
Porwana przez Króla Obcych
Mystery Soprano · W trakcie · 189.9k słów
Wstęp
W świecie zniszczonym przez niepowstrzymaną siłę obcych, małe miasteczko Aeliany pozostawało nietknięte—aż do teraz. Gdy zniszczenie się zbliża, jej rodzina podejmuje niemożliwą decyzję, by przetrwać: oferują ją jako niewolnicę królowi obcych. Spodziewając się życia pełnego cierpienia w rękach bezwzględnego wojownika, Aeliana zostaje zabrana z Ziemi, a jej przyszłość jest mroczna i przerażająca.
Jednak gdy spotyka enigmatycznego Króla Tharxa, jej los zmienia się w sposób, którego nigdy nie mogła sobie wyobrazić. Zimny i zdystansowany, lecz jednocześnie zaciekle chroniący, Tharx oszczędza Aelianę od okrucieństwa swojego imperium. Gdy między nimi zaczyna się formować krucha pokojowa relacja, Aeliana odkrywa, że pod jego bezlitosną powierzchnią kryje się człowiek nawiedzany przez własne demony—i być może coś więcej.
Rzucona w świat zdradliwej polityki, śmiertelnych sojuszy i międzygwiezdnej wojny, Aeliana musi poruszać się po dworze obcych, gdzie jest postrzegana jako nic więcej niż ludzka słabość. Jednak gdy napięcia rosną i wrogowie zbliżają się, odkrywa, że Tharx przyciąga ją w sposób, którego nie może zaprzeczyć. Z rosnącym niebezpieczeństwem i ich imperium na krawędzi rebelii, ich zakazana więź może albo ocalić ich oboje—albo zniszczyć wszystko.
Czy Aeliana pozostanie więźniem w jego zimnej twierdzy, czy też powstanie, aby zdobyć swoje miejsce jako królowa u boku najstraszniejszego władcy w galaktyce?
Rozdział 1
Aeliana odgarnęła włosy do tyłu, spinając luźne pasma wyblakłą wstążką, którą nosiła od lat. Słońce wlewało się przez małe okno nad zlewem, rzucając złocisty blask na skromną kuchnię w domu jej rodziny. Cząsteczki kurzu leniwie unosiły się w powietrzu, oświetlone porannym światłem. Na zewnątrz cykady bzyczały, tworząc znajomy szum, który stał się częścią rytmu życia w Wierzbowym Gaju.
To był kolejny dzień jak wiele innych, a jednak Aeliana nie mogła pozbyć się niepokoju, który ją prześladował, niewidzialnego ciężaru naciskającego na jej pierś. Napełniła zlew wodą, ciepły strumień obmywał jej dłonie, a to uczucie ugruntowywało ją w rutynie, która stawała się coraz bardziej mechaniczna z każdym mijającym dniem. Życie tutaj pozostawało powolne, nietknięte chaosem, który ogarniał świat na zewnątrz. Ale wiadomości o inwazjach obcych—miasta zajmowane, kraje padające jedno po drugim—uczyniły atmosferę kruchą. Iluzja spokoju mogła pęknąć z każdym oddechem.
Aeliana spojrzała przez okno. Pola rozciągały się tak daleko, jak okiem sięgnąć, złote i zielone pod letnim słońcem. Malowały obraz spokoju, jakby nic się nie zmieniło. W tym cichym zakątku świata, daleko od zniszczenia, które już pochłonęło tyle żyć, wydawało się, że jest niemal zapomniany. Niemal.
Jej młodszy brat, Evan, przebiegł obok niej z zabawkowym statkiem kosmicznym w ręku, wydając dźwięki wybuchów, jakby odgrywał bitwy z niewidzialnymi wrogami. Miał tylko osiem lat, za młody, by w pełni pojąć powagę tego, co się wokół nich działo. Żył w świecie wyobraźni, gdzie mógł walczyć z najeźdźcami i wygrywać. Przez chwilę Aeliana chciała dołączyć do niego w tej fantazji.
"Zwolnij, Evan," zawołała za nim, choć jej głos nie miał zwykłego ciepła. Radość w jej sercu gasła z każdym mijającym dniem, z każdą nową plotką o kolejnym zaginionym mieście.
Jej matka, Lydia, weszła do kuchni z naręczem prania, jej twarz była zmęczona i napięta. Była na nogach od świtu, jak to miała w zwyczaju, pracując z cichą efektywnością, którą Aeliana zaczęła rozpoznawać jako znak głębszego zmartwienia. Lydia kiedyś nuciła podczas pracy, cichą melodię, która wypełniała dom ciepłem. Teraz jedynym dźwiękiem był brzęk naczyń i skrzypienie starego drewna.
„Czy możesz wziąć mleko, zanim pójdziesz do sklepu?” zapytała Lydia, jej głos był płaski. Położyła pranie na stole i zaczęła je składać z metodyczną precyzją.
