
Zdobyta przez miłość Alfy
Riley · Zakończone · 208.8k słów
Wstęp
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Rozdział 1
Perspektywa Tori:
— Sullivan! Pakuj manatki. Twoje cztery lata minęły.
Głos bety–strażnika niósł się echem po betonowym korytarzu Ośrodka Odosobnienia Srebrny Kieł.
Ledwo podniósł wzrok znad swojego clipboardu, kiedy podeszłam do bramki bezpieczeństwa. Ta obojętność była ostatnim przypomnieniem, kim tutaj byłam.
Stałam nieruchomo, gdy skanował mój więzienny identyfikator na nadgarstku, srebrną opaskę zaprojektowaną specjalnie po to, by tłumić i tak już marne zdolności Omegi.
— Jakieś pytania przed procedurą zwolnienia? — zapytał mechanicznie, wyraźnie recytując formułkę, którą powtarzał już setki razy.
— Nie — odpowiedziałam cicho, dobrze wiedząc, że lepiej się nie odzywać.
Pytania od Omeg rzadko kiedy były mile widziane.
Nozdrza strażnika lekko drgnęły — nieświadomy, wilczy gest, sprawdzający mój zapach pod kątem uległości. Kiedy to, co wyczuł, go zadowoliło, skinął krótko głową.
— Przejdź do działu zwolnień. I Sullivan? — W końcu spojrzał mi prosto w oczy, z lekkim ostrzeżeniem w spojrzeniu. — Nie każ nam cię zobaczyć drugi raz. Recydywiści stąd nie wychodzą.
Dwadzieścia minut później, po przebrania się w cywilne ubrania i odebraniu skromnych rzeczy osobistych, ciężkie metalowe drzwi Ośrodka Odosobnienia Srebrny Kieł zatrzasnęły się za mną z ostatecznym hukiem.
Wciągnęłam w płuca pierwszy od czterech lat oddech wolności, pozwalając, by rześkie jesienne powietrze Moonhaven wypełniło mi płuca.
Wolność, jak się okazało, była mocno przecenionym pojęciem, kiedy wracało się do świata, który nigdy cię nie chciał.
Poprawiłam wysłużony plecak z moim mizernym dobytkiem — parę znoszonych ubrań, zaczytany podręcznik od matmy i srebrny wisiorek po babci Eileen, który dała mi kiedyś, zanim...
Ciężar plecaka był niczym w porównaniu z ciężarem wspomnień, które dźwigałam.
Moja wilczyca — Tracy — poruszyła się niespokojnie wewnątrz mnie, wyczuwając mój dyskomfort.
Po czterech latach tłumienia jej obowiązkowymi kuracjami z tojadu w ośrodku, rwała się na wolność, chciała biec przez lasy otaczające Moonhaven.
Wcisnęłam ją z powrotem w głąb siebie. Jeszcze nie. Teraz musimy być ostrożne.
Widok, jaki ukazał mi się przy bramie ośrodka, sprawił, że żołądek ścisnął mi się boleśnie.
Przy krawężniku stało lśniące czarne SUV, na biegu jałowym, a obok niego dwie postacie, których nigdy więcej nie chciałam oglądać.
Fiona Price i Ethan Grayson.
Fiona wyglądała nienagannie w bladym, złotawym stroju, który podkreślał jej szlachetny status i złocisto–brązowe tony jej skóry.
Obok niej stał Ethan, w perfekcyjnie skrojonym grafitowym garniturze, a stalowo–niebieskie oczy były bolesnym przypomnieniem jego przynależności do rodu Graysonów.
Sam ich widok obok siebie przeszył mnie ostrym bólem w piersi.
Cztery lata temu bezmyślnie zaufałam Fionie jak najbliższej powierniczce, nie podejrzewając nawet, że to właśnie to ślepe zaufanie zaprowadzi mnie za kraty.
Nie dostrzegłam znaków — tego, jak po cichu żywiła uczucia do Ethana, jak posunie się do wszystkiego, by usunąć mnie z obrazka.
Gdybym nie była taka naiwna, gdybym nie traktowała jej jak siostrę, której nigdy nie miałam, może zauważyłabym tę bezwzględną determinację, by mieć go wyłącznie dla siebie.
A Ethan… on był moją pierwszą miłością. Jedyną osobą, o której myślałam, że stanie po mojej stronie, cokolwiek by się działo.
Pomyliłam się co do ich obojga.
Kiedy mnie dostrzegli, ich twarze się zmieniły.
Oblicze Fiony przybrało maskę wyuczonego zatroskania, podczas gdy w oczach Ethana zamigotało coś bardziej złożonego — może poczucie winy, może żal. Żadne z tych uczuć nie było mi już do niczego potrzebne.
— Tori! — zawołała Fiona, jej głos niosąc w sobie tę sztuczną słodycz, która kiedyś tak skutecznie mnie zwiodła. Zrobiła kilka kroków w moją stronę, jej markowe szpilki stukając o asfalt.
— W końcu wyszłaś! Przyjechaliśmy specjalnie po ciebie.
Moja wilczyca, Tracy, warknęła głucho w mojej głowie — ostrzeżenie, którego nie potrzebowałam.
Każdy instynkt Omegi wrzeszczał we mnie, żeby trzymać się z daleka od tej samicy, która okazała się groźniejsza niż niejeden Alfa.
Milczałam, twarz miałam starannie obojętną. Lata w ośrodku nauczyły mnie chować emocje głęboko pod skórą.
