
Dziewczyna, którą miliarder stracił
sirenbeauty · W trakcie · 249.7k słów
Wstęp
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Rozdział 1
Perspektywa Mii
Siedziałam na samym końcu stołu konferencyjnego w kancelarii Aldrin and Vale Law Firm, z wyprostowanymi plecami, spokojna i opanowana. Długopis spoczywał lekko między moimi palcami, nietknięty.
Przez moment mój wzrok powędrował za szklane ściany sali konferencyjnej, na miasto rozciągające się w dole. Stąd wszystko wyglądało spokojnie i łatwo dawało się kontrolować.
Dokładnie tak, jak lubiłam.
Nie zapisałam ani jednej notatki i nie musiałam. Doskonale już rozumiałam, jak działają takie spotkania.
— Mia — odezwał się pan Vale. Podniosłam wzrok, spokojna i opanowana. Richard Vale, mój szef i jeden ze starszych partnerów kancelarii, przyglądał mi się uważnie.
— W poniedziałek pojedziesz ze mną — powiedział. — Ważny klient. Bardzo ważny.
Lekko przechyliłam głowę, a na mojej twarzy nie dało się nic odczytać. — Jak bardzo ważny?
— Taki, który nie przegrywa — odparł. — Prezes to młody miliarder. Niebezpieczny. Typ człowieka, który buduje imperia i pali za sobą mosty, nawet się nie oglądając.
Coś poruszyło się we mnie. Nie strach, lecz oczekiwanie.
— I chce pan, żebym zajęła się nim czy jego firmą? — zapytałam spokojnym, opanowanym głosem.
Vale nie odpowiedział od razu. Przez chwilę mi się przyglądał, ze złączonymi przed sobą palcami, po czym odchylił się na krześle. Jego wyraz twarzy się zmienił — teraz był bardziej poważny.
— Chcę, żebyś była w najwyższej formie, Mia — powiedział. — Chociaż nigdy nie bywasz w gorszej.
Wytrzymałam jego spojrzenie, czekając. Skinął lekko głową, jakby coś sobie potwierdzał. — Oczywiście jesteś absolutnie najlepsza. Do tej sprawy potrzebowałem kogoś najlepszego, a to właśnie ty.
Coś cichego i niewzruszonego osiadło mi w piersi — już nie duma, nie teraz. Tylko pewność.
— Ale to zlecenie — ciągnął dalej, a jego ton się wyostrzył — musimy zdobyć.
Nie przerwałam mu. Pozwoliłam, żeby mówił.
— Kilka kancelarii stara się go przejąć — dodał Vale. — Najlepszych kancelarii. Agresywnych. Wiedzą, o co toczy się gra.
Urwał na moment, po czym lekko pochylił się do przodu.
— A ten prezes… niełatwo go zadowolić. Jest niezwykle wymagający, jeśli chodzi o kwestie prawne. Każdy szczegół musi być bezbłędny. Nie ma miejsca na pomyłki. Nie będzie drugiej szansy.
Zapłonęła we mnie iskra. To był dokładnie ten rodzaj klienta, jakiego chciałam. Taki, który nie tylko wystawia twoje umiejętności na próbę, ale żąda od ciebie wszystkiego, co masz.
Spojrzenie Vale’a stwardniało. — Jeden fałszywy ruch i odejdzie. To właśnie taki typ klienta.
— A mimo to nadal chce pan, żebym się nim zajęła? — zapytałam pewnie, niewytrącona z równowagi.
Na jego ustach pojawił się powolny, znaczący uśmiech. — Myślę, że potrafisz go nagiąć. Masz pewien… wpływ na mężczyzn.
Lekko zmarszczyłam brwi, odwzajemniając jego spojrzenie.
— Nie polegam na uroku osobistym, sir — powiedziałam równo. — Polegam na strategii.
Te słowa zabrzmiały stanowczo, zakorzenione w czymś głębszym niż pewność siebie. Nie byłam już tą dziewczyną, która kiedyś kwestionowała swoje miejsce w pokoju. Zapracowałam na każde miejsce przy stole, każdy tytuł i każdy okruch szacunku.
Vale się zaśmiał, najwyraźniej zadowolony. — Właśnie dlatego cię wybrałem.
Ale moje myśli już biegły naprzód.
Nie myślałam o tym, jak trudny może być ten klient. Myślałam o tym, jak przewidywalni zazwyczaj bywają mężczyźni tacy jak on. Władczy. Opanowani. Przyzwyczajeni do wygrywania.
