
Niechętna Panna Młoda miliardera
IMANI · W trakcie · 190.2k słów
Wstęp
Jeszcze chwilę wcześniej miałam stracić wszystko — galerię mojego ojca, jego dziedzictwo, własne życie — a w następnej byłam już przyparta do muru przez najbardziej bezwzględnego miliardera w Melbourne. — Potrzebuję żony, żeby zabezpieczyć swój spadek. Ty potrzebujesz pieniędzy. To kontrakt, nic więcej.
Zaproponował mi ocalenie opakowane w zimny, bezduszny układ. Bez miłości. Bez dotyku. Tylko podpis.
Stojąc jednak w jego biurze i podpisując dokument, którym oddawałam swoją wolność bezwzględnemu miliarderowi, zrozumiałam, że nie sprzedaję tylko roku swojego życia. Wchodziłam prosto do jaskini lwa.
— Gratulacje, pani Sinclair — szepnął, a jego oczy obnażały mnie do naga. — A teraz odegraj swoją rolę.
Rozdział 1
Lena wpatrywała się w trzymane w dłoniach wezwanie do eksmisji, jakby był to wyrok śmierci doręczony w formie chorego żartu. Przyszło na tanio wyglądającym kawałku papieru i nie miało nawet na tyle przyzwoitości, by być grube albo wyglądać na coś ważnego... na taki dokument, który chociaż uszanowałby ogrom zniszczeń, jakie wyrządzał jej życiu. Drżało w trzęsącej się dłoni Leny jak ponury dowcip.
OSTATECZNE WEZWANIE, głosił napis. OPUŚCIĆ LOKAL W CIĄGU SIEDMIU DNI.
Osunęła się na zakurzoną drewnianą podłogę galerii, opierając plecy o ścianę, którą jej ojciec kiedyś własnoręcznie pomalował. To było wszystko, co zostało po dziedzictwie jej ojca... galeria, którą zbudował jedynie upartymi rękami i niemożliwymi marzeniami. Ta sama galeria, w której spędzała niekończące się lata skulona pośród farb brudzących jej palce, marząc, że kiedyś sprawi, by był z niej dumny. A teraz? Teraz wszystko miało jej zostać odebrane, wszystko miało zostać zniszczone przez ten bezwartościowy kawałek papieru, który trzymała... ten z jedną brutalną linijką i siedmiodniowym terminem, chyba że wydarzy się cud.
Piekło ją gardło, ale nie płakała. Dawno temu wmówiła sobie, że płacz nigdy niczego nie rozwiązuje, tylko pogarsza ból. Zamiast tego Lena zmusiła się, by oddychać mimo duszącego, kredowego smaku porażki osiadającego na jej języku, po czym wyciągnęła z kieszeni pęknięty telefon, żeby sprawdzić godzinę... alarm, który ustawiła na dziś, natarczywie wibrował: „Wystawa - 18:00. OSTATNIA SZANSA”.
Wciąż miała jeszcze jeden obraz, ostatnią desperacką próbę wyrwania się z tej nadciągającej katastrofy. Gdyby tylko udało jej się go sprzedać... tylko jedno dzieło, a mogłaby spłacić tego drania, właściciela mieszkania, za kolejny miesiąc, albo przynajmniej kupić sobie trochę czasu, by wymyślić coś innego.
Dzisiejszy wieczór był jej ostatnią deską ratunku: gala Winterbourne, największe i najbardziej prestiżowe wydarzenie artystyczne roku, na którym miała się zjawić śmietanka towarzyska. Właściwie w ogóle nie powinna tam być; tylko chwiejna przysługa od byłego profesora wcisnęła ją na listę gości, gdzieś głęboko pośród nikogo nieznaczących nazwisk.
Lena spojrzała na swoje odbicie w pękniętym lustrze; ledwie rozpoznawała dziewczynę patrzącą na nią szeroko otwartymi, nawiedzonymi oczami i z posiniaczonymi wargami zaciśniętymi w wyrazie determinacji. Tania czarna sukienka opinała jej piękną sylwetkę, zdradzając zarys atrakcyjnej, krągłej młodej kobiety skrytej pod spodem. Jej zniszczone szpilki boleśnie ściskały stopy, ale zacisnęła zęby i zmusiła się, by wyprostować plecy.
Potrzebujesz tylko jednej zgody.
Chwyciła obraz... swoje ostatnie arcydzieło i wybiegła.
Gala w pełni dorównywała rozgłosowi, jaki ją otaczał; roiło się tam od melbourne’owskiej elity i gości z całego kraju. Rozbrzmiewał śmiech, szampan lał się strumieniami, a goście tańczyli do muzyki klasycznej z beztroską, jakby nie mieli na świecie żadnych zmartwień ani trosk. Gdziekolwiek Lena spojrzała, widziała suknie wyszywane diamentami, perfekcyjnie skrojone garnitury i spojrzenia, które przesuwały się po niej i natychmiast ją odrzucały.
