
Opiekunka Dziecka Miliardera
Lola Ben · Zakończone · 69.4k słów
Wstęp
Czy Grace będzie w stanie skupić się na opiece nad jego pięcioletnim dzieckiem? Czy może da się rozproszyć i wplącze się w intensywną relację z nieodpartym Dominikiem Powersem?
Rozdział 1
„Dzień dobry, kochanie.” Moje oczy otworzyły się szybciej niż palce Thanosa. Skupiłam wzrok na znajomym suficie nade mną, nie chcąc zobaczyć nieznajomego, z którym skończyłam poprzedniej nocy z powodu mojego pijanego stanu. Moja głowa zaczęła pracować na pełnych obrotach, próbując zrozumieć, co się wydarzyło poprzedniej nocy.
Jedno było pewne; weszłam do klubu pijana, a potem upiłam się jeszcze bardziej. Musiałam sobie przypomnieć, z kim się przespałam, żeby wiedzieć, z kim mam teraz do czynienia.
Ech… kogo ja oszukuję? Niczego nie pamiętam. Moje nocne życie to pieprzony cykl. Pieprzony. Pieprzony cykl.
Więc przygotowałam się na spotkanie z mężczyzną, którego głupio przyprowadziłam do domu, żeby uprawiać z nim szalony seks w stanie nietrzeźwości. Seks, którego nigdy nie będę pamiętać. To był idealny rodzaj, bo nie radzę sobie dobrze z poczuciem wstydu.
Moja głowa bolała strasznie, gdy usiadłam, musiałam głośno jęknąć i złapać się za głowę. To było jak nowe uczucie każdego dnia, jeszcze nie przyzwyczaiłam się do skutków mojego szalonego nocnego życia. Odrzuciłam ogromną masę moich długich czarnych włosów z twarzy obiema rękami, wciąż trzymając się za głowę.
Przede mną siedział uśmiechnięty, uroczy Azjata, prawdopodobnie Indonezyjczyk. Odwzajemniłabym jego uśmiech, bo był zaraźliwy, ale w mojej głowie wciąż toczyła się bitwa.
„Dzień dobry, Rose.” Cholera. Musiałam wczoraj przyjąć inną tożsamość.
„Cześć.” Próbowałam brzmieć radośnie, ale moje usta były zbyt leniwe, żeby to zrobić.
„Zrobiłem ci sok na kaca. To specjalność mojej babci.”
Zmrużyłam oczy na zielony sok podsunięty mi pod nos. „Twoja babcia też ma kaca?” Zaśmiał się, a jego ruchy wibrowały łóżkiem, co sprawiło, że poczułam ostry ból w głowie.
„Ała. Ała.” Złapałam się mocno za głowę, marszcząc twarz, żeby pokazać ból, który czułam.
„O mój Boże, wszystko w porządku?” Nie brzmiał jak Azjata.
„Mógłbyś może nie śmiać się. Moja głowa…” Otworzyłam oczy i spojrzałam na kubek w jego ręce. Nie zadając sobie trudu, żeby zapytać, co dokładnie zawiera, wyrwałam mu kubek z ręki i wypiłam połowę zawartości bez przerwy. Kiedy w końcu zrobiłam przerwę w piciu, spojrzałam na niego i dałam mu krótki uśmiech, który on odwzajemnił szeroko.
„Poczujesz się lepiej bardzo szybko.” Skinęłam głową i postanowiłam rozejrzeć się po pokoju, żeby zobaczyć, jakie szkody mogliśmy wyrządzić. Ale wszystko wyglądało schludnie. Nawet moja szuflada była bardzo uporządkowana. Na co dzień nigdy taka nie jest.
Moje oczy powędrowały na podłogę, nie było śladu porozrzucanych ubrań. Mój ręcznik był złożony na końcu łóżka. Zdezorientowana spojrzałam na Pana Uroczego, który wciąż uśmiechał się do mnie, jakbym była jego ulubioną grą wideo.
„Uh…” Zatrzymałam się, zdając sobie sprawę, że nadal nie znam jego imienia. Szczerze mówiąc, nie jestem przyzwyczajona do poznawania imion mężczyzn, których znajduję w moim łóżku następnego dnia. Proste „dzięki” i „do widzenia” załatwia sprawę.
