
Na Północ
eenboterham · W trakcie · 123.9k słów
Wstęp
Moje ręce przesuwają się z jego szczęki do włosów, ciągnąc za ich końce. Jego dłonie wędrują w dół mojego ciała i podciągają materiał koszuli w górę, składa mokry pocałunek tuż obok mojego pępka. Napinam się, wydając z siebie westchnienie. On powoli przesuwa się w górę, obsypując mój brzuch powolnymi pocałunkami, badając moje ciało, aż koszula całkowicie zsuwa się, a jego usta znajdują się na mojej szyi.
Aelin była źle traktowana przez swoją watahę odkąd tylko pamięta, ale gdy zagrożenie Królestwa Wampirów staje się coraz bardziej namacalne, jej wataha musi wezwać Północnych, aby pomogli im w szkoleniu i przygotowaniach do walki z Królestwem Wampirów. Co się stanie, gdy Północny Alfa zacznie interesować się Aelin?
Rozdział 1
Byłam już obudzona, kiedy zadzwonił budzik. Wzięłam głęboki oddech, próbując zebrać jak najwięcej cierpliwości. Moje dni są zazwyczaj wypełnione obowiązkami, a przybycie Północnej watahy tylko pogorszyło sytuację.
Otworzyłam drzwi, by wyjść z pokoju, już ubrana w codzienne ubrania. Moje oczy uchwyciły niespodziewaną postać czekającą na zewnątrz. Podskoczyłam, "Alfa?" zapytałam, nie mogąc zidentyfikować mężczyzny z powodu braku szczegółów.
"Aelin," powiedział chłodno, jedynym sposobem, w jaki wymawiał moje imię - z nienawiścią. Odwrócił się i zaczął iść bez ostrzeżenia. Szybko go dogoniłam, "jesteś świadoma najnowszych wieści z watahy," zaczął, gdy doszliśmy do kuchni, mruknęłam w odpowiedzi. "Więc musisz też wiedzieć, że poprosiliśmy ludzi z Północy o pomoc," nie powiedziano mi tego bezpośrednio, ale nie było trudno się dowiedzieć, "przyjeżdżają dzisiaj, za kilka godzin. Umieszczam ich pod twoją opieką,-".
"Ale, Alfa-," przerwałam mu niepewnie, było zbyt wielu ludzi, abym mogła się nimi zająć, moja praca już się piętrzyła, a ostatnią rzeczą, jakiej chciałam, było dolewanie oliwy do ognia.
"Nie waż się mi przerywać, Aelin. Myślałem, że nauczyłem cię lepiej niż tego," powiedział, a moje oczy spadły na stopy, spuściłam głowę, miał rację, jestem lepsza niż to dziecinne zachowanie. "Zajmiesz się nimi, jakiekolwiek wątpliwości, każda przekąska o północy, każdy problem, cokolwiek poproszą, potrzebują lub chcą, nawet jeśli cię o to nie poproszą, zajmiesz się tym, nie obchodzi mnie, co to jest, 'nie' nie będzie w twoim słowniku w tym tygodniu, zrozumiano?"
"Tak, Alfa," poddałam się, klnąc w duchu. Jak miałam sobie poradzić z opieką nad nimi wszystkimi? Ludzie z Północy byli już znani z tego, że są bezwzględni, często nie okazując litości. Moja praca nie będzie spacerkiem po parku. "Jeśli to nie za dużo, gdzie będą mieszkać?"
"Pierwsze i drugie piętro. Ty będziesz mieszkać na parterze w swoim poprzednim pokoju." Wzięłam głęboki oddech, gdy wspomnienia z tamtego pokoju ogarnęły moje ciało. Otworzyłam usta, by coś powiedzieć, gdy zimna kropla potu spłynęła mi po plecach; jednak jego oczy mówiły mi, żebym nie próbowała szczęścia dzisiaj. "Musisz przygotować pokój Alfy z Północy przed jego przybyciem, wszystko musi być idealne, czy jasno się wyraziłem?" Rozkazał. Spuściłam głowę, gdy ogarnęła mnie niepewność.
"Uh-, Alfa. Czy żadna z pokojówek nie mogłaby tego zrobić za mnie dzisiaj? Sieroty zaraz się obudzą i muszę się nimi zająć, Alfa." Wyjaśniłam, jest wiele pokojówek i jestem pewna, że jedna z nich mogłaby zająć się pokojem Alfy, nawet jeśli tylko na jeden dzień. Upewniłam się, że mój głos brzmiał jak najdelikatniej. Nie chciałam go wyzwać.
„Pokój 108," odpowiada, nie zwracając uwagi na moje zmartwienia. Odwraca się i mamrocze, "pieprzony beksa."
Patrzę w sufit z rozpaczą, głęboko oddychając, „okej, okej - nie martw się, dasz radę.” Moje gardło otwiera się i zamyka, powietrze paradoksalnie wydobywa się z moich płuc. Zgarniam włosy z twarzy i związuję je w wysoki kucyk; rozglądam się, próbując opracować plan. Jak mam to zrobić? Najpierw przygotujmy pokój Alfy. Wbiegam po schodach, świadoma hałasu, który robię, ale nie przejmuję się tym. Docieram na pierwsze piętro, zaczynam szukać pokoju i oto jest, 108.
