
Związana z jej Alfa Instruktorem
Marina Ellington · Zakończone · 204.4k słów
Wstęp
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Rozdział 1
Eileen
Ryk tłumu uderzył we mnie jak fizyczna fala, kiedy wcisnęłam się jeszcze głębiej w kąt wysiedzianej, kamiennej trybuny. Palce ściskały materiał spódnicy tak mocno, że aż pobielały mi kostki. Na dole, na arenie treningowej, dwa wilki krążyły wokół siebie w rosnącym słońcu, ich sylwetki rozmywał pył unoszący się spod łap przy każdym wyważonym kroku.
Nie powinnam tu być. Uczniowie z kierunku leczniczego rzadko przychodzili na pokazy Wojowników, a jeśli już, to na pewno nie siadają sami na najwyższych, najgorszych miejscach jak jakiś żałosny podglądacz. Ale nie umiałam inaczej. Nigdy nie umiałam, nie jeśli chodziło o Dereka Ashforda.
Ciemnobrązowy wilk — jakiś trzecioklasista, którego imienia nigdy nie chciało mi się zapamiętać — rzucił się z wściekłym warkotem, który wyrwał z tłumu zbiorowy jęk. Derek, szarobrązny, skręcił się w powietrzu, ale za wolno. Uderzenie wbiło go w ubity piach z takim hukiem, że aż poczułam to w klatce piersiowej.
Nie. Paznokcie wbiły mi się w skórę dłoni, zostawiając półksiężyce. Wstawaj. Błagam, wstawaj.
— Już po nim! — wrzasnął ktoś z niższych rzędów. — Dwa pojedynki jeden po drugim, przecież nic mu nie zostało!
— Poddaj się, Derek! — zawołał inny głos. — Nie bądź głupi!
Ale Derek nigdy się nie poddawał. Nie przez ten rok, odkąd obserwowałam go z cienia, zapamiętując każde zwycięstwo jak wersety z Pisma. Dwadzieścia wygranych, przy pojedynkach tylko dwa razy w miesiącu. Teraz w pierwszej piątce rocznika. Znałam jego statystyki lepiej niż własne oceny, umiałam wyrecytować jego drabinki turniejowe jak nazwy ziół leczniczych, które wkuwałam do późna, aż piekły mnie oczy.
Brązowy wilk wykorzystał przewagę, potężną łapą celując prosto w odsłonięte gardło Dereka. Trybuny eksplodowały wrzaskiem. Serce mi stanęło.
A potem Derek się poruszył.
To było piękne — to jedyne słowo, jakie do tego pasowało. Jego szarobrązna sylwetka stała się płynnym cieniem; wyturlał się spod ciosu i w tej samej chwili wbił pazury w kark przeciwnika jednym płynnym ruchem. Rzut przez bark, który po tym nastąpił, był podręcznikowo idealny, posyłając większego wilka na grzbiet z taką siłą, że aż pękły ćwiczebne płyty pod nimi.
Przez jedno uderzenie serca na arenie zapadła cisza.
A potem — chaos. Skowyt poddania brązowego wilka przeciął powietrze, a tłum oszalał. — DEREK! DEREK! DEREK! — Skandowali tak głośno, że stare mury Akademii św. Heleny zdawały się drżeć, jakby kamienie miały się zaraz rozsypać.
— NIEWIARYGODNE! — Głos komentatora, wzmocniony magią, aż załamał się z emocji. — Idealna kontra! Derek Ashford wchodzi do finału po dwóch kolejnych zwycięstwach!
Podniosłam się, zanim w ogóle zorientowałam się, że wstałam, klaszcząc tak mocno, że aż piekły mnie dłonie, a obraz zaczął się lekko rozmazywać od łez, których za żadne skarby świata nie zamierzałam puścić. Wiedziałam. Wiedziałam, że da radę. Zawsze jest genialny, kiedy naprawdę się liczy.