Jakby wiedział, co mam na myśli, odpowiedział. „David. Mam na imię David.”
Uśmiechnęłam się ponownie, a potem odstawiłam do połowy pełny kubek na mały stołek obok łóżka. „David… Dlaczego mój pokój wygląda jak nieużywany pokój hotelowy?”
„Och, wczoraj wieczorem, kiedy wróciliśmy z klubu, mamrotałaś coś o tym, że chciałabyś mieć dżina, który posprzątałby twój pokój. Było zabawnie patrzeć, jak udajesz Aladyna.”
Moje oczy rozszerzyły się, gdy przetwarzałam to, co właśnie powiedział. „Więc nie... uprawialiśmy seksu?”
Wstał i powiedział: „Nie.”
„Co?” Byłam w szoku. „Jesteś pewien?”
„Tak. Powiedziałaś, że chcesz, ale myślałaś, że jestem gejem, bo rozmawiałem z barmanem. Więc po prostu kazałaś mi zabrać cię do domu i oto jesteśmy.” Położył ręce na biodrach i znów szeroko się uśmiechnął.
„Wow.” Wciąż byłam w szoku. Łamię swój schemat i jestem w szoku. A David tutaj nie wygląda na geja, albo…
„Jesteś gejem?”
„Nie. Szczerze mówiąc, wczoraj bardzo chciałem cię przelecieć, ale z jakiegoś powodu po prostu nie mogłem tego zrobić.” Wzruszył ramionami, udając obojętność.
„Wow.” Zgodnie z jego słowami, mój ból głowy już się zmniejszył, co oznaczało, że czas iść do pracy. Próbowałam przypomnieć sobie, jaki to dzień, poniedziałek, wtorek? Nieważne, muszę się przygotować do pracy. Mam nadzieję, że nie zobaczę zombie, kiedy spojrzę w lustro.
„Muszę iść sprawdzić, co gotuję.” On też robi śniadanie? Aww.
„Chciałabyś coś zjeść?” Skinęłam głową na tak i wstałam z łóżka.
„Czekaj.” Zatrzymałam Davida, który już był przy drzwiach. Odwrócił się i uniósł brew.
„Która jest godzina?”
„Uh... ostatnio sprawdzałem, było dziesiąta trzydzieści albo coś koło tego.”
„Och, okej... Co?” Krzyknęłam. „Jesteś pewien, że masz dobrą godzinę?”
„Tak. Powinno być już jedenasta.”
Moje oczy jeszcze bardziej się rozszerzyły, a głowa trochę zakręciła.
„David, jestem cholernie spóźniona do pracy!” Krzyknęłam ponownie i szybko zdjęłam ubranie, które miałam na sobie wczoraj, moje piersi w biustonoszu i naga wagina były skierowane w stronę Davida, który, przysięgam, jęknął. Natychmiast się wycofał i powiedział, żebym się pospieszyła.
„Proszę, zapakuj mi śniadanie!” Chwyciłam ręcznik i pobiegłam do łazienki na szybki prysznic. Mogłam zdecydować się na nadmierne spryskanie ciała perfumami różnych marek, ale nie podobał mi się mój zapach, musiałam poświęcić te pięć minut.
W mgnieniu oka miałam na sobie niebiesko-srebrne spodnie w kratę i niebieski t-shirt, do tego bardzo wygodne czarne wsuwane buty. Chwyciłam telefon i torbę do pracy i wybiegłam z pokoju.
„David, moje śniadanie jest gotowe?” Wyszedł z kuchni, gdy wychodziłam z pokoju, miał w ręku brązową torbę i podał mi ją. Podziękowałam mu, chwyciłam klucze do samochodu z miejsca, gdzie je zostawiłam, i wybiegłam z mieszkania. Dopiero gdy wsiadłam do samochodu, przypomniałam sobie, że zapomniałam powiedzieć Davidowi, żeby upewnił się, że wyjdzie, zanim wrócę.
Ale to był najmniejszy z moich problemów. Szybko wycofałam samochód z garażu, czując wdzięczność, że moje mieszkanie jest na parterze. Gdy tylko włączyłam się do ruchu na zatłoczonych ulicach Manhattanu, jechałam bardzo szybko i nieostrożnie skrótem do mojego miejsca pracy. Na szczęście żaden policjant nie był za mną, więc kiedy w końcu dotarłam na miejsce, nie miałam kolejnego powodu, żeby być zatrzymaną.
