
Sekretarka Diabła
Vinnianca · Zakończone · 149.4k słów
Wstęp
Krew pulsowała głośno w moich uszach, czołgałam się od niego po podłodze.
Jego długie kroki sprawiły, że już stał nade mną. Podnosząc mnie, zakrył moją usta dłonią.
Panika ogarnęła mnie, moje kończyny trzęsły się ze strachu.
"Musisz sobie przypomnieć, do kogo należysz." Jego niespójne oczy wwiercały się w moje.
Potrząsałam głową gwałtownie, łzy moczyły jego rękę na moich ustach.
Przyłożył nóż do mojej twarzy. "Powiedz swojemu kochankowi, Zaydenowi, żeby się nie mieszał. Już obdarzyłem cię ślubem. Poślub go, ale siedem dni po ślubie wróć do Denver, gdzie twoje miejsce."
Kiwnęłam głową desperacko, mając nadzieję, że mnie nie skrzywdzi.
"Zostawię ci pamiątkę." Zaśmiał się, a potem wbił kieszonkowy nóż w moją stronę.
Życie Lillian to delikatny bałagan. Przeżywszy traumatyczne dzieciństwo poprzez tłumienie wspomnień, musi zrobić wszystko, by przetrwać, co obejmuje zgodę na małżeństwo kontraktowe z jej szefem, aby uzyskać dostęp do jego majątku.
Zaręczona z enigmatycznym i bogatym Zaydenem, ukrywa mroczny sekret. Została zagrożona przez tajemniczą postać z przeszłości. Jej przeszłość wraca, by ją prześladować.
Zayden w końcu odkrywa jej tajemnice i konfrontuje się z nią. Ale Lillian nie może mu się zwierzyć - jest uwięziona w sieci strachu i traumy, pozostawiając Zaydena zrozpaczonego w obawie przed jej utratą.
Największy szok przychodzi, gdy tajemnicza postać się pojawia, jego złowroga obecność grozi zniszczeniem starannie skonstruowanych planów Lillian. Z jej światem wywróconym do góry nogami, Lillian musi dokonać wyboru: stawić czoła swoim demonom albo ryzykować utratę wszystkiego, w tym mężczyzny, w którym się zakochała.
Ale mało wiedziała, że nie była jedyną, która skrywała tajemnice. Zayden miał swoje sekrety, sekrety ciemniejsze niż jej.
Rozdział 1
Lillian
Weszłam do ogromnego budynku, starając się nie ubrudzić błotem na moich butach lśniących białych płytek. Wczoraj otrzymałam e-mail, że zdałam rozmowę kwalifikacyjną, więc oto jestem w moim pierwszym dniu jako sekretarka.
Podchodząc do kobiety za recepcją, uśmiechnęłam się słodko. „Przepraszam, jestem Lillian Ace."
Ona westchnęła. „Och, nasza nowa pracownica!”
Kiwnęłam głową, nadal się uśmiechając, mimo że moje usta bolały.
„Daj mi chwilę”, powiedziała, po czym zaczęła coś pisać na komputerze, zanim znów się do mnie odwróciła.
Spojrzała na mnie od góry do dołu z zadowolonym uśmiechem na twarzy. Nagle poczułam się nieswojo. Miałam na sobie sukienkę w kolorze zachodzącego słońca i białe szpilki.
„Czy tak ubierałaś się w swojej poprzedniej pracy?” Warknęła.
Moja poprzednia praca była w kawiarni, gdzie codziennie nosiłam jeansy, ale nie zamierzałam tego wyjawiać.
„Cóż, jest wystarczająco przyzwoita.” Odparłam.
Pokręciła głową, potrząsając czerwonymi ustami. „Panno, mamy tutaj dress code. Wszystko korporacyjne, od poniedziałku do piątku.”
Przełykając wybuch, który miał się zaraz wydostać z moich ust, powiedziałam. „To jest korporacyjna sukienka.”
Pokręciła głową, nie zgadzając się ze mną. „Wyglądasz, jakbyś szła na plażę, idź do domu i załóż coś bardziej odpowiedniego.”
Zlustrowałam jej strój, wyglądała, jakby szła na randkę.
Westchnęłam. Moje mieszkanie było godzinę drogi stąd, a jedyne pieniądze, które mi zostały, były przeznaczone na zakupy spożywcze. Jeśli teraz wrócę do domu, będę musiała iść pieszo prawie dwie godziny, aby tu wrócić.
Kiedy zobaczyła, że się nie ruszam, warknęła. „Chcesz tę pracę czy nie?” Jej głos był wysoki, przyciągając uwagę innych ludzi w budynku.
Byłam zawstydzona, nie byłam nawet pewna, czy mam odpowiedni strój w domu. „Cóż, miejsce, gdzie mieszkam, jest dość daleko. Więc powrót nie byłby łatwy.”
Spojrzała na mnie z góry na dół, jej brązowe oczy pełne pogardy. Przechyliła głowę, zlustrowała mnie.
„Wydaje mi się, że prawdopodobnie nie masz odpowiednich ubrań do pracy.” Okrążyła biurko i stanęła tuż przed moją twarzą. „Albo po prostu nie stać cię na nie.”
Podniosła rąbek mojej sukienki, trzymając go jakby to było coś obrzydliwego. W końcu się rozgniewałam, ta kobieta była niegrzeczna od momentu, kiedy weszłam, i nie zamierzałam pozwolić, żeby ktoś mnie poniżał.
Strząsnęłam jej ręce z mojej sukienki. „Nie dotykaj mnie!”