Trenerzy rzucili obu zawodnikom prowizoryczne spodenki, żeby mieli się czym zasłonić. Przeszli z powrotem w ludzką postać, zbyli wiwatujący tłum krótkimi machnięciami ręki i ruszyli w stronę szatni.
Zostałam stojąc, wciąż buzując od adrenaliny, próbując uspokoić szalony rytm serca, podczas gdy euforia powoli opadała.
— Widzieliście ten rzut? — Grupka dziewczyn z toru Wojowników przecisnęła się obok mnie, ich drogie perfumy od razu zaczęły mnie drażnić w nos. — Derek na bank zgarnie mistrzostwo.
— No pewnie. Ciekawe tylko, która będzie tą szczęściarą na jutrzejszym balu.
Zabrakło mi tchu. Kartka w mojej kieszeni — bladoniebieski kartonik, nad którym siedziałam całe noce, z brzegami wytłoczonymi srebrnymi księżycowymi kwiatami, zebranymi o północy — nagle zrobiła się jakaś nienaturalnie ciężka.
— Ciekawe, kogo poprosi — powiedziała jedna z nich, aż za bardzo podekscytowana. — Może mieć każdą.
Może mieć każdą. Słowa zadźwięczały mi w głowie, za każdym powtórzeniem wbijając nóż wątpliwości trochę głębiej.
— Może już kogoś ma na oku? Tak draliśmy się na trybunach, że na pewno przynajmniej którąś z nas zauważył.
Rozchichotały się, schodząc po schodkach, ich głosy mieszały się z ogólnym gwarem rozchodzącego się tłumu. Opadłam z powrotem na kamienną ławkę, a moja dłoń sama powędrowała do kieszeni, palce muskając przez materiał starannie złożoną kartkę.
Może mieć każdą. Słowa odbijały się echem, jakby ktoś powtarzał je tuż przy moim uchu. Ale Derek nie był taki — nie był z tych, co wybierają najgłośniejszą fankę albo najładniejszą buzię. Derek, którego znałam, był inny. Uważny. Dobry.
Moje palce znów obrysowały krawędź kartki, a ja pozwoliłam sobie pamiętać.
Tamten wieczór sprzed roku, w ogrodzie z ziołami, wydawał się jak wczoraj. Byłam wtedy ciągle jeszcze w podstawowej akademii. Wszyscy wiedzieli, że jestem zepsuta, bez wilka, hańba dla nazwiska Wylde. Ale uparłam się, że się nie poddam. Wlewałam całą nadzieję w sztukę uzdrawiania, którą kochałam i w której naprawdę byłam dobra, rozpaczliwie próbując nadrobić to, czego natura mi odmówiła.
Ogród o zmierzchu był pusty, idealne miejsce, żeby nazbierać nocnej trawy na praktyczny egzamin. Byłam tak skupiona na szukaniu najświeższych kępek, że nie usłyszałam ich, dopóki nie było za późno.
— No proszę, proszę. Co taki bezwilczy… dziwoląg robi w naszym ogrodzie?
Podniosłam wzrok i zobaczyłam trzy bety zastawiające ścieżkę, a ręka ich przywódczyni już sięgała po moje włosy. Znałam ją — wszyscy znali. Dwa miesiące później wyleciała za kradzież, ale tamtego wieczoru była królową swojego małego królestwa, a ja byłam intruzem.
— Proszę… — wyszeptałam, gdy szarpnęła mój warkocz, tak mocno, że łzy napłynęły mi do oczu. — Ja tylko potrzebuję tego na zaliczenie…
— Zaliczenie? — roześmiała się, dźwiękiem jak tłuczone szkło. — Bezwilczki nie kończą szkoły, kochanie. Marnujesz tylko wszystkim czas.
Koszyk poleciał w bok. Cenna nocna trawa — godziny uważnego zbierania — została stratowana pod ich butami, gdy pchnęły mnie na mur. Plecami uderzyłam w kamień tak mocno, że aż zabrakło mi tchu, a żebra zapiekły jak ogień.
