
Nieprzewidziane uwikłania
Sophie Ab~Mumin · W trakcie · 179.1k słów
Wstęp
Rozdział 1
Rozdział 1
Wpatrywałam się w list z ofertą pracy po raz chyba milionowy, wciąż nie do końca wierząc, że naprawdę go dostałam. Knight Industries – to Knight Industries – chciało właśnie mnie. Ta sama firma, która praktycznie trzyma w garści cały biznesowy Wschód Stanów, uznała, że nadaję się do ich zespołu korporacyjnego.
„Sophie Turner, menedżerka ds. operacji strategicznych”, wyszeptałam, sprawdzając, jak to brzmi. Zdecydowanie lepiej niż „Sophie Turner, Beta, która jest za mało Beta”.
Moja wilczyca aż się prężyła z dumy na to osiągnięcie, choć jednocześnie krążyła niespokojnie pod skórą. Zasłużyłyśmy na to same – bez układów w stadzie, bez wpływów partnera, tylko czysta umiejętność i upór.
No i co teraz, wszyscy, którzy mówili, że wojowniczki powinny zająć się „czymś bardziej odpowiednim”?
Poprawiłam marynarkę przed lustrem w pełnej długości, wygładzając idealnie gładki, granatowy materiał. Ten garnitur kosztował mnie miesięczne oszczędności, ale wyglądanie jak rasowa korporacyjna szychta miało znaczenie. Przynajmniej tak twierdziły wszystkie blogi o karierze.
– Dasz radę – rzuciłam do swojego odbicia, próbując wykrzesać z siebie choć odrobinę tej pewności siebie wojowniczej Luny, o którą wszyscy mnie posądzali. Dłonie wciąż lekko mi się trzęsły z ekscytacji, kiedy wsunęłam list do kieszeni.
Więź z przeznaczonym partnerem zadrżała ciepło w mojej piersi, niosąc ze sobą echo emocji Toma. Czuł się… zadowolony? Szczęśliwy? Coraz trudniej było mi ostatnio rozszyfrować tę więź, ale zrzucałam to na stres. Bycie parą Bet nie należało do prostych spraw.
Moja wilczyca szturchnęła mnie niecierpliwie. – Powiedz partnerowi. Pokaż partnerowi naszą siłę.
– Niedługo – obiecałam jej. Najpierw musiałam wyglądać perfekcyjnie. Tom zawsze powtarzał, że wygląd jest ważny dla przywódców stada.
Gdy wyszłam z domu naszego stada, uderzyło mnie wiosenne powietrze, niosąc znajome zapachy domu – sosny, świeżej trawy i tę jedyną w swoim rodzaju, cięższą nutę wilkołaczej woni. Młode wilki trenujące na podwórzu przerwały sparing, żeby się za mną obejrzeć. Kilkoro odruchowo spuściło wzrok – pełen szacunku, tak jak wypada wobec swojej Bety.
– No, Sophie, wyglądasz jak milion dolarów! – zawołała Maria, nasza uzdrowicielka. Zbierała zioła w swoim ogródku, ciemne włosy miała związane w byle jaki kok. – Randka z Tomem?
Uśmiechnęłam się szeroko, klepiąc się po kieszeni. – Jeszcze lepiej. Mam niezłe wieści do ogłoszenia.
– Najwyższa pora, żeby się coś dobrego u nas wydarzyło – mruknęła Maria, a jej twarz spoważniała. – Stado ostatnio… dziwnie się czuje. Niespokojnie.
Wiedziałam, o co jej chodzi. Napięcie w naszym Stadzie Srebrnego Księżyca narastało od tygodni. Wszyscy zwalali winę na zbliżające się rozmowy o ziemi, ale coś tu po prostu nie grało.
– Na pewno to tylko nasza wyobraźnia – oznajmiłam, starając się brzmieć pewniej, niż się czułam. – W końcu jesteśmy tu najsilniejszą watahą w okolicy.
Maria mruknęła coś wymijająco.
– Tylko uważaj, Sophie. Czasem sama siła nie wystarcza.
Moja wilczyca aż nastroszyła sierść na to zagadkowe ostrzeżenie, ale głos zachowałam lekki.
– Zawsze uważam. Widzimy się wieczorem na biegu watahy?
– Za nic bym nie odpuściła. – Maria wróciła do swoich ziół, ale czułam jej wzrok na plecach, kiedy odchodziłam.
Ścieżka do domu Toma wiła się przez najładniejszą część ziem naszej watahy. Na trawie rozsypane były polne kwiaty – te same, o których powiedział kiedyś, że „przypominają mu mój dziki charakter”, gdy odkryliśmy, że jesteśmy sobie pisani.