Aeliana skinęła głową, susząc ręce. „Tak, wezmę je po drodze.” Jej oczy zerknęły na zegar. Miała jeszcze godzinę przed swoją zmianą w sklepie ogólnospożywczym Denny'ego, gdzie pracowała od trzech lat. To była mała, nieimponująca praca, ale w Wierzbowym Gaju nie było wiele do roboty.
Kiedy ruszyła w stronę lodówki, jej wzrok przesunął się na tylne okno, gdzie jej ojciec, Marcus, naprawiał płot. Stał się bardziej obsesyjny na punkcie napraw ostatnio, naprawiając rzeczy, które nie wymagały naprawy, jakby w ten sposób mógł jakoś utrzymać świat w całości. Płot był zupełnie w porządku wczoraj, ale tam był, stukając młotkiem, jakby to była jedyna rzecz, która stała między ich rodziną a koszmarami dziejącymi się poza miastem.
Aeliana wiedziała, dlaczego to robił. Marcus nie był typem, który wyrażał swoje lęki słowami, ale jego działania były głośniejsze niż cokolwiek, co mógłby powiedzieć. Zawsze był stabilną obecnością w ich rodzinie, człowiekiem, który trzymał ich razem. Ale ostatnio nawet on się zmienił. Były momenty, kiedy Aeliana przyłapywała go, jak wpatrywał się w dal, z zaciśniętą szczęką, jego oczy były daleko, jakby był gdzie indziej—gdzieś ciemniej.
Chwyciła mleko i postawiła je na blacie, zerkając na swoją młodszą siostrę, Tarę, która siedziała przy stole z półserio spojrzeniem na telefon. Tara miała piętnaście lat, wystarczająco dużo, by zrozumieć, że rzeczy się zmieniają, ale wciąż trzymała się nadziei, że to tylko kolejny rozdział w historii, który nie wpłynie na ich życie. Aeliana wiedziała lepiej. Obce siły mogły jeszcze nie dotrzeć do Wierzbowego Gaju, ale to była tylko kwestia czasu.
„Naprawdę myślisz, że tu przyjdą?” zapytała Tara, przerywając ciężką ciszę, która wypełniła kuchnię.
Aeliana spojrzała na nią, zmuszając się do uśmiechu, którego nie czuła. „Jesteśmy zbyt mali. Skupiają się na dużych miastach, Tara. Będzie dobrze.”
Chciała w to wierzyć.
Tara odwróciła wzrok, marszcząc brwi. „Po prostu... ciągle mówią, że kolejne miasta padają. Nie rozumiem, czego chcą te obcy. Dlaczego to robią?”
Aeliana nie miała odpowiedzi. Nikt z nich jej nie miał. Jedyna informacja, która docierała ze świata zewnętrznego, była pełna plotek—opowieści o brutalnych przejęciach, całych znikających populacjach i dziwnych technologiach obcych, których nikt nie potrafił wyjaśnić. Transmisje stały się nieregularne, a każda z nich przynosiła więcej strachu niż odpowiedzi.
„Nie wiem,” powiedziała w końcu Aeliana, jej głos był cichszy. „Ale przetrwamy to. Zawsze dajemy radę.”
Słowa brzmiały pusto, ale nie chciała dodawać swojej siostrze więcej niepokoju. Jeśli cokolwiek, Aeliana musiała utrzymać fasadę normalności tak długo, jak mogła—dla nich, jeśli nie dla siebie. Niewiele zostało, czego można się trzymać w tych dniach, ale przynajmniej to mogła im dać.
Po szybkim śniadaniu, Aeliana opuściła dom, ciepłe poranne powietrze muskało jej skórę. Droga do sklepu była znajomą ścieżką, którą przeszła setki razy. Wierzbowy Gaj był miejscem, gdzie wszyscy się znali, gdzie obcy byli rzadkością, a nowe twarze jeszcze rzadsze. To było miejsce, gdzie ludzie albo zostawali na zawsze, albo wyjeżdżali, jak tylko mogli. Aeliana zawsze marzyła o wyjeździe, o zobaczeniu świata poza polami i lasami, które otaczały ich miasteczko. Ale teraz, wyjazd nie wydawał się opcją. Nie było gdzie bezpiecznie uciec.
Inwazja zmieniła wszystko, nawet jeśli ich miasteczko pozostało nietknięte. Każdy krok, który stawiała w kierunku sklepu Denny’ego, każde przyjazne machnięcie ręką do sąsiadów, których mijała, wydawało się nierealne. Świat się zmienił, ale tutaj ludzie nadal kosili trawniki, a dzieci bawiły się na ulicach. Jakby wszyscy udawali, że jeśli po prostu zignorują niebezpieczeństwo, ono ich ominie. Ale Aeliana czuła to—pełzający strach w każdym spojrzeniu, sposób, w jaki rozmowy zamierały w niewygodnych ciszy, gdy ktoś wspominał o obcych.
Dotarła do sklepu, małego, niepozornego budynku z łuszczącą się farbą i starym drewnianym szyldem. W środku, Denny, starszy właściciel sklepu, układał towar na półkach. Skinął jej głową, gdy weszła za ladę, aby rozpocząć swoją zmianę.
