
Mój niepełnosprawny miliarder, mąż, jest Mrocznym Cesarzem
Irene Vale · Zakończone · 301.7k słów
Wstęp
„Przyznaję… kręcisz mnie.” Clifton nagle opuścił głowę, a jego wąskie usta wpiły się w mój obojczyk. Palce zsunęły się z mojej pełnej piersi niżej, wędrując po skórze i wsuwając się między uda.
Miranda była przyciśnięta do łóżka, unieruchomiona, a przez ciało przechodziła jej fala przyjemności, którą jej dawał.
„Bądź grzeczna i wpuść mnie.” Clifton wbił się w nią gwałtownie.
Po zdradzie ze strony byłego męża i kuzynki Miranda wyszła za oszpeconego i niepełnosprawnego Cliftona jako jego żona na kontrakt, żeby załatać dziurę po stratach w swojej firmie.
Tyle że jeden wypadek sprawił, że Miranda odkryła prawdę: Clifton nie był ani oszpecony, ani niepełnosprawny — był królem podziemia, tym, który trzymał całe miasto za gardło.
Mirandę oblepił strach. Przygotowała się do ucieczki od tego przerażającego mężczyzny, ale Clifton wciąż ściągał ją z powrotem, jakby była do niego przywiązana niewidzialną liną: „Kontrakt jest nieważny. Chcę nie tylko twojego ciała, ale i twojego serca.”
Czy tym razem naprawdę zakocha się w tym niebezpiecznym mężczyźnie?
Rozdział 1
„Nie!”
Ostry krzyk rozdarł martwą ciszę szpitalnej sali.
Miranda poderwała się na łóżku, a zimny pot przemoczył jej cienką, szpitalną koszulę. Oślepiła ją biel dookoła, a w nozdrza uderzył gryzący zapach środka do dezynfekcji.
Pielęgniarka wpadła do środka; gdy zobaczyła Mirandę przytomną, na jej twarzy odmalowała się ulga.
— Już pani nie śpi? Jak się pani czuje?
Miranda nie odpowiedziała. Po prostu siedziała, łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg, wpatrzona tępo przed siebie.
Pielęgniarka zmiękczyła głos, próbując ją ukoić.
— Proszę się nie denerwować… Nie udało się uratować dziecka.
— Ale pani jest cała. Jak ciało dojdzie do siebie, będą jeszcze inne szanse.
Dziecko… nie żyje…
Te słowa uderzyły Mirandę jak kamienie, jakby ktoś przygniatał jej klatkę piersiową głazem. Powoli spuściła wzrok; drżące dłonie powędrowały do wciąż płaskiego brzucha. Przez całe dwa miesiące było tam malutkie życie, cichutko, jakby na palcach.
Wspomnienie znów ją dopadło. Wilgotny, opuszczony magazyn. Wykrzywiona twarz porywacza i błyszczące ostrze w jego dłoni — tak wyraźne, jakby to działo się teraz.
„Harrison Whitmore, wybieraj.”
„Twoja żona Miranda czy twoja pierwsza miłość, Ariana Dalton?”
Głos porywacza był szorstki i bezlitosny, jakby sama śmierć ferowała wyrok.
Oczy Mirandy przykuły się do mężczyzny stojącego niedaleko. Do mężczyzny, którego kochała przez pięć lat. Do jej męża.
Patrzyła, jak wzrok Harrisona skacze między nią a jej kuzynką Arianą, a jego wahanie było jak tępe ostrze, które powoli, po kawałku, rozcina jej serce.
Potem zobaczyła, jak bez chwili zawahania wskazuje na Arianę, skuloną za jego plecami i drżącą jak osika.
„Puśćcie Arianę.”
W tamtej chwili świat Mirandy się zawalił.
Przemknął jej przed oczami obraz: wyniki badań, które dostała tego samego ranka.
Ciąża, 8 tygodni.
W pamięci wciąż miała serdeczny uśmiech lekarza. Planowała powiedzieć mu dziś wieczorem, w rocznicę. To miała być niespodzianka.
— Wygląda na to, że pani mąż dokonał wyboru.
Porywacz przycisnął nóż do jej szyi. Zimna stal sprawiła, że całe ciało Mirandy przeszły dreszcze.
— Jakieś ostatnie słowa do kochającego męża?
Miranda spojrzała ponad ostrzem na Harrisona, zbierając resztki sił, by mówić wyraźnie.
— Harrison… jestem w ciąży.
— Dwa miesiące.
Ledwie słowa opuściły jej usta, zza pleców Harrisona wyrwało się ciche, przestraszone westchnienie Ariany.
— Harrison… ja się tak boję.
Jej głos nie był głośny, a jednak rozsypał w pył ostatni okruszek nadziei Mirandy.
Porywacz roześmiał się, najwyraźniej zachwycony tym przedstawieniem.
