Powstanie Wygnanej Wilczycy

Powstanie Wygnanej Wilczycy

Lily · Zakończone · 177.5k słów

828
Gorące
481.7k
Wyświetlenia
18.6k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

„Biały wilk! Zabij tego potwora!”
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.

Rozdział 1

Evelyn

"Trzask!"

Porcelana rozprysła się po podłodze kawiarni, białe kawałki niczym ostre zęby.

Cisza zapadła natychmiast - widelce zatrzymały się w połowie drogi do ust, wszyscy wstrzymali oddech, jakby sam pokój bał się poruszyć.

Moje palce wciąż unosiły się w powietrzu, bezużyteczne, drżące.

Idealnie. Kolejny bałagan. Kolejne przypomnienie, że nigdzie nie pasuję, nawet wśród ludzi udających, że życie jest proste.

"Gray." Głos menedżera przeciął powietrze jak ostrze. "Co. Jest. Z. Tobą. Nie tak?"

Przełknęłam odpowiedź, której nie miałam. "Zajmę się tym."

Zimne odłamki wbijały się w moje dłonie, gdy klękałam, krew pojawiała się jako czerwone kropki. Ból mnie uziemiał. Lepiej to ukłucie niż inne - puste uczucie w piersi, gdzie powinien mieszkać wilk.

Udawaj. Oddychaj. Nie pękaj tutaj.

"Posprzątaj to," warknął. "I nie każ mi wracać."

Nie podniosłam wzroku. Nie dałam im satysfakcji zobaczenia wstydu na mojej twarzy.

Trzy lata od wygnania, a nadal, nawet tutaj, byłam duchem we własnej skórze.

Wrzuciłam kawałki do kosza, zerwałam fartuch i wyszłam, zanim menedżer zdążył splunąć kolejnym słowem w moją stronę.

Na zewnątrz, neony rozmazywały się na mokrej od deszczu ulicy jak siniaki. Wiatr przenikał przez moją kurtkę. Przeżyłam gorsze. Zawsze tak było. Nawet bez wilka.

Ruszyłam w stronę roweru, ręce głęboko w kieszeniach kurtki, gdy na mojej drodze stanął miejscowy pijak.

"Hej, dzika dziewczyno," bełkotał, sięgając do mojego pasa. "Skończyłaś zmianę? Pozwól, że kupię ci drinka."

Cofnęłam się, serce waliło. "Nie jestem zainteresowana."

Jego palce zacisnęły się na moim nadgarstku. "No dalej, słoneczko. Obserwowałem cię całą noc. Coś w tobie... inne. Niebezpieczne." Pochylił się, jego oddech był gorący na mojej twarzy. "Lubię niebezpieczne."

"Puść. Mnie." Mój głos obniżył się o oktawę, nieznany nawet dla mnie samej.

"Zmuś mnie," kpił.

Więc to zrobiłam. Moja pięść uderzyła w jego klatkę piersiową, posyłając go na stół. Szkło rozprysło się, gdy upadł na ziemię.

"Ona mnie zaatakowała!" krzyczał, przyciągając uwagę wszystkich. "Ta szalona suka mnie zaatakowała!"

Ludzie się cofnęli. Telefony poszły w górę, ekrany świeciły, nagrywając. Twarz mojego menedżera pojawiła się w drzwiach, blada z wściekłości.

"Policja!" ktoś krzyknął.

Kilka minut później siedziałam w policyjnym radiowozie, pijak uśmiechał się, jakby już wygrał.

Pokój przesłuchań pachniał wybielaczem i stęchłą kawą. Siedziałam naprzeciwko Oficera Davisa, moje nadgarstki były obtarte od kajdanek.

"Masz dwadzieścia jeden lat?" zapytał po raz trzeci.

"Tak."

"Bez opiekuna?"

"Nie."

"Bez rodziny?"

"Nie."

Kłamałam tak długo, że kłamstwo pasowało lepiej niż prawda.

Drzwi się otworzyły. Obcasy stuknęły - ostre, drogie, ostateczne.