Miałam już do czynienia z gorszymi.
Vale przesunął przez stół teczkę, która zatrzymała się tuż przede mną. Nie sięgnęłam po nią.
— Nie zamierza pani zapytać, kim jest ten ważny klient, mecenas Villaruiz? — spytał, unosząc jedną brew.
Pokręciłam głową, a na moich ustach pojawił się cień uśmiechu.
— Nie ma potrzeby — odparłam. — Nieważne, jak bardzo jest bogaty czy wpływowy, poradzę sobie z nim. Znam takich jak on.
Urwałam na moment, patrząc mu w oczy ze spokojną pewnością.
— Sama się tym zajmę. Dziękuję za zaufanie. Zapewniam pana, panie Vale, że zdobędziemy ten kontrakt.
Jego uśmiech się poszerzył, a duma była aż nadto wyraźna.
— Właśnie to chciałem od pani usłyszeć, Mio.
To, jak wypowiedział moje imię, poruszyło we mnie coś miękkiego. Ciche przypomnienie, że już tu należałam. I kimkolwiek był ten klient, on po prostu jeszcze o tym nie wiedział.
W poniedziałek przyjechałam wcześnie, a obcasy stukały równo o marmur, podczas gdy nieotwarta teczka wciąż spoczywała w mojej torbie. Wolałam, żeby tak zostało. Bez oczekiwań. Bez uprzedzeń. Tylko instynkt.
— Dzień dobry! Gotowa? — zapytał Vale, wsiadając do służbowego samochodu.
— Oczywiście, zawsze jestem gotowa i podekscytowana każdą nową okazją — odpowiedziałam pewnie, a jego uśmiech się poszerzył.
W chwili, gdy samochód zatrzymał się przed znajomym budynkiem, całe moje ciało znieruchomiało, ale nie pozwoliłam Vale’owi dostrzec mojego wstrząśniętego wyrazu twarzy, więc starałam się wyglądać spokojnie, nawet jeśli moje serce takie nie było.
Ze wszystkich budynków w tym mieście, dlaczego musiał to być właśnie ten? Dlaczego musieliśmy zatrzymać się tutaj, pod Alcaraz Tower?
Patrzyłam prosto przed siebie, kiedy wysiedliśmy z auta, a moje obcasy stukały pewnie o chodnik, twarz miałam spokojną. Ale w środku coś, co dawno temu pogrzebałam, zaczęło się poruszać — cicho, lecz nie sposób było to zignorować.
Nie pozwalałam sobie nawet pomyśleć jego imienia.
Nauczyłam się tego nie robić.
Przez lata budowałam w sobie tę dyscyplinę ostrożnie, kawałek po kawałku, aż stała się moją drugą naturą. Bo wiedziałam, że jeśli pozwolę sobie go wspomnieć, choćby przez sekundę, wszystko, co z takim trudem odbudowałam, może zacząć pękać.
To nie tak, że nigdy o nim nie słyszałam. To byłoby niemożliwe. Liam Alcaraz był wszędzie. Jego nazwisko miało wagę w świecie biznesu, w nagłówkach gazet, w rozmowach, które nie miały ze mną nic wspólnego, a mimo to i tak docierały do moich uszu. Ludzie go podziwiali i bali się go. Mówili o jego sukcesie tak, jakby był czymś nietykalnym. A ja za każdym razem, gdy to słyszałam, wybierałam ignorowanie tego.
Unikałam wiadomości, gdy tylko pojawiało się jego nazwisko. Odwracałam się od rozmów, w których wspominano jego rodzinę, jego firmę albo wpływowych ludzi z nim powiązanych. Nawet nazwiska rodziny jego narzeczonej odmawiałam uznania.
Tak było łatwiej i bezpieczniej. Wmawiałam sobie, że przeszłość jest już za mną. Że to, co kiedyś nas łączyło, nie ma już żadnego znaczenia. Ale stojąc teraz tutaj, tuż przed budynkiem noszącym jego nazwisko, uświadomiłam sobie, jak kruchym kłamstwem to naprawdę było.
Wróciłam do stolicy krótko po zdaniu egzaminu adwokackiego, przyciągnięta szansą, której nie mogłam zignorować. Sam Richard Vale zaoferował mi posadę. Nie zlecił tego asystentowi ani nie ograniczył się do formalnego maila. Zadzwonił do mnie osobiście. To samo w sobie mówiło wystarczająco wiele.
