
Pojmana Partnerka
Rex White · Zakończone · 106.0k słów
Wstęp
Mój mózg też musi źle funkcjonować, nie mogę uwierzyć, że łamię wszystkie zasady, biorąc ją teraz, przed grami. Wzięcie jej w ten sposób mogłoby skutkować moim własnym chłostaniem lub gorzej. Znałem zasady, ale każda kara byłaby warta tego, by ją mieć.
"Muszę to usłyszeć, piękna."
"Tak, Lucas, proszę, weź mnie." Jej głos jest na granicy błagania, czuję jej słodkie podniecenie, które perfumuje pokój.
To tak, jakby moje ciało odmawiało zatrzymania się, mimo że wiem, że powinienem.
Pojmana i zabrana daleko od swojego domu wraz z pięćdziesięcioma innymi kobietami, została wrzucona w zupełnie nowy świat.
Opuszczając swoje ukochane miasteczko i znane życie, wkroczyła w nieznaną przygodę, ale przyciągnęło ją dwóch niebezpiecznych mężczyzn. Ich podobne oczy patrzyły na mnie z pożądaniem i miłością, a ja zgubiłam się w tej erotycznej grze.
Kto jest moim partnerem? Wydaje mi się, że czuję palące spojrzenie.
Jego źrenice rozszerzają się, a moje usta wysychają od kontaktu. Dlaczego tak bardzo przyciągają mnie ci dwaj mężczyźni, mężczyźni, którzy mnie zabrali i prawdopodobnie mnie skrzywdzą? Dlaczego nagle czuję się bezpieczna, gdy ich oczy są na mnie? Oficjalnie straciłam rozum.
Ostrzeżenie: ta książka zawiera mocne treści seksualne i mocny język.
Rozdział 1
Nigdy nie chciałam prowadzić prostego życia, jakie zawsze wiodłam. Nie było we mnie nic nadzwyczajnego; moi rodzice byli rolnikami i zarabiali na życie uczciwie i skromnie. Wstawaliśmy wcześnie rano, podlewaliśmy i karmiliśmy zwierzęta oraz rośliny, wyrywaliśmy chwasty i zbieraliśmy dojrzałe owoce i warzywa. Zbieraliśmy drewno na opał i robiliśmy naprawy, ale żadna z tych czynności, choć pożyteczna, nie przynosiła nam radości. Nic z tego, co robiliśmy, nie niosło przygody. Dzień po dniu te same monotonne czynności. Jedyną rzeczą, która przynosiła mi ekscytację, były kursy korespondencyjne, dzięki którym zdobywałam certyfikat nauczyciela.
Byłam tak blisko ukończenia kursu i gdyby mi się udało, z pewnością wyszłabym za dobrego, średnio zamożnego mężczyznę z naszej wioski. Potem miałabym dzieci i albo wychowywałabym je, pracując na naszej własnej farmie, albo wychowywałabym je, ucząc małą grupkę dzieci w naszej małej szkółce. Nie było nic złego w tej prostej przyszłości, ale gdy myślałam o tym, co miało nadejść, czułam, że jakaś część mnie umiera.
Moja matka zawsze powtarzała, że sięganie po słońce skończy się tylko poparzeniem i że urodziłam się piękna, więc powinnam być wdzięczna za swój los. "Wiele dziewcząt ma gorzej" - mówiła. "Przynajmniej jesteś ładna i złapiesz dobrze ułożonego chłopca." Wiem, że brzmi to niewdzięcznie, ale chcę czegoś więcej niż tylko uprawiania roli i wychowywania dzieci przez całe życie. Chcę, aby ludzie cenili mnie za coś więcej niż tylko za wygląd. Chcę przygody i być częścią czegoś wielkiego, chcę zostawić swój ślad na świecie. Moja matka mówiłaby, że żyję w krainie fantazji, ale nie obchodzi mnie to, potrzebuję czegoś więcej.
