
Zdobyta przez miłość Alfy
Riley · Zakończone · 208.8k słów
Wstęp
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Rozdział 1
Perspektywa Tori:
— Sullivan! Pakuj manatki. Twoje cztery lata minęły.
Głos bety–strażnika niósł się echem po betonowym korytarzu Ośrodka Odosobnienia Srebrny Kieł.
Ledwo podniósł wzrok znad swojego clipboardu, kiedy podeszłam do bramki bezpieczeństwa. Ta obojętność była ostatnim przypomnieniem, kim tutaj byłam.
Stałam nieruchomo, gdy skanował mój więzienny identyfikator na nadgarstku, srebrną opaskę zaprojektowaną specjalnie po to, by tłumić i tak już marne zdolności Omegi.
— Jakieś pytania przed procedurą zwolnienia? — zapytał mechanicznie, wyraźnie recytując formułkę, którą powtarzał już setki razy.
— Nie — odpowiedziałam cicho, dobrze wiedząc, że lepiej się nie odzywać.
Pytania od Omeg rzadko kiedy były mile widziane.
Nozdrza strażnika lekko drgnęły — nieświadomy, wilczy gest, sprawdzający mój zapach pod kątem uległości. Kiedy to, co wyczuł, go zadowoliło, skinął krótko głową.
— Przejdź do działu zwolnień. I Sullivan? — W końcu spojrzał mi prosto w oczy, z lekkim ostrzeżeniem w spojrzeniu. — Nie każ nam cię zobaczyć drugi raz. Recydywiści stąd nie wychodzą.
Dwadzieścia minut później, po przebrania się w cywilne ubrania i odebraniu skromnych rzeczy osobistych, ciężkie metalowe drzwi Ośrodka Odosobnienia Srebrny Kieł zatrzasnęły się za mną z ostatecznym hukiem.
Wciągnęłam w płuca pierwszy od czterech lat oddech wolności, pozwalając, by rześkie jesienne powietrze Moonhaven wypełniło mi płuca.
Wolność, jak się okazało, była mocno przecenionym pojęciem, kiedy wracało się do świata, który nigdy cię nie chciał.
Poprawiłam wysłużony plecak z moim mizernym dobytkiem — parę znoszonych ubrań, zaczytany podręcznik od matmy i srebrny wisiorek po babci Eileen, który dała mi kiedyś, zanim...
Ciężar plecaka był niczym w porównaniu z ciężarem wspomnień, które dźwigałam.
Moja wilczyca — Tracy — poruszyła się niespokojnie wewnątrz mnie, wyczuwając mój dyskomfort.
Po czterech latach tłumienia jej obowiązkowymi kuracjami z tojadu w ośrodku, rwała się na wolność, chciała biec przez lasy otaczające Moonhaven.
Wcisnęłam ją z powrotem w głąb siebie. Jeszcze nie. Teraz musimy być ostrożne.
Widok, jaki ukazał mi się przy bramie ośrodka, sprawił, że żołądek ścisnął mi się boleśnie.
Przy krawężniku stało lśniące czarne SUV, na biegu jałowym, a obok niego dwie postacie, których nigdy więcej nie chciałam oglądać.
Fiona Price i Ethan Grayson.
Fiona wyglądała nienagannie w bladym, złotawym stroju, który podkreślał jej szlachetny status i złocisto–brązowe tony jej skóry.
Obok niej stał Ethan, w perfekcyjnie skrojonym grafitowym garniturze, a stalowo–niebieskie oczy były bolesnym przypomnieniem jego przynależności do rodu Graysonów.
Sam ich widok obok siebie przeszył mnie ostrym bólem w piersi.
Cztery lata temu bezmyślnie zaufałam Fionie jak najbliższej powierniczce, nie podejrzewając nawet, że to właśnie to ślepe zaufanie zaprowadzi mnie za kraty.
Nie dostrzegłam znaków — tego, jak po cichu żywiła uczucia do Ethana, jak posunie się do wszystkiego, by usunąć mnie z obrazka.
Gdybym nie była taka naiwna, gdybym nie traktowała jej jak siostrę, której nigdy nie miałam, może zauważyłabym tę bezwzględną determinację, by mieć go wyłącznie dla siebie.
A Ethan… on był moją pierwszą miłością. Jedyną osobą, o której myślałam, że stanie po mojej stronie, cokolwiek by się działo.
Pomyliłam się co do ich obojga.
Kiedy mnie dostrzegli, ich twarze się zmieniły.
Oblicze Fiony przybrało maskę wyuczonego zatroskania, podczas gdy w oczach Ethana zamigotało coś bardziej złożonego — może poczucie winy, może żal. Żadne z tych uczuć nie było mi już do niczego potrzebne.
— Tori! — zawołała Fiona, jej głos niosąc w sobie tę sztuczną słodycz, która kiedyś tak skutecznie mnie zwiodła. Zrobiła kilka kroków w moją stronę, jej markowe szpilki stukając o asfalt.
— W końcu wyszłaś! Przyjechaliśmy specjalnie po ciebie.
Moja wilczyca, Tracy, warknęła głucho w mojej głowie — ostrzeżenie, którego nie potrzebowałam.
Każdy instynkt Omegi wrzeszczał we mnie, żeby trzymać się z daleka od tej samicy, która okazała się groźniejsza niż niejeden Alfa.
Milczałam, twarz miałam starannie obojętną. Lata w ośrodku nauczyły mnie chować emocje głęboko pod skórą.