— Bezwartościowa — wysyczała jedna z nich, unosząc rękę do policzka. Wiedziałam, że ten policzek będzie siny. — Tak samo żałosna jak twoja krew…
— Trzy na jedną to chyba trochę nie fair, co?
Ten głos był niski, opanowany, ale z taką ostrą nutą, że wszystkie trzy momentalnie znieruchomiały. Przez łzy zobaczyłam jego sylwetkę — wysoką, w świetle zachodzącego słońca, idącą z taką pewnością, jakby świat należał do niego.
Bez wahania stanął między nami, łapiąc nadgarstek przywódczyni w pół ruchu. — Spadać. Teraz.
Rozbiegły się jak spłoszone króliki. A on odwrócił się do mnie, kucnął przede mną z taką ostrożną delikatnością, że coś we mnie pękło, jakby ktoś otworzył na oścież drzwi w zamarzniętym sercu.
— Hej — powiedział cicho. — Żyjesz? Dasz radę wstać?
Boże. Gapiłam się na niego kompletnie oszołomiona. Obcy mi pomagał? Naprawdę pytał, czy nic mi nie jest — i czekał na odpowiedź? Moja własna rodzina nigdy nie mówiła do mnie takim łagodnym tonem. Nigdy nie patrzyła na mnie tak, jakby warto było mnie bronić.
Ta dobroć w jego głosie była tak obca, że na chwilę zapomniałam, jak się oddycha. Chryste, kiedy ostatni raz kogokolwiek obchodziło, czy mnie coś boli?
Jego dłoń była ciepła, sucha i pewna, gdy podnosił mnie z ziemi. Zachód słońca malował go na złoto, jak bohatera z baśni, które kiedyś czytałam. Pomógł mi nawet pozbierać to, co zostało z moich zniszczonych ziół.
— Trzymaj. — Ściągnął kurtkę — drogi skórzany model, wart pewnie więcej niż cała moja szafa — i narzucił mi ją na ramiona. — Nie dawaj im satysfakcji, że widzą, jak płaczesz, dobra?
Odprowadził mnie aż do gabinetów Działu Leczniczego, a tuż przed rozstaniem potargał mi włosy, jakby byłam dzieciakiem. — Jak ktoś jeszcze będzie się ciebie czepiał, szukaj mnie. Obiecujesz? A, racja, nazywam się Derek Ashford.
— Eileen — wyszeptałam, ledwie wydobywając z siebie dźwięk. Kiwnęłam głową, a serce rozlało się we mnie wdzięcznością i dziwnym ciepłem, którego jeszcze nie umiałam nazwać. Tego wieczoru coś we mnie zapuściło korzenie.
Ale potem odkryłam, że on należy do Wyższej Akademii, podczas gdy ja ciągle byłam w Podstawowej Dywizji. Choć dzieliliśmy ten sam kampus, nasze światy niemal się nie przecinały — osobne sale, osobne plany zajęć, osobno wszystko. Nigdy nie zrozumiałam, co go wtedy sprowadziło do Ogrodów Zielarstwa dla młodszych, a mimo że przez następne tygodnie kręciłam się tam z nadzieją, już go nie spotkałam.
Los jednak miał inne plany. Na początku nowego semestru moje badania z zielarstwa przyniosły mi coś prawie niespotykanego — bezpośrednie przeniesienie do Programu Leczniczego Wyższej Akademii.
Ostatnie Rozdziały
#159 Rozdział bonusowy
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#158 Rozdział 158
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#157 Rozdział 157
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#156 Rozdział 156
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#155 Rozdział 155
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#154 Rozdział 154
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#153 Rozdział 153
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#152 Rozdział 152
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#151 Rozdział 151
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026#150 Rozdział 150
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2026
Może Ci się spodobać 😍
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.












