
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
midaspen78 · W trakcie · 252.2k słów
Wstęp
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Rozdział 1
Perspektywa Vivian
Wpatrywałam się w tablicę, ale myślami byłam daleko od lekcji. Głos pana Allena był tylko szumem w tle, kiedy moje myśli uciekały do nowej książki, która leżała w mojej torbie. Fantastyka o wilkołakach — gruba, z ciemną okładką, taka, która wręcz błagała, żeby ją otworzyć. Nie miałam jeszcze czasu przeczytać choćby jednej strony, i doprowadzało mnie to do szału.
Właśnie wyobrażałam sobie, co może kryć pierwszy rozdział, kiedy głos pana Allena przeciął ostro moje marzenia.
– Vivienne.
Żołądek podszedł mi do gardła. Cała klasa odwróciła się w moją stronę.
– Tak, proszę pana? – Wymusiłam spokojny ton, choć serce waliło mi jak oszalałe.
– W którym roku traktat wersalski oficjalnie zakończył stan wojny między Niemcami a państwami sprzymierzonymi? – zapytał, unosząc jedną brew, jakby mnie przyłapał.
– W 1919. Podpisany 28 czerwca, choć rozejm obowiązywał już od listopada 1918. – Odpowiedź spłynęła mi z języka, zanim zdążyłam się nad nią w ogóle zastanowić.
Kilka osób zachichotało. Pan Allen zamrugał, po czym lekko skinął głową. – Poprawnie. Przynajmniej ktoś tu uważa.
Ukryłam uśmiech i znów spojrzałam w zeszyt, udając, że notuję. W tej samej chwili, gdy odwrócił się do tablicy, moje myśli od razu wróciły do książki w torbie.
W końcu zadzwonił dzwonek – głośny i wyzwalający. Uczniowie ruszyli do drzwi, śmiejąc się, rozmawiając, uciekając, jak tylko mogli najszybciej. Zostałam. Nie było powodu się spieszyć.
Kiedy w sali zrobiło się prawie pusto, wyciągnęłam książkę z torby. Palcami przesunęłam po wytłoczonym wilku na okładce i przeszedł mnie dreszczyk ekscytacji. Nareszcie. Otworzyłam ją i zaczęłam czytać, a słowa wciągnęły mnie tak szybko, że prawdziwy świat zniknął.
– Vivienne!
Podskoczyłam, a książka omal nie wypadła mi z rąk. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Emmę, moją najlepszą przyjaciółkę, opartą o ławkę przede mną z wymownym uśmieszkiem.
– Serio? Nadal tu siedzisz? Wszyscy inni zwiali pięć minut temu. Co cię tak przykleiło? – zapytała, próbując podejrzeć okładkę.
Przytuliłam książkę mocniej do piersi, czując, jak policzki mi się rozgrzewają. – Nic. Po prostu… czytam.
Emma przewróciła oczami. – Czytasz. Jasne. To znowu jedna z tych twoich fantastycznych książek?
Zacisnęłam usta, nie zamierzając dać jej tej satysfakcji.
Uśmiechnęła się krzywo. – Wiedziałam.
Otworzyłam usta, żeby zaprotestować, ale mi przerwała. – W każdym razie, odpuść tę książkę na jeden wieczór. Chodź ze mną.
– Dokąd? – zapytałam, od razu czujna.
– Na mistrzostwa w hokeju. Nasza szkoła kontra Westfield. Właśnie się zaczęło. Wszyscy idą na halę.
Jęknęłam. – Emma, wiesz, że nie obchodzi mnie hokej. Banda chłopaków gania za krążkiem? Co w tym ekscytującego? Wolę czytać.
– Oczywiście, że wolałabyś. – Pochyliła się bliżej, a jej uśmiech zrobił się niemal diaboliczny. – Ale mój brat gra.
Serce mi zabiło mocniej. Gorąco wspięło mi się po szyi, zanim zdążyłam to powstrzymać. – Rafael? – wyszeptałam, jakby wypowiedzenie jego imienia zbyt głośno mogło mnie zdradzić.
Emma natychmiast to podchwyciła, a jej uśmieszek jeszcze się poszerzył. – Ooooch, powinnaś teraz zobaczyć swoją minę. Nie myśl, że nie zauważam, jak robisz się cała czerwona, kiedy on jest w pobliżu.
– Wcale nie – rzuciłam szybko, choć płonące policzki mnie zdradzały.
– Totalnie tak – droczyła się, szturchając mnie w ramię. – No chodź, Viv. Dzisiaj jest na lodzie. Finałowy mecz. Jeśli wygrają, nigdy nie da mi o tym zapomnieć.
Zawahałam się, patrząc na książkę na kolanach. Naprawdę chciałam czytać. Ale myśl o tym, że zobaczę Rafaela — jak sunie po tafli, a wszyscy mu kibicują — przewróciła mi żołądek w sposób, którego żadna historia nie potrafiła wywołać.
Emma uniosła brew. – No i? Idziesz, czy będziesz tu siedzieć sama ze swoimi wyimaginowanymi wilkami?
Westchnęłam, ostrożnie zamykając książkę. – Dobra. Ale tylko dlatego, że tak błagałaś.
Zaśmiała się. – Jasne. Wmawiaj to sobie.
I zanim zdążyłam zmienić zdanie, poderwała mnie, a my dołączyłyśmy do tłumu zmierzającego w stronę hali hokejowej.
Hala aż dudniła, gdy z Emmą weszłyśmy do środka. Trybuny były pełne uczniów machających transparentami i skandujących nazwę naszej szkoły. Emma przeciągnęła mnie przez tłum, aż znalazłyśmy dwa wolne miejsca z dobrym widokiem na lód.
– Idealnie – powiedziała, siadając obok mnie.
Usiadłam, przyciskając torbę do siebie, udając, że wcale już go nie wypatruję.
A potem go zobaczyłam.
Rafael Vega. Kapitan drużyny hokejowej Ridgeway Wolves. Najpopularniejszy chłopak w szkole. Ten, kim każdy albo chciał być, albo chciał z nim być. Wysunął się na lód, jakby należał do niego, z kaskiem pod pachą, posyłając ten swobodny uśmiech, który sprawiał, że tłum krzyczał jeszcze głośniej.
Nie mogłam oderwać wzroku.
Kochałam się w nim od pierwszego dnia, kiedy go zobaczyłam.
To było absurdalne, wiedziałam.
Ani razu nie spojrzał na mnie tak, jak ja patrzyłam na niego. Dla niego byłam tylko cichą koleżanką Emmy — kujonką z nosem wiecznie w książce. Dość jasno dawał mi to do zrozumienia, rzucając we mnie słowem „kujonka”, jakby to było moje imię. Czasem się krzywił z rozbawieniem, czasem przewracał oczami, ale najczęściej… ignorował mnie.
A jednak moje serce nie chciało słuchać.
Patrząc na niego teraz, silnego i szybkiego na lodzie, czułam ten sam beznadziejny pociąg. Jakby niezależnie od tego, jak niewidzialna dla niego byłam, jakaś część mnie zawsze krążyła w jego orbicie.
Emma szturchnęła mnie łokciem. — Gapiasz się.
Oderwałam wzrok i znów spojrzałam na mecz, a policzki zapłonęły mi gorącem. — Nie gapę się.
— Jasne — rzuciła z uśmiechem.
Zabrzmiał gwizdek i mecz się zaczął. Nie znałam zasad, nie tak naprawdę.
Widziałam tylko zderzające się kije, łyżwy tnące lód i krążek mknący zbyt szybko, żebym mogła go śledzić. Ale ilekroć wpadał do siatki, trybuny ryczały, a ja łapałam się na tym, że klaszczę i krzyczę razem z nimi.
Tyle że moje oczy nie były na krążku. Były na nim.
Rafael poruszał się tak, jakby lód należał do niego. Szybko, ostro, z pełną kontrolą.
Sposób, w jaki pochylał się w każdy zakręt, sposób, w jaki jego kij łączył się z krążkiem — to było jak oglądanie czegoś z filmu. Tłum skandował jego imię: „Raf! Raf! Raf!”, a w piersi narastało mi coś, czego nie umiałam nazwać. Duma, może. Podziw. Albo po prostu ta sama głupia fascynacja, która jakoś nigdy nie chciała zgasnąć.
Prawie nie zauważyłam, jak rośnie wynik, dopóki Emma nie szturchnęła mnie mocniej. — Prowadzimy dwoma! — krzyknęła ponad hałasem.
Uśmiechnęłam się do niej, a potem mój wzrok znów natychmiast uciekł do Rafaela. Nawet nie wyglądał na zmęczonego. Skupienie miał absolutne, ruchy gładkie i potężne. A kiedy pod koniec strzelił gola, arena eksplodowała. Zerwałam się na nogi razem ze wszystkimi, wrzeszcząc tak głośno, że aż paliło mnie w gardle.
Rozległ się końcowy sygnał. Ridgeway wygrało. Mistrzostwo zdobyte. Uczniowie wokół mnie krzyczeli, przytulali się, machali nad głowami transparentami. Emma wykrzykiwała mi coś do ucha, ale wszystko zlewało się w tło.
Bo ja wciąż patrzyłam tylko na niego. Rafael Vega, z kaskiem uniesionym wysoko, z uśmiechem jasnym w świetle reflektorów.
Gdy tylko wybrzmiał sygnał, Emma chwyciła mnie za ramię.
— No chodź! Idziemy im pogratulować!
Żołądek mi się przewrócił. — Czekaj—Emma, nie. Możemy po prostu klaskać stąd.
Już ciągnęła mnie w dół po trybunach. Przycisnęłam torbę do klatki piersiowej, starając się nie potknąć, kiedy przeciskałyśmy się przez tłum. Serce waliło mi coraz mocniej z każdym krokiem bliżej lodu. Wmawiałam sobie, że to tylko nerwy od tego hałasu, ale wiedziałam swoje.
Kiedy dotarłyśmy do bandy, zawodnicy już schodzili z lodu, spoceni i roześmiani, z kaskami pod pachą. Emma ścisnęła moją dłoń i wskazała palcem. — Tam jest!
Rafael.
Z bliska wyglądał jeszcze lepiej — blond włosy miał wilgotne od potu, a na twarzy ten sam swobodny uśmiech. Przez sekundę miałam wrażenie, że wszystko dookoła się rozmywa. To było to. Może Emma coś powie, może on wreszcie—
Ale wtedy się zatrzymał.
I ona tam była.
Dziewczyna z idealnymi falami brązowych włosów wpadła prosto w jego ramiona, piszcząc jego imię. Zanim w ogóle zdążyłam nabrać powietrza, Rafael pochylił się i ją pocałował. Porządnie, na całego, tak po prostu — na oczach wszystkich. Tłum ryknął jeszcze głośniej, jakby to też było częścią świętowania.
Zastygłam. W piersi zrobiło mi się ciasno, jakby ktoś jednym ciosem wybił ze mnie powietrze. Wymusiłam uśmiech, żeby Emma nic nie zauważyła, ale nie umiałam odwrócić wzroku.
Rafael Vega, kapitan drużyny hokejowej, chłopak, w którym od zawsze się podkochiwałam… już należał do kogoś innego.
Ostatnie Rozdziały
#143 Rozdział 143 ROZDZIAŁ 143
Ostatnia Aktualizacja: 7/8/2026#142 Rozdział 142 ROZDZIAŁ 142
Ostatnia Aktualizacja: 7/8/2026#141 Rozdział 141 ROZDZIAŁ 141
Ostatnia Aktualizacja: 7/8/2026#140 Rozdział 140 ROZDZIAŁ 140
Ostatnia Aktualizacja: 7/8/2026#139 Rozdział 139 ROZDZIAŁ 139
Ostatnia Aktualizacja: 7/8/2026#138 Rozdział 138 ROZDZIAŁ 138
Ostatnia Aktualizacja: 7/8/2026#137 Rozdział 137 ROZDZIAŁ 137
Ostatnia Aktualizacja: 7/8/2026#136 Rozdział 136 ROZDZIAŁ 136
Ostatnia Aktualizacja: 7/8/2026#135 Rozdział 135 ROZDZIAŁ 135
Ostatnia Aktualizacja: 7/8/2026#134 Rozdział 134 ROZDZIAŁ 134
Ostatnia Aktualizacja: 7/8/2026
Może Ci się spodobać 😍
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Bracia Varkas i ich Księżniczka
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny
Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.
Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.
Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.
Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Zły Alfa
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.
"Mogę wyjaśn- "
Przerwał mi.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."
Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.
"Rozbieraj się."
To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "
"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."
Czy to naprawdę się dzieje?
"2."
Myślałam, że jest gejem.
"3."
Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.
Ale nie wiedziała...
Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?
SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?












