
Pocałunek Księżyca
Sheila · Zakończone · 222.1k słów
Wstęp
"Twoja matka, Amy, była pielęgniarką na oddziale ratunkowym w lokalnym szpitalu w New Jersey. Była piękna, miała dobre serce i zawsze była gotowa ratować życie. 'Jedno życie stracone to jedno życie za dużo.' Tak zawsze mówiła, kiedy próbowałem ją namówić, żeby spędzała ze mną więcej czasu. Kiedy powiedziała mi, że jest z tobą w ciąży, odrzuciłem tę ciążę. To był największy błąd mojego życia. Kiedy w końcu to zrozumiałem, było już za późno." Mój tata westchnął. "Wiem, co myślisz, Diana. Dlaczego na początku cię nie chciałem, prawda?" Skinęłam głową.
"Nie jesteśmy Sullivanami. Moje prawdziwe imię to Lucas Brent Lockwood. Jestem Alfą bogatej watahy z New Jersey i Nowego Jorku. Jestem wilkołakiem. Twoja matka była człowiekiem, co czyni cię tym, co nazywają półkrwi. W tamtych czasach wilkowi nie wolno było związać się z człowiekiem i mieć potomstwo. Zazwyczaj za to wyganiano cię z watahy... by żyć jako wyrzutek."
"Miałem być pierwszym Alfą, który złamie tę zasadę, by wziąć twoją matkę za swoją partnerkę, swoją Lunę. Mój ojciec i brat spiskowali razem, żeby do tego nie doszło. Zabili twoją matkę, mając nadzieję, że umrzesz razem z nią. Kiedy przeżyłaś, zabili ludzką rodzinę twojej matki, żeby zabić ciebie. Ja, twój wujek Mike i inny Alfa z sąsiedniej watahy uratowaliśmy cię z masakry. Od tamtej pory ukrywamy się, mając nadzieję, że moja dawna wataha nas nie znajdzie."
"Tato, próbowali mnie zabić, bo jestem półkrwi?"
"Nie, Diana. Próbowali cię zabić, bo jesteś moim dziedzicem. Jesteś przeznaczona, by zostać Alfą Watahy Lotosu."
Rozdział 1
Amy
Grudzień, 2003
To była zimna grudniowa noc. Świeża warstwa śniegu pokrywała wysokie drzewa oraz ziemię otaczającą drogę, którą jechałam. Jechałam już dobre trzydzieści minut, ale nie widziałam żadnego innego pojazdu oprócz mojego. Naprawdę żałowałam, że pojechałam aż do domu mojej koleżanki, żeby świętować jej urodziny. To była długa droga powrotna do miasta, a ja byłam sama i w ciąży. Powinnam była posłuchać swojego instynktu i po prostu wrócić prosto do domu. No cóż, takie jest życie. Byłoby, mogłoby, powinno.
Jak to mówią, powoli, ale do celu. Jechałam powoli, wiedząc, że las jest domem dla stada jeleni. Nie chciałam przypadkiem potrącić żadnego ani mieć wypadku, wiedząc, że jestem prawie w ósmym miesiącu ciąży. Włączyłam radio, żeby dotrzymało mi towarzystwa, i patrzyłam przez przednią szybę, podziwiając pełnię księżyca i gwiazdy migoczące na czystym nocnym niebie. To była taka piękna noc. Chciałabym, żeby taka była w Wigilię. Ach, niedługo będą Święta. Jechałam cicho, słuchając radia, wyobrażając sobie następne Święta z moją córeczką. Zaczęłam śpiewać razem z piosenką w radiu, stukając palcami o kierownicę, wyobrażając sobie idealne Święta z moją córką.
Poczułam, jak Diana daje mi mocnego kopniaka w proteście przeciwko mojemu śpiewaniu, i instynktownie pogłaskałam brzuch. Wiem, kochanie, też chcesz spać, ale mama musi nas najpierw zawieźć do domu. Nie martw się, wypiję szklankę ciepłego mleka dla ciebie, jak tylko wrócimy do domu.
