
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
nicolefox859 · Zakończone · 280.0k słów
Wstęp
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Rozdział 1
CLARA
To nie może się dziać.
Musiałam nagle oszaleć, bo nie ma, kurwa, takiej opcji, żebym widziała, jak ta maszyna miga przede mną tym wielkim słowem.
Jackpot.
Jednoręki bandyta wyje szczęśliwymi, ale ogłuszającymi alarmami, świętując wygraną; to tłumaczy, czemu tyle głów odwróciło się w moją stronę i gapi się na mnie. Niektórzy wyglądają na podekscytowanych moim szczęściem; inni na sfrustrowanych.
Większość wygląda na wściekłych.
Jedna w szczególności — starsza pani w dresie i nerką przewieszoną przez biodra — porusza ustami, rzucając tak soczystymi przekleństwami, że aż jej proteza prawie wypada. Trudno mi ją winić — jeszcze chwilę temu siedziała dokładnie na tym miejscu.
Ale ja niczego z tego nie słyszę.
Ani przeklinania Babci, ani szeptów, ani dzwonków i światełek ogłaszających ten łut szczęścia, o który błagałam całe życie. Jestem trochę zajęta próbą odtworzenia krok po kroku, co zrobiłam, żeby upewnić się, że to nie jakiś gorączkowy majak, który śnię gdzieś w rowie.
Bo rzecz w tym: ja nie gram. Hazard jest dla ludzi, którzy nie mają nic do stracenia, a ja—
Czekaj. Cofam to.
Nigdy wcześniej nie grałam, bo hazard jest dla ludzi, którzy nie mają nic do stracenia, a ja zawsze miałam zbyt wiele na szali.
To się zmieniło dzisiaj wieczorem.
Dzisiaj wieczorem, kiedy kuśtykałam na nocną zmianę do swojej drugiej pracy, roznosząc drinki jako kelnerka koktajlowa w jednym z najbardziej ekskluzywnych klubów nocnych w Las Vegas, dotarło do mnie, że dosłownie nie mam nic do stracenia.
Przynajmniej nic namacalnego.
Zawsze byłam spłukana. Pracuję długie godziny i śpię po kilka, tylko po to, żeby wydrzeć z rzeczywistości dość pieniędzy i czasu dla mojej córki. Willow ma dopiero pięć lat i zasługuje na to, żeby jej mama była obecna i zaangażowana w jej codzienne życie. Dlatego zaczęłam brać nocne zmiany tak często, jak się dało — żebym mogła przy niej być, zaspokajać jej emocjonalne potrzeby, nawet jeśli ledwo było mnie stać, by zaspokajać te praktyczne.
Martin obiecał, że się nami zaopiekuje. Obiecał, że zaopiekuje się mną jeszcze zanim zaszłam w ciążę, a ta jego piękna piosenka robiła się tylko głośniejsza, im bardziej rósł mi brzuch. Kiedy po raz pierwszy wziął naszego noworodka na ręce, łzy popłynęły mu po policzkach, gdy przysięgał, że będzie się nami opiekował do końca życia.
Oczywiście, że mu wierzyłam. Kto by nie wierzył? Nie był tylko moim chłopakiem i moim takim-niby-no-wiesz-kiedyś-się-za-to-weźmiemy narzeczonym; jest policjantem w Las Vegas Police Department.
Dlatego zrobiłam się podejrzliwa, kiedy jego obietnice zaczęły brzmieć pusto zaledwie kilka krótkich miesięcy po porodzie.
Miałam siedzieć w domu — na to oboje się zgodziliśmy. Nie zarabia sześciocyfrowych kwot, nawet w najśmielszych wyobrażeniach, ale jest o krok od awansu na detektywa, a premie, które dostawał, wystarczały, żebyśmy trzymali głowę nad wodą.
Przynajmniej tak myślałam. Aż nagle poczułam, że tonę.
Pierwszy raz uderzył mnie, gdy zapytałam, czemu daje mi tylko trzydzieści dolarów na zakupy spożywcze.