Chwyciłam swoje rzeczy i wbiegłam do dwupiętrowego budynku. Czułam na sobie spojrzenia, gdy biegłam do swojego stanowiska, mając nadzieję, że moja przyjaciółka znów mnie pokryła i że szef nie jest w pobliżu. W końcu dotarłam na górę i do swojego stanowiska, ciężko dysząc.
Położyłam ręce na biurku, opierając się o ścianę, żeby się uspokoić. Powoli zsunęłam się po ścianie, aż usiadłam na podłodze.
„Grace, to ty?” Usłyszałam głos mojej partnerki, Samanthy, wołającej ze swojego miejsca. Nie mogąc odpowiedzieć, bo wciąż próbowałam złapać normalny oddech, uniosłam prawą rękę, żeby jej odpowiedzieć. W mgnieniu oka moja blond współpracowniczka kucnęła przede mną, trzymając butelkę wody przy moich ustach. Piłam wodę tak szybko, że Sam nie mogła powstrzymać się od rozbawionego patrzenia na mnie.
Wypiłam całą butelkę, wydałam zadowolony westchnienie, a potem wskazałam na biuro szefa, pytając, czy jest w pobliżu.
„Grace, obawiam się, że szef tym razem nie będzie dla ciebie łaskawy. Czekał na twoje zgłoszenie pracy i ponieważ cię nie było, zaczął przysięgać, że cię zwolni. Próbowałam cię pokryć, ale nie mogłam. Ja…”
Jej głos wkrótce stał się bardzo, bardzo odległy, gdy zrezygnowana pogrążyłam się w swoich myślach. Moment, którego tak bardzo się obawiałam, nadszedł. Szczerze mówiąc, nie zdziwiłabym się, gdybym została zwolniona. W pewnym sensie na to zasługuję.
Z grudkami emocji w gardle wróciłam do rzeczywistości i spojrzałam na Sam, która patrzyła na mnie z troską. Położyła rękę na moim ramieniu z miłością.
„Grace, wiem, że ostatnie tygodnie były dla ciebie trudne. Ale styl życia, który wybrałaś, żeby sobie z tym poradzić, w pewnym sensie cię niszczy i nie lubię cię takiej widzieć.”
Miałam jej odpowiedzieć, gdy usłyszałam stanowczy głos mojego szefa, który wołał moje imię. Szybko wstałam, prawie upadając, gdyby Sam nie złapała mnie na czas. Otrzepałam tył spodni i skinęłam głową do Sam, która życzyła mi powodzenia. Naprawdę go potrzebowałam na tym etapie.
„Panno Sands! Gdzie, do cholery, jest pani tyłek?” Och. Jest wściekły. Cholera.
Wybiegłam z biura i skierowałam się do jego, wpadając na kogoś po drodze.
„Hej! Uważaj!” zawołała osoba, unosząc ręce w proteście.
„Przepraszam, przepraszam, przepraszam,” powtarzałam, kontynuując bieg do biura szefa. Kiedy dotarłam, wzięłam chwilę, żeby złapać oddech; potem pchnęłam szklane drzwi, które nas oddzielały.
„Dzień dobry, panie,” przywitałam się z postacią za dużym drewnianym biurkiem, na którym z jednej strony były ułożone papiery, na środku laptop otoczony dwoma ramkami, a obok laptopa leżał telefon. Gdy poprawił okulary na nosie, jego niebieskie oczy spotkały się z moimi. Wiedziałam, że jestem w tarapatach; jego twarz była spokojna, ale wyrażała najgłębszą złość.
Wstał, odpychając krzesło z impetem. Przeciągnął ręką przez włosy, teraz przetykane srebrnymi pasmami, wsunął ręce do kieszeni spodni od garnituru i podszedł do mnie. Zatrzymał się około dwóch metrów ode mnie, patrząc na mnie, jakby próbował czytać moje myśli. Nie mogąc znieść jego spojrzenia, spojrzałam na białą kafelkową podłogę, życząc sobie, żeby po prostu coś powiedział—cokolwiek.
