
Polowanie Despotycznego Magnata: Mama Czworaczków, Nawet Nie Myśl o Ucieczce
Noir · W trakcie · 193.9k słów
Wstęp
Rozdział 1
Oddech Killiana Thorne'a był gorący i ciężki, z delikatnym zapachem cedru, całkowicie otaczając Lenkę Voss.
"Nie odchodź..."
Głos Killiana był chrapliwy, niemal desperacki.
Jego gorąca dłoń zacisnęła się na jej nadgarstku, uchwyt był tak mocny, że prawie bolało.
Lenka wpadła w panikę, próbując się wyrwać, ale on szarpnął ją do swoich ramion.
Jego temperatura ciała była przerażająco wysoka, kołnierzyk koszuli rozchełstany, a w oczach wirowała ciemność, jakiej nigdy wcześniej nie widziała.
"Panie Thorne, proszę, opanuj się!"
Jej głos drżał, gdy próbowała przywrócić go do zmysłów.
Ale Killian ją ignorował, jego długie palce pieściły jej policzek, opuszkami dotykając jej miękkich ust, pożądanie w jego oczach niemal ją pochłaniało.
"Tak pięknie pachniesz..." wymamrotał, jego głos był chrapliwy i nierówny.
W następnej chwili pochylił się i pocałował ją.
Walka Lenki została całkowicie uciszona.
Jego palące usta i język siłą wtargnęły, kradnąc jej cały oddech.
Jej plecy przycisnęły się do zimnego biurka, mieszanka gorąca i zimna sprawiała, że jej świadomość się zamazywała.
Gdy jej ubrania zsuwały się i ich skóra się stykała, nie mogła powstrzymać jęku.
"Boli..."
Killian zatrzymał się, jego oczy pełne pożądania spotkały się z jej łzawym spojrzeniem.
Ostatecznie palące działanie narkotyku wygrało, a on chwycił ją za talię, całkowicie poddając się chaotycznej nocy.
Lenka jęknęła, patrząc na Killiana przez łzy.
To był jej szef!
Jeśli Killian obudzi się następnego dnia, czy ona w ogóle przeżyje?
Jakby niezadowolony z dekoncentracji Lenki, Killian pchnął mocniej, poruszając się z większą siłą.
Gdy poranne światło przefiltrowało się przez żaluzje, Lenka nagle otworzyła oczy.
Całe jej ciało czuło się, jakby zostało przejechane przez ciężarówkę, a silne ramię Killiana wciąż ciężko spoczywało na jej talii.
Spał spokojnie, jego ostre rysy zmiękczone snem, ale szaleństwo ostatniej nocy było wyryte w jej ciele jak piętno.
Lenka mocno przygryzła wargę, znosząc ból, gdy delikatnie odsunęła jego ramię.
Była tylko zwykłą asystentką, dostarczającą dokument do prezesa późną nocą, ale nie spodziewała się, że tak się zgubi!
Nigdy nawet nie była w związku!
Nigdy nie trzymała mężczyzny za rękę!
Pokręciła głową, próbując zatrzymać chaotyczne myśli.
Ale ból w jej ciele sprawiał, że oczy napełniały się łzami.
Jej ubrania były rozdarte nie do poznania, więc owinęła się ręcznikiem, boso szukając swoich rzeczy.
Telefon, identyfikator, spinka do włosów...
Każdy przedmiot, który podnosiła, przyspieszał bicie jej serca.
Jeśli coś zostawi, jest zgubiona.
Killian nie był typem, który okazuje litość.
Jeśli się dowie... nie tylko straci pracę, ale może zostać wpisana na czarną listę!
Nie dbała o siebie, ale miała starszą, chorą matkę, którą musiała się opiekować!
Koszty leczenia, opłaty za konsultacje, wydatki szpitalne.
Każdy z nich był znaczącym kosztem.
Lenka otarła łzy z twarzy i założyła swój wciąż nienaruszony płaszcz.
Usłyszała dźwięk wózka sprzątającego na zewnątrz biura.
Oddech Lenki przyspieszył.
Musiała wyjść, zanim ktoś przyjdzie!
Cicho zamykając drzwi, wbiegła do windy jak uciekinierka.
Lenka wstrzymała oddech, wpatrując się w opadające numery.
Na szczęście hol firmy był prawie pusty wczesnym rankiem.
Pobiegła na ulicę, zatrzymała taksówkę i praktycznie wpadła na tylne siedzenie.
"Do apartamentów samochodowych, szybko!" Jej głos drżał.
Kierowca spojrzał na nią przez lusterko wsteczne, jego wyraz twarzy był dziwny.
Lena zdała sobie sprawę, jak podejrzanie wyglądała — rozczochrana, zaczerwienione oczy, jakby właśnie przeszła przez coś niewyobrażalnego.
Ścisnęła mocno kołnierz płaszcza i odwróciła twarz do okna.
Nie mogła zostać odkryta...
Bo wszystko by się skończyło.
W firmie wszystko było normalne.