Drugi raz — kiedy spytałam go o te mgliste, złowieszcze „Ostateczne Wezwania”, które pojawiały się w skrzynce pocztowej jak w zegarku.
Trzeci raz spoliczkował mnie po ciemku, bo odcięli nam prąd.
Za każdym razem potrafiłam to z siebie strząsnąć przez wzgląd na jego pracę. Na stres, pod jakim jest, i to w tym mieście? To wystarczy, żeby Matka Teresa dostała pierdolca. Zawsze był przerażony tym, co zrobił, i przez kolejne dni czcił mnie jak boginię. Dawał mi trochę więcej na jedzenie, a Ostateczne Wezwania znikały. Wymyślił, że sprawa prądu to zwykłe nieporozumienie, coś w ich biurze rozliczeń zostało źle zaksięgowane.
Przynajmniej tak twierdził.
Ale nic z tego nigdy nie trwało długo.
Czwarty raz uderzył mnie, gdy powiedziałam mu, że znalazłam pracę. Odebrał to jako zamach na jego tożsamość żywiciela, jako znak, że mu nie ufam. „Podstępny, chujowy, feministyczny numer, żeby mnie wykastrować, uciąć mi jebane jaja” — to były jego dokładne słowa.
Prawda jest taka, że miałam dość wyszukiwania w Google’u osiemdziesięciu różnych sposobów przyrządzania ziemniaków. Miałam dość udawania, że nie jem śniadania, tylko po to, żeby starczyło płatków owsianych dla Willow. Miałam dość bycia zmęczoną byciem zbyt biedną, żeby być matką.
Zaczęłam od kelnerowania w takiej wielkiej sieciówce, gdzie każą wszystkim obsługującym śpiewać głupawą wersję „Happy Birthday”, ale szybko zorientowałam się, że prawdziwe pieniądze są w nocnym życiu. Nigdy nie postawię stopy w klubie ze striptizem, żeby było jasne, ale kelnerki koktajlowe i tak zarabiają o wiele więcej niż kelnerki w naleśnikarni.
W końcu przekonałam Martina, że to dobry pomysł. Więcej pieniędzy, mniej pytań.
To nie znaczy, że przestał mnie obijać.
Nie podoba mu się, że psikam perfumami na moje długie włosy, żeby wyciągać większe napiwki od pijanych biznesmenów, którzy wdychają ten zapach, ilekroć pochylam się nad skórzanymi kanapami, podając im koktajle. Nie podoba mu się, jak poliestrowe uniformy opinają moje kształty, jak odsłaniają nogi albo wystawiają mój dekolt na pokaz dla każdego palanta z pięciodolarowym banknotem wypalającym mu dziurę w kieszeni.
Jeśli to coś, co według niego może skusić facetów, żeby się na mnie gapili, Martin tego nienawidzi.
I bardzo sprawnie daje mi o tym znać.
Klub nocny, w którym pracuję, niedawno odświeżył garderobę i wczoraj dotarł mój nowy strój. To materiał w kolorze szampana, cały w cekinach, z marszczeniami po bokach, głębokim dekoltem, żeby wyeksponować cycki, i pasami na ramionach jak w todze, żeby wszystko trzymało się na miejscu.
Na kimś mniej krągłym sięgałby pewnie tuż nad kolano. Ale na mnie kończy się w połowie uda. Do tego jest para pasujących szpilek, które mamy nosić na sali, ale kierownictwo zachęcało, żeby na przerwy i dojazdy brać płaskie buty. Jakże to z ich strony miłe.
Martin bardzo jasno dał mi do zrozumienia, co myśli o moim nowym wyglądzie, kiedy wrócił do domu i zastał mnie przymierzającą buty. Tym razem nie obchodziło go, że Willow stoi tuż obok.
Ale mnie obchodziło.
Więc kiedy spoliczkował mnie tak mocno, że prawie spadłam z kanapy — kiedy usłyszałam przerażone krzyki Willow — zdecydowałam w tej samej chwili, że dość znaczy dość.