Gdy Tomasz mi się oświadczył, moi rodzice zachowywali się, jakby to było największe szczęście, jakie mogło mnie spotkać. W ich umysłach pewnie tak było, był zamożny i z pewnością była to najlepsza oferta, jaką mogłabym dostać. Tak, jest wystarczająco przystojny i uprzejmy, i mógłby zapewnić mi dobry dom, ale gdy poprosił o moją rękę, czułam tylko rozpacz. Nie było między nami iskry, żadnego ognia. W rzeczywistości, gdybym myślała, że mam prawdziwy wybór, powiedziałabym "nie", ale oczekiwania mojej rodziny zmusiły mnie do zaakceptowania propozycji z wymuszonym uśmiechem. Marzyłam o mężczyźnie, który sprawiłby, że moje serce biłoby szybciej, chciałam należeć do kogoś sercem i duszą. Myśl, że przeżyję całe życie i umrę w tej samej małej wiosce, nie doświadczając prawdziwego życia, niszczyła mnie, ale postępowałam zgodnie z oczekiwaniami, choć z każdym krokiem traciłam część swojej duszy. Nie wiedziałam, że przygoda, której zawsze szukałam, była już w drodze…
˜
Kołysanie statku już nie przyprawiało mnie o mdłości, za co byłam wdzięczna, ciągłe wymioty wyczerpały mnie. Moim głównym dyskomfortem był teraz przenikliwy chłód kąsający moje kończyny i mroźne łańcuchy ocierające się o moje obtarte skórę. Mężczyźni zdjęli łańcuchy z naszych rąk po wypłynięciu, ale zostawili te na naszych kostkach. Przypuszczam, że nie chcą, abyśmy próbowały skakać ze statku i sprawdzać swoje szczęście w wodzie. Jakbyśmy były na tyle głupie, choć kto wie, co nas czeka, może śmierć byłaby lepsza. Jesteśmy na statku już prawie dwa tygodnie i nie wiem, czy cieszyć się z opuszczenia łodzi i łańcuchów, czy się bać. Podsłuchałam, jak niektórzy mężczyźni mówili, że będziemy cumować dziś po południu.
Fakt, że nie byłam sama w swoich łańcuchach, był zarówno pocieszający, jak i przygnębiający. Jesteśmy grupą pięćdziesięciu dwóch kobiet, najmłodsza z nas ma szesnaście lat, a najstarsza trzydzieści. Wszystkie byłyśmy trzymane razem w dużym pomieszczeniu na statku. Zostałam zabrana dwa dni przed wejściem na pokład, ale większość innych kobiet została zebrana wcześniej ode mnie. Mniej niż dziesięć kobiet zostało przyprowadzonych do obozu i zakutych w łańcuchy jak my przed wypłynięciem. Wszystkie kobiety zabrane z domów, zmuszone do noszenia kajdan, chciałabym tylko wiedzieć, czego ci mężczyźni od nas chcą.
Kabina, która była naszym domem na statku, miała prycze wzdłuż ścian i kilka stołów ustawionych na środku, gdzie dzieliliśmy się naszymi dwoma skromnymi posiłkami dziennie. Pozwalano nam opuszczać nasze kwatery, ale tylko raz dziennie, kiedy Komendant (tak nazywa go jego grupa, której członków uważam za żołnierzy) przychodził po nas. Mogłyśmy spacerować po małej przestrzeni na pokładzie i oddychać świeżym powietrzem, ale tylko przez około trzydzieści minut, po czym byłyśmy z powrotem zapędzane do kabiny. Powietrze stało się znacznie chłodniejsze od momentu, gdy weszłyśmy na pokład, co sprawia, że myślę, że podróżowałyśmy daleko od domu, z którego zostałam zabrana. Mieliśmy właśnie najgorętszy miesiąc, zanim ten straszny dzień, w którym zostałam zabrana przez mężczyzn.
Kiedy jesteśmy na pokładzie, myślę o mojej rodzinie i jak daleko są ode mnie. Czy mnie teraz nienawidzą? Czy obwiniają mnie za śmierć mojego brata? Czy będą mnie szukać? Żałuję, że nie słuchałam, dlaczego musiałam być tak uparta? Jakie teraz będzie moje życie? Co czeka nas, gdy dotrzemy na brzeg?
Ostatnie Rozdziały
#73 Rozdział bonusowy (ostrzeżenie o bardzo silnych treściach seksualnych)
Ostatnia Aktualizacja: 5/11/2026#72 Rozdział 72 - Koniec (ostrzeżenie o bardzo pikantnej treści)
Ostatnia Aktualizacja: 5/11/2026#71 Rozdział 71-
Ostatnia Aktualizacja: 5/11/2026#70 Rozdział 70-
Ostatnia Aktualizacja: 5/11/2026#69 Rozdział 69-
Ostatnia Aktualizacja: 5/11/2026#68 Rozdział 68-
Ostatnia Aktualizacja: 5/11/2026#67 Rozdział 67-
Ostatnia Aktualizacja: 5/11/2026#66 Rozdział 66-
Ostatnia Aktualizacja: 5/11/2026#65 Rozdział 65- (Niektóre pikantne treści)
Ostatnia Aktualizacja: 5/11/2026#64 Rozdział 64- (Pikantny)
Ostatnia Aktualizacja: 5/11/2026
Może Ci się spodobać 😍
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.












