
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Sherry · Zakończone · 198.8k słów
Wstęp
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Rozdział 1
Perspektywa Mai:
Popołudniowe słońce przecinało na wskroś sięgające sufitu okna siedziby Garrison Industries, rzucając ostre cienie na mój nowy mahoniowy blat. Boston Financial District rozciągał się w dole, jak kanion ze stali i szkła, gdzie ambicja unosiła się nad chodnikami jak drgające od gorąca powietrze.
– Maya, jak się urządzasz?
Podniosłam wzrok i zobaczyłam Sarah opartą o ściankę mojego boksu, obejmującą parujący kubek kawy jak koło ratunkowe.
– Przeprowadzka z Cleveland nie daje ci w kość? – spytała. – Tutaj tempo potrafi być… hardkorowe. Nawet dla nas, co tu siedzimy od zawsze.
Zanim zdążyłam ułożyć w głowie grzeczną odpowiedź o tym, że T działa w miarę sprawnie, za to czynsze w Somerville to jakiś koszmar, Mark podtoczył się na krześle z entuzjazmem golden retrievera.
– A skoro już mowa o Cleveland… – wciął się, a jego oczy zabłysły za grubymi oprawkami okularów. – Mój współlokator z czasów studiów mieszka właśnie tam. Ciągle nawija o jedzeniu. Cały czas wspomina jedno danie… jak to się nazywało? Pierogi? Jakieś kluski z ziemniakami i serem?
Teczka z dokumentami wysunęła mi się z rąk i z głuchym łupnięciem wylądowała na wykładzinie. Ten odgłos wydał mi się ogłuszający w nagłej ciszy, która zapadła w mojej głowie. Pierogi nie były tylko czymś do jedzenia – były kluczem. Starym, zardzewiałym, o poszarpanych krawędziach, który nagle z furią zaczął szarpać zamkiem, który przez pięć lat próbowałam zaspawać na zawsze.
Sterylne biuro w Bostonie zniknęło. Panorama wieżowców rozpłynęła się jak miraż. W moją pierś z pełnym impetem wpadła śnieżna zima Środkowego Zachodu i dosłownie wycisnęła mi z płuc powietrze.
Pięć lat wcześniej.
Wspomnienie uderzyło mnie zapachem smażonej cebuli i taniej kawy. Bar pani Kowalskiej na obrzeżach Cleveland – zaparowane szyby, popękane winylowe obicia w boksach i najlepsze pierogi w okolicy. Miałam dwadzieścia dwa lata, świeżo po studiach, po uszy w kredytach i w pierwszej „prawdziwej” pracy. I on tam był.
– Znowu tu jesteś – powiedziałam wtedy, wślizgując się do boksu naprzeciwko niego bez pytania. – Trzeci raz w tym tygodniu. Albo mnie śledzisz, albo masz poważne uzależnienie od pierogów.
Oderwał wzrok od kieszonkowej książki, a uśmiech rozlał mu się po twarzy powoli, bez pośpiechu. – Mogę powiedzieć to samo o tobie.
– Maya. – Wyciągnęłam rękę, jeszcze zimną po drodze przez śnieg.
– Adam. – Uścisk miał ciepły, pewny.
Tak to się zaczęło. Przez sześć miesięcy byłam święcie przekonana, że trafił mi się wyjątek od wszystkich cynicznych zasad dotyczących współczesnego randkowania. Dwoje nikomu nieznanych, klepiących biedę ludzi przeciwko całemu światu; jedliśmy byle jaki chińczyk na wynos i snuliśmy plany o przyszłości, w której nie będzie już powiadomień o debecie na koncie.
A potem zniknął.
Stało się to po kłótni. Spodziewałam się zobaczyć go następnego dnia u pani Kowalskiej, na naszym stałym miejscu. Ale jego boks był pusty. Przesiedziałam tam całą przerwę na lunch, a potem próbowałam do niego zadzwonić. „Wybrany numer nie istnieje” – powtarzał automatyczny głos. Poszłam do jego kamienicy, zwykłego ceglanego walk-upu, tylko po to, żeby zastać właściciela, który skrobał jego nazwisko z domofonu. – Wyprowadził się wczoraj – burknął stary. – Zapłacił gotówką, żeby zerwać umowę.
Pojechałam do oddziału firmy, w której rzekomo pracował, ale recepcjonistka tylko patrzyła na mnie z mieszaniną współczucia i zakłopotania – nikt o takim nazwisku nigdy nie figurował u nich w papierach. Każdy ślad po „Adamie” został starty do zera. Przez kilka dni zasypiałam z twarzą mokrą od łez, ściskając w dłoniach bilety z kina i jego szczoteczkę do zębów, którą zostawił u mnie w łazience, czując jak pustka w środku grozi, że po prostu mnie pochłonie.
A potem przyszedł drugi cios: dodatni wynik testu.
Mdłości, które zrzucałam na karb stresu, okazały się porannymi nudnościami. W ciąży i kompletnie przerażona, pracowałam dalej przez pierwsze dwa trymestry, trzymając się kurczowo etatu jak koła ratunkowego, podczas gdy moje ciało się zmieniało, puchło, a serce w środku pozostawało roztrzaskane. W siódmym miesiącu rozpacz w końcu wygrała. Kiedyś, mimochodem, powiedział, że jest z Bostonu. Więc rzuciłam pracę, spakowałam ten marny dobytek, który miałam, i wprowadziłam się do pokoju gościnnego u Chloe – z topniejącymi oszczędnościami i wielkim, ciężkim brzuchem.
Przez trzy tygodnie, dzień w dzień, włóczyłam się po ulicach Back Bay, Beacon Hill, Seaportu. Byłam święcie przekonana, że los po prostu... postawi go przede mną.