Dwa lata to niby niedużo, ale czasem wydaje się wiecznością. Wtedy wszystko było proste. Bogini Księżyca pobłogosławiła nas więzią przeznaczonych i tylko to się liczyło. Zanim polityka w watahcie i obowiązki Bety wszystko skomplikowały.
Zwolniłam, gdy dom Toma wyłonił się spomiędzy drzew. Jego czarny Jeep stał w podjeździe obok znajomej harleyki. Żołądek ścisnął mi się boleśnie.
– Spokojnie – mruknęłam do siebie. – Lily pewnie znowu pomaga mu z papierami.
Moja najlepsza przyjaciółka ostatnio ciągle kręciła się u Toma, pomagając mu ogarniać dokumenty watahy. Miało to sens – świetnie radziła sobie z papierologią, a Tom był zawalony obowiązkami Bety.
Mimo to coś mnie gryzło. Drobiazgi, które uparcie zamiatałam pod dywan. To, jak milkli, kiedy wchodziłam do pokoju. Jak Lily znała rozkład dnia Toma lepiej niż ja. Delikatne ślady jej perfum, które czasem czułam na jego ubraniach.
– Zaufaj partnerowi – syknęła moja wilczyca, ale sama brzmiała niepewnie.
Więź przeznaczonych drgnęła niespokojnie, gdy zbliżałam się do drzwi Toma. Moje wyostrzone zmysły wychwyciły odgłosy ze środka – szelesty, oddechy, coś jeszcze, czego nie potrafiłam… a może nie chciałam nazwać.
Drzwi były otwarte. Tom nigdy nie zostawiał otwartych drzwi. Tydzień temu robił całej wacie wykład o zasadach bezpieczeństwa.
– Halo? – zawołałam, wchodząc do środka. Cisza.
Dźwięki stały się wyraźniejsze, dobiegały z góry. Moja wilczyca skomlała, wyczuwając coś, czego ja wciąż rozpaczliwie odmawiałam przyjąć do wiadomości.
Poszłam za hałasem w stronę sypialni Toma, choć całe moje wojownicze wyszkolenie wrzeszczało, żebym zawróciła. Ubrania leżały porozrzucane w korytarzu jak okruszki chleba prowadzące prosto do katastrofy – męska koszula, koronkowy biustonosz. Ten biustonosz znałam. Byłam z Lily na zakupach, kiedy go kupiła.
Moja dłoń drżała, kiedy pchnęłam drzwi do sypialni. Cały mój świat rozsypał się na niezliczone, drobne kawałki.
Tom i Lily byli splątani w jego pościeli, ich ciała poruszały się razem w sposób, który aż nazbyt jasno mówił, co właśnie widzę. Więź przeznaczonych zawyła w bólu, tak ostrym, że aż wyrwał mi się zduszony oddech.
Lily spojrzała pierwsza, jej twarz w sekundę zmieniła się z rozpalonej namiętnością w obojętną, rozpoznając mnie. Ani śladu wstydu. Moja najlepsza przyjaciółka od dzieciństwa po prostu gapiła się na mnie, jakbym była irytującym przeszkadzaczem.
– Sophie – powiedziała tonem niemal znudzonym. – Jesteś wcześniej.
Wcześniej? To słowo uderzyło mnie jak policzek. Oni mnie się spodziewali. Oni to zaplanowali.
Tom odwrócił się powoli, jego spojrzenie spotkało się z moim. Więź między nami naprężyła się jak gumka recepturka tuż przed pęknięciem. Jak długo mnie zdradzał? Ile razy mnie obejmował, pachnąc nią?
Szczegóły wypalały mi się w mózgu: rozmazana czerwona szminka Lily na szyi Toma, ten zaborczy gest, gdy przesunął się, żeby zasłonić jej ciało, intymna swoboda ich pozycji. To na pewno nie był ich pierwszy raz. Może nawet nie dziesiąty.
List z decyzją wypadł z moich zdrętwiałych palców, opadając na podłogę jak martwy motyl. Dzikie kwiaty rozsypały się po dębowych deskach w jego pokoju, już zaczynając więdnąć. Tak jak każde moje marzenie o idealnym przeznaczonym i lojalnej najlepszej przyjaciółce.
Tom sięgnął po prześcieradło, poruszając się powoli, z rozmysłem. Bez paniki, bez żalu, bez gorączkowego szukania wytłumaczenia. On chciał, żebym ich tak zobaczyła.
– Jak długo? – Wyrwało mi się chropowato, jakby słowa ocierały gardło od środka.
– Czy to ma znaczenie? – Głos Toma był zimny, odcięty.