— Harrison, słyszałeś? Twoja żona ma bunia w piecu. Daję ci ostatnią szansę. Kogo wybierasz?
Serce Mirandy podskoczyło jej do gardła. Spojrzała na niego, a w oczach zapalił się nikły płomyk nadziei.
To było ich dziecko.
Porywacz zobaczył, jak Harrison miota się z decyzją, i postanowił mu „pomóc”.
Skinął na swoich dwóch ludzi. Harrison patrzył bezradnie, jak dwóch zbirów ustawia się przy Mirandzie i Arianie, a ich łapy sięgają po ubrania kobiet.
Porywacz nawet wyciągnął telefon i zaczął nagrywać to upokorzenie.
W powietrzu rozległ się dźwięk rozdzieranego materiału.
Oczy Harrisona zaszły krwią, gdy wbił wzrok w porywacza.
— Nie dotykaj ich! — Jego głos aż drżał od wściekłości.
Porywacz go zignorował, śliniąc się wzrokiem na piękną kobietę. — Ale twoja laska ma gładką skórę!
— A wiesz co? Zmieniłem zdanie. Nie chcę, żebyś już wybierał. Wezmę obie. Mam sporo braci, co też potrzebują rozrywki. A jak skończymy, zedrzemy z nich wszystko do goła i wyrzucimy na ulicę. Niech bezdomni też się pobawią.
Porywacz parsknął śmiechem na własne słowa.
Miranda patrzyła, jak ręka mężczyzny sięga do jej piersi. Łzy spływały jej po twarzy, kiedy cofała się w panice, jakby miała zaraz runąć na kolana.
Spojrzała na Harrisona błagalnie.
— Harrison, ratuj mnie! Ratuj nasze dziecko!
Miranda nie była w stanie znieść samej myśli, co stanie się z dzieckiem, jeśli ci faceci ją zhańbią.
Ariana nie zamierzała zostać w tyle. Spojrzała na Harrisona, myśląc, że jeśli Miranda zginie z rąk porywaczy, Harrison będzie musiał ratować ją.
Z tą myślą Ariana celowo przesunęła ciało i szturchnęła Mirandę.
Tuż przed nią był nóż porywacza.
Miranda została brutalnie popchnięta do przodu. Na jej szyi pojawiła się smuga krwi.
Porywacz obok zobaczył, jak Miranda zatacza się w jego stronę, i zaklął: — Głupia suka, myślisz, że we mnie wpadniesz i uciekniesz?!
Uderzył Mirandę mocno w twarz.
Krew pociekła z kącika ust Mirandy, gdy spojrzała na Harrisona z desperacją, jakby w tym spojrzeniu trzymała się ostatniej nitki.
Ale usłyszała tylko głos Harrisona, twardy i naglący.
— Wybieram Arianę! Puść ją, dam ci, czego tylko chcesz!
Gorąca łza spłynęła po policzku Mirandy.
W tej chwili coś w niej pękło na dobre. Serce jej umarło.
Zamknęła oczy, czekając, aż przyjdzie śmierć.
Zimne ostrze docisnęło mocniej.
Bang!
Rozległ się ogłuszający strzał.
Oczekiwany ból nie nadszedł. Ramię porywacza trzymające nóż zwiotczało i opadło.
W chaosie Miranda poczuła, jak robi jej się lekko, jakby ktoś wyciągnął ją z samego dna, i wciągnął w ciepły, niespokojny uścisk.
Zanim całkiem straciła przytomność, wydawało jej się, że widzi twarz pełną rozpaczliwej troski.
Ostatnie Rozdziały
#268 Rozdział 266 Clifton, Nie sądzę, że przetrwam, dopóki nie wrócisz
Ostatnia Aktualizacja: 6/19/2026#267 Rozdział 266 Clifton, Nie sądzę, że przetrwam, dopóki nie wrócisz
Ostatnia Aktualizacja: 6/19/2026#266 Rozdział 266 Clifton, Nie sądzę, że przetrwam, dopóki nie wrócisz
Ostatnia Aktualizacja: 6/19/2026#265 Rozdział 265 Porwany
Ostatnia Aktualizacja: 6/19/2026#264 Chapter264 Obserwuje
Ostatnia Aktualizacja: 6/19/2026#263 Rozdział 263 Spraw, by żałowała, że nie żyje
Ostatnia Aktualizacja: 6/19/2026#262 Rozdział 262 Co by było, gdyby Miranda po prostu zniknęła
Ostatnia Aktualizacja: 6/19/2026#261 Rozdział 261 Bezwstydne zapytanie
Ostatnia Aktualizacja: 6/19/2026#260 Rozdział 260 Czas sprowadzić córkę do domu
Ostatnia Aktualizacja: 6/19/2026#259 Rozdział 259 Podsłuchiwanie
Ostatnia Aktualizacja: 6/19/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?