Victoria Gray. Moja matka.

Podpisała moje zwolnienie, nie patrząc mi w oczy. Dopiero gdy wyszłyśmy na zewnątrz, raczyła na mnie spojrzeć - i wtedy jej dłoń trzasnęła mnie w policzek.

"Trzy lata," syknęła. "Trzy lata milczenia, a tak pokazujesz swoją twarz? Wyciągnięta z ludzkiego posterunku policji jak zwykły zbir?"

Dotknęłam policzka, oszołomiona. "To nie było—"

"Nie mów." Jej oczy przeszyły mnie jak ostrza. "Zostałeś wyrzucony z powodu. Nie myśl, że wygnanie uczyniło cię mądrzejszym. Nadal jesteś plamą. A plamy... pozostają ukryte."

Sprawdziła zegarek, już znudzona. "Twój dziadek chce, żebyś wrócił do domu. Nie zmuszaj mnie do tracenia więcej czasu na sprzątanie twoich bałaganów."

Prawda uderzyła mnie. "Więc dlatego tu jesteś. William cię przysłał."

Jej wyraz twarzy się nie zmienił. "Zamknij się dzisiaj wieczorem," powiedziała. "Dziś jest pełnia."

Parsknąłem śmiechem, "Dobrze wiesz, że mój wilk opuścił mnie trzy lata temu."

Wróciłem, żeby znaleźć moją Ducati. Silnik zawarczał, gdy go uruchomiłem. Zostawiłem ją na chodniku i ruszyłem motocykl, aż światła miasta rozmyły się w jedno rozmazanie żółci i czerwieni.

Droga na obrzeża była jak otwarte gardło. Jechałem szybko, wiatr szarpał moją kurtkę. Księżyc wisiał ciężki i biały nad drzewami.

Trzy lata. Trzy lata znosiłem tę pustkę. Każdej pełni czekałem, aż mój wilk wróci, desperacko chcąc udowodnić, że białe wilki nie są przeklęte, jak wszyscy wierzyli. Ale za każdym razem nic się nie działo.

Przyspieszyłem i pędziłem po drodze, próbując uciec przed własnymi myślami — wtedy go zobaczyłem.

Ciało na poboczu. Krew błyszcząca, księżyc przecinający srebro na jego skórze. Dwie postacie z bronią. Srebro błyszczało. Łowcy.

Mój puls przyspieszył.

Powinienem był odjechać.

Ale jego oddech — płytki, uparty — przyciągnął mnie do przodu. Wyłączyłem silnik, wślizgnąłem się między drzewa.

"Kto tam?" Łowca się odwrócił. Zobaczył mnie. Uśmiechnął się. "Nie powinieneś tego widzieć."

Srebrny strzał świsnął obok mojego ucha. Instynkt — już nie wilk, tylko przetrwanie — przejął kontrolę. Zderzyłem się z nim, wyrwałem broń, powaliłem go na ziemię.

To samo, czego mnie uczyli na tej wyspie trzy lata temu. Zabij albo bądź zabity.

Dysząc ciężko, zwróciłem się w stronę rannego mężczyzny. "Lepiej, żebyś był tego wart," mruknąłem.

Był wysoki, szeroki w ramionach, z taką obecnością, która sprawiała, że powietrze stawało się cięższe. Zdecydowanie nie był człowiekiem. Uderzył mnie zapach — żywica sosnowa, wilgotna ziemia, coś żywego i ostrego. Przyłożyłem palce do jego boku, żeby znaleźć ranę.

Drgnął. Jego ręka wystrzeliła w górę i chwyciła mój nadgarstek.

Biało-gorący impuls przeszył moje ramię, jakby ktoś uderzył zapałką o moją kość.

Nie.

Nie, nie, nie —

Odciągnąłem rękę z odruchem, ale było już za późno — moje paznokcie pękły i rozszczepiły się. Skóra napięła się, gdy w mgnieniu oka wybuchła gruba sierść. Byłem zbyt oszołomiony, żeby mówić.