Nie pasowała tutaj, czuła to… jak piętno wypalające się między łopatkami. Mimo to przeciskała się przez tłum, przyciskając obraz do siebie jak tarczę i ignorując ból palców zdrętwiałych od zbyt mocnego ściskania płótna.
Przeciskała się właśnie między stołami aukcyjnymi, kiedy to się stało. Dziwne, szokujące zderzenie… Jeszcze sekundę temu omijała kelnera, a w następnej wpadła na coś… na kogoś tak twardego i nieustępliwego, że odbiła się do tyłu, o mało nie wypuszczając obrazu z rąk. Dłoń wystrzeliła tak szybko, że wydawało się to niemożliwe, ale palce zacisnęły się na jej nadgarstku i ją podtrzymały. W miejscu, gdzie dotknął jej skóry, trzaskała elektryczność; gwałtowny impuls przeszył ją tak mocno, że serce jej zamarło na ułamek sekundy.
Wciągnęła powietrze, unosząc wzrok, by zobaczyć, na kogo wpadła, i świat się zaciął. Mężczyzna był wysoki i obezwładniająco przystojny w sposób, który wyglądał tak, jakby stworzono go do niszczenia. Włosy czarne jak północ, oczy tak ciemne, że połykały światło, i usta zaciśnięte w okrutnej, nieczytelnej linii. Garnitur miał czarny jak grzech, skrojony jak zbroja, a mimo to wszystko – biła od niego siła, promieniująca niewidzialnymi falami.
Nie przeprosił i nie puścił jej ręki. Zamiast tego przesunął po niej wzrokiem powoli i celowo: od potarganego upięcia po zdarte obcasy, które desperacko próbowała ukryć… ale w jego spojrzeniu nie było osądu.
— Krwawisz, mała myszko — mruknął niskim głosem, niebezpiecznie brzmiącym.
Lena mrugnęła i spojrzała w dół; rzeczywiście, na dłoni miała cienkie rozcięcie tam, gdzie krawędź płótna wgryzła się w skórę. Zanim zdążyła zareagować, jego kciuk musnął jej dłoń… szokująco intymny gest, dotyk, który syczał i zwierał jej mózg.
— Uważaj — wyszeptał głosem, który brzmiał jak głos czarującego, lecz brutalnego półboga. — Wilki potrafią wyczuć krew.
A potem, niemal leniwym ruchem, puścił ją i odwrócił się… rozpływając się z powrotem w głośnym, migoczącym tłumie.
Lena stała w miejscu z sercem walącym tak gwałtownie, że aż bolało, nadal ściskając obraz przy piersi jak linę ratunkową.
Co, do diabła, to było? — pomyślała.
W końcu zdołała poprawić sukienkę i ruszyć dalej, w stronę małego skrawka przestrzeni przydzielonego jej w rogu. Ledwie nawet w głównej sali… raczej boczna wnęka ukryta między dwoma filarami, ale to nie miało znaczenia. Jeden obraz, jeden kupiec — tylko tego potrzebowała.
Rozstawiła się szybko, układając swoje dzieło drżącymi palcami i udając, że nie zauważa, jak większe, bardziej wystawne ekspozycje wokół niej błyszczą wypolerowanymi ramami i reflektorami zamówionymi specjalnie na tę okazję. Minuty zmieniły się w godzinę, gdy ludzie przechodzili obok… Niektórzy rzucali okiem, większość nie. Bogata kobieta w diamentach prychnęła na jej cenę, a dwóch młodych biznesmenów roześmiało się i szeptało, zasłaniając usta dłońmi. Lena zacisnęła zęby tak mocno, że rozbolała ją szczęka. Tylko jeden szczęśliwy kupiec. Jedna szansa.
Ale nadzieja była krucha, a jej własna wykrwawiała się z każdą sekundą.
Ostatnie Rozdziały
#165 Rozdział 165 Pierścienie i róże
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2026#164 Rozdział 164 Nigdy nie puszczaj
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2026#163 Rozdział 163 Samotność
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2026#162 Rozdział 162 Następstwa
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#161 Rozdział 161 Odrodzenie
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#160 Rozdział 160 By Dawn
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#159 Rozdział 159 Crumble
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#158 Rozdział 158 Cena
Ostatnia Aktualizacja: 8/5/2026#157 Rozdział 157 Misja zrealizowana
Ostatnia Aktualizacja: 8/4/2026#156 Rozdział 156 Grit
Ostatnia Aktualizacja: 7/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...












