
Sekretarka Diabła
Vinnianca · Zakończone · 149.4k słów
Wstęp
Krew pulsowała głośno w moich uszach, czołgałam się od niego po podłodze.
Jego długie kroki sprawiły, że już stał nade mną. Podnosząc mnie, zakrył moją usta dłonią.
Panika ogarnęła mnie, moje kończyny trzęsły się ze strachu.
"Musisz sobie przypomnieć, do kogo należysz." Jego niespójne oczy wwiercały się w moje.
Potrząsałam głową gwałtownie, łzy moczyły jego rękę na moich ustach.
Przyłożył nóż do mojej twarzy. "Powiedz swojemu kochankowi, Zaydenowi, żeby się nie mieszał. Już obdarzyłem cię ślubem. Poślub go, ale siedem dni po ślubie wróć do Denver, gdzie twoje miejsce."
Kiwnęłam głową desperacko, mając nadzieję, że mnie nie skrzywdzi.
"Zostawię ci pamiątkę." Zaśmiał się, a potem wbił kieszonkowy nóż w moją stronę.
Życie Lillian to delikatny bałagan. Przeżywszy traumatyczne dzieciństwo poprzez tłumienie wspomnień, musi zrobić wszystko, by przetrwać, co obejmuje zgodę na małżeństwo kontraktowe z jej szefem, aby uzyskać dostęp do jego majątku.
Zaręczona z enigmatycznym i bogatym Zaydenem, ukrywa mroczny sekret. Została zagrożona przez tajemniczą postać z przeszłości. Jej przeszłość wraca, by ją prześladować.
Zayden w końcu odkrywa jej tajemnice i konfrontuje się z nią. Ale Lillian nie może mu się zwierzyć - jest uwięziona w sieci strachu i traumy, pozostawiając Zaydena zrozpaczonego w obawie przed jej utratą.
Największy szok przychodzi, gdy tajemnicza postać się pojawia, jego złowroga obecność grozi zniszczeniem starannie skonstruowanych planów Lillian. Z jej światem wywróconym do góry nogami, Lillian musi dokonać wyboru: stawić czoła swoim demonom albo ryzykować utratę wszystkiego, w tym mężczyzny, w którym się zakochała.
Ale mało wiedziała, że nie była jedyną, która skrywała tajemnice. Zayden miał swoje sekrety, sekrety ciemniejsze niż jej.
Rozdział 1
Lillian
Weszłam do ogromnego budynku, starając się nie ubrudzić błotem na moich butach lśniących białych płytek. Wczoraj otrzymałam e-mail, że zdałam rozmowę kwalifikacyjną, więc oto jestem w moim pierwszym dniu jako sekretarka.
Podchodząc do kobiety za recepcją, uśmiechnęłam się słodko. „Przepraszam, jestem Lillian Ace."
Ona westchnęła. „Och, nasza nowa pracownica!”
Kiwnęłam głową, nadal się uśmiechając, mimo że moje usta bolały.
„Daj mi chwilę”, powiedziała, po czym zaczęła coś pisać na komputerze, zanim znów się do mnie odwróciła.
Spojrzała na mnie od góry do dołu z zadowolonym uśmiechem na twarzy. Nagle poczułam się nieswojo. Miałam na sobie sukienkę w kolorze zachodzącego słońca i białe szpilki.
„Czy tak ubierałaś się w swojej poprzedniej pracy?” Warknęła.
Moja poprzednia praca była w kawiarni, gdzie codziennie nosiłam jeansy, ale nie zamierzałam tego wyjawiać.
„Cóż, jest wystarczająco przyzwoita.” Odparłam.
Pokręciła głową, potrząsając czerwonymi ustami. „Panno, mamy tutaj dress code. Wszystko korporacyjne, od poniedziałku do piątku.”
Przełykając wybuch, który miał się zaraz wydostać z moich ust, powiedziałam. „To jest korporacyjna sukienka.”
Pokręciła głową, nie zgadzając się ze mną. „Wyglądasz, jakbyś szła na plażę, idź do domu i załóż coś bardziej odpowiedniego.”
Zlustrowałam jej strój, wyglądała, jakby szła na randkę.
Westchnęłam. Moje mieszkanie było godzinę drogi stąd, a jedyne pieniądze, które mi zostały, były przeznaczone na zakupy spożywcze. Jeśli teraz wrócę do domu, będę musiała iść pieszo prawie dwie godziny, aby tu wrócić.
Kiedy zobaczyła, że się nie ruszam, warknęła. „Chcesz tę pracę czy nie?” Jej głos był wysoki, przyciągając uwagę innych ludzi w budynku.
Byłam zawstydzona, nie byłam nawet pewna, czy mam odpowiedni strój w domu. „Cóż, miejsce, gdzie mieszkam, jest dość daleko. Więc powrót nie byłby łatwy.”