Nikt nie wiedział, co wydarzyło się zeszłej nocy, i nikt nie zauważył jej bladej twarzy i lekko drżących palców.
Lena zmusiła się do skupienia, zajmując się stertą dokumentów.
"Lena."
Głęboki, zimny głos dobiegł zza jej pleców, a jej kręgosłup natychmiast zesztywniał.
Za nią stał Killian, nienagannie ubrany, jego wyraz twarzy był obojętny, jakby człowiek, który stracił kontrolę zeszłej nocy, w ogóle nie był nim.
"Przygotuj się na podróż służbową do Aetherton dziś po południu."
Palce Leny lekko zadrżały, ale utrzymała profesjonalny uśmiech.
"Tak, panie Thorne."
Lot był zaplanowany na trzecią po południu, co dawało wystarczająco czasu, by dotrzeć do Aetherton.
Lena pakowała swoje rzeczy na podróż przy biurku, a ból w talii i nogach nieustannie przypominał jej o tej absurdalnej nocy.
'Nic nie jest nie do pokonania,' powtarzała sobie Lena.
Bycie asystentką tak długo uczyniło ją wydajną, i wkrótce oboje siedzieli w samolocie.
Miejsca w klasie biznesowej były zbyt blisko.
Blisko na tyle, by mogła zobaczyć żyły na ręce Killiana, gdy pisał na laptopie.
Blisko na tyle, by policzyć cienie rzucane przez jego rzęsy, gdy patrzył w dół.
Killian odpowiadał na e-maile, jego długie palce szybko poruszały się po klawiaturze.
Jego rękawy były lekko podwinięte, odsłaniając wyraźny czerwony ślad na nadgarstku.
— Zadrapanie, które zostawiła w ferworze chwili.
Lena siedziała naprzeciwko niego, udając, że jest pochłonięta dokumentami, ale jej nerwy były napięte do granic.
"Materiały na spotkanie."
Nagle Killian rozkazał, nie podnosząc wzroku.
Lena natychmiast podała teczkę, starannie unikając jakiegokolwiek kontaktu fizycznego.
Killian wziął teczkę, marszcząc brwi.
Pulsowanie w jego skroniach przypomniało mu o zeszłonocznym incydencie.
Fragmenty wspomnień ciągle wracały.
Szampan o dziwnym smaku na przyjęciu.
Nagłe gorąco, które wybuchło w jego ciele.
I zamazana postać, niosąca delikatny zapach róż.
"Sprawdź monitoring z zeszłonocnego przyjęcia," powiedział chłodno, "Skup się na ludziach Cullensa."
"Tak, panie Thorne."
Samolot zaczął kołować.
Killian zamknął laptopa, przyciskając knykcie do skroni.
Został odurzony.
Wysłali kobietę.
Taki prymitywny sposób. Ktokolwiek odważył się tego użyć na nim, musiał być albo idiotą, albo szaleńcem.
Czy to byli ci starzy dziady z zarządu?
Kątem oka zobaczył, jak Lena organizuje dokumenty.
Dziś wyjątkowo miała na sobie koszulę z wysokim kołnierzem, jej długie, gładkie włosy opadały na ramiona.
Wkrótce stewardesa przyniosła kawę.
Lena wyciągnęła rękę, by ją wziąć, jej rękaw zsunął się o cal—
Na jej smukłym nadgarstku widoczny był siniak.
Oczy Killiana zwęziły się.
"Panie Thorne?" Lena zauważyła jego spojrzenie i szybko naciągnęła rękaw. "Czy coś jest nie tak z dokumentami?"
Samolot nagle zatrząsł się.
Ciało Leny przechyliło się.
Killian instynktownie wyciągnął rękę.
Uderzył go znajomy zapach róż.
Nie ten zapach z zeszłej nocy.
Więc kto to mógł być?
Killian zmrużył oczy.
Bez względu na to, gdzie ta kobieta się ukryje, on ją znajdzie!
Ostatnie Rozdziały
#196 Rozdział 196 Ceremonia ślubna
Ostatnia Aktualizacja: 5/8/2026#195 Rozdział 195 Uporządkowany
Ostatnia Aktualizacja: 5/8/2026#194 Rozdział 194: Przygotowanie do ślubu
Ostatnia Aktualizacja: 5/8/2026#193 Rozdział 193 Pobrajmy się
Ostatnia Aktualizacja: 5/8/2026#192 Rozdział 192 Środki zapobiegawcze
Ostatnia Aktualizacja: 5/8/2026#191 Rozdział 191 Anonimowy e-mail
Ostatnia Aktualizacja: 5/8/2026#190 Rozdział 190 Nagły wypadek za granicą
Ostatnia Aktualizacja: 5/8/2026#189 Rozdział 189 Oświadczenie osobiste
Ostatnia Aktualizacja: 5/8/2026#188 Rozdział 188 A Tytuł
Ostatnia Aktualizacja: 5/8/2026#187 Rozdział 187 Planowanie przyszłości
Ostatnia Aktualizacja: 5/8/2026
Może Ci się spodobać 😍
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.