Wkrótce będę samotną matką. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że moje życie tak się potoczy, bez męża i bez kogoś, kogo moja córka mogłaby nazywać tatą. A jednak, zakochujesz się i popełniasz błędy. Kosztowne błędy. Kiedy powiedziałam mu, że jesteśmy w ciąży... cóż, że ja jestem w ciąży, dał mi pieniądze na aborcję i powiedział, że jeśli zdecyduję się zatrzymać dziecko, nie chce mieć nic wspólnego z "mieszańcem". Nie rozumiałam, co miał na myśli mówiąc "mieszańcem", ale w pełni zrozumiałam, że nie chciał być ojcem. Płakałam przez miesiące, że byłam taką idiotką. Jak mogłam być tak nieostrożna?
Po tym, jak się wycofał, zdecydowałam, że powinnam zrobić to, co powiedział, i poddać się aborcji. Oczywiście, byłam finansowo stabilna, żeby wychować dziecko sama, ale wiedziałam dobrze, że to będzie walka. Moi rodzice mieli trudności z pogodzeniem pracy i opieką nade mną i moim bratem, co dopiero, gdyby rodzic był sam? Użyłam tego rozumowania, żeby usprawiedliwić aborcję, i poszłam do kliniki.
Kiedy siedziałam w poczekalni kliniki aborcyjnej, czekając na swoją kolej, zaczęłam mieć wątpliwości. Nie mogłam uwierzyć, że kiedykolwiek rozważałabym zabicie własnego dziecka. Mojego. Pogłaskałam płaski brzuch, przepraszając za chwilę słabości. Szybko podeszłam do stanowiska pielęgniarek i powiedziałam im, że zmieniłam zdanie. Powiedzieli mi, że jeśli nadal mam wątpliwości, czy powinnam je zatrzymać, mogą przeprowadzać aborcje tylko w pierwszym trymestrze. Inną opcją było oddanie dziecka do adopcji. Powiedziałam im, że nie mam już żadnych wątpliwości i będę dbać o swoje dziecko. Jedna z pielęgniarek dała mi wtedy wizytówkę grupy wsparcia dla samotnych matek. Miałam zostać samotną matką! Pokręciłam głową i zaczęłam płakać. Pielęgniarka przytuliła mnie i powiedziała: "No już, już. Jestem samotną matką pięknego chłopca. Nigdy nie żałowałam, że go zatrzymałam. Ty też będziesz czuła to samo."
A teraz spójrz na mnie, jestem wielka jak wieloryb i zaraz urodzę. Muszę dokończyć przygotowania na twoje przyjście, Diano. Nasze baby shower odbędzie się wkrótce i wiem, że dostanę wszystkie potrzebne rzeczy od rodziny i przyjaciół.
Moi rodzice nie byli zbyt szczęśliwi, kiedy powiedziałam im, że jestem w ciąży bez ojca w zasięgu wzroku. Mój starszy brat jednak był podekscytowany. Kolejny do rodziny Williamsów. Myślę, że jego ekscytacja udzieliła się moim rodzicom, bo teraz myślą tylko o małej Dianie.
Diana. Zawsze kochałam to imię. To imię bogini, dokładniej Bogini Księżyca. Znowu spojrzałam na księżyc. Wielki, piękny i samotny. Tak jak ja w tej chwili. Zaśmiałam się z własnego żartu.
Nagle zobaczyłam go stojącego przed moim samochodem i nawet gdy nacisnęłam hamulce, uderzyłam go. Mój samochód zjechał na pobocze i zatrzymał się. O mój Boże! Potrąciłam kogoś! Szybko odpięłam pas bezpieczeństwa i wysiadłam z samochodu, żeby zobaczyć, czy jest ranny i potrzebuje pomocy medycznej. Wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer 112.
"112. Jakie jest twoje zgłoszenie?" zapytała operatorka.
