Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga

Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga

Jessica C. Dolan · Zakończone · 344.3k słów

999
Gorące
1.4m
Wyświetlenia
36.5k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Bycie drugim najlepszym jest praktycznie w moim DNA. Moja siostra dostawała miłość, uwagę, blask reflektorów. A teraz nawet jej przeklętego narzeczonego.
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.

Rozdział 1

Trzask!

Mój narzeczony uderzył mnie.

Trzy minuty temu marzyłam, jak udekorować nasze absurdalnie drogie mieszkanie na ostatnim piętrze, gdzie każdy kąt wyglądał jak z okładki magazynu.

Dwie minuty temu przypadkowo stłukłam kubek.

Potem Rhys uderzył mnie w twarz—mocno.

Moje policzek palił, jakby został przypalony ogniem. Minęło pełne trzydzieści sekund, zanim mój mózg się zrestartował, powoli składając rzeczywistość na nowo.

"Chyba oszalałeś?" zgrzytnęłam zębami, wymuszając słowa przez szczeliny w szczęce.

Usta Rhysa były zaciśnięte w zimną, napiętą linię, jego wyraz twarzy był mroczny i stanowczy. "To był tylko kubek z twarzą Catherine," powiedział, jakby moja reakcja była przesadnym przedstawieniem, a nie wynikiem czegoś przerażającego, co właśnie zrobił.

"Chyba sobie żartujesz." Patrzyłam na niego z niedowierzaniem, moja klatka piersiowa unosiła się i opadała, gdy wściekłość i upokorzenie wrzały we mnie, gotowe do wybuchu.

Przez pół sekundy—tylko pół—coś jakby poczucie winy przemknęło przez jego twarz. Potem zniknęło, pochłonięte przez burzę furii.

"Nie, to ty jesteś szalona!" ryknął. "Już zgodziłem się cię poślubić—czego jeszcze chcesz? Catherine odeszła, ale ty nadal specjalnie stłukłaś ten kubek!"

Jego głos drżał z gniewu. "To była twoja siostra! Musiała odejść przez ciebie! A teraz jesteś zazdrosna o nią? Nie spoczniesz, dopóki nie zniknie każdy ślad po niej, prawda?"

Nienawiść w jego oczach raniła głębiej niż uderzenie.

Mój policzek pulsował. Moja ręka nadal krwawiła. Ale nic nie bolało bardziej niż moje serce.

Zmusiłam się do rozluźnienia szczęki i podjęłam ostatnią próbę wyjaśnienia. "To nie ja. Nigdy nie prosiłam jej, żeby odeszła."

Technicznie rzecz biorąc, rozumiałam, dlaczego ktoś mógłby tak powiedzieć. Catherine zostawiła list. W nim napisała, że widziała mój dziennik, zrozumiała, że mam słabość do Rhysa, i postanowiła "odpuścić," żeby "mógł być twój."

Nie sądzę, żeby kiedykolwiek zrozumiała, że dziennik oznacza prywatność. Nigdy nie chciałam, żeby ktoś go czytał, ale nie tylko go przeczytała—powiedziała wszystkim.

Nikogo nie obchodził ból, który czułam, gdy mój sekret został ujawniony. Zostałam wyciągnięta na światło dzienne, przybita do słupa wstydu, zmuszona zapłacić za jej rzekomą szlachetną ofiarę.

Dla mojej rodziny to było tak, jakbym nagle awansowała do pierwszej drużyny, zastępując złotą dziewczynę—powinnam była być wdzięczna. Nawet gdyby Rhys dźgnął mnie w brzuch, znaleźliby sposób, żeby to usprawiedliwić.

Jakby moi rodzice zawsze mnie nienawidzili. Bez względu na to, jak bardzo lepiej radziłam sobie niż Catherine, zawsze widzieli we mnie zgorzkniałą osobę, która nie potrafiła chronić swojej kruchej dumy.

Palący ból na moim policzku się nasilił.

Moje palce mocno zacisnęły się wokół pierścionka zaręczynowego. Fala gorąca—gniew, upokorzenie, uraza—wzbierała w moim gardle.

Gorące łzy napłynęły do oczu, rozmazując mój wzrok. Mrugałam szybko, wycierając je, zanim zdążyły spłynąć.