Podczas tej rozmowy dał jasno do zrozumienia, że nie szuka po prostu kolejnego młodszego prawnika. Chciał kogoś, kto potrafi poprowadzić sprawy, których inni unikali — takie, które wymagały precyzji, odporności i gotowości, by nie ugiąć się pod presją.
Wierzył, że jestem właśnie taką osobą, bo zrobił na mój temat dokładny research. Gdy moje nazwisko stało się sensacją w całym kraju za zajęcie pierwszego miejsca na egzaminie adwokackim, wszystko z mojego życia zostało obnażone.
Dowiedzieli się, że pracowałam dorywczo tylko po to, żeby ukończyć studia, że sama utrzymywałam się na długo, zanim po raz pierwszy stanęłam na sali sądowej.
A dla nich oznaczało to tylko jedno. Wiedziałam, jak pracować pod presją. Nie tylko ją przetrwałam. Rozkwitałam w niej.
Zdobycie pierwszego miejsca, kiedy jednocześnie walczyłam o utrzymanie studiów i codziennych potrzeb, nie było dziełem przypadku. Było dowodem, że potrafię wytrwać. Że potrafię walczyć i zwyciężać.
Poza tym jego oferta była więcej niż hojna. To był ten rodzaj szansy, na którą ludzie czekają latami, taki, który nie zdarza się dwa razy.
Aldrin and Vale nie było też zwykłą kancelarią. Była to jedna z najbardziej cenionych kancelarii prawnych w kraju. Miejsce, gdzie budowano kariery, gdzie kuło się reputacje, gdzie mogli zostać tylko najlepsi.
Odrzucenie tej propozycji byłoby błędem. A nigdy nie należałam do ludzi, którzy odchodzą od czegoś, na co sobie zapracowali.
Byłam wdzięczna, że Josh zdążył już założyć tutaj swoją główną kancelarię, co ułatwiło mi decyzję. Świadomość, że mój najlepszy przyjaciel będzie w tym samym mieście, dawała mi poczucie komfortu, którego nie chciałam przyznać, że potrzebuję.
Zmusiłam się, by wrócić do teraźniejszości, i szłam obok Vale’a, choć w środku wszystko się we mnie kotłowało, myśli pędziły, a serce drżało przy każdej możliwej ewentualności. Pogrzebałam to wszystko głęboko. Na razie miałam tylko jeden cel. Zamierzałam udowodnić Vale’owi, że miał rację.
Ale w chwili, gdy weszłam do sali konferencyjnej, wszystko się zatrzymało. Zapragnęło mi tchu, na najkrótszy moment zachwiał mi się krok, a świat jakby przechylił się pode mną.
Bo siedział tam, jak gdyby nigdy nie odszedł, mężczyzna, który kiedyś mnie złamał. Osiem lat, a mimo to… moje serce wciąż pamiętało go aż nazbyt dobrze.
Liam Alcaraz wstał. Wyglądał na opanowanego, wpływowego, dokładnie tak, jak go pamiętałam, a jednocześnie zupełnie inaczej. Wydawał się szerszy w barach, chłodniejszy i bardziej wyostrzony, jakby te lata przemieniły go w kogoś bardziej zamkniętego i panującego nad wszystkim.
Tamte lata zniknęły w jednym uderzeniu serca. To Richard Vale wysunął się do przodu jako pierwszy, całkowicie nieświadomy burzy, w sam środek której właśnie nas wprowadził.
– Panie Alcaraz – powiedział gładko, gestem wskazując na mnie. – To mecenas Mia Villaruiz, jedna z najlepszych prawniczek w mojej kancelarii. Właściwie jest obecnie naszą najbardziej rozchwytywaną adwokatką. To ona poprowadzi negocjacje dotyczące pańskiej umowy.
Jego słowa odbijały się echem w moich uszach, ale ja słyszałam tylko szum własnego pulsu.
W tej samej chwili wzrok Liama Alcaraza odnalazł mój i wszystko jakby się zatrzymało. Zapomniałam, jak się oddycha, ale za nic nie chciałam tego po sobie pokazać. Zmusiłam twarz do wyrazu spokojnego profesjonalizmu, zamykając wszystkie emocje za murem, który budowałam przez lata. Gniew, niepokój i wspomnienia, z którymi nie byłam gotowa się zmierzyć. Pogrzebałam to wszystko.