W głębi duszy wiedziałam, że nie mam odpowiednich ubrań. Nie byłam bogata ani nic, ale mogłam sobie pozwolić na przynajmniej dwa posiłki dziennie. Początkowo planowałam zadzwonić do Jade, żeby pożyczyła mi jakieś ubrania, była moją dobrą przyjaciółką i współlokatorką. Pracowała w przyzwoitej firmie, nie zarabiała dużo, ale wciąż żyła pełnią życia.
„Lepiej się pospiesz, szef przychodzi o 9, więc masz mniej niż 25 minut.” Skrzyżowała ręce na piersi, z zadowolonym uśmiechem na twarzy.
Nie było szans, żebym wróciła w ciągu 25 minut. Uparta część mnie chciała po prostu wyjść i nigdy nie wracać, ale wiedziałam lepiej. Takie prace są trudne do zdobycia, jeśli pozwolę tej przepaść, jestem skazana na niepowodzenie.
Choć nienawidziłam prosić ludzi, szczególnie takich jak ta recepcjonistka, nie miałam wyboru.
Więc przełknęłam swoją małą dumę i spróbowałam przemówić jej do rozsądku. "Mogłabym jutro ubrać coś lepszego, ale dzisiaj to nie zadziała. Nie zdążę wrócić w 25 minut, nawet gdybym użyła odrzutowca."
Prychnęła. "To się teleportuj!" Obracając się na pięcie, rzuciła włosami w moją twarz i wróciła za biurko.
Stałam jak wmurowana, nie wiedząc, co zrobić. Czułam na sobie tyle spojrzeń, to naprawdę było żenujące.
W następnej chwili odwróciłam się na pięcie i wyszłam z budynku. Szłam tak szybko, jak mogłam, starając się nie potknąć na drżących obcasach.
Sięgnęłam po telefon w torebce, chcąc zadzwonić do Jade. Jej miejsce pracy nie powinno być daleko stąd, jeśli mogłaby mi pomóc, to pocałuję jej stopy, kiedy wrócę do domu.
Łzy zamazywały mi widok, nie mogłam nawet dobrze zobaczyć ekranu. Nie zwracałam uwagi na otoczenie i w następnej chwili wpadłam na kogoś, lądując na tyłku i rozrzucając kilka biurowych teczek na lekko wilgotnym betonie.
Mój telefon został wyrzucony w kąt, prawdopodobnie też się zepsuł.
Zerwałam się na nogi, zaczynając przepraszać, zbierając już mokre papiery.
Spojrzałam w górę z pozycji kucającej, widząc parę szarych oczu patrzących na mnie z góry. Był wysoki, z masą czarnych włosów opadających na ramiona. Patrzył na mnie, jakby miał zaraz złamać mi kark.
"Przepraszam, bardzo przepraszam," wymamrotałam.
Dopiero wtedy zauważyłam, że również rozbiłam jego telefon. Patrzyłam z przerażeniem na rozbity ekran. Ten telefon mógł kosztować moje życie. Widziałam wystarczająco dużo telefonów, by rozróżnić drogie od tanich. Mój był najtańszy, ale ten mógł kosztować fortunę.
"Wstań!" Jego głos był ochrypły.
Natychmiast wstałam, trzymając kilka papierów, które udało mi się zebrać.
"Zdajecie sobie sprawę, ile czasu zajęło mi uporządkowanie tych dokumentów?"
Wzdrygnęłam się. "Przepraszam, nie patrzyłam. Bardzo przepraszam."
Zrobił krok bliżej, jego perfumy sprawiły, że moje ciało zesztywniało.
"Przepraszam, nie uporządkuje tych papierów. Wiesz, ile czasu zajęło mi przygotowanie tego? Nie tylko zniszczyłaś mój telefon, ale papiery są cholernie mokre!" warknął.
Miałam pecha, każdy dzień mojego życia był pełen złych zdarzeń. Nigdy nie było dnia, kiedy wszystko mogłoby pójść gładko, wciąż się zastanawiałam, dlaczego samolot jeszcze nie spadł na moją głowę.
Usłyszałam stukot obcasów i głos. "Znowu ty!" Recepcjonistka wrzasnęła.
Odwróciłam się, moje ręce drżały. Byliśmy pośrodku przejścia. Niektórzy ludzie już zaczęli się odwracać, żeby patrzeć.
"O mój Boże, panie... bardzo przepraszam." Podeszła do miejsca, gdzie stałam. Złapała papiery z moich rąk i spojrzała na nie.
Jej oczy rozszerzyły się, gdy na mnie krzyknęła. "Czy to... ty szkodniku, wiedziałam, że jesteś uciążliwa!"
Nie toleruję obelg, ale teraz jestem w błędzie, więc aby zminimalizować sytuację, wolę zaakceptować jakiekolwiek słowa, które zdecyduje się mi rzucić. Miałam przeczucie, że gdyby nie było ludzi wokół, uderzyłaby mnie mocno.
"Pan Kent, czy prezentacja nie jest jutro? Co mamy zrobić?"
Mrugnęłam, zdając sobie sprawę. Mogłam właśnie zrujnować coś krytycznego, i miałam nadzieję, że moje przeczucia są błędne, ale z wyglądu rzeczy. Ten człowiek prawdopodobnie był szefem.
"Ty!" Wskazał na mnie palcem. "Chodź ze mną."
Ostatnie Rozdziały
#122 Rozdział 122
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#121 Rozdział 121
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#120 Rozdział 120
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#119 Rozdział 119
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#118 Rozdział 118
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#117 Rozdział 117
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#116 Rozdział 116
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#115 Rozdział 115
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#114 Rozdział 114
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025#113 Rozdział 113
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2025
Może Ci się spodobać 😍
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












