Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

Honeybird · W trakcie · 331.5k słów

618
Gorące
284.5k
Wyświetlenia
17.1k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Odrzucił ją i upokorzył za to, że była nikim – nie wiedząc, że wkrótce będzie przed nią błagał o litość.
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.

Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.

Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.

Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.

– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.

Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?

Rozdział 1

Słońce ledwo wychyliło się ponad czubki drzew, kiedy Cindy klęczała na kuchennej podłodze, szorując kamienne płyty tak długo, aż paliły ją palce. Przez otwarte okno wpadał żywiczny zapach sosen; gdzieś daleko, zza mgły, przeciągnęło się poranne wycie wilka. W domu państwa Hale unosiła się woń mydła, wilgotnego prania i smażonego mięsa, którego Cindy i tak nigdy nie miała spróbować.

– Nie nachlap na dywan – mruknęła Anna od stołu, bujając leniwie gołą stopą. Wgryzła się w plaster gruszki, a jej złote włosy błysnęły w słońcu. – Mama nie znosi mokrych śladów.

– Wiem – szepnęła Cindy, nie przerywając szorowania.

– Ty zawsze tylko „wiesz” – przedrzeźniła ją Anna. Rzuciła ogryzek do zlewu z mokrym chlupnięciem. – To też posprzątaj.

Ręka Cindy zadrżała na ułamek sekundy, ale zmusiła się, by dalej przesuwać szmatę po kamieniu.

– Powinnaś być wdzięczna – dodała Anna niedbale. – Mama mówi, że gdyby cię wtedy nie znalazła, zjadłyby cię dzikie zwierzęta. Wyobraź sobie, tyciutka ty, wrzeszcząca w ciemnym lesie. A tak masz dach nad głową i jedzenie.

Cindy przełknęła ślinę. Aż za często wyobrażała sobie tamtą noc: niemowlę w lesie, płaczące, porzucone. W jej własnej wersji ktoś brał je na ręce z miłością, a nie z pogardą. Ale to opowieść rodziny Hale była tą, w której przyszło jej żyć.

Zaskrzypiały tylne drzwi i do kuchni weszła pani Hale. Jej perfumy były ostre, przebijały się przez zapach sosen; ciemne włosy miała gładko upięte na karku.

– Anno, kochanie – powiedziała ciepło – szykujesz się już na festyn?

– Tak, mamo – odparła Anna słodko, prostując się jak aniołek.

Uśmiech pani Hale zgasł, gdy jej wzrok padł na Cindy.

– Ty jeszcze na podłodze? Jesteś wolniejsza niż zwykle. Festyn jest już dziś wieczorem, a w tym domu jak po wojnie.

– Już prawie skończyłam – wyrzuciła z siebie Cindy.

– „Prawie” się nie liczy. Skończ szybko, potrzebuję cię, żebyś zaniezła coś do Luny Lydii na festyn.

– Tak jest, pani… mamo – wyszeptała Cindy, wycierając rękawem sukienki pot spływający jej po czole.

Ledwo zdążyła zaczerpnąć oddech, gdy pani Hale wróciła z kuchni. Westchnęła ostro i podała jej naczynie przykryte pokrywką.

– Zanieś tę zapiekankę do Luny Lydii. I zapytaj, czy nadal potrzebuje tych ozdobnych półmisków na główny stół. Postaraj się nas tam nie skompromitować, dobrze? To dom Luny.

Cindy wytarła dłonie, ustawiła gorące naczynie na tacy i bez słowa wymknęła się na zewnątrz.

Na wsi aż wrzało od przygotowań. Kobiety przebiegały z koszami pełnymi chleba, mężczyźni toczyli beczki cydru w stronę polany. Dzieci ganiały się, upaćkane miodem. Cindy szła ze spuszczoną głową, warkocz kołysał jej się na plecach.

Na końcu drogi stał dom państwa Moorów – dwupiętrowy, z rzeźbionego drewna, z wilczymi motywami wijącymi się wzdłuż balustrad. W porównaniu z ich chałupą u Hale’ów wyglądał jak dworska siedziba wyjęta z bajki. Cindy poprawiła uchwyt na tacy, uspokoiła oddech i weszła po schodkach.

Na ganku Sebastian i Sara byli spleceni ze sobą tak blisko, że ich śmiech przechodził w chichot i przytłumione szepty. Palce Sary musnęły jego szczękę, pociągnęła go w dół, aż ich usta się spotkały.