Wchodzę do pokoju; łóżko było duże, ustawione centralnie. Zaczynam notować, co muszę zrobić: wziąć nowe pościele i pościelić łóżko, wziąć odkurzacz, wyczyścić biurko, przynieść butelki z wodą i trochę owoców, i - łazienka - zamykam oczy i modlę się do Bogini, aby czas zwolnił i pomógł mi skończyć zadania na czas. Nie pozwalam sobie dłużej o tym myśleć. Biegnę do pokoju 'sprzątaczki', gdzie miałam spać, dopóki Północni nie wyjadą, i zabieram wszystko, czego potrzebuję: białe pościele, odkurzacz i środki czystości.
Ścielę łóżko tak szybko, jak mogę, upewniając się, że jest puszyste i schludne, potem biorę się za odkurzanie. Łóżko zajmuje większość pokoju, więc kończę dość szybko. Myję biurko i szybko kieruję się do okien. Gdy kończę, patrzę na zegarek i widzę straszną wiadomość. Pięć minut do pobudki dzieci. Biegnę do łazienki, wlewam wybielacz do umywalki i toalety, i szoruję. Wszystko było dość czyste, więc nie wymagało dużo pracy. Docieram do prysznica z dwoma minutami w zapasie i robię szybkie porządki. Wlewam środek do udrażniania rur do odpływu i czyszczę wszystko wybielaczem; potem biorę środek do mycia szyb i używam go na szklanej ściance. Przeskanowuję łazienkę, wszystko jest w porządku. Zgarniam wszystko i wracam z tym niedbale do pokoju sprzątaczki. Zajmę się tym i brakiem wody oraz przekąsek w jego pokoju później.
Pędzę po schodach w dół, a oni już tam są. Docieram do kuchni; słońce już wstało. Lotte, Nova, Cain i Sage siedzą już przy stole. Mają na sobie ubrania, które przygotowałam dla nich dzień wcześniej. Biorę mleko i płatki, i podaję im. Myję trochę winogron i jagód, i podaję je dzieciom. Zazwyczaj piją sok pomarańczowy rano, ale nie miałam czasu go przygotować, a picie mleka przed sokiem pomarańczowym szkodzi ich brzuszkom.
Nie mogę jeszcze jeść, ale mój żołądek domaga się jedzenia, więc zamiast jeść, przygotowuję sierotom drugie śniadanie do szkoły; mają tylko cztery latka, więc moje zadanie jest dość łatwe. Biorę trochę ryżu i kurczaka, które kucharze przygotowali dla nich wczoraj. Kończę krojonymi jabłkami i kilkoma ciastkami. Wszystko wkładam do ich torebek na drugie śniadanie, razem z butelkami wody, i siadam z nimi na chwilę, gdy kończą jeść. Mój żołądek burczy z irytacji, wiedząc, że nie zjem wkrótce.
„Chcesz trochę mojego?” Lotte, kochana dziewczynka, proponuje.
Śmieję się, „nie, nie martw się. Zjem później. Wy musicie jeść, musicie rosnąć duże i silne. Kto inny będzie mnie chronić, gdy będę stara i pomarszczona,” mówię, obejmując Lotte i Novę.
Macham, gdy wychodzą do szkoły, „bądźcie grzeczni,” mówię głośno. Ich autobus odjeżdża, a ja widzę dwie łodzie, jedna większa od drugiej. Obie zmierzają do brzegu. Spoglądam na zegarek; oto są.
Przekąska, woda. Panikuję.
Alfa Cassio szybko wychodzi na zewnątrz. Zajmuje mu kilka sekund, by mnie dostrzec; obserwuję, jak jego twarz przepełnia gniew, już nie pokazując spokoju, który Alfa powinien okazywać przy przybyciu Północnych. Szybko idzie w moją stronę. Luna Sarah podąża za nim, gotowa powitać gości.
„Co ty tu robisz?” Pyta agresywnie obok mnie. Jego oczy patrzą nie na mnie, ale na ocean, kilka metrów od naszego domu, jakby nic się nie działo.
„Dzieci właśnie wyszły. Macham im na pożegnanie,” odpowiadam niewinnie. Alfa Cassio mocno chwyta moje ramię, wbijając palce w moje ciało.
„Twoją pracą nie jest żegnanie się,” mówi drwiąco. Nacisk na moje ramię wzrasta, z moich ust wydobywa się jęk. „Jeśli tak bardzo chcesz coś robić, możesz pomóc im z torbami,” mówi i puszcza moje ramię, uśmiechając się. Rozważam poproszenie go, by pozwolił mi najpierw ułożyć jedzenie w pokoju Alfy, ale to by sugerowało, że źle wykonuję swoją pracę. Rozgniewanie go nie było na mojej liście rzeczy do zrobienia, zwłaszcza że jego wilk będzie dość drażliwy z powodu przybycia innego Alfy.