– Osiem miesięcy – odpowiedziała Lily, owijając się jego prześcieradłem z bezczelną swobodą, jakby należało do niej tak samo jak on. Dłoń położyła na jego ramieniu – jasny znak „mój”. – Od tamtej nocy, kiedy nie przyszłaś na radę stada, bo miałaś rozmowę kwalifikacyjną.
Rozmowę, dzięki której dostałam pracę w Knight Industries. Tej nocy Tom powiedział, że jest ze mnie dumny, bo gonię za marzeniami. Czy poszedł do jej łóżka prosto z mojego?
– Jesteś moją najlepszą przyjaciółką – wyszeptałam. – Moja siostra.
Lily zaśmiała się, dźwiękiem ostrym jak tłuczone szkło.
– Och, Sophie. Zawsze taka naiwna. Naprawdę myślałaś, że ktoś taki jak Tom będzie szczęśliwy z przeznaczoną, która go przyćmiewa? Z samicą, która nie potrafi po prostu zadowolić się rolą porządnej Luny?
Każde słowo wbijało się we mnie jak strzała, trafiając dokładnie w moje stare kompleksy. Za silna, za ambitna, za bardzo „nie taka”.
– To nie jest to, na co wygląda – powiedział Tom, ale jego oczy pozostały twarde. – Sama się o to prosiłaś, Sophie. Przeznaczona powinna wspierać swojego partnera, nie z nim rywalizować.
– Wspierać? – To słowo miało smak popiołu. – Tak jak ty mnie wspierałeś, śpiąc z moją najlepszą przyjaciółką?
– Nigdy nie miałaś być taką Betą, jakiej potrzebuje nasze stado – ciągnął, jakbym nic nie powiedziała. – Zawsze musiałaś coś udowadniać, zawsze ci było mało. Stadu trzeba stabilności.
Moja wilczyca zawyła w zdradzie, ten dźwięk wspinał mi się do gardła. Lata treningu wojowniczki pozwoliły mi to stłumić. Wojownicy się nie łamią. Nawet kiedy cały ich świat staje w płomieniach.
– Bogini Księżyca nas sobie wybrała – wyszeptałam, nienawidząc drżenia w swoim głosie. – Jesteśmy przeznaczonymi.
– Bogini też się myli – odparł Tom. – A może to właśnie jej sposób, żeby pokazać nam, jak ma być naprawdę. Lily zna swoje miejsce. Będzie porządną Betą.
Usta Lily wygięły się w subtelny uśmieszek, a jej spojrzenie wbiło się w moje z cichym triumfem. Wygrała. W końcu zabrała mi coś, co naprawdę kochałam i czego nie mogła mieć inaczej.
– Czy kiedykolwiek mnie kochałeś? – zapytałam, choć odpowiedź była ostatnią rzeczą, jaką chciałam usłyszeć.
– Kochałem to, kim myślałem, że możesz być – powiedział Tom. – Ale wybrałaś, że będziesz… tym.
Więź przeznaczonych pulsowała raz, gwałtownie, a pierwsze pęknięcie rozeszło się po niej jak pajęczyna. Wkrótce formalnie mnie odrzuci, odbierze mi status Bety, zostawi mnie bez stada i bez partnera. Wszystko, na co harowałam latami, zniknie tylko dlatego, że odważyłam się chcieć więcej, niż pozwalała tradycja.
Zrobiłam jeden krok do tyłu, potem drugi. Strategiczny odwrót, dokładnie jak uczyli na treningach bojowych. Zawsze mieć drogę ucieczki. Nigdy nie pozwól wrogowi zobaczyć twojej krwi.
– Zebranie stada jest dziś wieczorem – powiedział Tom tonem, jakby sprawa była już dawno postanowiona. Jakby ze mnie już zszedł. – Nie utrudniaj tego bardziej, niż trzeba.
Uśmieszek Lily jeszcze się poszerzył.
– Pomogę ci się spakować, bestie. Tak… sentymentalnie, za stare czasy.
Odwróciłam się i uciekłam, zostawiając za sobą kwiaty, list, moją najlepszą przyjaciółkę, mojego przeznaczonego – i ostatnie kawałki dziewczyny, którą kiedyś byłam.
Bogini Księżyca obdarzyła mnie idealnym partnerem. Ale nigdzie nie było napisane, że to, co bierzemy za błogosławieństwo, może się okazać naszym najgorszym koszmarem.
Po prostu nigdy nie pomyślałam, że mój koszmar będzie miał twarz mojej najlepszej przyjaciółki.
Ostatnie Rozdziały
#101 Rozdział 101
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#100 Rozdział 100
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#99 Rozdział 99
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#98 Rozdział 98
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#97 Rozdział 97
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#96 Rozdział 96
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#95 Rozdział 95
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#94 Rozdział 94
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#93 Rozdział 93
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#92 Rozdział 92
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