Nie byłam gotowa zobaczyć go znowu. I przysięgłam sobie, że nigdy więcej nie pozwolę mu wrócić do mojego życia w jakiejkolwiek formie.
– Panie Alcaraz – powiedziałam głosem spokojnym i opanowanym.
– Mecenas Villaruiz – odparł równie gładko.
Jakbyśmy byli sobie obcy i jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Tego się trzymałam. Zachowywałam się tak, jakbym w ogóle go nie znała. Jakby był po prostu kolejnym klientem. Po prostu kolejnym mężczyzną siedzącym po drugiej stronie stołu.
Ale tej różnicy nie dało się zignorować. Bo podczas gdy ja odmawiałam patrzenia na niego dłużej, niż było to konieczne, on nie odwracał wzroku. Czułam na sobie jego spojrzenie przez cały czas.
To, jak na mnie patrzył, było ciężkie i intensywne. Jakby próbował przejrzeć wszystko, co ukrywałam.
Po tym spotkanie zlało mi się w jedno. Omawiano liczby. Przeglądano umowy. Negocjowano warunki.
Odzywałam się, kiedy było trzeba. Robiłam notatki. Odpowiadałam precyzyjnie. Ale tak naprawdę nic do mnie nie docierało.
Bo za każdym razem, gdy uświadamiałam sobie, że mnie obserwuje, miałam wrażenie, jakby zdzierał ze mnie każdą warstwę, którą przez te lata zbudowałam. Jakby nadal mnie znał. Jakby wciąż mógł dotrzeć do tych części mnie, które tak desperacko próbowałam pogrzebać.
Nienawidziłam go za to. A bardziej niż czegokolwiek nienawidziłam tego, że po tym wszystkim nadal miał na mnie taki wpływ.
A co gorsza, nienawidziłam samej siebie za to, że zauważyłam, jak bardzo się zmienił, że pamiętałam dźwięk jego głosu i że dotarło do mnie, iż jest jeszcze przystojniejszy niż wcześniej.
Obiecałam sobie, że będę nietykalna. Ale w chwili, gdy nasze spojrzenia się spotkały, wiedziałam, że w tej obietnicy są pęknięcia.
W końcu spotkanie dobiegło końca. Wyszłam pierwsza, szybciej, niż zamierzałam. Kiedy dotarłam na koniec korytarza, musiałam się zatrzymać i oprzeć dłoń o ścianę, bo mój oddech stał się nierówny.
– Ogarnij się, Mia – szepnęłam do siebie.
– Nie jesteś już tamtą dziewczyną.
Powoli znowu się wyprostowałam, zmuszając się do spokoju. Każdy krok, który potem stawiałam, był pewny, ostrożny i kontrolowany.
Każdy, kto by mnie zobaczył, pomyślałby, że wszystko ze mną w porządku. Ale w środku rozpadałam się na kawałki, które, jak sądziłam, dawno pogrzebałam. Bez wahania przyjęłam ofertę Richarda Vale’a. Myślałam, że po prostu wybieram swoją przyszłość. Nie zdawałam sobie sprawy, że idę też prosto z powrotem w swoją przeszłość.
Ostatnie Rozdziały
#164 Rozdział 164 Każdy krok z tobą
Ostatnia Aktualizacja: 8/21/2026#163 Rozdział 163 Obietnica, której nie mogę dotrzymać
Ostatnia Aktualizacja: 8/20/2026#162 Rozdział 162 Mia, którą znam
Ostatnia Aktualizacja: 8/19/2026#161 Rozdział 161 Będę walczył
Ostatnia Aktualizacja: 8/19/2026#160 Rozdział 160 Nie zrywaj ze mną
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#159 Rozdział 159 Obietnica, którą złożyłem
Ostatnia Aktualizacja: 8/18/2026#158 Rozdział 158 Teraz, gdy się obudzisz
Ostatnia Aktualizacja: 8/17/2026#157 Rozdział 157 Żyję dla Ciebie
Ostatnia Aktualizacja: 8/15/2026#156 Rozdział 156 Czy był prawdziwy?
Ostatnia Aktualizacja: 8/14/2026#155 Rozdział 155 Najmniejszy znak
Ostatnia Aktualizacja: 8/14/2026
Może Ci się spodobać 😍
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.