– Wyglądasz… nieźle – ciągnęła Fiona, złocistobrązowymi oczami sunąc po mnie od stóp do głów, oceniając tanie dżinsy i spraną koszulkę, którą miałam na sobie. – Błędy są okej, bylebyś wyciągnęła z tego wszystkiego lekcję.
Pogarda w jej głosie była aż nazbyt wyraźna.
W jej głowie naprawdę popełniłam zbrodnię, o którą mnie oskarżono – zabiłam Noah Morrisa z zimną krwią.
Zbrodnię, do której upozorowania sama się przyczyniła.
Ethan stał trochę za Fioną, wysoki, spięty jak struna. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, zrobił krok do przodu.
– Tori, pozwól, że zawieziemy cię do domu – odezwał się, głosem niższym, niż zapamiętałam. – To minimum, co mogę zrobić.
Przyjrzałam się jego twarzy – tej twarzy, którą kiedyś znałam na pamięć, każdy pieprzyk, każdy cień uśmiechu – i nie poczułam nic oprócz lodowatej pustki. Cztery lata zamknięcia wypaliły ze mnie wszystko, co kiedyś do niego czułam. Tam, gdzie było kiedyś zakochanie i tęsknota, został tylko wydrążony ślad po zdradzie.
– Nie, dzięki – odparłam płasko. – Wolę autobus.
Szłam dalej, z podniesioną głową, choć czułam na karku ciężar ich spojrzeń.
Za plecami usłyszałam stuk obcasów Fiony, gdy ruszyła za mną, wyraźnie niezadowolona z mojej opanowanej reakcji. Przyjechała tu po łzy albo wybuch, po jakikolwiek dowód, że wygrała.
– Tori! – zawołała, głosem sztucznie radosnym i wystarczająco głośnym, żeby usłyszeli wszyscy w pobliżu.
– Och, zapomniałam ci powiedzieć – Ethan i ja mamy przyszły tydzień ceremonię związania. Połączenie rodów Graysonów i Price’ów. Musisz przyjść – to będzie wydarzenie sezonu!
Jej słowa były jak celnie wymierzone noże, każdy precyzyjnie naostrzony, żeby rozciąć na kawałki pancerz, który z takim trudem wokół siebie zbudowałam. Czułam wzrok Ethana palący w moje plecy, ciężki, natarczywy, jakby miał zostawić na skórze ślad.
Ale to już nie miało znaczenia.
– Gratulacje – rzuciłam, nie odwracając się. Jedno słowo spadło między nami jak bryła lodu.
Nie miałam żadnych złudzeń co do mojego miejsca w tym mieście.
Jako Omega z kryminalną przeszłością stałam na samym dnie drabiny, w społeczeństwie i tak już porozcinanym na klasy według wilczej hierarchii.
Przystanek był pusty, gdy w końcu do niego dotarłam. Na rozkładzie zobaczyłam, że mam jeszcze piętnaście minut czekania. Stałam prosto, mimo że zmęczenie rozlewało się po mięśniach ciężkim ołowiem.
Nagle powietrze jakby się zmieniło, zgęstniało, a włoski na karku stanęły mi dęba.
Moja wilczyca natychmiast się wyostrzyła. Jakiś Alfa był w pobliżu – i to nie byle jaki. Potężna aura, która do mnie docierała, mówiła jasno o wyjątkowej sile i statusie.
Spojrzałam w górę ulicy i wtedy go zobaczyłam – smukły, czarny jak smoła sportowy wóz o przyciemnianych szybach, z indywidualnymi blachami i charakterystycznym projektem, który jednoznacznie wskazywał na własność wysoko postawionego Alfy.
Samochód sunął powoli wzdłuż przystanku, ostentacyjnie niespieszny. Kierowca pozostawał niewidoczny za ciemnym szkłem.
Moja wilczyca odruchowo opuściła głowę w uległości, nawet jeśli ja sama zaciskałam zęby, żeby zachować wyprostowaną, wyzywającą postawę.
Wreszcie zza rogu wyłonił się miejski autobus, hamulce zapiszczały przeciągle, gdy podjechał do krawężnika.
Gdy wyciągnęłam rękę, żeby złapać się poręczy i wsiąść, coś mignęło mi w kącie oka.
Ten czarny samochód jednak nie odjechał.
W tej samej chwili przyciemniana szyba po stronie pasażera opuściła się odrobinę, akurat na tyle, żebym zdążyła dostrzec parę oczu wpatrzonych we mnie. Nawet z tej odległości czułam ich ciężar – przenikliwe, wyrachowane i nienaturalnie głębokie, jak patrzenie w zamarznięte jezioro o północy.
Oddech ścisnął mi się w gardle, urwał gwałtownie, a przez jeden, dezorientujący ułamek sekundy reszta świata jakby się rozmyła, odpłynęła gdzieś daleko.
Nachalne chrząknięcie kierowcy autobusu przerwało urok.
Wskoczyłam do środka pośpiesznie, a drzwi zamknęły się za mną z sykiem hydrauliki, jakby odcinały mnie na dobre od kogoś, kto obserwował mnie z tak niepokojącą, chłodną ciekawością.
Ostatnie Rozdziały
#185 rozdział 185
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#184 rozdział 184
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#183 rozdział 183
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#182 rozdział 182
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#181 rozdział 181
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#180 rozdział 180
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#179 rozdział 179
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#178 rozdział 178
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#177 rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#176 rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026
Może Ci się spodobać 😍
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.