"Potrąciłam kogoś samochodem. Przysięgam, nie widziałam go." Próbuję wyjaśnić operatorce, szukając go wzrokiem. Gdzie on jest? Nie mógł być daleko. Chodzę w górę i w dół drogi, szukając jakiegokolwiek śladu. Czy to sobie wyobraziłam? Spoglądam na mój samochód i widzę lekko wygięty zderzak. Na pewno coś uderzyłam. Może to był jeleń.
"Operatorko, przepraszam. Myślę, że potrąciłam jelenia. Jadę przez las Słoneczny Księżyc i jest naprawdę ciemno. Musiałam sobie wyobrazić, że to był człowiek. Przepraszam za nieporozumienie."
"W porządku, proszę pani. Otrzymujemy takie zgłoszenia cały czas. Najlepiej wrócić do samochodu i jechać do domu. Zostanę na linii, dopóki nie będzie pani bezpiecznie w samochodzie." powiedziała uprzejmie operatorka.
"Jasne, to naprawdę miłe z pani strony." Wkładam telefon do kieszeni płaszcza i podnoszę głowę, żeby spojrzeć na las. Słyszę pisk sowy i wycie wilka. To mnie przekonuje. Lepiej wrócić do samochodu, gdzie jest bezpiecznie.
Odwracam się i idę w stronę samochodu, patrząc na asfalt, żeby znaleźć jakikolwiek dowód tego, co właśnie uderzyłam, zanim odjadę. Byłam tak pochłonięta tym, co robiłam, że nie zauważyłam mężczyzny stojącego obok mojego samochodu.
"Ładna noc na spacer, co?" powiedział głębokim, złowrogim głosem. Poczułam, jak krew zamarza mi w żyłach. Powoli podniosłam wzrok, żeby zobaczyć, kto właśnie mówił. To, co zobaczyłam, sprawiło, że włosy na karku stanęły mi dęba, a serce zaczęło bić jak oszalałe.
Był to duży mężczyzna, ponad 180 cm wzrostu, z krzaczastymi brązowymi włosami i czarnymi oczami. Miał na sobie ubrania myśliwego i duże czarne buty wojskowe. Opierał się niedbale o mój samochód, z rękami skrzyżowanymi na piersi, wyraźnie rozbawiony, że jestem sama i nikt nie usłyszy mojego krzyku o pomoc. Wkładam drżące ręce do kieszeni, żeby wyciągnąć telefon, ale on mnie powstrzymuje.
"Nie ma potrzeby wyciągać telefonu. Nie zdążą tu dotrzeć na czas." szydził, a ja zauważyłam, że miał kły. Kły? Słyszałam o wampirach i wilkołakach w bajkach, ale one nie mogą być prawdziwe. Czy mogą?
"Nie udawaj niewiniątka, kobieto. Wiesz, kim jestem. Jesteś taka sama. Czułem cię z daleka." Jego oczy stały się ciemniejsze, wyraźnie zły na mnie.
"Przepraszam, panie, jeśli pana potrąciłam samochodem. Nie widziałam pana. Jestem gotowa dać panu wszystko, co mam. Pieniądze, biżuterię, tylko proszę, nie krzywdź mnie i mojego dziecka. Proszę, błagam." Moje usta drżały, a ja miałam trudności z mówieniem z powodu strachu, który czułam. Czułam, jak nogi zaczynają się pode mną uginać. Wymagało to ode mnie całej siły woli, żeby utrzymać się na nogach.
"Nie potrzebuję twoich pieniędzy. Potrzebuję, żeby twoi przestali wchodzić na moje terytorium i sprawiać problemy mojej watahy. Myślę, że muszę dać przykład, żeby twoi już nigdy nie mieli ochoty wchodzić na moje terytorium." W mgnieniu oka był tuż przede mną. Złapał mnie za ramię i wykręcił je. Krzyknęłam z bólu, a mój krzyk odbił się echem po lesie.
"Proszę, przestań. Moje dziecko..." Poczułam, jak woda spływa mi po nogach. Odeszły mi wody. Zaczęłam przedwcześnie rodzić.
"Ty i twoje dziecko umrzecie tej nocy."