Nagle oczy mężczyzny — burzowe, mimo krwi — otworzyły się i wbiły we mnie.

Jego głos ledwo był ludzki, zdarty:

"Mój."

Ledwo zarejestrowałem jego słowa, zahipnotyzowany białą sierścią, która wybuchła na mojej skórze jak pożar.

Trzy lata. Liczyłem każdy dzień.

Trzy lata bycia połową osoby, przytakiwania, kiedy mówili, że może to dla najlepszego, może tak jestem bezpieczniejszy. Trzy lata gryzienia języka do krwi, zamiast krzyczeć na niesprawiedliwość tego wszystkiego.

Ale mój wilk budził się teraz, rozciągając się, jakby budził się z długiego snu. A z nim przyszło wspomnienie tego, kim byłem.

Myli się w wielu rzeczach. I miałem dość bycia ich ofiarą.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.8k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

547.6k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

23.6k Wyświetlenia · Zakończone · Beauty m.j
POLICZEK

„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”

„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”

Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.

Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.

Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.

Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.

Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:

„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”

Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.

Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.

Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:

Lucien może urodzić dziedzica.

A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Zacznij Od Nowa

Zacznij Od Nowa

2.5m Wyświetlenia · Zakończone · Val Sims
Eden McBride całe życie spędziła, trzymając się zasad. Ale kiedy jej narzeczony porzuca ją na miesiąc przed ślubem, Eden ma dość przestrzegania reguł. Gorący romans to dokładnie to, czego potrzebuje na złamane serce. Nie, nie do końca. Ale to właśnie jest potrzebne Eden. Liam Anderson, spadkobierca największej firmy logistycznej w Rock Union, jest idealnym facetem na odbicie. Prasa nazwała go Księciem Trzech Miesięcy, ponieważ nigdy nie jest z tą samą dziewczyną dłużej niż trzy miesiące. Liam miał już sporo jednonocnych przygód i nie spodziewa się, że Eden będzie czymś więcej niż przelotnym romansem. Kiedy budzi się i odkrywa, że Eden zniknęła razem z jego ulubioną dżinsową koszulą, Liam jest zirytowany, ale dziwnie zaintrygowany. Żadna kobieta nigdy nie opuściła jego łóżka dobrowolnie ani go nie okradła. Eden zrobiła jedno i drugie. Musi ją znaleźć i zmusić do odpowiedzialności. Ale w mieście liczącym ponad pięć milionów ludzi znalezienie jednej osoby jest równie niemożliwe, jak wygranie na loterii, aż los ponownie ich łączy dwa lata później. Eden nie jest już naiwną dziewczyną, którą była, gdy wskoczyła do łóżka Liama; teraz ma sekret, który musi chronić za wszelką cenę. Liam jest zdeterminowany, by odzyskać wszystko, co Eden mu ukradła, i nie chodzi tylko o jego koszulę.

© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

66.6k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Zły Alfa

Zły Alfa

176k Wyświetlenia · Zakończone · ALMOST PSYCHO
OSTRZEŻENIE - BARDZO, BARDZO DOJRZAŁE TREŚCI!!
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.

"Mogę wyjaśn- "

Przerwał mi.

"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."

Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.

"Rozbieraj się."

To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "

"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."

Czy to naprawdę się dzieje?

"2."

Myślałam, że jest gejem.

"3."

Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.

Ale nie wiedziała...

Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?

SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

511k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

98.6k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Zawłaszczona przez Miliardera

Zawłaszczona przez Miliardera

304.1k Wyświetlenia · W trakcie · Khey Coco
„Podpisz.”

Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.

„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”

„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.

Przełknęłam ślinę z trudem.

Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.

I podpisałam.

Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.

Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

825k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO

Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO

122.2k Wyświetlenia · Zakończone · Willow Ashford
„Emily Johnson, nawet nie waż się uciekać!” warknął Alex, ściskając jej podbródek.

Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”

Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”

Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.

Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”

——

Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.

Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.

Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.

Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”