Nie będę płakać. Nigdy nie pokażę słabości przed nim.

Zrobiłam ciężki krok w stronę drzwi, walcząc, żeby się ruszyć. Musiałam stamtąd wyjść, bo inaczej całkowicie się rozpadnę. Cokolwiek jeszcze zostało z mojej godności—nie mogłam pozwolić, żeby zostało zniszczone przed tym człowiekiem.

Rhys nagle złapał mnie za nadgarstek i pociągnął z powrotem. "Posprzątaj to."

Spojrzałam na niego z niedowierzaniem, potrzebując potwierdzenia, że dobrze go usłyszałam.

"Stłukłaś kubek. Posprzątaj kawałki." Jego głos był lodowaty, absolutny.

Musiało mu odbić.

"Nie." Podniosłam podbródek i wyplułam słowo bez krzty kompromisu.

Jego twarz się napięła, szczęka zacisnęła. "Jesteś pewna, że chcesz to zrobić?"

"Tak. Powiedziałam nie." Moje oczy były czerwone, ale płonęły wyzwaniem, gdy patrzyłam na niego bez mrugnięcia.

Jeśli miłość oznaczała zmiażdżenie mojej godności w ziemię, to była dla mnie bezwartościowa.

Powietrze między nami było napięte do granic wytrzymałości. Prawie słyszałam, jak trzeszczy. Wściekłość w jego oczach była niekontrolowanym płomieniem, grożącym, że mnie pochłonie. A pod tym ogniem widziałam coś jeszcze—niedowierzanie. Posłuszna owieczka pokazała kły.

Zrobił krok bliżej, emanując groźbą. "Ostatnia szansa. Jeśli mi nie posłuchasz, to my—"

"—skończymy," dokończyłam za niego, zimno i ostatecznie.

Szok zamarł na jego twarzy. Przez chwilę powietrze zamarło. Nie spodziewał się, że naprawdę to powiem.

Gdy był w tej chwili zamieszania, wyrwałam rękę z jego uścisku. Smak wolności jeszcze nie zakwitł w mojej piersi, gdy on wrócił do życia, chwytając moją rękę z brutalną siłą.

Teraz.

Obróciłam się bez wahania i podniosłam rękę—klaps! Głośne uderzenie spadło na przystojną, arogancką twarz Rhysa.

Powietrze znowu zamarło, gęste od ciszy.

Moja dłoń lekko mrowiła, ale przyniosła mi falę dzikiej, bezprecedensowej satysfakcji.

Rhys cofnął się kilka kroków, jego oczy szeroko otwarte z szoku i niedowierzania - nie z bólu, ale z powodu świata, który wywrócił się do góry nogami. Nigdy nie myślał, że odważę się to zrobić. W końcu kiedyś kochałam go tak głęboko.

Opuściłam rękę, uniosłam podbródek i spojrzałam spokojnie na jego oszołomioną twarz. Uśmiechnęłam się lekko. "Teraz jesteśmy kwita."

Bez chwili zwłoki ruszyłam, ciągnąc nogi z tego duszącego piekła.

Gdybym została choćby sekundę dłużej, załamałabym się. Wolałabym dusić się własnymi łzami, niż pozwolić mu zobaczyć, jak płyną.

Nagle - łup - upadłam.

Wysokie obcasy i emocjonalny chaos to fatalne połączenie.

Ból przeszył moje dłonie i kolana, kiedy otarły się o twardy marmur. Krew natychmiast zaczęła wypływać, ale ledwo to czułam.

Wstałam, chwyciłam torebkę i szłam dalej.

Dom. Chciałam tylko wrócić do domu. Z dala od tego wszystkiego. Z dala od niego.

Jak kobieta uciekająca z miejsca zbrodni, wypadłam z budynku - tylko po to, by zderzyć się ze ścianą mięśni i upajającym zapachem drogiej wody kolońskiej.

Spojrzałam w górę - i zobaczyłam ostre, wyrzeźbione rysy twarzy z aurą tak dominującą, że mogła uciszyć całe pomieszczenie. Wyglądał jak mężczyzna, który, jeśli go rozwścieczysz, nie tylko zrujnuje ci życie - wymaże cię z istnienia.

Niestety, to tylko sprawiło, że był jeszcze bardziej atrakcyjny.