Spojrzała na mnie z góry na dół, jej brązowe oczy pełne pogardy. Przechyliła głowę, zlustrowała mnie.
„Wydaje mi się, że prawdopodobnie nie masz odpowiednich ubrań do pracy.” Okrążyła biurko i stanęła tuż przed moją twarzą. „Albo po prostu nie stać cię na nie.”
Podniosła rąbek mojej sukienki, trzymając go jakby to było coś obrzydliwego. W końcu się rozgniewałam, ta kobieta była niegrzeczna od momentu, kiedy weszłam, i nie zamierzałam pozwolić, żeby ktoś mnie poniżał.
Strząsnęłam jej ręce z mojej sukienki. „Nie dotykaj mnie!”
W głębi duszy wiedziałam, że nie mam odpowiednich ubrań. Nie byłam bogata ani nic, ale mogłam sobie pozwolić na przynajmniej dwa posiłki dziennie. Początkowo planowałam zadzwonić do Jade, żeby pożyczyła mi jakieś ubrania, była moją dobrą przyjaciółką i współlokatorką. Pracowała w przyzwoitej firmie, nie zarabiała dużo, ale wciąż żyła pełnią życia.
„Lepiej się pospiesz, szef przychodzi o 9, więc masz mniej niż 25 minut.” Skrzyżowała ręce na piersi, z zadowolonym uśmiechem na twarzy.
Nie było szans, żebym wróciła w ciągu 25 minut. Uparta część mnie chciała po prostu wyjść i nigdy nie wracać, ale wiedziałam lepiej. Takie prace są trudne do zdobycia, jeśli pozwolę tej przepaść, jestem skazana na niepowodzenie.
Choć nienawidziłam prosić ludzi, szczególnie takich jak ta recepcjonistka, nie miałam wyboru.
Więc przełknęłam swoją małą dumę i spróbowałam przemówić jej do rozsądku. "Mogłabym jutro ubrać coś lepszego, ale dzisiaj to nie zadziała. Nie zdążę wrócić w 25 minut, nawet gdybym użyła odrzutowca."
Prychnęła. "To się teleportuj!" Obracając się na pięcie, rzuciła włosami w moją twarz i wróciła za biurko.
Stałam jak wmurowana, nie wiedząc, co zrobić. Czułam na sobie tyle spojrzeń, to naprawdę było żenujące.
W następnej chwili odwróciłam się na pięcie i wyszłam z budynku. Szłam tak szybko, jak mogłam, starając się nie potknąć na drżących obcasach.
Sięgnęłam po telefon w torebce, chcąc zadzwonić do Jade. Jej miejsce pracy nie powinno być daleko stąd, jeśli mogłaby mi pomóc, to pocałuję jej stopy, kiedy wrócę do domu.
Łzy zamazywały mi widok, nie mogłam nawet dobrze zobaczyć ekranu. Nie zwracałam uwagi na otoczenie i w następnej chwili wpadłam na kogoś, lądując na tyłku i rozrzucając kilka biurowych teczek na lekko wilgotnym betonie.
Mój telefon został wyrzucony w kąt, prawdopodobnie też się zepsuł.
Zerwałam się na nogi, zaczynając przepraszać, zbierając już mokre papiery.
Spojrzałam w górę z pozycji kucającej, widząc parę szarych oczu patrzących na mnie z góry. Był wysoki, z masą czarnych włosów opadających na ramiona. Patrzył na mnie, jakby miał zaraz złamać mi kark.
"Przepraszam, bardzo przepraszam," wymamrotałam.
Dopiero wtedy zauważyłam, że również rozbiłam jego telefon. Patrzyłam z przerażeniem na rozbity ekran. Ten telefon mógł kosztować moje życie. Widziałam wystarczająco dużo telefonów, by rozróżnić drogie od tanich. Mój był najtańszy, ale ten mógł kosztować fortunę.
"Wstań!" Jego głos był ochrypły.
Natychmiast wstałam, trzymając kilka papierów, które udało mi się zebrać.
"Zdajecie sobie sprawę, ile czasu zajęło mi uporządkowanie tych dokumentów?"
Wzdrygnęłam się. "Przepraszam, nie patrzyłam. Bardzo przepraszam."
Zrobił krok bliżej, jego perfumy sprawiły, że moje ciało zesztywniało.
"Przepraszam, nie uporządkuje tych papierów. Wiesz, ile czasu zajęło mi przygotowanie tego? Nie tylko zniszczyłaś mój telefon, ale papiery są cholernie mokre!" warknął.
Miałam pecha, każdy dzień mojego życia był pełen złych zdarzeń. Nigdy nie było dnia, kiedy wszystko mogłoby pójść gładko, wciąż się zastanawiałam, dlaczego samolot jeszcze nie spadł na moją głowę.
Usłyszałam stukot obcasów i głos. "Znowu ty!" Recepcjonistka wrzasnęła.
Odwróciłam się, moje ręce drżały. Byliśmy pośrodku przejścia. Niektórzy ludzie już zaczęli się odwracać, żeby patrzeć.
"O mój Boże, panie... bardzo przepraszam." Podeszła do miejsca, gdzie stałam. Złapała papiery z moich rąk i spojrzała na nie.
Jej oczy rozszerzyły się, gdy na mnie krzyknęła. "Czy to... ty szkodniku, wiedziałam, że jesteś uciążliwa!"
Nie toleruję obelg, ale teraz jestem w błędzie, więc aby zminimalizować sytuację, wolę zaakceptować jakiekolwiek słowa, które zdecyduje się mi rzucić. Miałam przeczucie, że gdyby nie było ludzi wokół, uderzyłaby mnie mocno.
"Pan Kent, czy prezentacja nie jest jutro? Co mamy zrobić?"
Mrugnęłam, zdając sobie sprawę. Mogłam właśnie zrujnować coś krytycznego, i miałam nadzieję, że moje przeczucia są błędne, ale z wyglądu rzeczy. Ten człowiek prawdopodobnie był szefem.
"Ty!" Wskazał na mnie palcem. "Chodź ze mną."
Ostatnie Rozdziały
#122 Rozdział 122
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#121 Rozdział 121
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#120 Rozdział 120
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#119 Rozdział 119
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#118 Rozdział 118
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#117 Rozdział 117
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#116 Rozdział 116
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#115 Rozdział 115
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#114 Rozdział 114
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#113 Rozdział 113
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025
Może Ci się spodobać 😍
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Biker Alfa, który stał się moją drugą szansą
"Jesteś dla mnie jak siostra."
To były słowa, które przelały czarę goryczy.
Nie po tym, co się właśnie wydarzyło. Nie po gorącej, bezdechowej, wstrząsającej duszę nocy, którą spędziliśmy spleceni w swoich ramionach.
Od początku wiedziałam, że Tristan Hayes to granica, której nie powinnam przekraczać.
Nie był byle kim, był najlepszym przyjacielem mojego brata. Mężczyzną, którego przez lata skrycie pragnęłam.
Ale tamtej nocy... byliśmy złamani. Właśnie pochowaliśmy naszych rodziców. A żal był zbyt ciężki, zbyt realny... więc błagałam go, żeby mnie dotknął.
Żeby sprawił, że zapomnę. Żeby wypełnił ciszę, którą zostawiła śmierć.
I zrobił to. Trzymał mnie, jakbym była czymś kruchym.
Całował mnie, jakbym była jedyną rzeczą, której potrzebował, by oddychać.
A potem zostawił mnie krwawiącą sześcioma słowami, które paliły głębiej niż jakiekolwiek odrzucenie.
Więc uciekłam. Daleko od wszystkiego, co sprawiało mi ból.
Teraz, pięć lat później, wracam.
Świeżo po odrzuceniu partnera, który mnie maltretował. Wciąż nosząc blizny po szczeniaku, którego nigdy nie miałam okazji przytulić.
A mężczyzna, który czeka na mnie na lotnisku, to nie mój brat.
To Tristan.
I nie jest tym facetem, którego zostawiłam.
Jest motocyklistą.
Alfą.
A kiedy na mnie spojrzał, wiedziałam, że nie ma już gdzie uciekać.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Uwodzenie Dona Mafii
Camila Rodriguez to rozpuszczona dziewiętnastolatka z dziewiczą cipką i ustami stworzonymi do grzechu. Kiedy zostaje wysłana, by zamieszkać pod dachem Alejandro Gonzaleza; króla mafii, zimnokrwistego zabójcy i człowieka, który kiedyś przysiągł ją chronić, dokładnie wie, czego chce. I nie jest to ochrona.
Chce 'Jego'.
Jego kontroli.
Jego zasad.
Jego rąk zaciskających się na jej gardle, gdy jęczy jego imię.
Ale Alejandro nie pieprzy się z dziewczynami takimi jak ona. Jest niebezpieczny, nietykalny i desperacko próbuje oprzeć się grzesznej małej kusicielce, która śpi zaledwie kilka kroków dalej, ubrana w jedwab i koronkę.
Szkoda, że Camila nie wierzy w zasady.
Nie wtedy, gdy może się pochylić i sprawić, że złamie każdą z nich.
A kiedy w końcu pęka, nie tylko ją pieprzy.
Łamie ją.
Mocno. Brutalnie. Bezlitośnie.
Dokładnie tak, jak chciała.
Niewidzialna dla Swojego Prześladowcy
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...