Dłoń Sebastiana przesunęła się na kark Sary, gdy ich usta się zetknęły; pocałunek był najpierw powolny, potem coraz głębszy, natarczywy, głodny. Jej palce wczepiły się w jego koszulę, przyciągając go bliżej i jeszcze bardziej pogłębiając pocałunek. Jęknęła cicho, zupełnie nieświadoma, że ktoś może ich widzieć.

Cindy znieruchomiała. Serce przyspieszyło jej z powodów, których nie umiała nazwać. Oddech urwał się w pół, kiedy fala rozgorączkowanego oszołomienia przetoczyła się przez ciało. Nagle w piersi rozkwitł ostry, przeszywający ból. Przycisnęła dłoń do żeber, nie rozumiejąc, czemu aż tak ją ściska.

Opuściła wzrok i ruszyła obok nich dalej – policzki płonęły jej od czegoś, czego jeszcze nie umiała nazwać.

Ale wtedy… Sebastian znieruchomiał. Jego dłoń na talii Sary zawahała się, a on przerwał pocałunek nagle, prostując się, jakby ktoś pociągnął go za niewidzialną nitkę. Przez ułamek sekundy jego spojrzenie pomknęło w stronę Cindy. Coś nieuchwytnego przemknęło mu po twarzy – zdziwienie? Rozpoznanie? – zanim przykrył to leniwym uśmieszkiem.

– No patrzcie, kogo my tu mamy – mruknął przeciągle, tonem ostrym jak brzytwa, rozcinającym atmosferę. – Duch z kuchni. W tym waszym domku Hale’ów nie uczą, żeby witać swoich lepszych?

Sara zamrugała, zaskoczona, potem podążyła za jego spojrzeniem i roześmiała się, przykrywając niezręczną ciszę dźwięcznym chichotem.

– Sebastian…

Policzki Cindy zapłonęły. Ścisnęła tacę mocniej, zmuszając głos do spokoju.

– Dzień dobry, Sebastian. Dzień dobry, Saro.

Nie odpowiedział od razu – tylko się w nią wpatrywał, w oczach błysnęło mu coś nieuchwytnego, zanim uśmiech znów wrócił na miejsce.

– A jednak mówi.

Cindy szybko odwróciła wzrok; powietrze między nimi nagle zgęstniało. Ruszyła w stronę domu. Wciąż słyszała Sarę, nawet już ze środka – jej chichot wysoki, przesłodzony, rozlewający się po ganku jak tani perfum.

W środku powietrze aż drżało od ciepła i hałasu. Służące krążyły z półmiskami, układając jedzenie na blatach. W samym środku stała Luna Lydia, z fartuchem oprószonym mąką, srebrzyste pasma włosów miała gładko upięte.

Odwróciła się, kiedy Cindy weszła.

– Cindy, prawda? Dziękuję, że to przyniosłaś – jej głos był ciepły, gdy odbierała od niej naczynie. – Oszczędziłaś mi drogę.

Gardło Cindy ścisnęło się boleśnie.

– Do usług, Luno.

Lydia sięgnęła po ciastko z talerza, owinęła je w ręcznik papierowy i podała jej.

– Weź jedno. Wyglądasz, jakbyś od świtu była na nogach.

Cindy zawahała się; rzadko kiedy ktoś częstował ją jako pierwszą. Ale przyjęła, szepcząc:

– Dziękuję.

Ciastko rozpływało się w ustach – maślane, słodkie. Obce, a jednocześnie kojące, jak coś, czego nigdy się nie miało, a za czym zawsze w skrytości tęskniło.

– Zanieś to z powrotem mamie – powiedziała Lydia, kładąc jej w dłonie dwie wypolerowane patery. – Będą nam dziś wieczorem potrzebne.

– Tak jest, Luno – odparła Cindy cicho, ostrożnie balansując naczyniami.

– Korzystaj z festiwalu, dziecko – rzuciła jeszcze Lydia, już odwracając się z powrotem do pracy.

Cindy wymknęła się szybko, zanim ktokolwiek inny zdążył ją zauważyć.

Sebastian i Sara wciąż siedzieli na ganku. Tym razem nic nie powiedział, tylko oparł się swobodnie, a jego ciemne oczy śledziły każdy jej krok po schodach w dół. Sara mocniej wczepiła się w jego ramię, uśmiechając się krzywo, złośliwie.