Przez sekundę życzyłam sobie, żeby przerzucił mnie przez ramię i zaniósł do swojej kryjówki - moja twarz natychmiast poczerwieniała. Gdyby to było porno, kąt kamery byłby absolutną katastrofą.

Otrząsnęłam się z tych myśli.

"Przepraszam," wymamrotałam i pospieszyłam do windy w moim bloku.

Na górze przeszukiwałam torebkę. Moje serce opadło.

Brak kluczy.

Oczywiście. Wszechświat wyraźnie ogłosił dzisiaj Dniem Końca Miry.

Frustracja i bezradność wezbrały w mojej piersi. Zrzuciłam obcasy i gwałtownie potrząsnęłam klamką. To nie pomogło - ale musiałam to z siebie wyrzucić. Dlaczego wszyscy zawsze wybierali Catherine?! Czy nie zrobiłam wystarczająco dużo?

Osunęłam się na ścianę, zsuwając się na zimną podłogę, gdy szlochy rozdarły mi gardło. Łzy płynęły strumieniami, niemożliwe do zatrzymania.

Właśnie kiedy prawie dusiłam się własnym płaczem, głos - niski, gładki, jak czarny aksamit - przeciął powietrze za mną.

"Twój klucz."

Wściekłość zapłonęła w moich żyłach. Dlaczego ktoś zawsze przerywał mi właśnie wtedy, kiedy miałam wszystko wyrzucić z siebie?

Zirytowana, odwróciłam się, gotowa rzucić mordercze spojrzenie - tylko po to, by zamarznąć.

Przez zamglone łzami oczy zobaczyłam go ponownie. Mężczyznę, na którego wpadłam na dole - tego, który wyglądał, jakby wyszedł z renesansowego obrazu.

"Twój klucz upadł," powiedział, unosząc brew, gdy jego wzrok spoczął na rozsypanych zawartościach mojej torebki. "Dlatego pewnie nie mogłaś go znaleźć."

Patrzyłam na klucz spoczywający w jego eleganckiej dłoni, moja twarz płonęła tak gorąco, że mogłaby zapalić zapałkę. Wyrwałam go od niego i niezdarnie otworzyłam drzwi, wpadając do środka bez słowa.

Dopiero gdy moje plecy uderzyły o drzwi, zdałam sobie sprawę - nawet mu nie podziękowałam.

Świetna robota, Miro. Ty absolutna idiotko.

Wahając się, podeszłam do wizjera. Przez mały obiektyw zobaczyłam, jak spokojnie odwraca się, otwiera drzwi naprzeciwko i wchodzi do środka.

Mieszkał naprzeciwko mnie?

Musiał się właśnie wprowadzić. Z twarzą taką jak ta - i tą aurą - nie sposób, żebym go wcześniej nie zauważyła.

Czekaj, Miro. Co ty robisz? Serio pozwalasz, żeby przystojny nowy sąsiad sprawił, że zapominasz o piekle, przez które przeszedł cię Rhys?

Nie. Absolutnie nie. Wszyscy mężczyźni to śmieci. Zawsze.

Zacisnęłam oczy, próbując uspokoić bijące serce, przypominając sobie, żeby nie być znowu tak głupią. Ale bez względu na to, jak bardzo się starałam, ta wyrzeźbiona twarz ciągle pojawiała się w moich myślach.

Potrzebowałam lodu - na bijące serce i, co ważniejsze, na piekący ból na policzku.

Właśnie kiedy zmusiłam się do wstania i skierowania się do kuchni, mój telefon zadzwonił, przenikliwie i ostro.

Jeden rzut oka na ekran sprawił, że całe moje ciało zamarzło.

Mama.

Nie mogłam zignorować połączenia. Gdybym to zrobiła, zniszczyłaby moją karierę bez wahania. Była do tego całkowicie zdolna.

W chwili, gdy odebrałam, jej głos przeciął powietrze - zimny i bezlitosny.

"Miro, chyba oszalałaś! Jak śmiesz zrobić coś tak haniebnego Rhysowi! Przeproś go natychmiast, albo przestaniesz być naszą córką!"

Otworzyłam usta, żeby wyjaśnić, oszołomiona - ale rozłączyła się, zanim zdążyłam wydobyć choć jedno słowo.