– Wyglądasz… nieźle – ciągnęła Fiona, złocistobrązowymi oczami sunąc po mnie od stóp do głów, oceniając tanie dżinsy i spraną koszulkę, którą miałam na sobie. – Błędy są okej, bylebyś wyciągnęła z tego wszystkiego lekcję.
Pogarda w jej głosie była aż nazbyt wyraźna.
W jej głowie naprawdę popełniłam zbrodnię, o którą mnie oskarżono – zabiłam Noah Morrisa z zimną krwią.
Zbrodnię, do której upozorowania sama się przyczyniła.
Ethan stał trochę za Fioną, wysoki, spięty jak struna. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, zrobił krok do przodu.
– Tori, pozwól, że zawieziemy cię do domu – odezwał się, głosem niższym, niż zapamiętałam. – To minimum, co mogę zrobić.
Przyjrzałam się jego twarzy – tej twarzy, którą kiedyś znałam na pamięć, każdy pieprzyk, każdy cień uśmiechu – i nie poczułam nic oprócz lodowatej pustki. Cztery lata zamknięcia wypaliły ze mnie wszystko, co kiedyś do niego czułam. Tam, gdzie było kiedyś zakochanie i tęsknota, został tylko wydrążony ślad po zdradzie.
– Nie, dzięki – odparłam płasko. – Wolę autobus.
Szłam dalej, z podniesioną głową, choć czułam na karku ciężar ich spojrzeń.
Za plecami usłyszałam stuk obcasów Fiony, gdy ruszyła za mną, wyraźnie niezadowolona z mojej opanowanej reakcji. Przyjechała tu po łzy albo wybuch, po jakikolwiek dowód, że wygrała.
– Tori! – zawołała, głosem sztucznie radosnym i wystarczająco głośnym, żeby usłyszeli wszyscy w pobliżu.
– Och, zapomniałam ci powiedzieć – Ethan i ja mamy przyszły tydzień ceremonię związania. Połączenie rodów Graysonów i Price’ów. Musisz przyjść – to będzie wydarzenie sezonu!
Jej słowa były jak celnie wymierzone noże, każdy precyzyjnie naostrzony, żeby rozciąć na kawałki pancerz, który z takim trudem wokół siebie zbudowałam. Czułam wzrok Ethana palący w moje plecy, ciężki, natarczywy, jakby miał zostawić na skórze ślad.
Ale to już nie miało znaczenia.
– Gratulacje – rzuciłam, nie odwracając się. Jedno słowo spadło między nami jak bryła lodu.
Nie miałam żadnych złudzeń co do mojego miejsca w tym mieście.
Jako Omega z kryminalną przeszłością stałam na samym dnie drabiny, w społeczeństwie i tak już porozcinanym na klasy według wilczej hierarchii.
Przystanek był pusty, gdy w końcu do niego dotarłam. Na rozkładzie zobaczyłam, że mam jeszcze piętnaście minut czekania. Stałam prosto, mimo że zmęczenie rozlewało się po mięśniach ciężkim ołowiem.
Nagle powietrze jakby się zmieniło, zgęstniało, a włoski na karku stanęły mi dęba.
Moja wilczyca natychmiast się wyostrzyła. Jakiś Alfa był w pobliżu – i to nie byle jaki. Potężna aura, która do mnie docierała, mówiła jasno o wyjątkowej sile i statusie.
Spojrzałam w górę ulicy i wtedy go zobaczyłam – smukły, czarny jak smoła sportowy wóz o przyciemnianych szybach, z indywidualnymi blachami i charakterystycznym projektem, który jednoznacznie wskazywał na własność wysoko postawionego Alfy.
Samochód sunął powoli wzdłuż przystanku, ostentacyjnie niespieszny. Kierowca pozostawał niewidoczny za ciemnym szkłem.
Moja wilczyca odruchowo opuściła głowę w uległości, nawet jeśli ja sama zaciskałam zęby, żeby zachować wyprostowaną, wyzywającą postawę.
Wreszcie zza rogu wyłonił się miejski autobus, hamulce zapiszczały przeciągle, gdy podjechał do krawężnika.
Gdy wyciągnęłam rękę, żeby złapać się poręczy i wsiąść, coś mignęło mi w kącie oka.
Ten czarny samochód jednak nie odjechał.
W tej samej chwili przyciemniana szyba po stronie pasażera opuściła się odrobinę, akurat na tyle, żebym zdążyła dostrzec parę oczu wpatrzonych we mnie. Nawet z tej odległości czułam ich ciężar – przenikliwe, wyrachowane i nienaturalnie głębokie, jak patrzenie w zamarznięte jezioro o północy.
Oddech ścisnął mi się w gardle, urwał gwałtownie, a przez jeden, dezorientujący ułamek sekundy reszta świata jakby się rozmyła, odpłynęła gdzieś daleko.
Nachalne chrząknięcie kierowcy autobusu przerwało urok.
Wskoczyłam do środka pośpiesznie, a drzwi zamknęły się za mną z sykiem hydrauliki, jakby odcinały mnie na dobre od kogoś, kto obserwował mnie z tak niepokojącą, chłodną ciekawością.
Ostatnie Rozdziały
#185 rozdział 185
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#184 rozdział 184
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#183 rozdział 183
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#182 rozdział 182
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#181 rozdział 181
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#180 rozdział 180
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#179 rozdział 179
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#178 rozdział 178
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#177 rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#176 rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026
Może Ci się spodobać 😍
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Niewidzialna dla Swojego Prześladowcy
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.