Ciężkie westchnienie przerwało ciszę, ale nie odezwał się od razu. Po kilku sekundach przemówił. „Spójrz na mnie, Sands.” Powoli podniosłam głowę, przygryzając dolną wargę, żeby nie wybuchnąć płaczem, gdy zaczynał się lekki ból głowy. „Obawiam się, że posunęłaś się za daleko, Sands,” powiedział z niepokojącym spokojem. „Ostatnim razem, gdy się spóźniłaś, powiedziałaś, że to się nie powtórzy. Powiedziałaś to prawie dziesięć razy w ciągu trzech tygodni, co jest nie do przyjęcia dla takiego pracownika jak ty.” Mrugnął gwałtownie i głęboko westchnął, zanim kontynuował.
Cofnął się dalej, podszedł do okna i spojrzał na zewnątrz, prawdopodobnie na park. „Dziś mieliśmy zebranie zarządu i miałem przedstawić pracę, którą ci zleciłem w zeszłym tygodniu, ale nigdzie cię nie było, a twojej pracy również.” Odwrócił się, żeby znów na mnie spojrzeć. „Przykro mi, Sands, ale nie możemy tolerować takiego zachowania. Członkowie zarządu poprosili mnie, żebym... cię zwolnił.” Wyszeptał te ostatnie słowa, jakby nie lubił ich wypowiadać.
Wypuściłam wstrzymywany oddech, moje ciało lekko drżało. Nie mogąc znaleźć żadnej sensownej odpowiedzi na jego domyślne pytanie o moje samopoczucie, po prostu skinęłam głową i wyszłam z jego biura, czując niezwykłą ciężkość w piersi. Zrezygnowana dotarłam do swojego biurka i opadłam na krzesło. Samantha podeszła, a gdy dotarła do mojego biurka, spojrzałam na nią z grymasem, łzy groziły, że zaraz spłyną.
„Och, Grace. Tak mi przykro,” powiedziała, jej czekoladowy zapach otulił mnie, gdy pochyliła się, żeby mnie objąć. Wtedy zaczęłam płakać, lamentując nad moją obecną sytuacją życiową i przypominając sobie trudności sprzed prawie dwóch lat, co tylko nasiliło moje szlochy. Sam kołysała mnie uspokajająco, głaszcząc moje ramię.
„Tak mi przykro. Tak, tak mi przykro,” szeptała.
„Dlaczego ci przykro? Sama to na siebie sprowadziłam,” pociągnęłam nosem, płacząc w jej pierś. W końcu się opanowałam, otarłam łzy i powiedziałam Sam, że wszystko w porządku. Chociaż jej wyraz twarzy pokazywał niedowierzanie, puściła mnie z objęć. Wzięłam swoją torbę, wyjęłam pracę, którą miałam złożyć, i położyłam ją na biurku. Po chwyceniu telefonu wstałam, żeby stanąć przed Sam, walcząc z nową falą łez.
„Dziękuję ci za wszystko, Samantha. Ale powinnam już iść, żeby w pełni rozpocząć mój pierwszy dzień bez pracy,” powiedziałam. Uśmiechnęła się smutno i krótko mnie przytuliła.
„Wyślę twoje rzeczy później; po prostu idź do domu i odpocznij,” poradziła. Skinęłam głową i skierowałam się do drzwi, ale zatrzymała mnie, chwytając za rękę. „Musisz przestać z tymi bezsensownymi nocnymi wyjściami; one cię zabijają, Grace.” Ciężko westchnęłam i znów skinęłam głową. Ścisnęła moją rękę pocieszająco, zanim ją puściła.
Powtórzyła, że wyśle moje rzeczy później, a ja opuściłam pokój, wkraczając w moje zmienione życie, czując się bardziej jak zombie, którego obawiałam się zobaczyć w lustrze tego ranka.
Ostatnie Rozdziały
#43 Książka druga- Zaplątane z nauczycielem zastępczym
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#42 Bonus walentynkowy - dwa ❤️
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#41 Bonus walentynkowy - jeden ❤️
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#40 Rozdział bonusowy - piąty ❤️
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#39 Rozdział bonusowy - czwarty ❤️
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#38 Rozdział bonusowy - trzeci ❤️
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#37 Rozdział bonusowy - dwa ❤️
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#36 Rozdział bonusowy - pierwszy
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#35 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#34 Trzydzieści cztery
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.