Ścisnęłam telefon mocno. Dlaczego, bez względu na to, jak bardzo się starałam, nadal nie mogłam zdobyć choćby odrobiny ich miłości? A Catherine - ona nigdy nie musiała nic robić, a była ich idealnym, cennym klejnotem.

Dość.

Myślałam, że jeśli będę wystarczająco ciężko pracować, moja rodzina, mój narzeczony - pokochają mnie.

Ale to nigdy się nie stanie.

Muszę odzyskać utraconą dawno temu godność.

Muszę zerwać zaręczyny z Rhysem - bez względu na konsekwencje.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

544.9k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

530k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

990.6k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.7k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
Wzlot Brzydkiej Luny

Wzlot Brzydkiej Luny

56.6k Wyświetlenia · W trakcie · Syra Tucker
Lyric spędziła życie w nienawiści. Dręczona za swoją bliznowatą twarz i znienawidzona przez wszystkich – w tym przez swojego własnego partnera – zawsze słyszała, że jest brzydka. Jej partner trzymał ją przy sobie tylko po to, by zdobyć terytorium, a kiedy osiągnął swój cel, odrzucił ją, zostawiając złamaną i samotną.

Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.

To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.

Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.

Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.

Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)

Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)

274.8k Wyświetlenia · Zakończone · Marii Solaria
„N-nie! To nie tak!” błagałam, łzy spływały po mojej twarzy. „Nie chcę tego! Musisz mi uwierzyć, proszę!”

Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.

Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.

„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.

„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.

Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.

„I tym samym skazuję cię na śmierć.”


Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...

Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...

Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca

UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

796.9k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Zawłaszczona przez Miliardera

Zawłaszczona przez Miliardera

298.7k Wyświetlenia · W trakcie · Khey Coco
„Podpisz.”

Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.

„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”

„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.

Przełknęłam ślinę z trudem.

Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.

I podpisałam.

Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.

Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Ostatnia Trisolarian

Ostatnia Trisolarian

145.7k Wyświetlenia · Zakończone · Dancingpen
Astrid ma pozornie idealne życie jako licealistka, ale kiedy jej dobry przyjaciel Jason przedstawia ją swojemu bratu Killianowi, natychmiast przyciąga ją niebezpieczeństwo i urok Killiana. Jest nim zafascynowana, dopóki nie odkrywa, że Killian i Jason są potężnymi wilkołakami. Co gorsza, okazuje się, że jest ona połączeniem wilkołaka, wampira i czarownicy, i ostatnią potężną Trisolarianką na ziemi.
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Zacznij Od Nowa

Zacznij Od Nowa

2.5m Wyświetlenia · Zakończone · Val Sims
Eden McBride całe życie spędziła, trzymając się zasad. Ale kiedy jej narzeczony porzuca ją na miesiąc przed ślubem, Eden ma dość przestrzegania reguł. Gorący romans to dokładnie to, czego potrzebuje na złamane serce. Nie, nie do końca. Ale to właśnie jest potrzebne Eden. Liam Anderson, spadkobierca największej firmy logistycznej w Rock Union, jest idealnym facetem na odbicie. Prasa nazwała go Księciem Trzech Miesięcy, ponieważ nigdy nie jest z tą samą dziewczyną dłużej niż trzy miesiące. Liam miał już sporo jednonocnych przygód i nie spodziewa się, że Eden będzie czymś więcej niż przelotnym romansem. Kiedy budzi się i odkrywa, że Eden zniknęła razem z jego ulubioną dżinsową koszulą, Liam jest zirytowany, ale dziwnie zaintrygowany. Żadna kobieta nigdy nie opuściła jego łóżka dobrowolnie ani go nie okradła. Eden zrobiła jedno i drugie. Musi ją znaleźć i zmusić do odpowiedzialności. Ale w mieście liczącym ponad pięć milionów ludzi znalezienie jednej osoby jest równie niemożliwe, jak wygranie na loterii, aż los ponownie ich łączy dwa lata później. Eden nie jest już naiwną dziewczyną, którą była, gdy wskoczyła do łóżka Liama; teraz ma sekret, który musi chronić za wszelką cenę. Liam jest zdeterminowany, by odzyskać wszystko, co Eden mu ukradła, i nie chodzi tylko o jego koszulę.

© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.