Nie postawił.
Za to zafundował mi plamienia i takiego stracha, że wylądowałam na tydzień w szpitalu.
„Maya.” Chloe siedziała przy moim łóżku, trzymała mnie za rękę. „Gdyby Adam chciał, żeby go znaleźć, już dawno byś go znalazła. Jesteś w ciąży. Teraz musisz dbać o siebie.”
„Ale—”
„Jeśli jest wam pisane znowu się odnaleźć, to się odnajdziecie. Ale na razie musisz przestać szukać i zacząć po prostu żyć.”
Więc wróciłam do Cleveland. Urodziłam Amy. Ułożyłam sobie życie.
„Maya? Hej, Maya?”
Głos Sarah dochodził jak spod wody, zniekształcony, odległy. Zamrugałam szybko, zmuszając sterylne biuro, żeby z powrotem wyostrzyło się przede mną. Serce tłukło mi o żebra jak uwięziony ptak. Spojrzałam na upuszczoną teczkę, potem na zatroskaną twarz Sarah i zdezorientowanego Marka.
„Nic mi nie jest,” powiedziałam, a mój głos zabrzmiał w moich uszach jak kruchy, pękający lód. Schyliłam się po segregator, wykorzystując ten ruch, żeby ukryć drżenie rąk. „Po prostu... lekko mi się zakręciło w głowie. Wyszyłam z domu bez śniadania. Jest okej.” Wymusiłam uśmiech – sztywny, nieszczery, ale wystarczający, żeby dali mi spokój. „Wracajmy do pracy.”
Zanim cisza rozciągnęła się w coś niezręcznego, interkom na moim biurku zabrzęczał, ratując sytuację.
„Maya,” głos Juliana Garrisona zacharczał w głośniku. „Wyczyszczasz sobie wieczór. Idziemy dziś na bal charytatywny Sterling Global. 19:00. Strój wieczorowy.”
„Tak, panie Garrison.”
Znałam ten schemat. Świeży transfer do Bostonu oznaczał imprezy networkingowe, a Julian musiał dopiąć projekt w Austin. To była część roboty.
Dwie godziny później stałam w pokoju gościnnym w mieszkaniu Chloe na Back Bay, a popołudniowe słońce sączyło się przez żaluzje. Pokój był jednym wielkim chaosem kartonów i zabawek—byłam w Bostonie od niecałego tygodnia, tak zawalona pracą, że nawet nie zajrzałam jeszcze do ogłoszeń o wynajmie.
„Mamooo, wyglądasz jak księżniczka!”
Amy siedziała po turecku na podłodze, trajkocząc do doniczkowej paprotki, którą ochrzciła „Pan Zielony”. Odwróciła się, jej szarozielone oczy rozszerzone z zachwytu. Złote loczki podskoczyły, kiedy zerwała się na nogi.
„Serio tak myślisz, skarbie?” Kucnęłam, wygładzając granatową suknię do ziemi, którą pożyczyła mi Chloe. To był Christian Louboutin, totalnie poza moim zasięgiem – jedwab spływał po mnie jak woda.
„Zdecydowanie,” powiedziała Chloe, opierając się o framugę drzwi. „Idź. Zrób na nich wrażenie.”
Mocno przytuliłam Amy, wdychając zapach dziecięcego szamponu. „Masz być grzeczna dla cioci Chloe, dobra?”
„Ja ZAWSZE jestem grzeczna!” oznajmiła Amy.
Miejscem imprezy był jeden z historycznych hoteli nad nabrzeżem Bostonu, taki, który pachniał starymi pieniędzmi, mahoniem i liliami. Wielka Sala Balowa tonęła w świetle żyrandoli, z których kryształy zwisały jak zamarznięte łzy, a wnętrze stopniowo wypełniała śmietanka towarzyska miasta.
Szłam obok Juliana, ściskając torebkę jak tarczę. Czułam się jak oszustka w tej jedwabnej sukni. Julian przeciwnie – poruszał się po sali z wyćwiczoną swobodą, kiwając głową do potencjalnych inwestorów, spokojny i opanowany.
„Po prostu trzymaj się blisko,” mruknął cicho, zabierając kieliszek szampana z przechodzącej tacy. „Musimy dziś zrobić wrażenie na zarządzie Sterlinga.”
Nagle szum rozmów przycichł. Nie zapadła cisza, raczej rodzaj pomruku, który rozszedł się falą od głównego wejścia na szczycie schodów. Powietrze jakby zgęstniało, nabrało ciężaru.
Podniosłam wzrok, podążając za spojrzeniami tłumu.
Na górze schodów stał mężczyzna w grafitowym garniturze, schodził w dół samotnym, drapieżnym krokiem. Wysoki, szerokie ramiona, obecność, która bez wysiłku przyciągała uwagę. Na klapie marynarki błyszczała szafirowa przypinka, zimna plamka koloru na ciemnej tkaninie.
Zabrakło mi tchu. Świat się zachwiał.
To była twarz, którą nie raz kreśliłam opuszkami palców w ciemności. Twarz, której szukałam w każdym tłumie przez pięć cholernie długich lat.
Ostatnie Rozdziały
#173 Rozdział 173
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#172 Rozdział 172
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#171 Rozdział 171
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#170 Rozdział 170
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#169 Rozdział 169
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#168 Rozdział 168
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#167 Rozdział 167
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#166 Rozdział 166
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#165 Rozdział 165
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026#164 Rozdział 164
Ostatnia Aktualizacja: 5/20/2026
Może Ci się spodobać 😍
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.