– I co zrobisz, co? Co, kurwa, zrobisz? – roześmiał mi się w twarz.
Nie obchodziło go, że się gotuję.
Nie obchodziło go, że patrzę na niego z dołu z morderczą wściekłością w oczach ani że nasza córka szlocha i cofa się przed nim, kuląc ze strachu.
– Nie wyjdziesz z tego domu wyglądając jak jakaś dwudolarowa dziwka! – Kiedy zobaczył moje łzy, Martin przechylił głowę na bok w drwiącym współczuciu. – Ooo… zabolało? Przykro mi, skarbie… – Willow zaszlochała, dławiąc się czkawką między łkaniami, i zerknęła na niego. – Tatusiu?
– Zamknij się! – ryknął na nią.
Nie wiem, co we mnie wstąpiło — poza czystym, macierzyńskim instynktem. Wiem tylko, że jeszcze chwilę wcześniej siedziałam na kanapie, z policzkiem piekącym po uderzeniu…
A w następnej już leciałam na niego.
Uderzyłam w Martina tak mocno, że zatoczył się na fotel z oparciem i oboje runęliśmy na podłogę, plącząc się boleśnie w kupę rąk i nóg.
Nie traciłam czasu, żeby sprawdzać, czy coś mu jest. Zerwałam się na nogi, odwróciłam, porwałam Willow i pobiegłam z nią do jej pokoju. Kiedy upewniłam się, że drzwi są zamknięte na zamek, otuliłam ją ramionami i kołysałyśmy się razem na jej malutkim łóżku.
Pewnie pytasz: czemu nie zadzwoniłam na policję?
Odpowiedź: Bo Martin jest policją.
Przyciskałam córkę do siebie, gdy jego pięści waliły w jej drzwi. Głośno. Wściekle. Brutalnie. Całowałam jej łzy, które wciąż płynęły. Potrzebowałam, żeby wiedziała, że jestem tu. Zawsze będę. Nigdy nie pozwolę, żeby dorastała w piekle, które ja musiałam znosić.
W końcu udało jej się na tyle uspokoić czkawkę, żeby zaśpiewać ze mną naszą ulubioną piosenkę — o tęczach, marzeniach na jawie i błękitnych ptaszkach lecących do miejsc, które potrafimy sobie tylko wyobrazić.
W końcu walenie przeszło w uporczywe pukanie.
W końcu jego wrzaski zamieniły się w przeprosiny i błagania.
A w końcu, wreszcie, zniknął.
Poczekałam, aż usłyszę trzask zamykanych drzwi wejściowych i dźwięk jego samochodu niknący w oddali, zanim odważyłam się ruszyć z łóżka. Potem, kiedy już miałam pewność, że go nie ma, wrzuciłam Willow kilka kompletów ubrań do jej plecaka i zadzwoniłam do mojej najlepszej przyjaciółki, żeby powiedzieć jej, że to wreszcie się dzieje.
Odchodziłyśmy.
Roxy wpadła na podjazd mniej niż dziesięć minut później. Założyłabym się o wszystko, co kiedykolwiek miałam, że po drodze przeleciała na czerwonym przez każde skrzyżowanie.
Przywitała Willow jak zawsze, ukrywając niepokój w oczach za olśniewającym uśmiechem. – Hej, ślicznotko! Chcesz zrobić babski wieczór? Mam pizzę, lody i trzy rodzaje napojów gazowanych!
– Taa! – Willow, wciąż z opuchniętymi od płaczu oczami, niemal rzuciła się do SUV-a Roxy.
Ostatnie Rozdziały
#252 Rozdział 252 254
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2026#251 Rozdział 251 253
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2026#250 Rozdział 250 252
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2026#249 Rozdział 249 251
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2026#248 Rozdział 248 250
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2026#247 Rozdział 247 249
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2026#246 Rozdział 246 248
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2026#245 Rozdział 245 247
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2026#244 Rozdział 244 246
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2026#243 Rozdział 243 245
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2026
Może Ci się spodobać 😍
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników











