
Poślubiona mojej przygodzie na jedną noc: Bierze mnie każdej nocy
LAINEY · Zakończone · 213.0k słów
Wstęp
Jej okrutna przybrana siostra Mia posunęła się nawet do tego, by wrobić ją w upokarzającą przygodę na jedną noc z kimś, kogo nazwała „grubym, łysiejącym nieznajomym”. Ale tamta noc nie miała w sobie nic wstydliwego — była niezapomniana.
Teraz Mia ma dla niej ostatnią zniewagę: ma poślubić „żałosnego kalekę”, którego Mia publicznie odrzuciła — zbankrutowanego, przykutego do wózka odludka o imieniu Julian Astor.
Jednak wszystko się zmienia, gdy Chloe wchodzi do tej sali konferencyjnej. Julian nie jest złamanym, starym człowiekiem — to metr dziewięćdziesiąt surowej siły w garniturze od Toma Forda, miażdżąco zaborczy miliarder i prezes, przy którym zapomina, jak się oddycha.
Nagle jej małżeństwo kontraktowe zamienia się w coś niebezpiecznie prawdziwego. Julian nie chce jej tylko na papierze — chce czcić każdy jej kształt, wodzić palcami po każdej bliźnie i brać ją każdej nocy, bez wyjątku.
Dlaczego jego dotyk wydaje się tak przejmująco znajomy? I czemu patrzy na nią tak, jakby szukał jej od tamtej deszczowej nocy?
Bezwzględny miliarder nie mógłby przecież obsesyjnie pragnąć kobiety, której nigdy nie miał zatrzymać… prawda?
Rozdział 1
Chloe
Obudziłam się w ciemności tak gęstej, że nie widziałam własnej dłoni. Przez jedną przerażającą sekundę pomyślałam, że oślepłam.
A potem go poczułam.
O Boże. Co ja zrobiłam?
Byłam naga. On był nagi. Kiedy jego dłoń musnęła moją talię, odskoczyłam tak gwałtownie, że łóżko zaskrzypiało.
— Spokojnie — mruknął, a jego głos był niski i chropowaty jak żwir. Nie okrutny. Po prostu… łagodny. — Jestem przy tobie.
Poruszał się powoli, rozmyślnie, jakbym mogła się rozsypać. Jego ciało było przy moim twarde i pewne — szeroka klatka piersiowa, wyraźnie zarysowane mięśnie poruszające się pod ciepłą skórą.
Jego oddech parzył mnie w szyję i, Boże, te dłonie były wielkie, obejmowały moją talię tak, jakby nic nie ważyła. Palce przesunęły się w dół mojego kręgosłupa, delikatnie, ale zdecydowanie, zostawiając za sobą ślady gorąca.
— Trzęsiesz się — szepnął. — Powiedz mi, jeśli mam przestać.
Jego usta odnalazły moje ramię, ostrożnie i bez pośpiechu. Ciężar jego ciała nade mną był stały, uziemiający — sama twarda muskulatura i kontrolowana siła.
Kiedy ujął moją twarz, a kciuk musnął kość policzkową, coś we mnie pękło — nie złamało się, tylko… otworzyło.
Poruszał się z uważną precyzją, jakby się powstrzymywał, trzymał swoją siłę na wodzy. Za każdym razem, gdy westchnęłam, zwalniał, szeptał obietnice, których nikt nie powinien składać obcej osobie.
Kiedy to się skończyło, nie odsunął się po prostu i nie odwrócił na drugi bok. Kroki na wykładzinie, szum wody, a potem wrócił z czymś ciepłym i mokrym. Oczyścił mnie z tą samą delikatnością, jakbym była czymś kruchym. Kiedy pocałował mnie w czoło, prawie się rozsypałam.
— Śpij — powiedział, naciągając na nas koc. Jego ramię osiadło wokół mojej talii, mocne i bezpieczne. — Jutro będzie lepiej.
Obudziłam się w szarym świetle, z pulsującą głową i posmakiem śmierci w ustach. Mężczyzna obok mnie nadal spał, oddychając głęboko i równo.
W półmroku mogłam dostrzec jego sylwetkę — wysoki, ponad metr osiemdziesiąt, szerokie barki zwężające się do wąskiej talii. Wyraźnie zarysowane ramiona od prawdziwej pracy, nie tylko od próżności na siłowni. Ale twarz? Odwrócona, wciśnięta w poduszkę.
Moje ubrania były porozrzucane wszędzie — sukienka rozdarta, bielizna zniknęła. Za to jego rzeczy były przerzucone przez krzesło.
Chwyciłam je w pośpiechu.
Koszula sięgała mi do ud, zdecydowanie za duża nawet na moją dwustufuntową sylwetkę. Spodnie musiałam podwinąć cztery razy. Wyglądałam absurdalnie, ale przynajmniej byłam zakryta.
Moja torebka leżała na podłodze, a zawartość rozsypana jak na miejscu zbrodni. Drżącymi dłońmi wepchnęłam wszystko z powrotem — martwy telefon, klucze, pusty portfel, poza…
Jednodolarowym banknotem. Pogniecionym i naderwanym. Moim ostatnim dolarem.
Wpatrywałam się w ten żałosny kawałek papieru. Ten facet był dla mnie delikatny. Zajął się mną. A ja miałam wyjść w jego ubraniach, nie zostawiając nic?
NIE!
Mogłam być spłukana, gruba, największym bałaganem w całym LA. Ale nie byłam przypadkiem charytatywnym. I na pewno nie miałam zamiaru być komuś coś winna, zwłaszcza jakiemuś obcemu, który widział mnie w najgorszym stanie.
Wygładziłam banknot i położyłam go na stoliku nocnym. Potem nabazgrałam na hotelowym notesie:
Dziękuję za wczorajszą życzliwość. To wszystko, co mam. Jesteśmy kwita. —C
Złożyłam karteczkę wokół dolara, chwyciłam telefon i wymknęłam się na korytarz.
W połowie drogi przez lobby usłyszałam głosy dobiegające z klatki schodowej. Znajome głosy. Zamarłam, po czym przykucnęłam za ogromną palmą w donicy, z sercem tłukącym się jak oszalałe.
— Mamo, załatwione. — Głos Mii drżał z satysfakcji. — Osobiście dostarczyłam tę grubą świnię prosto do jego pokoju.
Krew zmieniła mi się w lód.
— I nikt nie powiąże tego z nami? — To była Evelyn Sterling — ta, która wychowywała mnie przez osiemnaście lat, a potem wyrzuciła mnie z domu w dniu, gdy przyszły wyniki testu DNA.
— Daj spokój. Skasowałam nagrania z monitoringu. Dla wszystkich Chloe zatoczyła się tam pijana i zdesperowana. — Mia roześmiała się jak tłuczone szkło. — Powinnaś ją widzieć. Dwieście funtów czystej desperacji. Jak świnia w rui.
Przycisnęłam dłoń do ust, walcząc z mdłościami.
— A ten mężczyzna? — zapytała ostro Evelyn.
— Jakiś stary pijak, koło pięćdziesiątki. Łysy. Z bebzolem od piwa. Dokładnie taki przegryw, na jakiego ta krowa zasługuje.
Chwileczkę. Co?
Łysy? Z piwnym brzuchem? Koło pięćdziesiątki?
W głowie odtworzył mi się mężczyzna z góry. Te szerokie barki. Wyraźnie zarysowane mięśnie poruszające się pod ciepłą skórą przy każdym ruchu. Wąska talia. Ten pewny ciężar nade mną — sama kontrolowana siła i surowa moc.
To nie było ciało pięćdziesięciolatka z piwnym brzuchem. To był ktoś młody, wysportowany, zbudowany jak pieprzony bóg.
Czy Mia wpakowała mnie do niewłaściwego pokoju? A może ja wpakowałam się do niewłaściwego łóżka?
Tak czy inaczej, mężczyzna, z którym spałam, nie był tym, z którym Mia myślała, że mnie zeswatała.
— Och, i mamo? Te witaminy, które jej podaję?
— Co z nimi?
— To nie witaminy. To hormony. Od pięciu lat. Każda tabletka zaprojektowana tak, żeby przytyła. Dlatego z normalnej wagi zrobiło się dwieście funtów. Bo ja ją do tego doprowadziłam.
Drzwi na klatkę schodową trzasnęły.
Pięć lat.
Pięć lat, odkąd wyrzucili mnie ze swojej rezydencji do mieszkania w East LA, w którym roiło się od karaluchów.
Pięć lat, podczas których Mia zjawiała się co miesiąc ze swoimi „paczkami troski” — tymi butelkami witamin, każda wręczana ze współczującym uśmiechem i uściskiem, od którego miałam ciarki na skórze.
A ja je brałam. Każdą jedną. Bo jakaś żałosna cząstka mnie wciąż chciała wierzyć, że ją to obchodzi.
Zatoczyłam się do domu i poszłam prosto do łazienki, ledwo zdążając do toalety. Kiedy nie było już czym wymiotować, usiadłam na zimnych kafelkach i pozwoliłam sobie płakać — wielkimi, brzydkimi szlochami, które tkwiły we mnie uwięzione przez pięć lat.
Potem wstałam, umyłam twarz i poszłam do kuchni.
Wszystkie te butelki, które mi przynosiła — ustawione na blacie jak trofea. Jednym gwałtownym ruchem zmiecionałam je do kosza, słuchając, jak pękają.