"Nie, proszę. Odeszły mi wody. Muszę jechać do szpitala." błagałam go, szlochając. To nie może się dziać. Boże, co zrobiłam, żeby na to zasłużyć?
"Ty umrzesz, twoje dziecko umrze i nikt nigdy nie znajdzie twojego ciała." Użył jednej ręki, żeby wykręcić mi ramię za plecy, a drugą chwycił moją głowę i ugryzł mnie w szyję, wyrywając kawałek mięsa z mojego gardła. Krzyknęłam ponownie, ból z szyi przeszywał moje ciało.
Pchnął mnie na ziemię, a ja przycisnęłam obie ręce do szyi, żeby powstrzymać krwawienie. "To dostają Rogale, gdy wchodzą na moje terytorium!" krzyknął na mnie. Kopnął mnie dużym czarnym butem, a ja przewróciłam się na plecy. Słyszałam jego kroki na lodowatym asfalcie, a potem zniknął, zostawiając mnie samą na środku drogi jak potrącone zwierzę.
Leżałam na zimnym, zamarzniętym asfalcie, łzy płynęły mi po policzkach, patrząc na księżyc na niebie. Myślałam o Bogini Księżyca i cicho modliłam się o cud.
Przypomniałam sobie o telefonie i wyciągnęłam go z płaszcza. Słyszałam, jak operatorka gorączkowo pyta, czy potrzebuję pomocy. "Po-móżcie mi..." próbowałam powiedzieć, ale krew sprawiła, że mój głos był niesłyszalny.
Zakaszlałam, a gęsta krew zaczęła tryskać z moich ust, tworząc czerwone bąbelki. Czułam, jak ciepła krew wypływa z mojej szyi, tworząc kałużę na lodowatym asfalcie, sprawiając, że moje włosy przyklejały się do ziemi. Moje serce zaczęło zwalniać, każdy jego skurcz dźwięczał mi w uszach. Moje oczy zaczęły się zamykać, a moje życie nagle przemknęło mi przed oczami.
Więc tak miałam umrzeć...
W ciąży, samotna i zakrwawiona.
Spojrzałam ostatni raz na księżyc i przysięgłabym, że poczułam, jak światło księżyca całuje mnie w policzek.
Ostatnie Rozdziały
#118 Epilog III
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#117 Epilog II
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#116 Epilog I
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#115 Rozdział 115 Alfa wśród Alf
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#114 Rozdział 114 Oślepiony
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#113 Rozdział 113 Śmierć Erica i Chase Lockwoodów
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#112 Rozdział 112 Brak kontroli
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#111 Rozdział 111 Triada Błogosławionego Księżyca
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#110 Rozdział 110 Błyszczący czarny marmur
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#109 Rozdział 109 Dylemat
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.
Niania i Alfa Tatuś
Gdy upiłem się w barze, nie spodziewałem się, że przeżyję najlepszy seks w życiu.
A następnego ranka również nie spodziewałem się, że obudzę się i odkryję, że mój partner z jednorazowej przygody był Alfą miliarderem, szefem mojego chłopaka...
Jak potoczą się sprawy, gdy przypadkowo zostanę nianią jego 5-letniej córki na pełen etat?
Jak to się stało? Jak to możliwe, że w końcu znalazłem pracę, tylko po to, aby okazało się, że mój nowy pracodawca to ta sama osoba, z którą miałem jednorazową przygodę zaledwie dwie noce temu?
"Nie wiedziałem, że będziesz pracodawcą. Gdybym wiedział, nie aplikowałbym..."
"Nic się nie stało. Wiedziałem, że to ty, gdy cię zatrudniałem. Zrobiłem to celowo."
Zmarszczyłem brwi. "Co masz na myśli?"
Udawane związanie z potężnym wrogiem mojego byłego
Moja siostra Beatrice dostała wszystko – miłość, uwagę, traktowano ją jak złote dziecko.
Ja dostawałam ochłapy i ciągłe przypomnienia, że nigdy nie jestem dość dobra.
