Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

Marina Ellington · Zakończone · 204.4k słów

1.1k
Gorące
775.6k
Wyświetlenia
38.9k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?

Rozdział 1

Eileen

Ryk tłumu uderzył we mnie jak fizyczna fala, kiedy wcisnęłam się jeszcze głębiej w kąt wysiedzianej, kamiennej trybuny. Palce ściskały materiał spódnicy tak mocno, że aż pobielały mi kostki. Na dole, na arenie treningowej, dwa wilki krążyły wokół siebie w rosnącym słońcu, ich sylwetki rozmywał pył unoszący się spod łap przy każdym wyważonym kroku.

Nie powinnam tu być. Uczniowie z kierunku leczniczego rzadko przychodzili na pokazy Wojowników, a jeśli już, to na pewno nie siadają sami na najwyższych, najgorszych miejscach jak jakiś żałosny podglądacz. Ale nie umiałam inaczej. Nigdy nie umiałam, nie jeśli chodziło o Dereka Ashforda.

Ciemnobrązowy wilk — jakiś trzecioklasista, którego imienia nigdy nie chciało mi się zapamiętać — rzucił się z wściekłym warkotem, który wyrwał z tłumu zbiorowy jęk. Derek, szarobrązny, skręcił się w powietrzu, ale za wolno. Uderzenie wbiło go w ubity piach z takim hukiem, że aż poczułam to w klatce piersiowej.

Nie. Paznokcie wbiły mi się w skórę dłoni, zostawiając półksiężyce. Wstawaj. Błagam, wstawaj.

— Już po nim! — wrzasnął ktoś z niższych rzędów. — Dwa pojedynki jeden po drugim, przecież nic mu nie zostało!

— Poddaj się, Derek! — zawołał inny głos. — Nie bądź głupi!

Ale Derek nigdy się nie poddawał. Nie przez ten rok, odkąd obserwowałam go z cienia, zapamiętując każde zwycięstwo jak wersety z Pisma. Dwadzieścia wygranych, przy pojedynkach tylko dwa razy w miesiącu. Teraz w pierwszej piątce rocznika. Znałam jego statystyki lepiej niż własne oceny, umiałam wyrecytować jego drabinki turniejowe jak nazwy ziół leczniczych, które wkuwałam do późna, aż piekły mnie oczy.

Brązowy wilk wykorzystał przewagę, potężną łapą celując prosto w odsłonięte gardło Dereka. Trybuny eksplodowały wrzaskiem. Serce mi stanęło.

A potem Derek się poruszył.

To było piękne — to jedyne słowo, jakie do tego pasowało. Jego szarobrązna sylwetka stała się płynnym cieniem; wyturlał się spod ciosu i w tej samej chwili wbił pazury w kark przeciwnika jednym płynnym ruchem. Rzut przez bark, który po tym nastąpił, był podręcznikowo idealny, posyłając większego wilka na grzbiet z taką siłą, że aż pękły ćwiczebne płyty pod nimi.

Przez jedno uderzenie serca na arenie zapadła cisza.

A potem — chaos. Skowyt poddania brązowego wilka przeciął powietrze, a tłum oszalał. — DEREK! DEREK! DEREK! — Skandowali tak głośno, że stare mury Akademii św. Heleny zdawały się drżeć, jakby kamienie miały się zaraz rozsypać.

— NIEWIARYGODNE! — Głos komentatora, wzmocniony magią, aż załamał się z emocji. — Idealna kontra! Derek Ashford wchodzi do finału po dwóch kolejnych zwycięstwach!

Podniosłam się, zanim w ogóle zorientowałam się, że wstałam, klaszcząc tak mocno, że aż piekły mnie dłonie, a obraz zaczął się lekko rozmazywać od łez, których za żadne skarby świata nie zamierzałam puścić. Wiedziałam. Wiedziałam, że da radę. Zawsze jest genialny, kiedy naprawdę się liczy.

Trenerzy rzucili obu zawodnikom prowizoryczne spodenki, żeby mieli się czym zasłonić. Przeszli z powrotem w ludzką postać, zbyli wiwatujący tłum krótkimi machnięciami ręki i ruszyli w stronę szatni.

Zostałam stojąc, wciąż buzując od adrenaliny, próbując uspokoić szalony rytm serca, podczas gdy euforia powoli opadała.