— Pierdol się, Mia — wyszeptałam. — Pierdol się ze swoją trucizną, swoją idealną twarzą i swoim idealnym życiem. Koniec z byciem twoją ofiarą.
Nie byłam złamana. Tylko zakopana. I miałam się wykopać.
— Rok — powiedziałam do swojego odbicia. — Rok, żeby zrzucić dziewięćdziesiąt funtów. Rok, żeby stać się na tyle silna, by kazać im wszystkim zapłacić. Rok, żeby stać się kimś, kogo nie da się ignorować, zbyć, zniszczyć.
Dziewczyna w lustrze powoli skinęła głową.
Dwanaście miesięcy piekła — bieganie o świcie, aż wymiotowałam, posiłki ledwie zasługujące na miano jedzenia, treningi, po których płakałam.
Dwanaście miesięcy liczenia kalorii, pilnowania makro, przebijania się przez wielotygodniowe zastoje. Kładzenia się spać głodną, budzenia się obolałą.
Ale zadziałało. Nie byłam już tamtą dziewczyną. Byłam czymś twardszym. Czymś, co oddaje ciosy.
Telefon zawibrował. Nieznany numer.
— Chloe Harrison? — zimny, kobiecy głos. — Tu Evelyn Sterling. Musimy porozmawiać o twojej matce.
Nie rozmawiałam z Evelyn od sześciu lat. Od chwili, gdy spojrzała na osiemnastoletnią mnie w tamtym szpitalnym łóżku i powiedziała: „Nie jesteś moją córką. Wynoś się”. Jeśli dzwoniła, czegoś chciała.
— Słucham.
— Twoja biologiczna matka, Margaret Harrison, umiera. Rak w czwartym stadium. Leczenie przekracza sto pięćdziesiąt tysięcy miesięcznie. Twój ojciec wydał wszystko, szukając cię, zanim umarł. Nic nie zostało.
Ścisnęło mnie w klatce piersiowej, ale utrzymałam głos w ryzach.
— Do czego pani zmierza?
— Mam dostęp do eksperymentalnego programu leczenia. Najnowocześniejsza terapia nowotworowa, dostępna tylko dla wybranych pacjentów. Mogę załatwić twojej matce miejsce. Ale jest cena.
Oczywiście. U Evelyn zawsze była jakaś cena.
— Czego pani chce?
— Rodzina Astorów zaproponowała sojusz małżeński — powiedziała Evelyn, a jej głos był gładki jak jedwab. — Pan młody to Julian Astor — z jednej z najbardziej prestiżowych rodzin w Los Angeles. Stare pieniądze, nieskazitelny rodowód. To niezwykła okazja dla kogoś w twojej… sytuacji.
Julian Astor.
Znałam to nazwisko. Każdy, kto śledził plotki z wyższych sfer LA, znał tragiczny sekret rodziny Astorów. Pięćdziesiąt kilka lat. Oszpecony po wypadku samochodowym. Na wózku. Podobno zbankrutowany i niestabilny psychicznie.
Mężczyzna, którego nikt nie chciał poślubić.
Skoro to takie hojnie, czemu Mia nie rzuca się na tę okazję?
Cisza rozciągnęła się między nami jak lina nad przepaścią.
— Twoja matka umiera—
— A pani trzyma jej życie jako zakładnika. — Przerwałam jej. — Nie udawajmy, że to cokolwiek innego niż szantaż.
Pomyślałam o Margaret Harrison, leżącej w tym szpitalnym łóżku. O obcej osobie, z którą dzieliłam DNA. Pomyślałam o ojcu, który umarł, szukając mnie.
I pomyślałam o Mii i Evelyn, które truły mnie przez pięć lat i śmiały się.
— Chce mnie pani wysłać, żebym wyszła za jakiegoś złamanego, starego faceta, którego nikt inny nie chce — powiedziałam cicho.
Ostatnie Rozdziały
#175 Rozdział 175 Ciemny fartuch zawiązany wokół talii
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#174 Rozdział 174 To ciało pracuje dla ciebie
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#173 Rozdział 173 Naprawdę są teraz zaręczeni?
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#172 Rozdział 172 Twoja ekskluzywna zabawka erotyczna to twój mąż
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#171 Rozdział 171 Jego sperma wycieka ze mnie
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#170 Rozdział 170 Próbujemy zacząć od nowa
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#169 Rozdział 169 Gotowa, pani Astor?
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#168 Rozdział 168 Noc była daleka od końca
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#167 Rozdział 167 Zacznijmy od nowa
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#166 Rozdział 166 Nie mamy kolejnego
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026
Może Ci się spodobać 😍
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)