Aż odkryłam, że Niall – boski Alfa z sąsiedniej watahy – jest moim przeznaczonym partnerem.
Wreszcie miała nadejść moja kolej, żeby to mnie wybrano.
Boże, jaka ja byłam naiwna.
Cztery lata narzeczeńskiego piekła.
Rozjaśniałam włosy, żeby pasowały do jego gustu. Wciskałam się w obcisłe sukienki, grałam jego osobistą służącą – tylko po to, żeby usłyszeć, że bardziej nadaję się na pokojówkę niż na partnerkę.
Tylko dlatego, że jego serce należało do mojej siostry.
Tamtej nocy przypadkiem strąciłam ramkę z ich zdjęciem.
Uderzył mnie. Mocno. Powiedział, że nigdy jej nie dorównam.
Więc odciągnęłam mu w policzek, podarłam ich zdjęcie i przyjęłam odrzucenie.
Myślałam, że to koniec.
Do chwili, gdy zobaczyłam ich w klubie, jak śmieją się z tego, jaka byłam żałosna przez te cztery lata starań.
Całe to narzeczeństwo było ich chorym żartem.
Pijana i wściekła zrobiłam coś skrajnie głupiego z moim tajemniczym sąsiadem.
Alfa Hudson – twarz jak wyrzeźbiona przez bogów, niebezpieczeństwo w każdej idealnie skrojonej linii garnituru.
Najważniejsze?
Jest największym wrogiem mojego byłego.
No i? Najlepszy seks w moim życiu.
Byłam pewna, że to będzie jednorazowy numer, żeby o wszystkim zapomnieć.
Znowu pudło.
On jest bogatszy od Nialla, potężniejszy niż moja rodzina i nieskończenie bardziej niebezpieczny.
I wcale nie zamierza mnie wypuścić z rąk.
Tym razem nie będę niczyją opcją „na zastępstwo”.
Potrójny Alfa: Moi Przeznaczeni Partnerzy
„Nie.” Przełykam ślinę. „Nic mi nie jest.”
„Kurwa…” wypuszcza powietrze. „Jesteś—”
„Nie.” Mój głos się łamie. „Błagam, nie mów tego.”
„Podniecona.” I tak to mówi. „Jesteś podniecona.”
„Nie jestem—”
„Twój zapach.” Jego nozdrza się rozszerzają. „Kara, pachniesz jak—”
„Przestań.” Zakrywam twarz dłońmi. „Po prostu… przestań.”
A potem jego dłoń zaciska się na moim nadgarstku, odciągając moje ręce od twarzy.
„Nie ma nic złego w tym, że nas pragniesz,” mówi łagodnie. „To naturalne. Jesteś naszą partnerką. My jesteśmy twoi.”
„Wiem.” Mój głos jest ledwo szeptem.
Przez dziesięć lat byłam duchem w rezydencji Sterlingów — niewolnicą długu u potrójnych Alfa, którzy zamienili moje życie w piekło. Mówili na mnie „Marchewa”, wpychali mnie do zamarzniętej rzeki i zostawili w śniegu na pewną śmierć, kiedy miałam jedenaście lat.
W moje osiemnaste urodziny wszystko się zmieniło. Podczas pierwszej przemiany z mojego ciała uwolnił się zapach białego piżma i pierwszego śniegu — a trzech dawnych oprawców stało przed moimi drzwiami, twierdząc, że jestem ich przeznaczoną partnerką. Ich własną.
W jednej chwili dług zniknął. Rozkazy Ashera zmieniły się w przysięgi, pięści Blake’a w drżące przeprosiny, a Cole zarzekał się, że czekali na mnie przez cały ten czas. Ogłosili mnie swoją Luną i przyrzekli, że spędzą życie na odkupieniu win.
Moja wilczyca wyje, żeby ich przyjąć. Ale jedno pytanie nie daje mi spokoju:
Czy ta jedenastoletnia dziewczynka, zamarzająca w śniegu i pewna, że zaraz umrze, wybaczyłaby wybór, który zamierzam teraz podjąć?