— Widzieliście ten rzut? — Grupka dziewczyn z toru Wojowników przecisnęła się obok mnie, ich drogie perfumy od razu zaczęły mnie drażnić w nos. — Derek na bank zgarnie mistrzostwo.

— No pewnie. Ciekawe tylko, która będzie tą szczęściarą na jutrzejszym balu.

Zabrakło mi tchu. Kartka w mojej kieszeni — bladoniebieski kartonik, nad którym siedziałam całe noce, z brzegami wytłoczonymi srebrnymi księżycowymi kwiatami, zebranymi o północy — nagle zrobiła się jakaś nienaturalnie ciężka.

— Ciekawe, kogo poprosi — powiedziała jedna z nich, aż za bardzo podekscytowana. — Może mieć każdą.

Może mieć każdą. Słowa zadźwięczały mi w głowie, za każdym powtórzeniem wbijając nóż wątpliwości trochę głębiej.

— Może już kogoś ma na oku? Tak draliśmy się na trybunach, że na pewno przynajmniej którąś z nas zauważył.

Rozchichotały się, schodząc po schodkach, ich głosy mieszały się z ogólnym gwarem rozchodzącego się tłumu. Opadłam z powrotem na kamienną ławkę, a moja dłoń sama powędrowała do kieszeni, palce muskając przez materiał starannie złożoną kartkę.

Może mieć każdą. Słowa odbijały się echem, jakby ktoś powtarzał je tuż przy moim uchu. Ale Derek nie był taki — nie był z tych, co wybierają najgłośniejszą fankę albo najładniejszą buzię. Derek, którego znałam, był inny. Uważny. Dobry.

Moje palce znów obrysowały krawędź kartki, a ja pozwoliłam sobie pamiętać.


Tamten wieczór sprzed roku, w ogrodzie z ziołami, wydawał się jak wczoraj. Byłam wtedy ciągle jeszcze w podstawowej akademii. Wszyscy wiedzieli, że jestem zepsuta, bez wilka, hańba dla nazwiska Wylde. Ale uparłam się, że się nie poddam. Wlewałam całą nadzieję w sztukę uzdrawiania, którą kochałam i w której naprawdę byłam dobra, rozpaczliwie próbując nadrobić to, czego natura mi odmówiła.

Ogród o zmierzchu był pusty, idealne miejsce, żeby nazbierać nocnej trawy na praktyczny egzamin. Byłam tak skupiona na szukaniu najświeższych kępek, że nie usłyszałam ich, dopóki nie było za późno.

— No proszę, proszę. Co taki bezwilczy… dziwoląg robi w naszym ogrodzie?

Podniosłam wzrok i zobaczyłam trzy bety zastawiające ścieżkę, a ręka ich przywódczyni już sięgała po moje włosy. Znałam ją — wszyscy znali. Dwa miesiące później wyleciała za kradzież, ale tamtego wieczoru była królową swojego małego królestwa, a ja byłam intruzem.

— Proszę… — wyszeptałam, gdy szarpnęła mój warkocz, tak mocno, że łzy napłynęły mi do oczu. — Ja tylko potrzebuję tego na zaliczenie…

— Zaliczenie? — roześmiała się, dźwiękiem jak tłuczone szkło. — Bezwilczki nie kończą szkoły, kochanie. Marnujesz tylko wszystkim czas.

Koszyk poleciał w bok. Cenna nocna trawa — godziny uważnego zbierania — została stratowana pod ich butami, gdy pchnęły mnie na mur. Plecami uderzyłam w kamień tak mocno, że aż zabrakło mi tchu, a żebra zapiekły jak ogień.

— Bezwartościowa — wysyczała jedna z nich, unosząc rękę do policzka. Wiedziałam, że ten policzek będzie siny. — Tak samo żałosna jak twoja krew…

— Trzy na jedną to chyba trochę nie fair, co?

Ten głos był niski, opanowany, ale z taką ostrą nutą, że wszystkie trzy momentalnie znieruchomiały. Przez łzy zobaczyłam jego sylwetkę — wysoką, w świetle zachodzącego słońca, idącą z taką pewnością, jakby świat należał do niego.

Bez wahania stanął między nami, łapiąc nadgarstek przywódczyni w pół ruchu. — Spadać. Teraz.

Rozbiegły się jak spłoszone króliki. A on odwrócił się do mnie, kucnął przede mną z taką ostrożną delikatnością, że coś we mnie pękło, jakby ktoś otworzył na oścież drzwi w zamarzniętym sercu.