Cindy odeszła z podniesioną głową, choć pierś paliła ją jak po biegu.

Ciastko nadal grzało jej dłoń. Skubała je powoli po drodze, pozwalając, by słodycz trochę złagodziła pieczenie pod żebrami. Lydia Moore była dobra. Zupełnie niepodobna do swojego syna. W niczym.

Ścieżka do domu wiła się między drzewami, a ostatnie światło barwiło niebo na bursztyn. Myśli Cindy odpłynęły.

Sebastian Moore. Już samo jego imię sprawiało, że serce jej się potykało. Każda dziewczyna w stadzie o nim śniła – o jego sile, o ciemnych oczach, o tej pewności, że kiedyś poprowadzi ich jako Alfa. Niektóre budowały całe swoje plany na nim, modląc się do bogini, by związała je z nim na zawsze. Cindy nigdy nie pozwalała sobie na takie sny. Była służącą. Cindy-bez-wilka, dla wszystkich. Znaleziona w lesie jak porzucony odpad, jak coś, co się podnosi tylko dlatego, że szkoda, żeby zgniło pod płotem.

A jednak za każdym razem, gdy go widziała, coś poruszało się w jej piersi. Coś, czego nie umiała nazwać i czego bała się nawet dotknąć myślą. Powtarzała sobie, że to głupota. On nigdy jej nie zauważy. Nie tak naprawdę. Nie jako kogoś więcej niż cień trzymany na smyczy rodziny Hale’ów.

Przez drzewa przemknął podmuch wiatru. Zatrzymała się, włoski na jej przedramionach stanęły dęba. Przez chwilę wydawało jej się, że znów to słyszy – niski, chropowaty dźwięk niesiony na wietrze. Warkot.

Ale las był cichy.

Cindy zacisnęła palce na paterach i przyspieszyła kroku, serce biło jej jak oszalałe.

Tylko że tym razem ten warkot nie przyszedł z lasu.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Własność Foki Wojennej

Własność Foki Wojennej

273.9k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
Kurwa, OSTRZEŻENIE!!!!!!! NIE DLA OSÓB PONIŻEJ OSIEMNASTU LAT! TREŚCI EROTYCZNE********************************************Wpycha mi do ust dwa palce. „Ssij. Zrób je dla mnie ładnie mokre”.

Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.

Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.

„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.

Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.

Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.

Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.

Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.

Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

794.5k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Ostatnia Trisolarian

Ostatnia Trisolarian

145.3k Wyświetlenia · Zakończone · Dancingpen
Astrid ma pozornie idealne życie jako licealistka, ale kiedy jej dobry przyjaciel Jason przedstawia ją swojemu bratu Killianowi, natychmiast przyciąga ją niebezpieczeństwo i urok Killiana. Jest nim zafascynowana, dopóki nie odkrywa, że Killian i Jason są potężnymi wilkołakami. Co gorsza, okazuje się, że jest ona połączeniem wilkołaka, wampira i czarownicy, i ostatnią potężną Trisolarianką na ziemi.
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

263.7k Wyświetlenia · W trakcie · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

63.7k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

807.4k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

448.1k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Własna wataha

Własna wataha

560.1k Wyświetlenia · Zakończone · dragonsbain22
Jako środkowe dziecko, ignorowane i zaniedbywane, odrzucone przez rodzinę i zranione, otrzymuje swojego wilka wcześniej i zdaje sobie sprawę, że jest nowym rodzajem hybrydy, ale nie wie, jak kontrolować swoją moc. Opuszcza swoją watahę z najlepszym przyjacielem i babcią, aby udać się do klanu dziadka, by dowiedzieć się, kim jest i jak radzić sobie ze swoją mocą. Następnie, wraz ze swoim przeznaczonym partnerem, najlepszym przyjacielem, młodszym bratem swojego przeznaczonego partnera i babcią, zakładają własną watahę.
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

542.8k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Niemoralna propozycja miliardera

Niemoralna propozycja miliardera

105.2k Wyświetlenia · Zakończone · Sunscar
„Mam propozycję.” Nicholas delikatnie głaskał moją skórę, patrząc na mnie. „Chcę mieć dzieci. I chcę, żebyś mi w tym pomogła.” Chciał, żebym dała mu dziecko! „W zamian dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz.”


Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.

Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.

Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?