Obserwuję, jak reszta służących zaczyna ustawiać się w kolejce, by zabrać torby, „nie przepracowujcie się, panie,” mówi, kiwając głową w moją stronę, a one wszystkie lekko się śmieją.
Northerners zaczęli wkraczać na nasze tereny, idąc pewnym krokiem w stronę domu watahy, jakby byli właścicielami tego miejsca. Nie rozglądali się ani nie zbaczali z drogi, by przyjrzeć się szczegółom Kylain. Nie okazywali ciekawości, zamiast tego wszyscy mieli mocne spojrzenia utkwione przed sobą. To byli wojownicy. Mężczyźni mieli około 6 stóp / 182 cm wzrostu lub więcej, a kobiety również były bardzo wysokie, najniższa miała 5 stóp 8 / 172 cm. Ich ciała były jednocześnie podobne i różne, wszyscy byli bardzo umięśnieni, ale niektórzy byli szczuplejsi, a inni bardziej krzepcy. Kobiety wyglądały szczególnie groźnie, miały bardzo lisie, zdeterminowane oczy, a ich szybkie ruchy i czujne postawy mówiły mi, że na polu bitwy są siłą, z którą trzeba się liczyć. Rozumiałem, dlaczego Alfa Cassio wezwał ich, by nam pomogli, jak poświęcił swoją dumę dla dobra swojego ludu. Czasami Alfa Cassio robił takie rzeczy, pokazywał iskierki dobroci.
Większość z nich miała jakieś plemienne malowidła lub tatuaże; kobiety podkreślały swoje lisie, turkusowe oczy niebieską linią tuż pod linią wodną, rozciągającą się aż do wysokich policzków. Wielu mężczyzn miało na twarzach liczne ślady pazurów, wszystkie różne, a czasem jedna blizna była na drugiej, co mówiło mi, że powstały w walce, czy to było częścią ich treningu, czy nie, nie wiedziałem. Mimo że nie przybyli tu, by walczyć, czułem strach, jakby tak było.
Szukam Alfy. Zazwyczaj jest na czele watahy, prowadząc swoich ludzi, ale mimo całej tej siły, żadna z tych osób nie wyglądała na Alfę. Szli rozdzieleni, prawdopodobnie było ich około 20-30. Nie było ich wielu, ale nikt nie rozmawiał ze sobą, rzadko rozproszeni, gdy dotarli do głównego wejścia.
„Proszę, zostawcie swoje torby tutaj, moi ludzie zaniosą je do waszych pokojów,” powiedział mój Alfa, gdy wojownicy wchodzili do domu watahy, niektórzy nie przejmowali się zostawieniem swoich toreb, podczas gdy inni to robili.
Pokojówki odeszły, gdy miały po jednej lub dwie torby, podczas gdy ja stałem tam z ponad siedmioma ciężkimi torbami, więcej ludzi dokładało je do moich rąk. Próbowałem je przygnieść i uczynić bardziej poręcznymi, ale nie były łatwe do ogarnięcia.
„Czy mogę-” próbowałem zapytać, gdy ciężar toreb sprawiał, że bolały mnie plecy, próbując je wszystkie naraz zbalansować; to nie była najgorsza kara, jaką znosiłem, nawet nie blisko. Jej celem było przypomnienie, kto tu rządzi, kogo nie należy drażnić.
„Cicho,” powiedział tylko, gdy ostatni ludzie weszli do środka.
Podążyłem za jego wzrokiem i zobaczyłem Alfę wraz z grupą 4 osób: 3 mężczyzn i kobietę. Mogłem rozpoznać, kto był Alfą i Betą; poruszali się z taką siłą. Przełknąłem ślinę, myśląc tylko o tym, co mogliby mi zrobić, gdybym przypadkiem ich obraził lub nie zachowywał się odpowiednio, gdy byli w pobliżu. Byli obaj dość przystojni, o opalonej skórze i ciemnych czarnych oczach, jakby ktoś namalował je czystym węglem.
Ostatnie Rozdziały
#107 Rozdział 107 - Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 5/31/2026#106 Rozdział 106
Ostatnia Aktualizacja: 5/31/2026#105 Rozdział 105
Ostatnia Aktualizacja: 5/31/2026#104 Rozdział 104
Ostatnia Aktualizacja: 5/31/2026#103 Rozdział 103
Ostatnia Aktualizacja: 5/31/2026#102 Rozdział 102
Ostatnia Aktualizacja: 5/31/2026#101 Rozdział 101
Ostatnia Aktualizacja: 5/31/2026#100 Rozdział 100
Ostatnia Aktualizacja: 5/31/2026#99 Rozdział 99
Ostatnia Aktualizacja: 5/31/2026#98 Rozdział 98
Ostatnia Aktualizacja: 5/31/2026
Może Ci się spodobać 😍
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...