„Dzień dobry, Aeliana,” powiedział, jego głos był jak zawsze szorstki.
„Dzień dobry, Denny,” odpowiedziała, zmuszając się do uśmiechu. To była ta sama wymiana, którą mieli każdego dnia, odkąd zaczęła tam pracować.
Godziny mijały powoli, minuty się dłużyły, gdy Aeliana układała towar na półkach, sortowała inwentarz i pomagała okazjonalnym klientom. Ale nawet w tej ciszy, nie mogła pozbyć się niepokoju, który zakorzenił się w jej piersi. Od czasu do czasu, kilku mieszkańców przychodziło, wymieniając się szeptami o nowinach, które słyszeli ze świata zewnętrznego.
„Mówią, że kolejne miasta upadają,” jedna kobieta szeptała do swojej towarzyszki, gdy przeglądały półki. „Obcy teraz przeszukują cały kontynent.”
Aeliana udawała, że nie słyszy, ale słowa osiadły ciężko w jej umyśle. Zastanawiała się, jak długo minie, zanim te szepty staną się ich rzeczywistością.
Kiedy jej zmiana skończyła się, powietrze na zewnątrz było inne. Bryza, która rano była ciepła i delikatna, stała się chłodniejsza, ostrzejsza. Aeliana wracała do domu, jej umysł wirował od plotek, które podsłuchała, niepewność przytłaczała ją.
Niebo nad głową wciąż było jasne, ale na jak długo? Gdzieś tam, miasta płonęły, a statki obcych unosiły się jak ciemne zapowiedzi. Prawie czuła ich ciężar w powietrzu—kruchy spokój Wierzbowego Gaju gotowy do rozpadu.
Na razie życie toczyło się dalej. Ale głęboko w sobie, Aeliana znała prawdę.
Pokój nigdy nie trwa wiecznie.
Ostatnie Rozdziały
#188 Rozdział 188: Żelazo i popioły
Ostatnia Aktualizacja: 6/10/2025#187 Rozdział 187: Ultimatum królowej
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2025#186 Rozdział 186: Kiedy gwiazdy o nas zapominają
Ostatnia Aktualizacja: 6/9/2025#185 Rozdział 184: Ogień zbyt jasny
Ostatnia Aktualizacja: 5/22/2025#184 Rozdział 183: Pieśń na brzegach
Ostatnia Aktualizacja: 1/20/2026#183 Rozdział 181: Korona i dowództwo
Ostatnia Aktualizacja: 1/20/2026#182 Rozdział 180: Ręka pod ostrzem
Ostatnia Aktualizacja: 1/20/2026#181 Rozdział 179: Kolacja Żelaza i Ember
Ostatnia Aktualizacja: 1/20/2026#180 Rozdział 178: Dowódca milczenia
Ostatnia Aktualizacja: 1/20/2026#179 Rozdział 177: Wśród złodziei i duchów
Ostatnia Aktualizacja: 1/20/2026
Może Ci się spodobać 😍
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Narzeczona Wojennego Boga Alpha
Jednak Aleksander jasno określił swoją decyzję przed całym światem: „Evelyn jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek poślubię.”
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Od Zastępczyni do Królowej
Zrozpaczona, Sable odkryła, że Darrell uprawia seks ze swoją byłą w ich łóżku, jednocześnie potajemnie przelewając setki tysięcy na wsparcie tej kobiety.
Jeszcze gorsze było podsłuchanie, jak Darrell śmieje się do swoich przyjaciół: "Jest przydatna—posłuszna, nie sprawia problemów, zajmuje się domem, a ja mogę ją przelecieć, kiedy tylko potrzebuję ulgi. Jest właściwie żywą pokojówką z korzyściami." Robił obleśne gesty, które wywoływały śmiech jego przyjaciół.
W rozpaczy Sable odeszła, odzyskała swoją prawdziwą tożsamość i poślubiła swojego sąsiada z dzieciństwa—Lykańskiego Króla Caelana, starszego od niej o dziewięć lat i jej przeznaczonego partnera. Teraz Darrell desperacko próbuje ją odzyskać. Jak potoczy się jej zemsta?
Od zastępczyni do królowej—jej zemsta właśnie się zaczęła!
Związana z Panem Blackiem
Oboje się zakochali, ale czy ta miłość przetrwa na zawsze?
Śledź piękną historię Adama Blacka i Tii Nelson.
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Niemowa żona kobieciarza
Ona szukała wolności. On dał jej obsesję, owiniętą w czułość.
Genesis Caldwell myślała, że ucieczka z przemocowego domu oznacza zbawienie – ale jej aranżowane małżeństwo z miliarderem Kieranem Blackwoodem może być własnym rodzajem więzienia.
Jest zaborczy, kontrolujący, niebezpieczny. A jednak w swoim zepsutym sposobie... jest dla niej delikatny.
Dla Kierana, Genesis nie jest tylko żoną. Jest wszystkim.
I będzie chronił to, co jego. Nawet jeśli oznacza to zniszczenie wszystkiego innego.