— Hej — powiedział cicho. — Żyjesz? Dasz radę wstać?

Boże. Gapiłam się na niego kompletnie oszołomiona. Obcy mi pomagał? Naprawdę pytał, czy nic mi nie jest — i czekał na odpowiedź? Moja własna rodzina nigdy nie mówiła do mnie takim łagodnym tonem. Nigdy nie patrzyła na mnie tak, jakby warto było mnie bronić.

Ta dobroć w jego głosie była tak obca, że na chwilę zapomniałam, jak się oddycha. Chryste, kiedy ostatni raz kogokolwiek obchodziło, czy mnie coś boli?

Jego dłoń była ciepła, sucha i pewna, gdy podnosił mnie z ziemi. Zachód słońca malował go na złoto, jak bohatera z baśni, które kiedyś czytałam. Pomógł mi nawet pozbierać to, co zostało z moich zniszczonych ziół.

— Trzymaj. — Ściągnął kurtkę — drogi skórzany model, wart pewnie więcej niż cała moja szafa — i narzucił mi ją na ramiona. — Nie dawaj im satysfakcji, że widzą, jak płaczesz, dobra?

Odprowadził mnie aż do gabinetów Działu Leczniczego, a tuż przed rozstaniem potargał mi włosy, jakby byłam dzieciakiem. — Jak ktoś jeszcze będzie się ciebie czepiał, szukaj mnie. Obiecujesz? A, racja, nazywam się Derek Ashford.

— Eileen — wyszeptałam, ledwie wydobywając z siebie dźwięk. Kiwnęłam głową, a serce rozlało się we mnie wdzięcznością i dziwnym ciepłem, którego jeszcze nie umiałam nazwać. Tego wieczoru coś we mnie zapuściło korzenie.

Ale potem odkryłam, że on należy do Wyższej Akademii, podczas gdy ja ciągle byłam w Podstawowej Dywizji. Choć dzieliliśmy ten sam kampus, nasze światy niemal się nie przecinały — osobne sale, osobne plany zajęć, osobno wszystko. Nigdy nie zrozumiałam, co go wtedy sprowadziło do Ogrodów Zielarstwa dla młodszych, a mimo że przez następne tygodnie kręciłam się tam z nadzieją, już go nie spotkałam.

Los jednak miał inne plany. Na początku nowego semestru moje badania z zielarstwa przyniosły mi coś prawie niespotykanego — bezpośrednie przeniesienie do Programu Leczniczego Wyższej Akademii.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Ręce Losu

Ręce Losu

105k Wyświetlenia · Zakończone · Lori Ameling
Cześć, nazywam się Zapas, tak jak zapasowa opona. Nie wolno mi wchodzić w interakcje z rodziną, chyba że chcą mnie czegoś nauczyć. Znam wszystkie sekrety tej grupy. Nie sądzę, żeby pozwolili mi po prostu odejść, nie chcę zniknąć jak wiele dziewczyn ostatnio. To jednak nie ma znaczenia, bo mam plan, jak się stąd wydostać. Aż do pewnej nocy w pracy, kiedy znalazłam nagiego mężczyznę leżącego na podłodze w pokoju, który miałam posprzątać.
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

264.1k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

773.7k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

63.4k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Projekt Więzień

Projekt Więzień

744.4k Wyświetlenia · Zakończone · Bethany D
Najświeższy eksperyment rządu w dziedzinie resocjalizacji przestępców - wysyłanie tysięcy młodych kobiet, aby żyły obok najniebezpieczniejszych mężczyzn trzymanych za kratami...

Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?

Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.

Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.

Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...

W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...

Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?

Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?

To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...

Temperamentna powieść romantyczna.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca

262.7k Wyświetlenia · W trakcie · Gloria Fox
Miesiąc przed moim ślubem spaliłam suknię, którą przez rok szyłam własnymi rękami.
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

527.5k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Błogość anioła

Błogość anioła

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
„Trzymaj się z daleka, trzymaj się z daleka ode mnie, trzymaj się z daleka,” krzyczała, raz za razem. Krzyczała, mimo że wydawało się, że skończyły jej się rzeczy do rzucania. Zane był więcej niż trochę zainteresowany, co dokładnie się dzieje. Ale nie mógł się skupić, gdy kobieta robiła taki hałas.

„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.

„Jak masz na imię?” zapytał.

„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.

„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.

„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.

„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.

******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

793.6k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

959.6k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

247.1k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.