.
Niania i Alfa Tatuś
Gdy upiłem się w barze, nie spodziewałem się, że przeżyję najlepszy seks w życiu.
A następnego ranka również nie spodziewałem się, że obudzę się i odkryję, że mój partner z jednorazowej przygody był Alfą miliarderem, szefem mojego chłopaka...
Jak potoczą się sprawy, gdy przypadkowo zostanę nianią jego 5-letniej córki na pełen etat?
Jak to się stało? Jak to możliwe, że w końcu znalazłem pracę, tylko po to, aby okazało się, że mój nowy pracodawca to ta sama osoba, z którą miałem jednorazową przygodę zaledwie dwie noce temu?
"Nie wiedziałem, że będziesz pracodawcą. Gdybym wiedział, nie aplikowałbym..."
"Nic się nie stało. Wiedziałem, że to ty, gdy cię zatrudniałem. Zrobiłem to celowo."
Zmarszczyłem brwi. "Co masz na myśli?"
Udawane związanie z potężnym wrogiem mojego byłego
Moja siostra Beatrice dostała wszystko – miłość, uwagę, traktowano ją jak złote dziecko.
Ja dostawałam ochłapy i ciągłe przypomnienia, że nigdy nie jestem dość dobra.
Aż odkryłam, że Niall – boski Alfa z sąsiedniej watahy – jest moim przeznaczonym partnerem.
Wreszcie miała nadejść moja kolej, żeby to mnie wybrano.
Boże, jaka ja byłam naiwna.
Cztery lata narzeczeńskiego piekła.
Rozjaśniałam włosy, żeby pasowały do jego gustu. Wciskałam się w obcisłe sukienki, grałam jego osobistą służącą – tylko po to, żeby usłyszeć, że bardziej nadaję się na pokojówkę niż na partnerkę.
Tylko dlatego, że jego serce należało do mojej siostry.
Tamtej nocy przypadkiem strąciłam ramkę z ich zdjęciem.
Uderzył mnie. Mocno. Powiedział, że nigdy jej nie dorównam.
Więc odciągnęłam mu w policzek, podarłam ich zdjęcie i przyjęłam odrzucenie.
Myślałam, że to koniec.
Do chwili, gdy zobaczyłam ich w klubie, jak śmieją się z tego, jaka byłam żałosna przez te cztery lata starań.
Całe to narzeczeństwo było ich chorym żartem.
Pijana i wściekła zrobiłam coś skrajnie głupiego z moim tajemniczym sąsiadem.
Alfa Hudson – twarz jak wyrzeźbiona przez bogów, niebezpieczeństwo w każdej idealnie skrojonej linii garnituru.
Najważniejsze?
Jest największym wrogiem mojego byłego.
No i? Najlepszy seks w moim życiu.
Byłam pewna, że to będzie jednorazowy numer, żeby o wszystkim zapomnieć.
Znowu pudło.
On jest bogatszy od Nialla, potężniejszy niż moja rodzina i nieskończenie bardziej niebezpieczny.
I wcale nie zamierza mnie wypuścić z rąk.
Tym razem nie będę niczyją opcją „na zastępstwo”.
Potrójny Alfa: Moi Przeznaczeni Partnerzy
„Nie.” Przełykam ślinę. „Nic mi nie jest.”
„Kurwa…” wypuszcza powietrze. „Jesteś—”
„Nie.” Mój głos się łamie. „Błagam, nie mów tego.”
„Podniecona.” I tak to mówi. „Jesteś podniecona.”
„Nie jestem—”
„Twój zapach.” Jego nozdrza się rozszerzają. „Kara, pachniesz jak—”
„Przestań.” Zakrywam twarz dłońmi. „Po prostu… przestań.”
A potem jego dłoń zaciska się na moim nadgarstku, odciągając moje ręce od twarzy.
„Nie ma nic złego w tym, że nas pragniesz,” mówi łagodnie. „To naturalne. Jesteś naszą partnerką. My jesteśmy twoi.”
„Wiem.” Mój głos jest ledwo szeptem.
Przez dziesięć lat byłam duchem w rezydencji Sterlingów — niewolnicą długu u potrójnych Alfa, którzy zamienili moje życie w piekło. Mówili na mnie „Marchewa”, wpychali mnie do zamarzniętej rzeki i zostawili w śniegu na pewną śmierć, kiedy miałam jedenaście lat.
W moje osiemnaste urodziny wszystko się zmieniło. Podczas pierwszej przemiany z mojego ciała uwolnił się zapach białego piżma i pierwszego śniegu — a trzech dawnych oprawców stało przed moimi drzwiami, twierdząc, że jestem ich przeznaczoną partnerką. Ich własną.
W jednej chwili dług zniknął. Rozkazy Ashera zmieniły się w przysięgi, pięści Blake’a w drżące przeprosiny, a Cole zarzekał się, że czekali na mnie przez cały ten czas. Ogłosili mnie swoją Luną i przyrzekli, że spędzą życie na odkupieniu win.
Moja wilczyca wyje, żeby ich przyjąć. Ale jedno pytanie nie daje mi spokoju:
Czy ta jedenastoletnia dziewczynka, zamarzająca w śniegu i pewna, że zaraz umrze, wybaczyłaby wybór, który zamierzam teraz podjąć?












